Spadki na Nasdaq znowu potanily akcje spolek IT
Tadeusz StasiukPrzed wczorajszą sesją na warszawskiej giełdzie, trudno było przewidywać jaki przybierze ona charakter. Z jednej bowiem strony, z przebiegu wtorkowych notowań można było wnioskować, że przynajmniej część rynku znajduje się w stanie kumulacji sił, co mogłoby zaowocować w przyszłości kolejną silną falą wzrostową, z drugiej jednak spadki na Wall Street i Nasdaq jednoznacznie dawały do zrozumienia, że to jeszcze nie koniec korekty jaka dosięgła tamtejsze parkiety. Jeszcze kilkanaście tygodni temu, można było z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że ze względu na ten ostatni czynnik, należy liczyć się z kontynuacją przeceny także i na naszym rynku. Sytuacja jednak diametralnie się zmieniła i obecnie trudno mówić o tak ścisłej jak poprzednio korelacji z sytuacją na giełdach amerykańskich. Warszawski parkiet okazuje się być dosyć odporny na niekorzystne doniesienia ze świata i wszystkimi siłami stara się bronić przed prognozowaną przez niektórych analityków głęboką przeceną. Stąd niewielkie zmiany giełdowych indeksów i brak wyraźnej chęci do wyprzedaży posiadanych walorów przez giełdowych inwestorów. Patrząc z boku można dzięki temu odnieść wrażenie, że sytuacja na naszej giełdzie nie jest zła i przy poprawie klimatu na światowych parkietach, możemy mieć do czynienia z próbami bicia przez WIG kolejnych rekordów.
Trudna sytuacja za Atlantykiem rzuciła się jednak cieniem na rodzimy rynek. Szczególnie negatywny wpływ miała wtorkowa ponad 2,5-proc. korekta na Nasdaq, która spowodowała kolejną przecenę spółek teleinformatycznych notowanych na GPW. Największy spadek stał się udziałem Softbanku, którego papiery potaniały o 9 proc. Krótko trwała więc euforia po ogłoszeniu wspólnej strategii internetowej z Agorą. Bardzo dobrze zaprezentowała się za to STGroup, który po wtorkowej informacji o zwiększeniu nakładów na internet podrożał o kolejne 9,6 proc.
Wydaje się, że powoli mija już internetowa gorączka, a magia słowa Internet traci swoją moc. Reakcje inwestorów zdają się być bardziej wyważone. By wzbudzić ich zainteresowanie trzeba przedstawić szczegółowe plany internetowej strategii i udowodnić, że będzie się umiało wykorzystać potencjał tkwiący w sieci.
Rynek znajduje się obecnie na etapie zmiany liderów. Z powrotem do łask powróciły najróżniejsze plotki i domysły w sprawie przejmowania polskich firm. Jak bowiem inaczej tłumaczyć zachowanie kursu Budimexu, Exbudu czy też Amiki. Nie jest to dobry sygnał dla giełdy, gdyż wskazuje na duże zaangażowanie kapitału spekulacyjnego, który tak szybko jak się pojawił może też zniknąć, a wiadomo, że gwałtowne wycofywanie kapitałów z parkietu, musi skończyć się głęboką korektą.
Notowania ciągłe nie przyniosły zmiany trendu i więcej spółek taniało niż zyskiwało na wartości, co może wskazywać na dosyć długi charakter korekty. Tym bardziej, że wzrosły nieznacznie obroty i na rynku przeważała podaż.

































































