Polska gospodarka wchodzi w fazę „nowych prędkości”, w której dotychczasowe silniki wzrostu - prosta imitacja i masowa rozbudowa infrastruktury - przestają wystarczać. Aby dogonić konkurencję, musimy przestawić się na trudniejsze inwestycje w atom, cyfryzację i innowacje, co wymaga gigantycznego kapitału. Czy polski sektor ubezpieczeniowy, dziś relatywnie mały na tle europejskich liderów, zdoła udźwignąć rolę głównego inwestora i dostarczyciela ochrony dla projektów wartych setki miliardów złotych? O tym dyskutowano podczas pierwszego panelu XIV Kongresu Polskiej Izby Ubezpieczeń.


Gośćmi panelu „Ubezpieczenia w gospodarce nowych prędkości” byli
- dr hab. Jacek Jastrzębski, prof. UW, Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego
- dr Paweł Gajda, Dyrektor Departamentu Energii Jądrowej, Ministerstwo Energii
- Piotr Matczuk, Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju SA
- Bogdan Benczak, Prezes Zarządu, PZU SA
- Marcin Nedwidek, Prezes Zarządu, UNIQA TU SA
- Marek Rozkrut, Główny ekonomista EY EU & CESA
Zobacz także
Konieczność zmiany modelu, czyli wejście w gospodarkę nowych prędkości
Wykład wprowadzający do debaty wygłosił główny ekonomista Pulsu Biznesu Ignacy Morawski, który zaznaczył, że jesteśmy w momencie ostatecznego wyczerpywania się dotychczasowego modelu rozwoju opartego na łatwej imitacji technologii. Choć pod względem PKB per capita sukcesywnie doganiamy Wielką Brytanię, to nasze tempo wzrostu gospodarczego będzie w najbliższych latach nieuchronnie zwalniać, spadając w stronę 2-2,5 procent do końca bieżącej dekady - przykładem może być czas podróży z Warszawy do Gdańska, który w ostatnich dziesięcioleciach mocno się skrócił, ale obecnie osiągnięto już pewną granicę i dalszy, tak spektakularny postęp będzie o wiele trudniejszy do zrealizowania. Oznacza to, że nasza krajowa gospodarka wchodzi w etap tytułowych nowych prędkości, co kategorycznie wymaga od nas przestawienia się na wdrażanie rzeczy znacznie bardziej innowacyjnych i skomplikowanych.
Ignacy Morawski wskazał ponadto, że polską gospodarkę czekają w najbliższym czasie dwie gigantyczne transformacje
Jest to z jednej strony transformacja energetyczna, przejście na zupełnie nowe źródła energii, a z drugiej strony transformacja cyfrowa i szerzej rzecz ujmując, transformacja w stronę gospodarki bardziej innowacyjnej.
Samo postawienie na bezpieczną i stabilną energetykę jądrową to wydatek rzędu 200 miliardów złotych, co wprost odpowiada kosztom budowy aż czterech tysięcy kilometrów nowych autostrad. Jako sposób na sprostanie bezprecedensowym wyzwaniom finansowym został przywołany francuski plan Tibiego, w ramach którego tamtejszy rząd skutecznie zmobilizował lokalne instytucje finansowe do inwestowania w przełomowe innowacje technologiczne. Głównym problemem w mechanicznym skopiowaniu tego rozwiązania w Polsce jest niestety fakt, że nasz krajowy sektor finansowy i ubezpieczeniowy pozostaje wciąż relatywnie mały na tle największych zachodnich potęg.

Demograficzny hamulec i luka inwestycyjna
Marek Rozkrut, główny ekonomista EY, zwrócił uwagę na wyjątkową odporność polskiej gospodarki na globalne kryzysy i napięcia, takie jak pandemia, wojna na Bliskim Wschodzie czy cła wprowadzane przez Stany Zjednoczone. Ekspert wspomniał także o narastających wyzwaniach strukturalnych, z których najpoważniejszym jest gwałtowny spadek liczby osób w wieku produkcyjnym, który w ciągu ostatnich 15 lat był znaczący, a do 2050 roku wyniesie nawet 23–24%. Aby utrzymać tempo wzrostu przy malejącej podaży pracy, Polska musi drastycznie zwiększyć produktywność, co z kolei wymaga potężnych nakładów inwestycyjnych w nowoczesne gałęzie gospodarki.
Sytuację komplikuje fakt, że stopa inwestycji w Polsce wynosi zaledwie 17%, co wypada blado na tle unijnej średniej oscylującej wokół 21%. Ekonomista EY oszacował roczną lukę inwestycyjną na poziomie około 100 miliardów złotych, podkreślając, że sektor publiczny, obciążony wysokim deficytem i rosnącym długiem, nie będzie w stanie samodzielnie sfinansować wszystkich potrzeb. W tej sytuacji kluczowa staje się rola sektora prywatnego oraz oszczędności długoterminowych, których struktura w Polsce jest obecnie bardzo słaba.
Rynek finansowy stabilny, ale za mało w nim rozwoju
Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, Jacek Jastrzębski, przyznał, że choć polski rynek finansowy jest bezpieczny i stabilny, to jego mała skala może być postrzegana jako bariera rozwojowa.
- Wydaje nam się, że potrzebujemy wpuścić więcej dobrze rozumianego ryzyka na rynek finansowy, bo wydaje nam się, że wpadliśmy w taką pułapkę, gdzie konserwatywne zarządzanie traktowane jako być może cnota zasadniczo, ale jednak zostało chyba posunięte trochę zbyt daleko. – ocenił przewodniczący KNF, odnosząc się również do lokowania przez instytucje finansowe środków w bezpieczne papiery skarbowe zamiast finansowania długu korporacyjnego czy kredytów inwestycyjnych.
Nadzór chce przesunąć punkt równowagi, zachęcając ubezpieczycieli i banki do brania na siebie racjonalnego, dobrze rozumianego ryzyka, które napędza realną gospodarkę, bowiem choć duży sektor finansowy stwarza ryzyko kryzysów, to zbyt mały może spowodować, że z kryzysami będzie trudniej sobie poradzić. Jastrzębski podkreślił również unikalną rolę ubezpieczycieli, którzy jako jedyni mogą dostarczyć niezbędną ochronę dla ryzykownych, przełomowych projektów infrastrukturalnych.
Energetyka jądrowa jako finansowe i ubezpieczeniowe wyzwanie
Paweł Gajda z Ministerstwa Energii nakreślił skalę potrzeb w sektorze energetycznym, wskazując, że transformacja w najbliższych 20 latach pochłonie ponad bilion złotych. Sama budowa elektrowni jądrowej to projekt rzędu 150–200 miliardów złotych, co stanowi przeciwieństwo szybkich i tanich inwestycji w sektorze cyfrowym. Tak gigantyczne przedsięwzięcia wymagają nie tylko kapitału, ale i specyficznych zabezpieczeń, takich jak ubezpieczenie szkody jądrowej, które przy jednym obiekcie może przekraczać 1,5 miliarda złotych.
Wsparcie dla tak wielkich projektów wymaga ścisłej koordynacji i prawdopodobnie utworzenia specjalnego poolu ubezpieczeniowego, ponieważ polski rynek samodzielnie nie posiada wystarczającej pojemności. Bogdan Benczak, prezes PZU, potwierdził, że jego grupa już teraz intensywnie buduje kompetencje (know-how) w zakresie obsługi programu nuklearnego i local content, zaznaczył jednak, że bez udziału kapitału zagranicznego i reasekuracji pełne pokrycie tak specyficznych ryzyk przez krajowe podmioty będzie niemożliwe.
Luki w innowacyjności i walka o kapitał
Piotr Matczuk, prezes PFR, zwrócił uwagę, że w ekosystemie luki występują na każdym etapie. "Mimo świetnych kadr IT brakuje mechanizmów skalowania start-upów. Sektor private equity w Polsce to zaledwie 1,5% PKB, podczas gdy w najbardziej rozwiniętych krajach Unii te wskaźniki są nawet dziesięciokrotnie wyższe. PFR stara się mobilizować kapitał poprzez programy takie jak Innovate Poland, wzorowane na sukcesach Francji i Niemiec, aby zwiększyć autonomię technologiczną naszego kraju, ale wskazał, że kapitału trzeba szukać także u prywatnych inwestorów:
- A to jest, proszę państwa, fundamentalna zmiana dla rynku, to znaczy z całym szacunkiem, PZU, BGK i PFR tej zmiany same nie dowiozą i jakby ten system na końcu nie będzie produkował żadnych wymiernych rezultatów, ani nie będzie konkurencyjny, jeżeli nie będzie tam polskich prywatnych inwestorów na pokładzie. - ocenił prezes PFR.
Prezes PZU, Bogdan Benczak, zapewnił, że narodowy ubezpieczyciel stale i aktywnie włącza się we wsparcie wielkiej polskiej transformacji, chociażby poprzez zaangażowanie w Innovate Poland czy systematyczne rozwijanie kluczowych, wewnętrznych kompetencji w wymagającym obszarze energetyki jądrowej. Problem polega na tym, że zbudowanie odpowiedniego zaplecza kapitałowego wymaga powolnej, gruntownej odbudowy utraconego zaufania Polaków do zjawiska długoterminowego oszczędzania, które na przestrzeni minionych lat zostało bardzo mocno nadszarpnięte m.in. przez niesławne polisolokaty. Aby osiągnąć ten cel makroekonomiczny, polski sektor ubezpieczeniowy pilnie i bezwarunkowo potrzebuje strukturalnego wsparcia ze strony aparatu państwa w postaci stabilnych zachęt podatkowych oraz masowych programów edukacyjnych rzetelnie promujących mądre odkładanie środków na godną emeryturę.
Marcin Nedwidek, prezes zarządu UNIQA, zauważył, że podstawową barierą dla bezpośredniego finansowania strategicznych inwestycji infrastrukturalnych jest po prostu wciąż zbyt mała skala polskiego rynku ubezpieczeniowego. Zsumowane łączne aktywa sektora oscylują dzisiaj zaledwie nieco poniżej pułapu 200 miliardów złotych, co pokrywa się z górnymi szacunkami zapotrzebowania kapitałowego na wybudowanie i oddanie do użytku zaledwie jednej funkcjonującej elektrowni atomowej. Co więcej, ubezpieczyciele sprzedają w Polsce głównie polisy krótkoterminowe, przez co nie mają po prostu wolnych pieniędzy na inwestowanie w projekty trwające dziesięciolecia. Nedwidek zadeklarował jednak, że zagraniczne firmy chcą pomóc i mogą udostępnić nam swoje zespoły ekspertów do rzetelnej oceny nowych projektów inwestycyjnych.
KNF: "Ubezpieczyciele powinni w większym stopniu koncentrować się na jakości, a w mniejszym stopniu na cenie"
Jacek Jastrzębski na zakończenie panelu zachęcił ubezpieczycieli nie do unikania ryzyka, ale do umiejętnego nim zarządzania. Wskazał, że polskie społeczeństwo stało się zamożne, ale percepcja usług
finansowych nie nadążyła za tym wzrostem, przez co ubezpieczenia wciąż
często traktowane są jako zbędny koszt lub rodzaj podatku. Szef nadzoru, odnosząc się do wcześniejszych słów swojego zastępcy, Krystiana Wierciocha, postulował,
aby branża ubezpieczeniowa zaczęła konkurować jakością i innowacyjnością produktów, a
nie tylko niską ceną, co pozwoli na lepszą monetyzację potencjału rynku.





























































