Rosyjskie media propagandowe minimalizują skalę zniszczeń infrastruktury energetycznej, do których doprowadziły ukraińskie naloty trwające od kwietnia. Wynikający z tego niedobór paliwa określają jako „przejściowy” problem. Jednocześnie uznają ukraińskie ataki na rafinerie jako „terroryzm gospodarczy”.


Kremlowskie media przedstawiają ukraińskie uderzenia na rosyjską infrastrukturę paliwową jako przede wszystkim ataki na ludność cywilną oraz gospodarkę – wynika z analizy opublikowanej w środę przez Disinfo Digest, serwis zajmujący się przeciwdziałaniem dezinformacji.
Jako jeden z przykładów podano relacjonowanie przez Rosjan ukraińskiego ataku na rafinerię w Riazaniu, do którego doszło w nocy z 28 na 29 lipca. W mediach podkreślano, że zakłady te dostarczają przede wszystkim paliwo dla mieszkańców obwodu riazańskiego oraz moskiewskiego. Jednocześnie wskazano na ryzyko wystąpienia niedoboru paliwa, co ma wiązać się z problemami zwykłych konsumentów.
W komunikacie opublikowanym 29 lipca przez ukraiński Sztab Generalny stwierdzono, że rafineria w Riazaniu jest jednym z największych przedsiębiorstw przetwórstwa ropy naftowej w Federacji Rosyjskiej. Moce zakładu wynoszą około 17 mln ton ropy rocznie.
Według strony ukraińskiej atak na riazańską rafinerię wywołał pożar na terenie tego obiektu. Fabryka ta produkuje benzynę, olej napędowy, paliwo lotnicze i inne produkty naftowe, wykorzystywane m.in. przez rosyjski przemysł zbrojeniowy i siły zbrojne – podkreślono w komunikacie.
Działanie rosyjskich mediów propagandowych to przykład manipulacji informacją polegający na przekształceniu w swojej narracji obiektu strategicznego, jakim jest rafineria, w element infrastruktury cywilnej. „W ten sposób ukraińskie działania otrzymywały etykietę »terroryzmu gospodarczego«” – czytamy w analizie Disinfo Digest.

We wcześniejszym komentarzu opublikowanym 29 lipca na stronie serwisu zwrócono uwagę, że rosyjska propaganda stosuje wobec swoich obywateli „wyrafinowany model komunikacji” uznając niedobór paliwa za problem „chwilowy, lokalny i możliwy do opanowania”.
Jak donosi portal Disinfo Digest prokremlowskie media twierdzą, że „państwo pozostaje sprawne, społeczeństwo odporne, a odpowiedzialność (za kryzys paliwowy – PAP) ponoszą przede wszystkim ukraińskie ataki dronowe, spekulanci oraz niewydolna biurokracja niższego szczebla”. Jak wyjaśniono, przekaz ten „służy uspokojeniu odbiorców, ograniczeniu skali kryzysu oraz przenoszeniu odpowiedzialności” za niego.
Ukraińska kampania wojskowa wyłączyła z użytku ponad 30 proc. faktycznych oraz 45 proc. maksymalnych, teoretycznych zdolności produkcyjnych rosyjskich rafinerii – poinformował 30 lipca „Financial Times”. Według analizy stworzonej przez brytyjski dziennik, konsultowanej z ukraińską, niezależną grupą analityczną Frontelligence Insight, ataki ukraińskich dronów „wywołały najpoważniejszy kryzys paliwowy w Rosji od upadku Związku Radzieckiego” w 1991 r. Efektem tego „są ograniczenia sprzedaży paliwa w niemal każdym regionie Rosji i długie kolejki na stacjach benzynowych”.
Gazeta ustaliła, że uszkodzenia w 10 największych rosyjskich rafineriach, w tym w Omsku, Moskwie i Tuapse, pozostawały widoczne z kosmosu przez wiele tygodni lub miesięcy po bezpośrednich atakach wojsk ukraińskich. Zdjęcia satelitarne obrazują, że naprawa rosyjskiej infrastruktury naftowej postępuje powoli, a część mniejszych rafinerii oraz obiekty magazynowe pozostają nadal w ruinie.
W opinii analityka Isaaca Leviego z fińskiej organizacji badawczej Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA), cytowanej przez „Financial Times”, cele ukraińskich ataków były kluczowe dla rosyjskiej infrastruktury energetycznej, gdyż zniszczeniu uległy systemy odpowiadające za początek procesu rafinacji.(PAP)
mzb/ kj/



























































