Pomimo solidnych wzrostów na początku poniedziałkowej sesji S&P500 zakończył dzień minimalnie pod kreską. Inwestorzy czekają na czwartkowe dane o inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych oraz początek sezonu raportowego na Wall Street.


S&P500 na koniec dnia znalazł się na poziomie 3 892,09 punktów, co oznaczało spadek o 0,08% względem poziomu z piątkowego zamknięcia. Względem śródsesyjnego szczytu oznaczało to utratę blisko 60 punktów, czyli roztrwonienie blisko 1,5-procenopwej zwyżki z pierwszej części poniedziałkowych notowań.
Pod kreską sesję zakończył także Dow Jones, który stracił 0,34% i znalazł się na wysokości 33 517,65 pkt. Obronił się za to Nasdaq, który zdołał zyskać 0,63%, kontynuując silną piątkową zwyżkę. Jednakże patrząc w nieco szerszej perspektywie główne nowojorskie indeksy od kilku tygodni poruszają się raczej w bok po tym, jak w połowie grudnia jesienne odbicie zostało zatrzymane na linii bessy.
Teraz uwaga rynku powinna skupić się na dwóch kwestiach. Pierwszą jest to, jak szybko spada inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych. Dane za grudzień poznamy w czwartek. Ekonomiści spodziewają się, że wskaźnik CPI pozostał na poziomie z listopada (czyli 0,0% mdm), co przekładałoby się na spadek jego dynamiki rocznej z 7,1% do 6,5%. Ważną kwestią będzie też wartość tzw. inflacji bazowej, która dla decydentów z Rezerwy Federalnej jest głównym punktem odniesienia.
Zanim to jednak nastąpi, we wtorek na scenę wyjdzie przewodniczący Rezerwy Federalnej Jerome Powell. Jest wątpliwe, aby szef Fedu zmienił swój „jastrzębi” przekaz przed publikacją grudniowych statystyk CPI. Rynek terminowy jest niemal pewny, że na styczniowym posiedzeniu FOMC zapadnie decyzja o podniesieniu stopy funduszy federalnych już tylko o 25 pb. Byłaby to pierwsza 25-punktowa podwyżka od marca, kiedy to Fed rozpoczął najsilniejszy od przeszło 40 lat cykl podwyżek.
Także pod koniec tygodnia rozpocznie się sezon publikacji wyników za IV kwartał. Już tradycyjnie na pierwszy rzut pójdą banki. W piątek raporty kwartalne pokażą Bank of America, Citigroup, JP Morgan oraz Wells Fargo. Prognozy analityków są łagodnie pesymistyczne. Rynkowy konsensus zakłada, że w poprzednim kwartale zyski spółek przypadające na S&P500 były o 4,1% niższe niż rok wcześniej.
Byłby to więc najgorszy kwartał od przeszło dwóch lat, lecz wciąż wynik całkiem niezły w zestawieniu ze skalą wyhamowania wzrostu gospodarczego w USA oraz na świecie. Dodajmy przy tym, że proces rewidowania prognoz wynikowych na Wall Street jeszcze na dobre się nie rozpoczął. Rynkowy konsensus zakłada, że EPS dla indeksu S&P500 w tym roku będzie o 4,4% wyższy od ubiegłorocznego.
Po więcej informacji na temat inwestycyjnych perspektyw dla roku 2023 zapraszam do mojego autorskiego webinaru, który odbędzie się w najbliższy czwartek, 12 stycznia o 20:00. Zapisy na webinar dostępne są po kliknięciu w poniższy link.





























































