W czwartek za uncję srebra płacono nawet 21,19 dolarów, czyli tylko o 15 centów mniej niż w marcu 2008 roku, gdy biały metal osiągnął najwyższą cenę od roku 1980 (ówczesny szczyt to blisko 50$ za uncję). Blisko nominalnego rekordu wszech czasów utrzymuje się też złoto, które o godzinie 13:15 było wyceniane na 1.292 USD za uncję.
W ciągu zaledwie miesiąca cena srebra wyrażona w amerykańskich dolarach wzrosła aż o 18,2%. W rezultacie 14-dniowy wskaźnik RSI osiągnął wartość 78,2 pkt., wskazując na silne wykupienie rynku i ostrzegając przed ryzykiem spadkowej korekty.
Główną przyczyną ostatnich wzrostów notowań srebra i złota były spekulacje dotyczące przyszłej polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych. Ekonomiści są przekonani, że pod wpływem słabych danych płynących z gospodarki Fed wznowi ilościowe metody poluzowania polityki pieniężnej, co w swej istocie sprowadza się do dodrukowania dolarów. We wtorek FOMC otwarcie przyznał, że życzyłby sobie wyższej inflacji.
Wizja znaczącego obniżenia siły nabywczej amerykańskiego pieniądza doprowadziła do deprecjacji dolara względem euro i franka. W rezultacie metale szlachetne stały się bardziej atrakcyjną alternatywą dla inwestorów z Europy oraz wzrosło zapotrzebowanie na kruszce traktowane jako zabezpieczenie kapitału przed ekscesami władz monetarnych.
Na silny popyt inwestycyjny wskazują statystyki z funduszy ETF. Największy tego typu podmiot inwestujący w srebro - iShares Silver Trust – zgromadził już rekordowe 9.514,35 ton białego metalu. Dla porównania SPDR Gold Trust dysponuje obecnie 1.304,17 tonami złota.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl

























































