REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Są rekordy, ale nie ma się z czego cieszyć. Dolar w górę, WIG20 w dół, w najgorszej sesji od maja

Michał Kubicki2025-07-28 17:24redaktor Bankier.pl
publikacja
2025-07-28 17:24
Dodaj Bankier.pl w Google

Kto myślał, że samo osiągnięcie porozumienia między USA i UE wystarczy, aby zdjąć z rynku czynnik niepewności i pozwolić dalej rosnąć indeksom, ten się grubo pomylił. Warunki wzajemnych relacji zdają się premiować USA. Dolar się wyraźnie umocnił, a w odpowiedzi, GPW zaliczyła najgorszą sesję od maja, chociaż jeszcze rano notowała historyczne rekordy.

Są rekordy, ale nie ma się z czego cieszyć. Dolar w górę, WIG20 w dół, w najgorszej sesji od maja
Są rekordy, ale nie ma się z czego cieszyć. Dolar w górę, WIG20 w dół, w najgorszej sesji od maja
fot. Dado Ruvic / /  Reuters / Forum

„Nie mieliśmy wyjścia” – powiedział komisarz UE ds. handlu, w komentarzu do  porozumienia handlowego UE i USA, ogłoszonego w weekend.  „To kolejne porozumienie na amerykańskich warunkach” – skomentowali analitycy Pekao. "Ryzyko eskalacji ceł przestało być istotne, a wraz z tym znikają poważne problemy makro"- mówili z drugiej strony rynkowi eksperci. Ulgi jednak nie było, bo po wzrostowym otwarciu na giełdach w Europie, dalej dominowały już spadki.

DAX tracił po południu przeszło 1,1 proc. Zniżkowały też indeksy w Paryżu, Amsterdamie i Mediolanie. Pod kreską był londyński FTSE100. Zyskiwały za to indeksy na Wall Street, które w stylu do którego przyzwyczaiły rynek w ostatnich tygodniach „dreptały” na północ, ale w USA z umowy są względnie zadowoleni, w UE nie. Eurodolar spadał o około 0,8 proc., kurs USD/PLN umocnił się o przeszło 1,5 proc.

Dla WIG20, którego wzrosty w tym roku (i historycznie) są w silnej korelacji z osłabieniem amerykańskiej waluty, takie odbicie podciągnęło za sobą realizację zysków. O tyle gwałtowną, że wykonaną ze szczytu hossy, na którym indeks blue chipów, znalazł się jeszcze rano; notując poziom 2987,08 pkt. i znajdując się zaledwie o 0,4 proc. od psychologicznego, a wręcz mitologicznego poziomu 3000 pkt (ostatni raz widziany na WIG20 w 2008 r.).

Na koniec dnia WIG20 spadła o 1,9 proc., zaliczając najgorszą sesję od 6 maja br. Był też najgorszy tego dnia na rynkach w Europie. WIG może pochwalić się poniedziałkowym historycznym rekordem (109 323,37 pkt), po porannym wzroście, ale wynik sesji to spadek o 1,63 proc. Taka sama sytuacja miała miejsce na mWIG40, gdzie rekord rano wypadł na 8148,34 pkt, ale finał na 8000,92 pkt, co oznaczało spadek o 1,24 proc. Relatywnie mocniejszy był sWIG80 ze spadkiem o 0,23 proc., który także poprawił w pierwszej części historyczny szczyt na 29 623,58 pkt. Obroty na szerokim rynku wyniosły 1,45 mld zł, z czego 1,18 mld zł dotyczyło spółek z WIG20.

Wakacje na giełdzie

Przeceny w koszyku blue chips były znaczące. Najwięcej oddał kurs Budimeksu (-5,63 proc.). Co prawda spółka poinformowała o koeljnej umowie tym razem na budowę obwodnicy, ale inwestorów wystraszyć mógł wywiad prezesa dla „Parkietu”, w którym powiedział, że „wojna cenowa się zaostrza, a sytuacja w branży zaczyna się destabilizować”. 

„Sytuacja firm budowlanych staje się coraz trudniejsza i coraz bardziej niepokojąca. W obliczu niewykorzystanego potencjału wykonawczego przedsiębiorstwa agresywnie startują w przetargach, oferując ceny poniżej budżetów inwestorskich” – mówił w wywiadzie prezes Artur Popko.

Mocno traciły w poniedziałek akcje CCC (-3,98 proc.), PGE (-3,71 proc.) czy Dino (-3,65 proc.), a więc gwiazd giełdy ostatnich kwartałów, a nawet lat. W przypadku PGE warto przypomnieć o komunikacie sprzed weekendu o utracie bilansowej wartości wybranych rzeczowych aktywów trwałych spółek grupy PGE w wysokości ok. 9,1 mld zł.

Chociaż ceny miedzi były dość stabilne i nawet lekko rosły, to kurs KGHM (-2,91 proc.) zachował się bardzo słabo. Przeceny nie ominęły banków uważanych za bramy wejścia i wyjścia na i z naszego rynku zagranicznego kapitału. WIG-Banki spadł o 2,02 proc. Kursy PKO i Pekao oddały odpowiednio 2,45 i 2,42 proc. Ponad 2 proc. straciły w WIG20 jeszcze akcje Żabki, Kęt, Santandera i PZU. O 1,99 proc. przeceniono Kruka, a najmniej wymiar kary w koszyku wyniósł -1,16 proc. i dotyczył kursu Pepco. Na plusie w tym segmencie były tylko Allegro (0,06 proc.) i Orlen (0,61 proc.), odbijający po najsłabszym tygodniu od kwietnia i przy wzrostach o ponad 2 proc. cen ropy.

Na szerokim rynku warto odnotować mocne ruchy na biotechach takich jak Pure (28,41 proc.), Captor (9,78 proc.), Genomtec (6,77 proc.) co jednak trzeba odczytywać jako spekulacyjne ruchy z uwagi na trudną sytuacją fundamentalną powyższych spółek.

Pod presją jest kurs Cyfrowego Polsatu (-3,17 proc.). Analityk Santander BM, obniżył rekomendację dla akcji spółki to "neutralnie-krótkoterminowo sprzedaj" z "lepiej od rynku". Cena docelowa to 17,9 zł. Odsunięty przez dzieci od przewodnictwa w Radzie Nadzorczej spółki Zygmunt Solorz jest zaniepokojony spadkiem kursu akcji i podejmuje kroki prawne, by przywrócić kontrolę nadzorczą.

Warto wspomnieć o MCI Capital (5,23 proc.), które poinformowało o podpisaniu z Montagu Private Equity przedwstępnej umowy sprzedaży akcji IAI S.A. Wpływ netto ze sprzedaży akcji do MCI Capital może wynieść ok. 469,3 mln zł.

Źródło:
Michał Kubicki
Michał Kubicki
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki Bankier.pl. Absolwent finansów i rachunkowości na UMCS w Lublinie. W czasie studiów zainteresował się giełdą i rynkami finansowymi, które to zainteresowania rozwinął na SGH w Warszawie na kierunku Bankowość Inwestycyjna. Na co dzień obserwuje notowania warszawskiej giełdy, by przekazać czytelnikom portalu najważniejsze informacje z parkietu oraz przybliżyć istotne wiadomości ze spółek. Telefon 728 927 242

Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
energizerjohn51
Komisja Europejska. Napuszcza wszystkie media na Trumpa, a jak przychodzi co do czego to liżą mu buty... Banda lewusów, niczego nie potrafią
ferdek3
To jest GENIUSZ. (Jeszcze bardziej dokładne wyjaśnienie na końcu.)
Jeszcze nigdy kogoś takiego nie widziałem.
Nieraz sobie wspominam genialne oszustwo w sprawie OFE.

Mało kto wie, ale w OFE oprócz "przeżartych" 153 mld zł z umorzonych obligacji,
pozostało jeszcze w akcjach i innych aktywach ok 144 mld zł,
To jest GENIUSZ. (Jeszcze bardziej dokładne wyjaśnienie na końcu.)
Jeszcze nigdy kogoś takiego nie widziałem.
Nieraz sobie wspominam genialne oszustwo w sprawie OFE.

Mało kto wie, ale w OFE oprócz "przeżartych" 153 mld zł z umorzonych obligacji,
pozostało jeszcze w akcjach i innych aktywach ok 144 mld zł,
które to aktywa do 2021 wzrosły do 186 mld zł.
Prawdę o OFE i co stało się ze 153 mld zł można znaleźć pod tym linkiem:

https://www.sii.org.pl/15073/analizy/newsroom/8-lat-od-pierwszego-skoku-na-ofe-na-drugi-gieldowy-wciaz-czekamy.html

Poniżej prawdziwa uczta dla wytrawnych koneserów,
majstersztyk, finezyjna poezja sztuki oszustwa:

https://www.youtube.com/watch?v=qeg-TbGUV04&t=155s

https://www.youtube.com/watch?v=xwy00x9zJYg


Na deser:
Według GUS za Tuska było więcej śmierci okołoporodowych.
Zresztą tych przypadków i tak nie jest dużo w Polsce w
porównaniu do innych krajów.

Tymczasem Tuskoid wrzeszczał z całą premedytacją:
Dzisiaj ta władza to są seryjni zabójcy kobiet.:

https://www.youtube.com/watch?v=FiiGtMadaoc&t=212s


Jeszcze wyjaśnienie:
Gdyby OFE zamiast za 153 mld kupować polskie obligacje
kupiło obligacje zagraniczne albo nieruchomości lub
po prostu złoto to dziś moglibyśmy te pieniądze odzyskać.
Zostały kupione polskie obligacje, 153 mld poszły do rządu
i rząd te pieniądze wydał i już ich nie ma.
Potem obligacje formalnie umorzono i zamieniono je na jakieś
zapisy w ZUS co oczywiście nie jest prawdziwą gotówką bo
gotówka już dawno została wydana.
Gdyby za 153 mld OFE kupiło ,np. złoto to dziś mielibyśmy
ok 200% zysku, czyli ok 450 mld zł w złocie,
mielibyśmy realną gotówkę, a nie zapisek w ZUS.
Pani tam chwali się, że otrzymała pieniądze z OFE,
ale po pierwsze w OFE zostało prawie połowę aktywów w akcjach,
a po drugie pieniądze, które otrzymała niby z OFE to
albo było ich o połowę mniej niż powinno albo druga połowa
tych pieniędzy pochodziła z obecnych składek na ZUS.
Te pieniądze nie mogły pochodzić z ekstra odłożonych 153 mld zł,
ponieważ te pieniądze rząd już dawno wydał i dawno już ich nie ma.
Cały spór i rwetes dotyczy właśnie tych 153 mld zł,
których już nie ma.
Tusk nie ukradł tych pieniędzy osobiście tylko
te pieniądze zostały wydane przez jego rząd na dziurę
budżetową itp., oraz na obniżenie zadłużenia.
Tylko po co tak ordynarnie kłamać i robić z nas ciemny lud?
Może dlatego, że ciemnym ludem lepiej jest sterować.
Mamy być ciemnym ludem, który kompletnie nic nie rozumie,
aby lud miał świadomość, że to elita wie wszystko lepiej
i nie możesz się wtrącać do jej spraw bo jesteś ciemny.
Ciemny lud może zacząć myśleć i zadawać pytania.
Czy przypadkiem nasz Guru Kaczor Donald nie ma problemu z tożsamością?
Dziadek w Wermachcie, a babcia Niemka pracująca w gazecie dla NSDAP.
To mogło mieć duży wpływ na wnuczka.
Do tego może jeszcze jakaś trauma z dzieciństwa i w efekcie mamy
polskość to nienormalność.
A może wystarczy, że z tego wszystkiego Furherek stał się kosmopolitą
i pracuje dla tych, którzy oferują najwięcej.
Nie ważne jakie są motywy,
ważniejsze, że kto bardziej spostrzegawczy i krytycznie nastawiony
zauważa, że Tusk działa w interesie niemieckim.
I tutaj pojawia się wielki błąd w myśleniu wielu Polaków.
Nawet jeśli Tusk jest namiestnikiem niemieckim to przynajmniej
wprowadzi w Polsce niemiecki porządek i niemieckie pieniądze
popłyną do Polski szerokim strumieniem.
Pstryk i mamy już na to dowód: KPO odblokowane.
Jeśli uznasz, że jesteś ciemnym ludem i Tusk wie lepiej
to wtedy nie zastanawiasz się nad takimi rzeczami.
Przecież na całe KPO Leyen wzięła pożyczkę.
No i kto będzie to spłacał?
Jeśli nie wiesz kto, to najpewniej będziesz to ty.
Czyli tyle było korowodu, kamieni milowych i emocji
w sprawie zwykłej pożyczki, którą trzeba spłacić?
A jak rzadzący się chwalą ile to rzeczy sfinansowali za tą pożyczkę,
a to żłobki, a to bezpieczne przejazdy kolejowe itp.
Ok, ta pożyczka ma podobno niskie oprocentowanie, ale jest ona
w obcej walucie, zatem istnieje tu ryzyko kursu walutowego,
frankowcy dobrze wiedzą jakie to jest zagrożenie.
Do tego pieniądze z tej pożyczki możesz wydać tylko na to
na co ci pozwoli Leyen.
Najlepiej jakbyś wydał te pieniądze na felerne wiatraki Siemensa,
a wtedy nie wiem czy to jest takie opłacalne długoterminowo.
Oczywiście najlepiej jest wydawać pożyczone pieniądze i wtedy jest
fajnie, optymistycznie i wszyscy są uśmiechnięci,
ale kiedyś w końcu trzeba będzie to zacząć spłacać i zaciskać pasa.
Tylko kogo to obchodzi, wtedy najprawdopodobniej będzie rządzić prawica,
to prawica będzie miała ten problem i bardzo dobrze, a
ciemny lud będzie wspominał jak wspaniale żyło się za Tuska
tak jak niektórzy do dzisiaj wspominają Gierka.
Błąd w naszym myśleniu polega na tym, że my porównujemy zabór
niemiecki do zaboru rosyjskiego.
To wielki błąd bo powinniśmy porównywać zabór niemiecki do
niepodległego państwa polskiego rządzonego przez patriotów,
którym zależałoby na Polsce.
Przykładowo przez te wszystkie zabory i wojny nie mamy w Polsce
własnych marek samochodów. To oznacza, że jesteśmy o wiele niżej
w hierarchii gospodarczej i możemy najwyżej być poddostawcami
dla wielkich marek co oznacza cięższą i gorszej jakości pracę
za o wiele mniejsze pieniądze dla ciemnego ludu.
Zatem podsumowując:
Niemiecki namiestnik zawsze będzie dbał o interesy niemieckie,
a nie polskie.
To takie proste i oczywiste.
Przykładowo: wyciszenie reparacji, wprowadzenie Paktu Migracyjnego,
umowa z Mercosur, wolny handel z Ukrainą, blokowanie lub opóźnianie inwestycji
takich jak Atom, CPK, Porty, blokowanie żeglowności Odry, uratowanie
Niemcom rafinerii Shwedt,
naciski na Glapińskiego, żeby wprowadzić Euro, które opłaca się Niemcom,
zlikwidowanie wszystkich stoczni, aby nie były konkurencją,
już Tusk chciał sprzedawać LOT Niemcom, a dziś przynosi miliard zysku rocznie,
to samo miało być z całym LOTOSEM dla Rosjan, którzy jako producent ropy
mogli tu dyktować dowolne ceny,
przejąć cały rynek i stworzyć monopol do dojenia Polaków, itp.
Na koniec gigantyczne zadłużanie.
Dług może skutecznie zadusić gospodarkę na dziesięciolecia
i obniżyć jej konkurencyjność.
Już w 2026 dług ma dobić do 60% PKB.
Niektórzy mówią, że dobijemy do 60% już na koniec 2025.
Jeszcze nikt czegoś takiego nie dokonał w takim tempie.
Potem... zderzenie ze ścianą.
Dług może rosnąć, ale tylko wtedy kiedy PKB rośnie szybciej.
Pod rządami Tuskoida jest odwrotnie,
dług rośnie drastycznie szybciej niż PKB.
Tutaj idealnie widać jakość rządów, żyjemy na kredyt.
Do tego jeszcze kredyt na KPO.
Leyen na całe KPO wzięła kredyt,
a więc część niby dotacyjna KPO to też kredyt.
Rząd się chwali budową żłobków czy przejazdów kolejowych
za pieniądze z KPO.
Fajnie jest wydawać pożyczone pieniądze i chwalić się inwestycjami.
Potem będzie zaciskanie pasa, ale kogo to obchodzi,
spłata tych kredytów spadnie na prawicę i dobrze im tak,
ale my jesteśmy sprytni.
Światły lud będzie pamiętał dobre czasy za Tuska,
tak jak do dziś niektórzy wspominają Gierka.

Powiązane: Sesja na GPW

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki