REKLAMA

Rynek krótkoterminowego najmu może zniknąć przez epidemię

2020-05-15 06:50
publikacja
2020-05-15 06:50
Rynek krótkoterminowego najmu może zniknąć przez epidemię
Rynek krótkoterminowego najmu może zniknąć przez epidemię
/ Pexels

Mimo chwilowych zawirowań pandemia SARS-CoV-2 nie powinna trwale wpłynąć na rynek długoterminowego najmu mieszkań. W Polsce wciąż utrzymuje się deficyt takich lokali, rynek przed pandemią był w fazie górki, a gospodarka rosła, podobnie jak dochody gospodarstw domowych. Dlatego też możliwe są spadki stawek czynszów, ale będą one krótkotrwałe. Większe zmiany mogą za to zajść na rynku najmu krótkoterminowego. Część właścicieli mieszkań wynajmowanych dotąd na doby spostrzeże, że jest to bardziej ryzykowne, i zmieni profil działalności.

- Rynek najmu krótkoterminowego w tej chwili praktycznie nie istnieje. Powstał za to rynek najmu średnioterminowego, czyli część osób, która dotychczas wynajmowała mieszkania na krótki termin, teraz umożliwia wynajem na okres ok. trzech miesięcy. Nie chcą ich wynajmować na rok lub dwa, wierząc, że wkrótce wrócą dobre czasy. To wydaje się taktyką dość trudną w realizacji, ponieważ niewielu najemców potrzebuje mieszkania na trzy miesiące. Większość chce jednak wynająć je na dobę, na tydzień lub na stałe. Mało kto wynajmie mieszkanie na kilka miesięcy, wiedząc, że za chwilę będzie musiał szukać kolejnego. Sam proces przeprowadzki jest zbyt męczący, żeby powtarzać go tak często - mówi Artur Kaźmierczak, partner zarządzający Grupy Mzuri.

Pandemia koronawirusa zachwiała rynkiem najmu mieszkań

Jak wynika ze statystyk grupy, o ile jeszcze w marcu liczba wynajmowanych lokali nie odbiegała od normy - o tyle już w kwietniu spadła o około 50 proc. Około 10-krotnie zmniejszyła się także liczba telefonów od potencjalnych najemców, ale z drugiej strony - większa ich część kończy się podpisaniem umowy. Rośnie również odsetek przedłużonych umów najmu. W przypadku Mzuri w kwietniu br. wyniósł on 73 proc. już w pierwszym tygodniu miesiąca (dla porównania, w kwietniu 2019 roku wyniósł 75 proc. w całym miesiącu).

- To, czy i jak rynek najmu długoterminowego zmieni się w długim okresie, będzie uzależnione od tego, jak generalnie zmieni się nasza gospodarka. Nie sądzę, by w  długim okresie zmieniło się wiele. Być może taką trwałą zmianą będzie to, że część ludzi przywyknie do pracy z domu, część korporacji przestawi się na pracę zdalną i pojawi się trend rezygnacji z najmu tych najmniejszych mieszkań. Jednak nie sądzę, żeby w innych aspektach długoterminowy wpływ pandemii był bardzo duży - mówi Artur Kaźmierczak.

Najem krótkoterminowy zagrożony

Jak prognozuje, największe zmiany mogą zajść na rynku najmu krótkoterminowego. Część właścicieli mieszkań wynajmowanych dotąd na doby spostrzeże, że ta działalność jest bardziej ryzykowna niż najem długoterminowy, i zmieni profil w tym kierunku.

- Mieszkania, które były wynajmowane na dobę, łatwo mogą być przekształcone na potrzeby najmu długoterminowego. Z reguły są lepiej wyposażone i wykończone niż lokale długoterminowe. Część właścicieli takich mieszkań dostrzeże, że najem długoterminowy jest dużo mniej ryzykowny, i trwale zostawi swoje mieszkania na tym rynku - ocenia partner zarządzający Grupy Mzuri.

Ze statystyk grupy wynika jednak, że jak dotąd na rynek nie wpłynęła duża liczba mieszkań wcześniej przeznaczonych na najem dobowy. Wyjątkiem są trzy lokalizacje: warszawskie Śródmieście, okolice Starego Miasta w Krakowie oraz gdańskie Główne Miasto. Takie lokale z najmu dobowego są z reguły wykończone w wysokim standardzie, a jednocześnie często oferowane po stawkach obniżonych o ok. 10-15 proc. względem przeciętnych stawek rynkowych.

Grupa prognozuje jednak, że w dłuższej perspektywie wpływ konkurencji ze strony mieszkań na wynajem krótkoterminowy na cały rynek będzie ograniczony. Wynika to m.in. z faktu, że stanowią one małą część całego rynku (ok. 2-2,5 proc.). Na około 30-50 tys. mieszkań na doby przypada ok. 1-1,1 mln lokali oferowanych na długi okres.

