REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tam mieszkam i tam wydaję pieniądze

Malwina Wrotniak2011-09-13 06:01redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2011-09-13 06:01
Czy codzienne wydatki - na żywność, mieszkanie, rozrywkę - kosztują w innych krajach więcej, niż w Polsce? O tym, co za co płaci się najwięcej, a za co relatywnie mniej niż nad Wisłą, opowiadają rodacy mieszkający w najróżniejszych częściach świata.


Z kosztów życia przepytaliśmy kilkudziesięciu Polaków przy okazji serii wywiadów „Tam mieszkam”. Najciekawsze fragmenty poniżej. Pozostałe – w kolejnych odcinkach cyklu.

Włochy, Mediolan – „Nie przeliczam na złotówki dla uniknięcia szoku”


Aleksander Jóźwik: Bardzo szybko nauczyłem się, żeby nie przeliczać cen na złotówki dla uniknięcia szoku. Wyższe ceny dotyczą niemal wszystkich typowych zakupów, chociaż oczywiście jest to po części rekompensowane wyższymi zarobkami. Wysokie ceny dotyczą zwłaszcza mięsa, którego Włosi jedzą zdecydowanie mniej niż w Polsce i które jest traktowane raczej jako dodatek smakowy do posiłku, niż jego główna część.

Rozrywka jest tutaj rzeczą niemal świętą, podobnie zresztą jak modny ubiór. Ceny w klubach bywają bardzo wysokie (ponad 10 euro za wejście, tyle samo za każdego drinka), ale nikt na tym specjalnie nie oszczędza, gdyż jest to tutaj traktowane po części jako symbol statusu – po prostu nie wypada nie pokazywać się w „modnych miejscach”. Oczywiście studenci i obcokrajowcy znajdują sposoby na obniżenie tych niemałych kosztów, ale one i tak biją po kieszeni. Więcej...

Francja – „Herbata droższa, niż wino czy kawa”


Małgorzata Kruczek: Powiedzmy sobie szczerze, właściwie wszystko, może oprócz ubrań i kosmetyków, jest droższe niż w Polsce. Ale francuskie pensje nie są porównywalne z polskimi, siła nabywcza paryżan jest dużo większa niż przeciętnego Polaka.

Mnie najbardziej uderzają ceny w kawiarniach, a właściwie to, jak różnie się kształtują w stosunku do tego, co znam z Polski. Na przykład za małe espresso możemy zapłacić od jednego, dwóch euro (nie mówię teraz o typowo turystycznych miejscach, gdzie ta cena może podskoczyć do czterech), za to za herbatę już dwa razy tyle. To są różnice kulturowe – zwyczajowym napojem Francuza jest kawa. Podobnie jak wino, które również można tutaj dostać w relatywnie niskich cenach.

Drogie są też książki i wstępy do muzeów i galerii. Ale z drugiej strony, w Paryżu jest taka mnogość imprez i wydarzeń kulturalnych, które są zupełnie bezpłatne, że nawet ze szczupłym portfelem, osoby z takimi zainteresowaniami, mogą tu prowadzić bardzo ciekawe i urozmaicone życie. Więcej...

Nowy Jork – „Najtaniej kupować z drugiej ręki”


Luiza Dunat: 1000-1200 dolarów płaci się tu za większą kawalerkę lub tzw. M-2, czyli jeden zamykany pokój, kuchnię, przedpokój i łazienkę. Przy odrobinie szczęścia 800-900 dolarów. To oczywiście tylko cena czynszu i na pewno nie dotyczy ona atrakcyjnych dzielnic, a raczej odległych - Queens lub Brooklynu. Do tego dochodzą opłaty za energię, wodę itp. Czasami niektóre z nich są włączone w koszty mieszkania.

Jeśli chodzi o wydatki na ubranie i wyżywienie oraz transport, to trudno jest je przewidzieć. To bardzo indywidualna sprawa. Mogę tylko dodać, że mniej wymagający mogą się całkiem fajnie i niedrogo ubrać i urządzić w bardzo licznych tutaj sklepach z produktami z „drugiej ręki". Również ceny jedzenia znacznie się różnią i wiele supermarketów każdego dnia ma promocje na wiele produktów. Jedzenie jest generalnie bardzo tanie, szczególnie w porównaniu z Europą. Więcej...

Wietnam – „Tutaj praktycznie nie ma instytucji kredytu”


Mateusz Kotowski: W naszych stereotypach Wietnam to bieda, chatki, ewentualnie tandeta i „kuciak w 5 smakach”. Tymczasem porównując wartość netto przeciętnego mieszkańca Hanoi z przeciętnym mieszkańcem Warszawy okazuje się, że biedniejszy jest ten ostatni…

Tutaj praktycznie nie ma instytucji kredytu. Nieruchomości są droższe, niż w Polsce. Wprawdzie ludzie mniej zarabiają, ale o wiele więcej oszczędzają, przez co mają zdecydowanie wyższą siłę nabywczą. Każdy motor, który widzimy na ulicach Hanoi jest kupiony za gotówkę: od 1.000 do 10.000 USD. Każdy samochód jest co najmniej dwukrotnie droższy niż w Polsce (zaporowe cła rządu świadomego fatalnej infrastruktury, dla której większa ilość aut byłaby katastrofą). Mieszkania i domy – za gotówkę.


Każdy ma oszczędności. Pieniądze cyrkulują w ramach rodzin. Do tego niskie podatki, praktycznie brak czynszów, niewiarygodna zdolność do przetrwania i stąd te wszystkie miliony sklepików w mieście. Bezrobocie tutaj to abstrakcja. Nie masz zatrudnienia? Idziesz na targ, kupujesz w hurcie 100 par kapci i łazisz z tym po mieście, aż sprzedasz. Z drugiej strony duża rotacja pracowników wpływa na jakość obsługi. To często frustruje. Tutaj wszystko jest kupione za pieniądze, które juz zostały zarobione i odłożone. Tak, to mnie zszokowało. Więcej...

Islandia – „Tanie są baseny”


Danuta Szostak: Jedną z niewielu rzeczy tanich i dostępnych dla wszystkich chętnych na Islandii są niewątpliwie baseny termalne. Jednorazowy bilet wstępu na basen miejski w Reykjaviku i okolicach kosztuje niewiele więcej, aniżeli jednorazowy bilet autobusowej komunikacji miejskiej, do tego należy dodać, że wykupienie biletu wstępu na basen termalny daje możliwość korzystania z jego dobrodziejstw bez ograniczenia czasowego.

Dla osób lubiących robić zakupy godny polecenia jest duży wybór odzieży, obuwia i sprzętu sportowego bardzo wysokiej jakości. W okresie zimowych i letnich przecen można dokonać bardzo dobrych zakupów w całkiem przyjemnych cenach. Więcej...

Maroko – „Można sobie pozwolić na gosposię domową”


Monika Markowicz El- Baroudi: Nieruchomości obciążają około 30-40% domowego budżetu. Droższe [niż w Polsce – red.] są: ubrania, samochody, papierosy, alkohol, mięso - zwłaszcza wołowe, opieka zdrowotna, podatki (podobnie, jak we Francji). Tańsze są: paliwo, warzywa, woda, gaz. Rząd stosuje subwencje do takich dóbr, jak olej, cukier, zboża czy gaz, by wspomóc najbiedniejszych. Maroko jest dla Marokańczyków coraz droższe, stąd pod jednym dachem mieszka wiele rodzin.

W Maroko są pewne udogodnienia w postaci gosposi, która codziennie zajmie się domem. Z taką panią w domu jest bardzo wygodnie i w zależności od możliwości finansowych, można sobie pozwolić na takie udogodnienie. Ile taki serwis kosztuje? To zależy od dzielnicy, wielkości domu, ilości godzin, wyznaczonych obowiązków. W Marrakeszu ceny zaczynają się od 300 DH (dirham marokański) za tydzień. Więcej...

Azerbejdżan – „W Baku drożej, niż w Warszawie”


Leszek Pędzisz: Rzeczywiście, Baku jest miastem bardzo drogim. Ceny produktów i usług są wręcz absurdalnie wysokie w porównaniu ze średnimi zarobkami w Azerbejdżanie. A to dopiero początek, bowiem eksperci przewidują ich dalszy wzrost. Jak na ironię wszystkiemu winny jest boom naftowy. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych rząd Azerbejdżanu podpisał tak zwany kontrakt stulecia, sprzedając koncesje na wydobycie ropy naftowej i gazu z dna Morza Kaspijskiego konsorcjom firm europejskich i amerykańskich. Od tego momentu rozpoczął się gwałtowny rozwój nieco zapomnianego w czasach sowieckich miasta. Ceny wystrzeliły w górę, a lokalna waluta (manat) wkrótce przegoniła dolara. Obecnie chyba łatwiej byłoby mi wymienić co nie obciąża domowego budżetu… Zdecydowanie najdroższe pozostają usługi. Z towarów zaś relatywnie najwięcej trzeba wydać na dobra luksusowe i kosmetyki. Więcej...

Kopenhaga – „Ceny zwalają turystów z nóg”


Agnieszka: Kopenhaga tania na pewno nie jest, ale jak wiadomo jest to kwestia bardzo względna. Nie jest droga dla ludzi, którzy tu pracują, ceny zwalają z nóg turystów. Wizyty w pubach, restauracjach to spory wydatek, a jeśli jeszcze chce się wrócić taksówką do domu, to wieczór może nas wynieść ponad 1000 koron i to bez zbytnich szaleństw.

Drogi jest też transport publiczny, ale ten problem rozwiązują rowery. Z drugiej strony nawet niewykwalifikowani pracownicy, jeśli tylko mają stałą pracę, mogą sobie pozwolić na wyjścia, ładne mieszkanie. Może nie samochód – posiadanie samochodu nie jest tak powszechne. Podatki, które się za niego płaci, ubezpieczenia i sam pojazd zniechęcają do jego zakupu.

Michał Gancarek: Na turyście przyjeżdżającym zwiedzić ten skandynawski kraj, ceny na pewno robią wrażenie. Hotel, restauracja, taxi itp. to droga sprawa. Jednak sytuacja diametralnie się zmienia, gdy popatrzeć na nią z punktu widzenia osoby mieszkającej i pracującej w Danii. Ceny artykułów spożywczych, wynajem mieszkania oraz niektóre z dóbr (na które w Polsce pozwolić sobie mogą już tylko dobrze zarabiający ludzie - m.in. wakacje latem i zimą) są łatwo dostępne dla tych, którzy zarabiają choćby najniższą pensję krajową.


TAM MIESZKAM - głos Polaków z zagranicy. Tylko w Bankier.pl

Zobacz poprzednie odcinki z tej serii!

Patrząc na nowoczesne źródła energii odnawialnej, wydawało mi się, że energia elektryczna będzie stosunkowo tania, a okazuje się, że jest drogo. Jeśli chodzi o moje odczucia względem duńskiej wypłaty, to za tanie mogę uznać artykuły spożywcze czy komunikację miejską. Więcej tutaj oraz tutaj

Katar – „Żywność nawet cztery razy droższa, niż w Europie”


Agnieszka Loosen: Życie w Katarze na dzień dzisiejszy aż tak nie różni się wiele od innych miejsc dotkniętych ręką cywilizacji. W stolicy Kataru, Doha, znajdują się bardzo dobrze zaopatrzone sklepy, służba zdrowia jest na naprawdę dobrym poziomie (liczne szpitale publiczne i prywatne, centra opieki zdrowotnej), szkoły, przedszkola. Wszystko jest w zasięgu ręki. Pozostaje tylko mały problem - dostęp do usług jest niesamowicie drogi. Ceny żywności w niektórych przypadkach mogą być dwa, trzy, a nawet cztery razy droższe niż te kupowane w państwach europejskich (na przykład 1 szt. sałaty lodowej to wydatek rzędu 15 zł; 1 kg kiełbasy szynkowej - średnio 100 zł; 2 l mleka - 10 zł). Więcej...

Malwina Wrotniak, Bankier.pl
Kontakt: m.wrotniak@bankier.pl
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~Chlejtus
Jak przyjezdzam na urlop do polski to wcale nie jest dla mnie tanio porownujac ceny z irlandzki. W irlandi na zakupy tygodniowe wydaje 70 euro i naprawde mam pelną lodowke,a w polsce jak robie zakupy na sniadanie to musze wydac 40 zl(10 euro)
~Luksander
Irlandia zachodnia:
Sery 6.30 EUR i w gore (okolo 6.50 gouda/edamer)
piwo w markecie (1 EUR - prazki , 1.8-2.0 EUR Tyskie)
wedliny w polskich sklepach blisko <10 EUR (choc w niektorych drozej)
w irlandzkich supermarketach sporo drozej lub sporo gorzej jakosciowo (woda nie szynka).
jablka okolo 50ct za sztuke,
piwo
Irlandia zachodnia:
Sery 6.30 EUR i w gore (okolo 6.50 gouda/edamer)
piwo w markecie (1 EUR - prazki , 1.8-2.0 EUR Tyskie)
wedliny w polskich sklepach blisko <10 EUR (choc w niektorych drozej)
w irlandzkich supermarketach sporo drozej lub sporo gorzej jakosciowo (woda nie szynka).
jablka okolo 50ct za sztuke,
piwo w pubie 4-6 EUR (w dublinie moze byc nawet razy 2)
wolowina w zaleznosci od rodzaju (6.50 - 15.00 EUR / kg)

to tak z pamieci. oczywiscie sa pulki z przecenami jak sie konczy data waznosci. czasem rozsadnie czasem bez znaczenia i lepiej kupic z normalna data.

minimalne zarobki chyba 7.5EUR/h ale nie wiem jak sie przeklada praca za najnizsza stawke %towo w spoleczenstwie. social jest na tyle wysoki ze ludzie potrafia na nim zyc calkiem dlugo (chcialo by sie powiedziec czasem zadlugo). bezrobocie obecnie chyba >10%

~Przemysław z Krakowa
Takie małe porównanie, które miałem okazję zrobić w Niemczech na wyspie Uznam i w okolicach niecałe dwa tygodnie temu (byłem w Świnoujściu):
Kawa Capuccino &#8211; 2E = 8,50zł, dla mnie 7,50zł, bo kupiłem Euro, jak było tańsze. A w Krakowie tańszą kawę widuję tylko w McDonaldzie, w dodatku nie jest to capuccino, tylko zwykła
Takie małe porównanie, które miałem okazję zrobić w Niemczech na wyspie Uznam i w okolicach niecałe dwa tygodnie temu (byłem w Świnoujściu):
Kawa Capuccino &#8211; 2E = 8,50zł, dla mnie 7,50zł, bo kupiłem Euro, jak było tańsze. A w Krakowie tańszą kawę widuję tylko w McDonaldzie, w dodatku nie jest to capuccino, tylko zwykła kawa z mlekiem.
Przejazd pociągiem regionalnym ok. 70km &#8211; 8E = 33zł, dla mnie 30zł. TLK kosztuje ok. 19zł, jedną trzecią taniej, tylko w o wiele gorszych warunkach i zwykle sporo wolniej.
Przejazd pociągiem IC, ok. 70km &#8211; 15E = 63zł, dla mnie 55zł &#8211; PKP IC kosztuje 43zł, czyli tylko ok. 20% taniej za gorsze warunki i wolniejszą jazdę.
Autobus lokalny, 20km &#8211; 3,5E = 14zł, dla mnie 13zł. W Polsce jest tu duży rozrzut, niektórzy przewoźnicy biorą za ten dystans 3-4zł, rekordziści potrafią żądać nawet 8zł (PKS Suwałki).
Kolejka turystyczna na Arkonie &#8211; 3,5E = 14zł za bilet dzienny, jeden przejazd 1,5E = 6,30zł. W Polsce tego typu atrakcje bywają zwykle droższe.
Rejs statkiem po morzu, bilet jednorazowy &#8211; 40zł (płatne w złotówkach), ale rejs trwał dwie i pół godziny. U nas zdarzają się ceny o połowę niższe, ale za 40 minut pływania (np. w Kołobrzegu).
Muzeum Otto Lilienthala &#8211; 3,5E = 14zł, w Polsce podobnej wielkości muzea są jedną trzecią tańsze.
Jedzenie jest wyraźnie droższe, ale posiłek w granicach 8E też można łatwo znaleźć, więc ogryzać kory z drzew jeszcze nie trzeba, choć ja kupowałem sobie drożdżówki i wodę w Polsce.
Jak zatem widać &#8211; szoku nie przeżyłem, a biorąc pod uwagę wyraźnie lepszą jakość transportu publicznego w Niemczech, to nawet dla mnie niemieckie ceny są do zaakceptowania. Tym czasem dla Niemców są one przecież jakieś 3-4 razy niższe w stosunku do zarobków!
Biorąc to pod uwagę, wyobraźcie sobie, moi drodzy, elegancki pociąg sunący 120km/h z ceną 15-20zł za 80km! Niemcy właśnie coś takiego mają.
Pozdr.
~lupus odpowiada ~Przemysław z Krakowa
był w swinoujsciu i odwiedziłem niemcy , musze powiedziec że zakupy robiłem w lidlu i netto niemieckim np. piwo radeberger 0.5 centow , ryby puszka .6 centó cukier .0.6 centow , słodycze np. paczka haribbo .0.89 centow etc , proszek Vizir 10 kg 10 euro etc, niemcy maja tanie towary polacy drożyzne
~Luks odpowiada ~lupus
Dobre. Piwo za 0.5 centow mniami. to za 1 EUR bedzie 200 puszek. Naprawde tanio tam maja wszystko. Mozesz mi to podwiesc? dam 1 centa za piwko i bedziesz mial 100% przebitki.
~fazi
w naszym kochanym kraju za kawke tez zaplacisz 2-3-4 eur wiec czego sie dziwisz Poza tym tam za ta kase masz kawe a u nas lure!!!
~klocunia
nie ceny porownujcie ale wartosc nabywcza
ile paliwa moze kupic za swoja pensje polak, niemiec, dunczyk etc
nie robcie propagandy jakim tanim krajem jest polska
ona moze jest tania dla kogos kto pracuje w niemczech ale dla nas juz nie koniecznie

Powiązane: Tam mieszkam

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki