REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

SAFE wkracza w nową fazę. Polska kupi sprzęt, którego nie ma

2026-06-09 11:08, akt.2026-06-09 16:43
publikacja
2026-06-09 11:08
aktualizacja
2026-06-09 16:43
Dodaj Bankier.pl w Google

Polska przechodzi do drugiej fazy realizacji programu SAFE, czyli do wspólnych zakupów z innymi państwami UE w polskim przemyśle zbrojeniowym - poinformował wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że w ramach tej fazy Polska będzie też kupować od innych państw sprzęt, którego nie może kupić w kraju, np. samoloty do tankowania w powietrzu.

SAFE wkracza w nową fazę. Polska kupi sprzęt, którego nie ma
SAFE wkracza w nową fazę. Polska kupi sprzęt, którego nie ma
/ MON

Przechodzimy do drugiej fazy programu SAFE - teraz będą wspólne zakupy z innymi państwami, również w polskim przemyśle zbrojeniowym. Ale też będą zakupy tego sprzętu, którego nie możemy kupić w Polsce - powiedział w Sejmie Kosiniak-Kamysz.

Jako przykład podał zakup samolotów do transportu i tankowania w powietrzu.

"Na przykład dla nas bardzo ważnym jest zakup samolotów do transportu i tankowania w powietrzu. Był taki program Karkonosze, który umożliwiał Polsce wiele lat temu przystąpienie do wspólnej inicjatywy europejskiej, żeby korzystać z tych samolotów. A jak one są ważne, pokazuje noc z 9 na 10 września, kiedy kilkukrotnie samoloty holenderskie, F-35, były tankowane w powietrzu" - dodał szef MON.

Jak zaznaczył, bez tego tankowania nie zestrzelono by w skuteczny sposób rosyjskich dronów na terytorium Polski.

"Teraz je uzyskamy, podpisujemy wspólne działania z rządem Hiszpanii, będziemy nabywać, zarówno te samoloty, jak i śmigłowce szkolno-bojowe, które są od lat oczekiwane przez Wojsko Polskie. Kolejne zamówienia będziemy dokonywać w innych jednostkach, w innych zakładach zbrojeniowych w Polsce i będą to robić nasi sojusznicy z NATO i Unii Europejskiej" - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

Wakacje na giełdzie

Pierwsza płatność z SAFE trafiła na konta polskich firm

5 czerwca pełnomocniczka rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że pierwsza płatność z unijnego programu zakupów wojskowych SAFE trafiła na konta polskich firm, które podpisały kontrakty w I fazie programu.

Z końcem maja sfinalizowano pierwszy etap programu, w którym państwa podpisywały kontrakty z SAFE w ramach tzw. single procurement, czyli tylko na potrzeby własnych sił zbrojnych. Polska podpisała w ramach tego etapu umowy na sprzęt wojskowy na ok. 120 mld zł, czyli większość z ponad 180 mld zł środków SAFE.

Część z nich to umowy na nowy sprzęt, a część - refinansowanie zawartych już wcześniej kontraktów, co pozwala na uwolnienie środków MON i np. przeznaczenie ich na potrzeby innych służb. Warunkiem finansowania z SAFE jest m.in. termin dostaw zakontraktowanego sprzętu do końca 2030 roku.

Również z końcem maja na konta BGK trafiło ok. 6,6 mld euro zaliczki dla Polski z programu SAFE, a kolejne płatności z Brukseli mają być realizowane w miarę stopniowego wdrażania polskiego planu zakupów wojskowych.

Program SAFE przewiduje ok. 43,7 mld euro dla Polski w formie europejskich pożyczek, które mogą zostać wydane na inwestycje w obronność, przede wszystkim na sprzęt dla Wojska Polskiego; część kwoty (ok. 17 mld zł), która pierwotnie miała zostać przekazana na potrzeby służb podległych MSWiA, ma trafić do nich ze środków MON, które zostaną uwolnione dzięki kontraktom z SAFE.

Kosiniak-Kamysz: Żaden sprzęt z SAFE nie trafi do Ukrainy

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił we wtorek w Sejmie, że wbrew fake newsom żaden sprzęt kupiony z SAFE nie trafi do Ukrainy. - Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych finansuje tylko zakupy dla polskich sił zbrojnych, tak jest w ustawie i tak to będzie realizowane - mówił.

Kosiniak-Kamysz zabrał głos ws. SAFE na początku posiedzenia Sejmu. Jak mówił, realizacja programu to absolutny priorytetem dla rządu, a pod koniec maja udało się w ciągu trzech dni zawrzeć 63 umowy z polskim przemysłem obronnym na kwotę ok. 120 mld zł. Teraz rząd przechodzi do drugiej fazy programy SAFE, tj. wspólnych zakupów z innymi państwami, wśród których szef MON wskazał m.in. zakup powietrznych tankowców w kooperacji z Hiszpanią oraz nowych śmigłowców szkolnych.

Szef MON zarzucił też opozycji, że szerzy fake newsy o programie SAFE, m.in. o tym, że pieniądze z programu miałyby trafić do niemieckiego przemysłu. - To program Polski, wymyślony w Polsce i zaakceptowany w Komisji Europejskiej - powiedział, podkreślając, że lista zakupów dla Polski powstała „pod dyktando Sztabu Generalnego Wojska Polskiego”. Jak mówił, najnowszy fake news mówi, jakoby zamówiony przez Polskę sprzęt miałby trafić do ukraińskich sił zbrojnych.

- Żaden sprzęt nie trafi do Ukrainy - zapewnił. Jak podkreślił, zgodnie z ustawą Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, za pomocą którego realizowane są zakupy z SAFE, służy tylko do finansowania modernizacji Wojska Polskiego. - Tak jest w ustawie i tak to będzie realizowane - zapewnił.

Co z relacjami Polska-Ukraina?

Szef MON odniósł się także do kwestii bieżących relacji polsko-ukraińskich, w tym kontrowersji, które wywołała w Polsce decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia UPA. Kosiniak-Kamysz podkreślił, że ta decyzja jest nie do przyjęcia, ale dodał też, że obecnie „granica polskiego bezpieczeństwa leży na froncie ukraińsko-rosyjskim”

- Tam walczą prawdziwi bohaterowie, którzy dają czas dla Polski i NATO, byśmy mogli być silni i bezpiecznie - mówił. Jednocześnie, jak zaznaczył, „z przyszłością trzeba stanąć w prawdzie i mówić wprost przyjaciołom, czego oczekujemy”. - Ludobójstwo pozostaje ludobójstwem, a pamięć jest bezwzględnie konieczna. Ale przyszłość Polski i Ukrainy jest po tej samej stronie, a nie przeciwko - dodał szef MON.

Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla polskiej strony wydarzenia na Wołyniu w latach 40. XX w. były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie - ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR).

Nadanie Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA” wywołała falę krytyki w Polsce.

Prezydent Nawrocki, wyrażając oburzenie decyzją prezydenta Ukrainy, zaproponował wówczas, by jednym z punktów zwołanego na 8 czerwca posiedzenia Kapituły było odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Nawrocki stwierdził wtedy m.in., że „gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji”. W poniedziałek późnym popołudniem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że obradująca w poniedziałek Kapituła Orderu Orła Białego przedstawiła prezydentowi RP swoją opinię ws. orderu nadanego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. Leśkiewicz dodał, że prezydent decyzję w tej sprawie podejmie „w odpowiednim czasie”.

Z kolei premier Donald Tusk zaapelował w poniedziałek do prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego o „bezpośrednią i szczerą rozmowę” zanim „emocje zrujnują naszą solidarność”. Współpraca leży w interesie Polski i Ukrainy, i obu narodów – podkreślił Tusk.

W związku z napiętą sytuacją w piątek i sobotę był w Warszawie szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, który rozmawiał z m.in. z Kosiniakiem-Kamyszem, marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, prezydenckim ministrem Marcinem Przydaczem, szefem BBN Bartoszem Grodeckim oraz wiceszefem MSZ Marcinem Bosackim.

Unijny program SAFE przewiduje ok. 43,7 mld euro dla Polski w formie europejskich pożyczek, które mogą zostać wydane na inwestycje w obronność, przede wszystkim na sprzęt dla Wojska Polskiego. Do tej pory na konto obsługiwanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych wpłynęło ok. 6,5 mld euro ze środków SAFE; to 15-proc. zaliczka ze wszystkich 43,7 mld euro.

Posłowie PiS po kontrolach poselskich w fabrykach broni: program SAFE nie dał im żadnych korzyści

Po przeprowadzeniu kontroli poselskich w zakładach zbrojeniowych m.in. w Radomiu i Stalowej Woli, z którymi pod koniec maja podpisano umowy w ramach SAFE, posłowie PiS ocenili, że program ten nie przyniósł fabrykom żadnych korzyści. Ich zdaniem w zakładach ograniczono liczbę środków i zakres zamówień.

Z końcem maja zakończyła się pierwsza część podpisywania kontraktów na sprzęt wojskowy w ramach unijnego programu SAFE w części tzw. single procurement, czyli tylko na potrzeby własnych sił zbrojnych; do polskich zakładów trafiło już ok. 120 mld zł na wozy bojowe, artylerię czy sprzęt informatyczny.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej posłowie PiS podsumowali kontrole poselskie przeprowadzone poprzedniego dnia w trzech zakładach zbrojeniowych, z którymi zawarto umowy pod koniec maja: w Fabryce Broni „Łucznik” w Radomiu, Hucie Stalowa Wola oraz w Wojskowych Zakładach Lotniczych w Bydgoszczy, choć z tą spółką nie zawarto kontraktów w pierwszej części podpisywania umów w ramach SAFE.

Według szefa klubu PiS Mariusza Błaszczaka, m.in. w wymienionych zakładach pożyczka SAFE nie przyniosła „żadnej nowej zdolności, jeśli chodzi o wyposażenie polskiego wojska”. Jego zdaniem, w Radomiu „nie mamy do czynienia z nową umową, tylko z refinansowaniem”, w Stalowej Woli „ograniczono zakres zamówień”, a zakład w Bydgoszczy „został opuszczony przez rządzących”.

Poseł PiS Marek Suski podkreślił, że w „Łuczniku” w Radomiu program SAFE nie zwiększył liczby środków czy zamówień, ale oznacza „zabranie fabryce broni pieniędzy budżetowych i zastąpienie ich finansowaniem z mechanizmu, który jest uzależniony od kaprysów partnerów z Zachodu”.

Poseł Rafał Weber dodał, że Huta Stalowa Wola otrzymała kontrakty o kilkukrotnie niższej łącznej wartości niż miała, a część z zawartych umów ma „charakter refinansowania” i jak mówił - nie są to nowe umowy.

Według Bartosza Kownackiego, zakłady w Bydgoszczy nie otrzymały z programu SAFE „ani złotówki, a zakład jest w dramatycznej sytuacji do tego stopnia, że zagrożona jest jego płynność finansowa”. - Mamy do czynienia z kreatywną księgowością, gdzieniegdzie z przesuwaniem środków po to, żeby załatać dziurę budżetową. To nie są dodatkowe środki na armię, jeżeli zastępują finansowanie, które już istniało. Mamy do czynienia z ogromnym oszustwem - podsumował poseł Radosław Fogiel.

Fabryka Broni „Łucznik” – Radom znalazła się w gronie 12 firm, które w związku z programem SAFE podpisały aneksy do zawartych wcześniej umów. - W przypadku radomskiej spółki aneks dotyczy wyłącznie zmiany sposobu finansowania kontraktu: zamiast środków budżetowych będą to środki finansowe w ramach mechanizmu SAFE – poinformował PAP w ub. tygodniu wydział prasowy MON. – Sama wartość kontraktu nie uległa zwiększeniu. Aneks nie powoduje również zwiększenia wolumenu dostaw i nie zmienia okresu realizacji kontraktu – wskazano.

Ze 120 mld zakontraktowanych z polskim przemysłem ok. połowę otrzyma podkarpacka Huta Stalowa Wola. Umowy ze spółką obejmują m.in. dostawy 146 bojowych wozów piechoty Borsuk - czyli pojazdu, który ma w przyszłości stać się jednym z podstawowych pojazdów opancerzonych polskiej armii, 96 armatohaubic Krab oraz 64 samobieżnych moździerzy Rak, zbudowanych na podwoziach transporterów Rosomak.

Jak informował prezes spółki Jakub Gazda, Wojskowe Zakłady Lotnicze w Bydgoszczy przygotowały ofertę dla klienta spoza Polski w ramach programu SAFE. Zakupy dokonywane wspólnie z zagranicznymi partnerami są przewidziane jako następny etap podpisywania kontraktów na sprzęt wojskowy.

kl/ par/

mml/ ugw/ jz/ gor/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (27)

dodaj komentarz
sterl
Banderowcy przed wojną nabrali kredytów w Rosji na ponad 30 mld $ teraz Polska i UE , bo USA już nie chce.. garba.
mararok
"Jak zaznaczył, bez tego tankowania nie zestrzelono by w skuteczny sposób rosyjskich dronów na terytorium Polski." Oni tak na serio ? ponoć Rosja da rade w rok wyprodukować nawet 7mln samych dronów FPV... przypomnijmy ministrowi ile mamy tych F-35... i ile amunicji
gornet
wystraczy, ze oddadza 20 procent sprzetu, kto to dokladnie sprawdzi spoza wojska, nikt
niepejsiaty_polak
Zdaje się, że Budanow nie przyjechał się kajać. On przyjechał po kasę z SAFE. A ten " nasz" doktor, szef MON - ściemnia mocno, czuć to na odległość. Nie od dzisiaj zresztą. Nie trawię takich zlotoustych, wygadanych typów. Ależ lecą z nami w balona. Co do Orderu - też. Okno Overtona ...
samsza
kolejne potwierdzenie, że Kosiniak z Kukułą stawiają na F-35 tankowane w powietrzu, jako tarcza antydronowa

niedawno było, że U stawiają na dron przeciw dronowi

problem droga a tania metoda, ok, ale nie tylko, nikt nie udowodnił, że 12 F-35 poradzi sobie np. z 300 wysłanymi jednocześnie dronami i tu od rządu nic nie słyszymy
dasbot
Gdzie Rzym, a gdzie Krym? „Zabawką” latającą Mach 2 chcesz strzelać do innej „zabawki” latającej max 0,5 Macha, która ma go zestrzelić pociskami typu AMRAAM albo AIM-9X za 1-2 mln USD sztuka? No to już się nas wszyscy powinni bać, szczególnie którzy nam pożyczają kasę na zbrojenia, bo jej nigdy nie odzyskają. Poza tym UA ma szczęście,Gdzie Rzym, a gdzie Krym? „Zabawką” latającą Mach 2 chcesz strzelać do innej „zabawki” latającej max 0,5 Macha, która ma go zestrzelić pociskami typu AMRAAM albo AIM-9X za 1-2 mln USD sztuka? No to już się nas wszyscy powinni bać, szczególnie którzy nam pożyczają kasę na zbrojenia, bo jej nigdy nie odzyskają. Poza tym UA ma szczęście, jak się jej trafi dron, któremu uda się przedrzeć przez systemy AD przeciwnika. Systemowo nie są w stanie zrobić nic, aby strategicznie odmienić realia na linii frontu, szczególnie po przepaleniu wszystkiego strzelającego od NATO. No chyba, że skierują celowniki na zachód. Wtedy ich szanse wzrosłyby wykładniczo i wtedy można by logicznie wytłumaczyć histerię wokół całego tego "bezpiecznego” programu. Czego nie wiemy?……….Clown world.
samsza odpowiada dasbot
Masz wyżej, Kamysz wspomina, jak holenderskie F-35 "dawało radę" we wrześniu, a był i artykuł jak myśliwiec NATO strącił dron nad Łotwą.
W komentarzu masz napisane, że to pomysł ministra i generała, a nie mój, ja przedstawiam problem i czekam aż ktoś wyjaśni jak te nieliczne F-35 poradzą sobie ze skalą ataku jakie są
Masz wyżej, Kamysz wspomina, jak holenderskie F-35 "dawało radę" we wrześniu, a był i artykuł jak myśliwiec NATO strącił dron nad Łotwą.
W komentarzu masz napisane, że to pomysł ministra i generała, a nie mój, ja przedstawiam problem i czekam aż ktoś wyjaśni jak te nieliczne F-35 poradzą sobie ze skalą ataku jakie są na U czy R, kilkuset dronów. Posłucham, to pomyślę czy to ma sens.
:)
sterl
Za to trafi tam z tego 90 mld Euro za które kupią co zechcą również pałacyki w Monte Carlo i Limuzyny , a my to będziemy razem z UE spłacać jak durnie ?

Powiązane: SAFE - unijne pożyczki na obronność

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki