
Warszawa, 23.05.2012. Protestujący przeciwko deregulacji zawodów taksówkarze rzucali papierem toaletowym w kierunku Sejmu
Przeciwko deregulacji protestują przedstawiciele wszystkich zawodów, które mają być objęte ustawą przygotowywaną przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Notariusze, agenci nieruchomości i wielu innych używa piór – piszą artykuły, petycje, występują w mediach. Taksówkarze postanowili sparaliżować ruch w stolicy. Sami, będąc istotną częścią krwiobiegu miejskiej komunikacji, postanowili pokazać jak łatwo doprowadzić do zawału ruch w stolicy. Policja była bezradna – w sumie wystawiono tylko kilkanaście mandatów, m.in. za jazdę bez pasów i za trzymanie komórki przy uchu podczas jazdy.
Czy taksówkarze mogą czuć się bezkarnie
Jednak taksówkarze nie mogą czuć się bezkarnie. Teoretycznie prawo daje możliwości nałożenia na nich mandatów za zbyt wolną jazdę i tamowanie ruchu. Zgodnie prawem o ruchu drogowym, kierujący pojazdem jest zobowiązany jechać z prędkością nie utrudniającą jazdy innym uczestnikom ruchu. Z kolei Kodeks wykroczeń pozwala ich za tamowanie ruchu ukarać grzywną lub naganą.
To nie koniec – za niestosowanie się do poleceń policjanta również można dostać mandat. Obecnie istnieją technologiczne możliwości sprawdzenia, kto był uczestnikiem „żółwiej demonstracji” i sprawę przeciwko nim skierować do sądu.
Jeżeli sąd ukarze mandatami uczestników protestu, to inni poszkodowani będą mogli wytoczyć im sprawy z powództwa cywilnego. Taką możliwość daje Kodeks cywilny. Zgodnie z art. 415 k.c ten kto, ze swojej winy wyrządził szkodę, jest zobowiązany do jej naprawienia. Wygranie sprawy nie będzie łatwe, bo trzeba będzie znaleźć winnego taksówkarza i sprawdzić, czy został ukarany mandatem. Następnie powód będzie musiał udowodnić, że z powodu winy pozwanego poniósł wymierną szkodę, np. stracił klienta lub kontrakt bo spóźnił się na samolot.
Niestety nie ma wielkiej szansy na wygranie tego typu sprawy
Dowody musiałyby być niezbite i świetnie udokumentowane. Nie wystarczy samo stwierdzenie, że stanie w korku było przyczyną straty finansowej. Powód będzie musiał udowodnić, że starał się znaleźć alternatywne sposoby dotarcia do wyznaczonego celu (dochował należytej staranności). Sprawa byłaby bardzo skomplikowana i ciągnęła miesiącami. Wygrana nie byłaby pewna. Niemniej wszystko jest możliwe i czasami warto powalczyć dla zasady.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
































































