Koroszczyn jest najpopularniejszym przejściem dla samochodów ciężarowych na polsko-białoruskiej granicy. Rocznie przejeżdża tędy kilkaset tysięcy aut a kolejki tirów są tutaj niemalże codziennością.. Część przewoźników oczekuje rozwiązań, które usprawnią przekraczanie granicy i jak wynika z deklaracji dyrektora Izby Celnej w Białej Podlaskiej Remigiusza Woźniaka jest szansa, że wkrótce tak się stanie. Na niedawnej konferencji prasowej zapowiedział on, iż służby celne będą inspirować wojewodę lubelskiego do tego aby przejście graniczne w Sławatyczach, funkcjonujące w tej chwili jako przejście wyłącznie dla samochodów osobowych, obsługiwało również samochody ciężarowe o tonażu do 7,5 tony.
Jak ustaliła Informacyjna Agencja Radiowa stosowne ustalenia prowadzą w tej chwili szefowie Służby Celnej i Straży Granicznej.
Kierowcy ciężarówek planujący wyjazd na Białoruś w najbliższych dniach z kolejkami do odprawy muszą liczyć się nie tylko na przejściu w Koroszczynie. Ponad dobę oczekują przekraczający granicę w Bobrownikach, a 19 godzin w Kuźnicy.
Lepiej jest na granicy z Ukrainą. Kolejka do odprawy ustawiła się tylko przed przejściem w Dorohusku, gdzie na odprawę czeka się w tej chwili 9 godzin. Na pozostałych przejściach ruch odbywa się na bieżąco.
IAR/Tomasz Marciniuk/tk
Źródło:IAR
































































