Początek tygodnia przyniósł umocnienie polskiego złotego pomimo wysokich notowań ropy naftowej i aprecjacji dolara względem euro. W tych niesprzyjających okolicznościach kurs euro do złotego spadł poniżej 4,25 zł.


Zwykle jest tak, że umocnienie dolara szkodzi walutom z rynków wschodzących, do których zaliczany jest także polski złoty. Po drugie, od początku marca złoty cechuje się wysoką ujemną korelacją z cenami ropy naftowej. Czyli gdy ropa drożeje, to złoty traci. I odwrotnie.
Ale tym razem jest nieco inaczej, gdyż pomimo umocnienia dolara (kurs EUR/USD spadł poniżej 1,17 USD) oraz ropy Brent po przeszło 110 USD za baryłkę kurs euro ruszył w dół, sygnalizując umocnienie polskiego złotego. We wtorek o 10:00 euro taniało o 0,3 grosza i było notowane po 4,2402 zł.
- We wtorek zakładamy, że rynek może pozycjonować się pod scenariusz wznowienia rozmów USA–Iran i częściowego spadku premii geopolitycznej, co tworzy asymetryczne prawdopodobieństwo lekkiego umocnienia PLN, z możliwością zejścia EURPLN poniżej 4,24 i USDPLN w okolice 3,62 – napisali w porannym komentarzu analitycy PKO BP.
Od początku wojny z Iranem (i trwającego do dziś oficjalnego zawieszenia broni) kurs euro porusza się w trendzie bocznym o zakresie 4,2250-4,3070 zł. Od miesiąca znajdujemy się bliżej dolnego ograniczenia tego kanału, ale nieśmiałe próby wybicia się dołem z kwietnia i maja zakończyły się niepowodzeniem.

Tymczasem dolar amerykański drożał o ponad pół grosza, osiągając cenę 3,6446 zł. Jeszcze w poniedziałek kurs USD/PLN usiłował naruszyć górne ograniczenie wiosennej konsolidacji w zakresie 3,60-3,65 zł.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,6407 zł, a więc prawie tak samo jak dzień wcześniej. Także na parze frank-złoty obowiązuje lokalna konsolidacja, z przedziałem wahań 4,60-4,65 zł. Od wielu tygodni nie za wiele dzieje się też na parze funt-złoty. O poranku brytyjska waluta kosztowała 4,8833 zł, o pół grosza mniej niż w poniedziałek wieczorem.
KK































































