Rząd chce wypowiedzieć krucjatę branży porno. Strony z tematyką dla dorosłych mają być blokowane. Cel jest jasny - ochrona dzieci przed szkodliwymi treściami. Ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach...


W poniedziałek opublikowany został projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści nieodpowiednich w internecie. Rząd miał na myśli strony dla dorosłych. Jak jednak ochronić dzieci przed dostępem do treści porno? Najprościej nałożyć na dostawców internetu oraz dostawców Wi-Fi kilka nowych obowiązków.
W szczególności dostawcy usługi dostępu do internetu zostaną zobowiązani do:
- wprowadzenia bezpłatnego, skutecznego i prostego w obsłudze mechanizmu blokowania dostępu do treści pornograficznych w internecie;
- podejmowania działań promocyjnych na rzecz uświadomienia abonentów o możliwości skorzystania z usługi ograniczenia dostępu do treści pornograficznych w internecie i skorzystania z nich;
- opracowania raportu o podjętych przez siebie działaniach mających na celu promowanie korzystania przez abonentów z rozwiązań ograniczających dostęp do treści pornograficznych w internecie.
Obowiązkiem objęci będą nie tylko dostawców internetu czy firmy telekomunikacyjne. Blokady obejmą też publiczne Wi-Fi z wyjątkiem tych w hotelach i zakładach pracy.
Jakie będą kary?
Kary za niewywiązanie się z przepisów mają być wysokie i sięgać nawet 3 proc. przychodu ukaranego podmiotu osiągniętego w poprzednim roku kalendarzowym. Natomiast mali dostawcy internetu, którzy nie osiągnęli przychodu w wysokości 500 000 zł (w roku poprzednim lub w okresie trzech lat wstecz), będą musli liczyć się z karą do 15 000 zł.

Ponadto prezes lub dyrektor przedsiębiorstwa dostarczającego internet lub Wi-Fi za niestosowanie się do przepisów będzie zagrożony karą do wysokości jego trzech miesięcznych pensji. Kary zasilą Fundusz Szerokopasmowy, a nakładać ma je minister cyfryzacji na wniosek prezesa UKE.
Nie chcesz blokady? Minister się o tym dowie
Abonent korzystający z dostawcy internetu będzie mógł do niego wystąpić o ograniczenie dostępu do treści pornograficznych w internecie. Możliwa będzie również rezygnacja z usługi ograniczenia dostępu do ww. treści. Jednak w tym celu trzeba będzie udać się osobiście do punktu dostawcy usług telekomunikacyjnych i potwierdzić tożsamość, ewentualnie będzie można dokonać rezygnacji w formie dokumentowej z wykorzystaniem specjalnie w tym celu ustanowionego hasła.
Powstanie rejestr, który będzie informował o tym, kto wyraził zgodę na ograniczenie dostępu do treści porno, a kto nie. Co więcej raz do roku taki rejestr będzie musiał być dostarczony ministrowi właściwemu do spraw informatyzacji.
Blokady nie od razu, ale telekomy mają zwiększać świadomość klientów
Termin egzekwowania przepisów ma być uzależniony od wielkości podmiotu. Więksi dostawcy internetu, których taki przychód sięga powyżej 4 mln zł, powinni stosować przepisy ustawy szybciej – 3 miesiące od dnia wejścia ustawy w życie, natomiast mniejsi – 24 miesiące – czytamy w projekcie ustawy.
Branża telekomunikacyjna miałaby na własny koszt prowadzić także akcje promocyjne blokad (np. bilbordy) i uświadamiania klientów obecnych, jak i potencjalnych o negatywnym wpływie materiałów pornograficznych na dzieci. Co więcej telekomy musiałyby prowadzić kampanie również w mediach społecznościowych (przy wykorzystaniu np. fanpage’a przedsiębiorcy czy współpracy z tzw. influencerami), stosować reklamy internetowe, prasowe oraz ulotki.
JM































































