Jedna rozmowa telefoniczna i na parkietach znowu zielono. Kanclerz Angela Merkel i prezydent Francois Hollande, w piątek telefonicznie ustalili wspólne oświadczenie, którego publikacja doprowadziła do przekroczenia 2-procentowych wzrostów w Paryżu, Mediolanie, Madrycie, a nawet Warszawie. Ton komunikatu pozostaje niezmienny: "Berlin i Paryż są silnie zdeterminowane do obrony strefy euro i zrobią wszystko co w ich mocy by ochronić euro".
Jednak Mario Draghi dostrzega silny opór Niemiec wobec przyzwolenia na swobodne "zadrukowanie kryzysu" i nadawanie licencji bankowej europejskim funduszom ratunkowym. Angela Merkel jako jedna z nielicznych stoi na straży zdrowego rozsądku, czyli optuje za wychodzeniem z kryzysu poprzez strukturalną naprawę wspólnoty i program mocnego zaciskania pasa.
| »Kryzysowa dyplomacja nie zwalnia tempa |
W poniedziałek szef EBC spotka się zatem z szefem Bundesbanku (niemieckiego banku centralnego) Jensenem Weidmannem by omówić kwestie stosowania nowych środków, których celem byłoby zwalczenie kryzysu na Starym Kontynencie. Te "nowe" środki prawdopodobnie sprowadzają się prawdopodobnie do zakupów obligacji, obniżek stóp procentowych i ewentualnie bardziej wyrafinowanych operacji długoterminowego refinansowania banków.
Ale na tym poniadziałkowe spotkania Draghiego się nie kończą. W kalendarzu prezesa EBC widnieje jeszcze spotkanie z amerykańskim sekretarzem skarbu Timothym Geithnerem. Niewykluczone, że Mario Draghi będzie szukał wsparcia wśród Amerykanów, którzy także nie zostają bierni. Amerykański sekretarz skarbu spotka się również z niemieckim ministrem finansów Wolfgangiem Schaeublem.
| »Merkel i Monti chcą obronić euro za wszelką cenę |
W poniedziałek nie pojawią się żadne kluczowe odczyty makro (w nocy była to produkcja przemysłowa Japonii, która nie wypadła najgorzej). Po zakończeniu sesji na Wall Street, raport za poprzedni kwartał opublikuje Seagate Technology.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl






























































