REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szef BCC Marek Goliszewski nie uzyskał tytułu doktora

2014-10-29 20:05
publikacja
2014-10-29 20:05
Dodaj Bankier.pl w Google
Szef BCC Marek Goliszewski nie uzyskał tytułu doktora
Szef BCC Marek Goliszewski nie uzyskał tytułu doktora
fot. Radek Pietruszka /

Rada Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego nie przyznała tytułu doktora nauk ekonomicznych szefowi Business Centre Club Markowi Goliszewskiemu - poinformowała w środę rzecznik UW Anna Korzekwa. Wątpliwości budziły powiązania Goliszewskiego z jego promotorem.

(fot. Radek Pietruszka / )

Pracę doktorską "Wpływ sposobu organizacji dialogu społecznego na efekty gospodarcze" szef BCC obronił w czerwcu 2014 roku na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Ostatecznie o przyznaniu mu tytułu doktora musiała jeszcze zdecydować Rada Wydziału Zarządzania UW. Wątpliwości budziły powiązania Goliszewskiego z jego promotorem prof. Andrzejem Zawiślakiem oraz między BCC a Wydziałem Zarządzania UW. Goliszewski zasiada w Radzie Biznesu przy wydziale zarządzania.

Jak poinformowała PAP rzecznik Uniwersytetu Warszawskiego Anna Korzekwa, w środę podczas posiedzenia Rady Wydziału za nadaniem tytułu doktora szefowi BCC głosowały trzy osoby, przeciw było 26 osób, a cztery wstrzymały się od głosu.

W środę wieczorem PAP nie udało się skontaktować z Markiem Goliszewskim.

Wakacje na giełdzie

Co na to ministerstwo?

W połowie października do sprawy ustosunkowała się minister nauki i szkolnictwa wyższego Lena Kolarska-Bobińska w liście do rektorów, opublikowanym na stronie resortu nauki. "Promotor pracy prof. Andrzej Zawiślak w publicznym oświadczeniu nie ukrywał, że +uważa się za przyjaciela Marka Goliszewskiego+. Deklaracja taka może budzić wątpliwości co do zachowania przez promotora odpowiedniego krytycyzmu w stosunku do promowanej rozprawy" napisała w liście Kolarska-Bobińska.

Przypomniała też, że od 2012 r. obowiązuje "Kodeks etyki pracownika naukowego". W dokumencie tym zapisano, że recenzenci i opiniodawcy "powinni odmówić udziału w procesie oceniania we wszystkich tych przypadkach, gdy występuje konflikt interesów pomiędzy nimi, a osobą ocenianą".

Obecnie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego we współpracy z rektorami uczelni pracuje nad zmianami, które podniosą poziom prac magisterskich, doktorskich i habilitacyjnych. Zmiany mają dotyczyć m.in. zasad recenzowania prac oraz funkcjonowania Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów. Trzeba to systemowo rozwiązać, bo nie chodzi o to, czy jeden doktorat jest zły, czy jedna habilitacja, czy jest jakaś awantura, tylko chodzi o to, co my możemy jako środowisko zrobić, żeby pracować na rzecz wyższej jakości - mówiła Kolarska-Bobińska podczas październikowego posiedzenia Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich.

Szefowa resortu nauki zachęca też rektorów do powoływania na uczelniach rzecznika akademickiego - ombudsmana. Instytucja ta jest obecna w wielu krajach europejskich, np. Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji. Ombudsman jako niezależny i neutralny mediator rozwiązywałby spory i konflikty na uczelniach. Mogliby się do niego zwracać studenci, nauczyciele akademiccy i administracja.

Od kilku dni działa już Konwent Rzeczników dyscyplinarnych powołany przez minister nauki. Ma on stać na straży zasad i norm etycznych środowiska naukowego oraz rozstrzygać skomplikowane sprawy dyscyplinarne. Podczas pierwszego posiedzenia Konwentu minister nauki zapowiedziała także, że pierwszą sprawą, z którą zwróci się do Konwentu Rzeczników, będzie wypracowanie konkretnych, przejrzystych zasad doboru osób recenzujących i opiniujących prace naukowe oraz zasad eliminowania konfliktu interesów. (PAP)

ekr/ ura/ abr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~Wodnik
Szkoda mi Goliszewskiego. Pewno napisał pracę kilka razy lepszą od przeciętnego doktoratu na tej uczelni, ale profesura go uwaliła. W końcu co on może wiedzieć o zarządzaniu, skoro tam tyle mądrych głów! ;-) W normalnym kraju by go zapraszali, aby zrobił kilka wykładów dla studentów, jako praktyk biznesu. A tu teoretycy wyładowali Szkoda mi Goliszewskiego. Pewno napisał pracę kilka razy lepszą od przeciętnego doktoratu na tej uczelni, ale profesura go uwaliła. W końcu co on może wiedzieć o zarządzaniu, skoro tam tyle mądrych głów! ;-) W normalnym kraju by go zapraszali, aby zrobił kilka wykładów dla studentów, jako praktyk biznesu. A tu teoretycy wyładowali swoje frustracje i pokazali, że doktoratu "nie da się kupić".Bardzo dobrze znam to z autopsji... Jak człowiek się nie ugnie, nie będzie się podlizywał profesorom i odrabiał za nich najgłupszą robotę za psie pieniądze, to doktoratu się nie dostanie w Polsce. Co innego, jak ktoś z rodziny... Wtedy nawet najbardziej bezwartościowa praca przejdzie. W końcu nie robi się krzywdy swoim.
~marta
To nie o to chodzi. Był jest i będzie zapraszany jako PRAKTYK - ale stopień naukowy na uczelni rządzi się swoimi (nie oceniam dobre/złe) po prostu prawami :-)
~smok
mam nadzieję że tej kłamliwej i głupiej gęby nie będę już oglądał w TV , pewnie wszystko miał załatwiane świadectwo chrztu świadectwa szkolne świadectwo maturalne ,dyplom no i teraz łachudrze nie udało się załatwić doktoratu. ( przynajmniej można dalej mieć szacunek do tych którzy uczciwie starają się napisać doktorat ) trzeba mam nadzieję że tej kłamliwej i głupiej gęby nie będę już oglądał w TV , pewnie wszystko miał załatwiane świadectwo chrztu świadectwa szkolne świadectwo maturalne ,dyplom no i teraz łachudrze nie udało się załatwić doktoratu. ( przynajmniej można dalej mieć szacunek do tych którzy uczciwie starają się napisać doktorat ) trzeba będzie zmienić słowa piosenki wszystko jest na sprzedaż
~shalom
Niech się POradzi zdRadka on mu załatwi za 5 pfhuntów.

Powiązane: Studia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki