REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tąpnięcie inflacji w strefie euro – skąd się wzięło i co z niego wynika?

Ignacy Morawski2020-09-03 11:49główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2020-09-03 11:49
Dodaj Bankier.pl w Google
Tąpnięcie inflacji w strefie euro  – skąd się wzięło i co z niego wynika?
Tąpnięcie inflacji w strefie euro  – skąd się wzięło i co z niego wynika?
fot. ANDRANIK HAKOBYAN / / Shutterstock

Zachowanie inflacji to jeden z najbardziej zagadkowych elementów postepidemicznego świata. Głębokość kryzysu sprawia, że można oczekiwać spadku dynamiki cen. Ale pompowanie dochodów firm i gospodarstw domowych przez pomoc publiczną w warunkach malejących zdolności podażowych może też wygenerować w przyszłości presję na wzrost cen. 

Patrząc na dane ze strefy euro, można dojść do wniosku, że na razie przeważa to pierwsze zjawisko – inflacja hamuje z piskiem opon. Ale moim zdaniem władze monetarne nie będą chciały doprowadzić do nadmiernego spadku inflacji, będą wolały zaryzykować zbyt wysoką niż zbyt niską inflację. Skoro więc dynamika cen spada, to będą kolejne programy wsparcia gospodarki. 

W sierpniu inflacja w strefie euro zanotowała największy spadek od czasu kryzysu finansowego, obniżając się z 0,4 do -0,2 proc. Jeszcze lepiej widać zjawisko hamujących cen  na wskaźniku inflacji bazowej, która nie uwzględnia cen energii i żywności – tutaj mamy największy miesięczny spadek w historii: z 1,2 do 0,4 proc. To ten wskaźnik pokazuję na wykresie. On jest najlepszą dostępną miarą fundamentalnych procesów cenowych w gospodarce. 

fot. / / SpotData

Niektórzy tłumaczą spadki obniżką podatku VAT w Niemczech. Ale to niewystarczające tłumaczenie, ponieważ największe spadki wystąpiły we Włoszech, Holandii  i Belgii (spośród krajów udostępniających już wstępne dane). Są też tłumaczenia, bardziej przekonujące, że spadki to efekt nienaturalnego przesunięcia letnich wyprzedaży w sklepach. Ale to też nie może w pełni wyjaśniać bardzo niskiej inflacji, ponieważ w samych usługach, gdzie wyprzedaże nie są tak istotnym zjawiskiem, inflacja zanotowała najniższy odczyt w historii: 0,7 proc. 

Wakacje na giełdzie

Wiele zatem wskazuje, że firmy coraz częściej tną ceny ze względu na niski popyt. 

W Polsce to zjawisko na razie nie  jest widoczne w danych, ale to się może wkrótce zacząć zmieniać. Ze wstępnych danych GUS za sierpień można szacować, że inflacja bazowa obniżyła się z 4,3 do 4,1 proc. Jest wciąż wysoka, ale to efekt decyzji podejmowanych w poprzednich miesiącach - teraz trend może się zmienić. Trzeba jednak pamiętać, że w Polsce wsparcie dla firm było znacznie większe niż w wielu krajach strefy euro, co pozwoliło zachować w miarę solidny popyt konsumpcyjny (pomijając załamanie w czasie lockdownu). W Polsce sprzedaż detaliczna w lipcu była o 4,3 proc. wyższa niż przed rokiem, a średnio w strefie euro tylko o 0,4 proc. wyższa. Więc ta chęć firm do cięcia cen może być u nas mniejsza. 

Generalnie niska inflacja to jest zjawisko, którego banki centralne nie powinny absolutnie akceptować. Są  bowiem tylko dwa sposoby wyjścia z wysokiego zadłużenia wygenerowanego w trakcje kryzysu: masowa restrukturyzacja lub wysoki nominalny wzrost gospodarczy. Ta pierwsza ścieżka byłaby dużo bardziej bolesna. Ta druga też może być bolesna, jeżeli wysoki wzrost nominalny miałby oznaczać bardzo wysoką inflację i niski realny wzrost PKB. Ale w tej drugiej ścieżce można dopatrywać się szans, w pierwszej nie. 

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Spółka polskich naukowców wyceniona na 500 mln USD. Rzuca wyzwanie OpenAI i Anthropicowi
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
mk77
4 czy 5 % w pl to duza inflacja? Duza to byla w latach 90tych w okolicy 10% i dalo sie zyc dobrze. A teraz lament, ze jest az 4%. Dajcie spokoj.
fakty
Ile razy można pisać. Tu nie chodzi o samą inflację, bo 4 % było też za Tuska, tylko wtedy na lokacie miałeś 6 %. To jest sedno, bo taka różnica sprawia, że pieniądze zaczynają "parzyć" w rękach, a to napędza inflację jeszcze bardziej, i mamy błędne koło, które kończy się zazwyczaj dewaluacją waluty lub gwałtownym podniesieniem Ile razy można pisać. Tu nie chodzi o samą inflację, bo 4 % było też za Tuska, tylko wtedy na lokacie miałeś 6 %. To jest sedno, bo taka różnica sprawia, że pieniądze zaczynają "parzyć" w rękach, a to napędza inflację jeszcze bardziej, i mamy błędne koło, które kończy się zazwyczaj dewaluacją waluty lub gwałtownym podniesieniem stóp . To jest proste jak budowa cepa, Erdogan też tak cwaniakował, i musiał podnosić stopy o 5 %:)
lorelie
W latach 90 tych miala od 14 do 24%. Rekord to chyba ze sto procent w roku 90
r4k
Bo stopy procentowe były wtedy znacznie powyżej inflacji.
Nigdy wcześniej w Polsce, przed PIS, nie było ujemnych realnych stóp procentowych.
Treaz są, i to od razu ponad -3%
mk77 odpowiada r4k
No to obligacje, akcje, nieruchomosci i zloto. Ludzie zaczna ladowac tam kase i w koncu czy tego chca czy nie naucza sie inwestowac. Troche to od d... strony ale mnie wlasnie ujemne realne stopy popchaly do czytania i nauki o inwestycjach...
anna_domagalczyk
Co wynika? Że warto zamienić PLN na EUR, bo posiadacze EUR zarabiają nawet trzymając oszczędności w skarpecie. I na pewno nie grozi im hiperinflacja wieszczona na forach przez naganiaczy na zakupy na górce.
mk77
pod warunkiem, ze kupujesz w eur. Inaczej to nie ma sensu, bo dzis euro jest po x a za 5 lat moze byc drozsze lub tansze. A gdy bedzie trzeba sprzedac euro bo zycie zmusi to prawo murphiego mowi, ze bedzie tansze
dertyh
Naiwność. Wartość EURO też spada na łeb na szyje, tylko trzeba wiedzieć, gdzie się te pieniądze chowają.
Wszystkie te druki pieniądza kończą na giełdzie lub w nieruchomościach. Dlatego nie widać tego we wskaźnikach inflacyjnych.
Wystarczy sobie zobaczyć korelacje między drukiem pieniądza w USA i Japoni, a tamtejszymi giełdami
Naiwność. Wartość EURO też spada na łeb na szyje, tylko trzeba wiedzieć, gdzie się te pieniądze chowają.
Wszystkie te druki pieniądza kończą na giełdzie lub w nieruchomościach. Dlatego nie widać tego we wskaźnikach inflacyjnych.
Wystarczy sobie zobaczyć korelacje między drukiem pieniądza w USA i Japoni, a tamtejszymi giełdami i cenami nieruchomości.

U nas pieniądze na razie poszły w usługi i żywność stąd "wysoka" inflacja. Reszta do skarpety.
Do czasu, u nas też będzie deflacja.
fakty odpowiada dertyh
"Poszły w żywność i usługi", dobre, a wzrost cen nieruchomości od 50 % do 100 % w ciągu czterech lat to jest co ? Gdzie ty człowieku żyjesz, bo na pewno nie w Polsce.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki