REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rząd walczy z zapaścią demograficzną. Prokurator ds. rodziny coraz bliżej

2021-11-30 21:42
publikacja
2021-11-30 21:42

W Sejmie we wtorek odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii. Dotyczy on powołania nowej instytucji publicznej zajmującej się kompleksowymi studiami nad procesami zachodzącymi w sferze demografii w jej społeczno-kulturowym kontekście.

Rząd walczy z zapaścią demograficzną. Prokurator ds. rodziny coraz bliżej
Rząd walczy z zapaścią demograficzną. Prokurator ds. rodziny coraz bliżej
fot. Krystian Maj / / FORUM

W imieniu wnioskodawców projekt przedstawił poseł Bartłomiej Wróblewski z (PiS).

Autorzy projektu o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii podkreślają, że osiągnięcie celów demograficznych jest możliwe jedynie w oparciu o rzetelne i wszechstronne badania naukowe oraz wielowymiarowe działania prowadzone w sposób ciągły i konsekwentny. Wskazują na potrzebę bieżącego monitorowania trendów związanych z szeroko pojętą demografią oraz wypracowywania odpowiednich rekomendacji w celu przeciwdziałania występowaniu negatywnych zjawisk w tym obszarze.

Projekt ustawy zakłada powołanie nowej instytucji publicznej – w formie państwowej osoby prawnej – odpowiadającej na wskazane powyżej wyzwania, zwłaszcza w zakresie prowadzenia badań naukowych nad demografią oraz wypracowywanie odpowiednich rekomendacji z nich wynikających, jednocześnie wyposażonej w duży stopień niezależności od organów władzy wykonawczej, z natury rzeczy obsadzanych w wyniku decyzji o charakterze politycznym.

Prezes Instytutu będzie uprawniony m.in. do udziału w stosownych postępowaniach, wnioskowaniach o wystąpienie z inicjatywą ustawodawczą oraz inicjowania stosownych zmian w prawie miejscowym.

Wakacje na giełdzie

Projekt ustawy poparł klub Prawa i Sprawiedliwości. Dominika Chorosińska z (PiS) powiedziała, że "aby wspierać rodziny, trzeba skutecznie identyfikować problemy, bariery rozwojowe dla zakładania i pomyślnego funkcjonowania rodzin". Zaznaczyła, że takie instytuty działają na całym świecie. Z Grupy Wyszehradzkiej Polska jest jedynym państwem, które takiego instytutu nie posiada.

Monika Rosa z klubu Koalicja Obywatelska zgłosiła wniosek o odrzucenie projektu już w pierwszym czytaniu. Powiedziała, że "to nie jest projekt, który ma chronić polskie rodziny i mówić o polskich rodzinach". "To jest projekt, który za 30 mln zł ma promować wybrany przez wnioskodawców konserwatywny, katolicki model rodziny i świata" - stwierdziła. W jej ocenie instytut "będzie kolejnym narzędziem do kontroli życia Polek i Polaków; do wchodzenia w ich życie z butami".

Zwróciła uwagę, że projekt zakłada, iż "prezes będzie powoływany na 7 lat i praktycznie nieodwoływalny". Nazwała prezesa superprokuratorem, który będzie mógł żądać wszczęcia postępowania w sprawach cywilnych dotyczących rodzin, sprawach rodzinnych w szczególności dotyczących stosunku między rodzicami a dziećmi; będzie mógł brać udział w postępowaniach dotyczącym nawiązania stosunku przysposobienia, sprawach nieletnich czy będzie mógł dołączyć np. do postępowań rozwodowych" - zwróciła uwagę posłanka KO. Jak dodała - "pracownicy instytutu będą bez żadnych obostrzeń mogli posługiwać się danymi osobowymi bez RODO na podstawie pisemnego upoważnienia".

Wanda Nowicka w imieniu klubu Lewicy również zgłosiła wniosek o odrzucenie projektu już w pierwszym czytaniu. Powiedziała, że projekt zakłada powołanie instytucji, która będzie miała ogromne kompetencje i żadnej odpowiedzialności. "Otrzymuje kompetencje innych instytucji jak: GUS, polityka społeczna, nawet prokuratura" - wskazał Nowicka. Stwierdzała, że "instytut chce ograniczyć rolę Rzecznika Praw Obywatelskich, ma być jego kontrolerem i recenzentem". "Mógłby badać, czy cele i działalność danej partii jest zgodna z Konstytucją RP" - dodała posłanka Lewicy.

W imieniu Koalicji Polskiej Polskiego Stronnictwa Ludowego Bożena Żelazowska zwróciła uwagę, że "gros zadań instytutu realizują już samorządy". "Czy nie wystarczy pomóc tak podobno dobrze funkcjonującemu Ministerstwu Rodziny i Polityki Społecznej i samorządom?" - pytała posłanka. "Dlaczego rząd nie korzysta z doświadczeń samorządów? - zapytała wskazując jako przykład "Kartę Dużej Rodziny".

Dobromir Sośnierz z Koła Konfederacja zwrócił uwagę na zbyt wysokie koszty funkcjonowania instytutu.

W imieniu klubu Polska 2050 Hanna Gill-Piątek także zgłosiła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu nazywając instytut trybunałem inkwizycyjnym, który będzie miał uprawnienia prokuratorskie. W połączeniu z rejestrem ciąż to będzie prawdziwy młot na prawa kobiet, wolności obywatelski i faktyczne dobro rodziny.

Paweł Szramka w imieniu klubu Polskie Sprawy zaapelował o wycofanie się z projektu ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii zaznaczając, że instytut nie jest obecnie największą potrzebą Polaków. "Polskie rodziny potrzebują niskich podatków, przejrzystego, prostego i przyjaznego prawa a przede wszystkim, by politycy aż z taką nachalnością nie wchodzili z butami w ich życie" - wskazał.

Wiceminister rodziny i polityki społecznej Barbara Socha zwróciła uwagę, że zapaść demograficzna w Polsce trwa od 20-25 lat. Zaznaczyła, że "największym problemem od rozpoczęcia transformacji, czyli roku 1989 w kontekście demograficznym jest to, że nie został wykorzystany wyż demograficzny stanu wojennego, który powinien zaowocować echem tego wyżu na początku lat dwutysięcznych (po roku 2000 - PAP)".

"Rok 2002 i 2003 to są lata, kiedy w Polsce urodziło się najmniej dzieci od czasów II wojny światowej" - powiedziała wiceminister Socha zwracając uwagę, że "było wówczas relatywnie dużo kobiet, które mogły te dzieci urodzić". "Było ich wówczas ponad 10 mln" - poinformowała. Powiedziała, że w ubiegłym roku, kiedy odnotowano niską liczbą urodzeń, pomijając pandemię, w Polsce w wieku prokreacyjnym było 8 mln 800 tys. kobiet. "Przekonanie, że jeden instrument tak radykalny, kosztowny i duży, jakim jest program 500 Plus miały odwrócić trendy demograficzne, świadczy o braku elementarnej wiedzy w zakresie demografii" - powiedziała wiceminister Socha.

Wskazała, że potrzebne są badania i polityka oparta na wiedzy". Powiedziała, że polityka demograficzna nie jest na jedną kadencję, dwie czy dekadę, ale na kilka dekad do przodu. "Zależy nam, żeby była ciągłość tej polityki, spójność i kompleksowość, również po tym, jak się zmieni władza" - wyjaśniła Socha. (PAP)

Autor: Magdalena Gronek

mgw/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (75)

dodaj komentarz
kenn
Teraz już wiadomo, o co chodziło z programem "rodźcie więcej dzieci" (który marketingowo został nazwany 500+, a który powinien się nazywać, jak już wiemy po danych o inflacji, 1500-). Chodziło o to, by ludzie, którzy w raz z nowym prawem, regulacjami, i pod pretekstem epidemii trudnej sytuacji gospodarczo-edukcacyjno-społczenościowej,Teraz już wiadomo, o co chodziło z programem "rodźcie więcej dzieci" (który marketingowo został nazwany 500+, a który powinien się nazywać, jak już wiemy po danych o inflacji, 1500-). Chodziło o to, by ludzie, którzy w raz z nowym prawem, regulacjami, i pod pretekstem epidemii trudnej sytuacji gospodarczo-edukcacyjno-społczenościowej, byli obciążeni dużymi kosztami! 500 zł zostaje po staremu, ale będzie niedługo warte dużo mniej!
marxs
rodzić w PISowskim kraju i do tego w PISowskim szpitalu to o wiele bardziej niebezpieczne niz spacerować nocą pod Donieckiem z transparentem "Śmierć ruskim"
administratorosiedla
Kolejna instytucja dla wyprowadzania kasy z budżetu. Pis się kończy i chcą się nachapać póki mogą.
samsza
Przecież Bart Staszewski lub ktoś podobny ma prawo poprzez Instytut zadbać o losy rodzin jednopłciowych, transpłciowych czy transgenicznych. Jeżeli 90% kocha UE, a UE tego wymaga...
Katotaliban to wymysł posłanki, przeczytajcie artykuł, nic tam nie ma o tym co w ustawie oprócz tej wypowiedzi.
forfun
weźmy taczki i wywieźmy ich na śmietnik póki jeszcze można
xiven
ale to też jest ciekawe że przymus donoszenia płodu do czasu urodzenia dziecka jest dla lewackich społeczności ujmą dla wolności ale przymus szczepień i finansowania globalnych koncernów farmaceutycznych jest czymś czego pragną
grab
Niebawem wejdzie nakaz rodzenia każdej Polki która ukończyła 18 lat.
Po to się powołuje takie instytucje w państwie autorytarnym.
zenonn
Przymusowa coroczna inseminacja każdej kobiety między 20 a 40 rokiem życia.
Jak bydło

Powiązane: Polityka rodzinna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki