Wyższe stopy procentowe, zwykle szkodzące złotu, doprowadzą do napięć w systemie finansowym, zachęcając tym razem inwestorów do zakupów kruszcu, zapowiada Trey Reik z towarzystwa Sprott.
Notowania złota utrzymują się w skali 2018 r. nad kreską, nawet pomimo podwyżki stóp Fedu w grudniu oraz oczekiwań na takie posunięcie już na marcowym posiedzeniu amerykańskich władz monetarnych. Zdaniem Treya Reika, zarządzającego funduszami skupiającego się na inwestycjach w złoto towarzystwa, jest to sygnał, że nie wypłacający dochodu kruszec nie będzie tym razem tracić na wzroście stóp procentowych. Według niego największy od sześciu lat deficyt budżetu federalnego, sięgający w lutym 215 mld USD, zniechęca inwestorów międzynarodowych do kupowania amerykańskich obligacji, napędzając popyt na będące ich bezpieczną alternatywą złoto.
Z drugiej strony zwyżki rentowności obligacji oraz wzrost stóp procentowych oznaczają, że zadłużonym amerykańskim konsumentom mogą grozić kłopoty, a to niekorzystnie wpłynęłoby na popyt wewnętrzny. Według Treya Reika wzrost stóp szybko przełoży się na falę niewypłacalności konsumenckich. Choć do tej pory inwestorzy nie dostrzegali ryzyka, to w momencie gdy niewypłacalności zaczną przyspieszać, popyt na złoto znacząco wzrośnie, twierdzi specjalista.
- Zobaczymy gwałtowny wzrost liczby niewypłacalności. Złoto radzi sobie bardzo dobrze, gdy napięcia w systemie finansowym pogłębiają się – powiedział Trey Reik w rozmowie z agencją Bloomberg.




























































