Początek tygodnia na polskim rynku walutowym przyniósł kontynuację wzrostowego odreagowania na parze euro-dolar. Fiasko rozmów pokojowych z Iranem podbiło notowania ropy naftowej, co w konsekwencji zaszkodził polskiemu złotemu.


W poniedziałek o 9:49 euro było wyceniane na 4,2400 zł, a więc prawie tak samo, jak przed weekendem. Rynki finansowe były nieco rozczarowane fiaskiem rozmów pokojowych na linii USA-Iran. Prezydent Trump uznał odpowiedź Teheranu za „całkowicie nieakceptowalną”, co oddala porozumienie pokojowe na Bliskim Wschodzie.
Zatem Cieśnina Ormuz pozostaje zasadniczo zablokowana, kurek z arabską ropą jest mocno przykręcony, a światu wciąż brakuje kilkunastu procent dostaw paliw. Sama ropa naftowa w poniedziałek rano drożała o 3,5% i w przypadku ropy Brent kosztowała blisko 105 USD za baryłkę.
- Od marca br. krajowa waluta podąża za notowaniami ropy naftowej, będącymi w tym okresie barometrem napięć geopolitycznych i apetytu na ryzyko. W minionym tygodniu ceny „czarnego złota” mocno spadły, gdyż inwestorzy pozycjonowali się pod pokojowy przełom w Zatoce Perskiej – wyjaśniają w poniedziałkowym raporcie analitycy PKO BP.
Złotemu sprzyja za to nieco słabszy dolar. Kurs EUR/USD zbliżał się do 1,18 USD, co na polskim rynku przekładało się na dolara po 3,6031 zł. Kurs USD/PLN od kilku dni utrzymuje się w pobliżu 3,60 zł, pozostając blisko lokalnego minimum z połowy kwietnia.

- Zakładamy, że w obecnym tygodniu to geopolityka nadal będzie rozdawać karty na rynkach, w tym na rynku FX (…) Brak sygnałów bliskiego udrożnienia cieśniny Ormuz będzie jednak chłodzić rynkowe nastroje mocno ukierunkowane pod deeskalację, czego skutkiem w naszej opinii może być wzrost EURPLN w stronę 4,26, a USDPLN w pobliże 3,64 w perspektywie najbliższych sesji – napisali eksperci PKO BP.
Większego wpływu na notowania złotego nie miała natomiast piątkowa decyzja agencji S&P, która nie zdecydowała się nawet na obniżenie perspektywy polskiego ratingu. S&P jest jedyną z głównych agencji ratingowych, w której perspektywa ratingu kredytowego Polski pozostaje „stabilna”. W pozostałych agencjach jest ona „negatywna”, co oznacza możliwość obniżenia samego ratingu.
Tymczasem praktycznie bez zmian pozostawały notowania franka szwajcarskiego, o poranku wycenianego na niespełna 4,63 zł. Funt brytyjski kosztował równe 4,9000 zł.
KK




