Partner zarządzający Mzuri podkreśla też, że na tę chwilę trudno wyrokować, jak zmienią się ceny i czynsze najmu. Krótkoterminowo można spodziewać się spadków, ale z drugiej strony rynek przed pandemią był w fazie górki, gospodarka rosła, podobnie jak dochody gospodarstw domowych, a w Polsce wciąż utrzymuje się duży deficyt mieszkań na wynajem. Dlatego po krótkotrwałych spadkach sytuacja powinna wrócić do normy, jeżeli ograniczenia związane z pandemią koronawirusa nie będą się przedłużać.

- Poziom pustostanów zależy od dwóch-trzech czynników. Pierwszym z nich jest to, czy imigranci, którzy wyjechali z Polski, wrócą i będą chcieli zostać. Drugim czynnikiem jest to, jak będzie wyglądał kolejny rok akademicki, czy studenci będą we wrześniu szukać mieszkań, żeby wynająć je od października, czy też będą uczyć się zdalnie i nie będą potrzebować mieszkań w dużych miastach. Trzeci czynnik to poziom bezrobocia i generalna sytuacja ekonomiczna, która warunkuje to, czy ludzi stać, aby w ogóle wynająć mieszkanie. Trzeba jednak zauważyć, że banki już znacząco zaostrzyły politykę kredytową, w związku z czym dostępność kredytów hipotecznych jest mniejsza, trudniej jest kupić mieszkanie na własność. Z kolei w warunkach dużej niepewności ludzie też odwlekają tak poważne zakupy jak inwestycja we własne mieszkanie - wskazuje Artur Kaźmierczak.

Statystyki grupy wskazują, że jak na razie na rynku nie nastąpiły spadki czynszów, nie widać też presji najemców na obniżenie stawek. W marcu Grupa Mzuri rozłożyła na raty spłatę czynszu tym najemcom, którzy wpadli w kłopoty z powodu pandemii, ale nie miało to charakteru masowego. O działania pomocowe (np. zawieszenie, obniżkę czynszu) wystąpiło raptem ok. 8 proc. najemców, przy czym łączna wartość wnioskowanej pomocy stanowiła zaledwie ok. 0,6 proc. całości czynszów należnych za kwiecień.

Źródło:
Tematy
Otwórz konto w mBanku i zgarnij do 300 zł

Otwórz konto w mBanku i zgarnij do 300 zł

Komentarze (124)

dodaj komentarz
denim292
Skoro widać tu ciągle brak zrozumienia do obecnej sytuacji a wszystkie porównania odbywają się do tego co było w 2008 roku, to cóż, trzeba takie porównanie znowu przypomnieć.
Dla wyjaśnienia, obecna sytuacje nie ma nic wspólnego z kryzysem bankowo-mieszkaniowym z 2008r.
Warto przypomnieć, że obecna sytuacja na
Skoro widać tu ciągle brak zrozumienia do obecnej sytuacji a wszystkie porównania odbywają się do tego co było w 2008 roku, to cóż, trzeba takie porównanie znowu przypomnieć.
Dla wyjaśnienia, obecna sytuacje nie ma nic wspólnego z kryzysem bankowo-mieszkaniowym z 2008r.
Warto przypomnieć, że obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym była znacznie bardziej racjonalna niż ta, z którą mieliśmy do czynienia pod koniec 2007 roku. Wtedy za roczną pensję można było kupić mniej niż 6 metrów mieszkania w dużym mieście (pod koniec 2019 roku ponad 9). Gdyby tego było mało, chcąc z pomocą kredytu kupić mieszkanie dwupokojowe w Warszawie w 2007 roku trzeba było na ratę kredytu z 20-proc. wkładem własnym wydać nawet ponad 120 proc. średniego wynagrodzenia. Pod koniec 2019 roku wystarczyło trochę ponad pół średniej pensji. Do tego ponad 12 lat temu na wynajmie można było zarobić mniej niż na bankowej lokacie, co sugeruje, że wtedy Polacy kupowali mieszkania raczej z nadzieją, że zarobią na wzroście ich wartości.

W ostatnim czasie prym wiodło natomiast podejście zakładające długoterminową inwestycję w wynajem. Większość kupujących dysponowała gotówką, a nie kredytem - jak w 2007 roku. Wciąż popyt na nieruchomości w Polsce jest też pochodną faktu, że nad Wisłą po prostu brakuje mieszkań (ok. 2 mln - wynika z szacunków HRE Think Tank). Całe szczęście wciąż relatywnie niska była też skala zakupów spekulacyjnych w Polsce. Odpowiadały one za co najwyżej kilka procent transakcji na rynku nieruchomości - szacuje HRE Think Tank.

Jest to o tyle ważne, że to właśnie spekulanci mogą być teraz ważną grupą, która będzie dostarczała wcześniej wspomnianym inwestorom oportunistycznym okazji. Nie należy przeceniać jednak rynku pod tym względem. Przeciętni nabywcy mogą przecież skorzystać z pomocy oferowanej przez Fundusz Wsparcia Kredytobiorców. Osobom posiadającym kredyty mieszkaniowe, a które znalazły się w trudnej sytuacji, pozwala on skorzystać ze wsparcia w spłacaniu rat (pomoc do 72 tys. zł przez 3 lata). To, nawet w sytuacji znacznie gorszej niż aktualna epidemia, powinno wyraźnie ograniczyć problemy zadłużonych obywateli. W efekcie narzędzie to powinno okazać się bardzo efektywnym bezpiecznikiem niepozwalającym na jakiekolwiek obniżki cen.
tomako_lunatic
Masz rację, sporo jest braku zrozumienia. Przyczyny kryzysu w 2008 roku były zgoła odmienne. Problem zaczął się od szeroko pojętego rynku finansowego i patologii, jaka tam się odbywała. Dziś kryzys niestety w pierwszej kolejności uderzył w realną gospodarkę i nie było to słabe uderzenie.
Efekty niestety w części
Masz rację, sporo jest braku zrozumienia. Przyczyny kryzysu w 2008 roku były zgoła odmienne. Problem zaczął się od szeroko pojętego rynku finansowego i patologii, jaka tam się odbywała. Dziś kryzys niestety w pierwszej kolejności uderzył w realną gospodarkę i nie było to słabe uderzenie.
Efekty niestety w części obszarów mogą być niestety podobne – np. wzrost bezrobocia (zarówno w skali lokalnej, jak i globalnej).

Znów piszesz, o nieruchomościach, więc pozwól, że również się do nich odniosę w kontekście „braku zrozumienia do obecnej sytuacji”. Przytoczę to, co pisałem dzisiaj poniżej, odpowiadając na jeden z komentarzy.

Historia: https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_15861684145INk2qCy0O42omXuLeycZ2.jpg

Zależności: https://media.propertygroup.pl/uploads/1591/wykres-bezrobocie-a-ceny-mieszkan.png

Prognoza: https://strefainwestorow.pl/artykuly/gospodarka/20200408/bezrobocie-w-polsce-prognozy

Oczywiście, może być inaczej – „sky is the limit”… Jednak mimo wszystko warto polegać na prognozach rządów państw, banków centralnych, banków inwestycyjnych, międzynarodowych instytucji finansowych, które są przekonane, że czeka nas niestety kryzys. Oby był łagodny i krótki – „V”, ale coraz częściej mówi się o „U”, niektórzy wieszczą „L”.

Miłej niedzieli
kdzm
A tym czasem duński kasjer kupuje dwupokojowe mieszkanie w Kopenhadze za 30 pensji, a jego "kolega" z Polski musi wydać na podobne mieszkanie w Warszawie 200 pensji,
aha musi się śpieszyć bo ... "będzie rosło"

denim292
Polska bardzo dobrze sobie radzi w obecnym kryzysie i poradzi sobie z nim najlepiej ze wszystkich krajów europejskich, żadnej tragedii jeżeli chodzi o gospodarkę nie będzie.
Będzie atomiast to co zapowiadają ekonomiści, stagflacja, może hiperinflacja, na pewno ucieczka kasy z nisko oprocentowanych lokat, w efekcie w przyszłości
Polska bardzo dobrze sobie radzi w obecnym kryzysie i poradzi sobie z nim najlepiej ze wszystkich krajów europejskich, żadnej tragedii jeżeli chodzi o gospodarkę nie będzie.
Będzie atomiast to co zapowiadają ekonomiści, stagflacja, może hiperinflacja, na pewno ucieczka kasy z nisko oprocentowanych lokat, w efekcie w przyszłości normalne będzie rzucanie się inwestorów na każde aktywo trwałe które pozwoli uchronić majątek przed oczywistą stratą na ujemnych stopach procentowych i trzymaniu tego w nic nie wartym papierku

To co nas czeka to

Obraz ostatnich dni to potwierdza - 3 artykuły na bankier.pl z dnia 15 maja 2020r.

spadek PKB (stagflacja?)
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Stan-epidemii-przeszedl-w-stan-recesji-7884580.html#dod_komentarz


mocny wzrost inflacji (tylko same usługi 6,5%, wcześniej podana tylko sama żywność 7,5%)
(hiperinflacja? )
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Inflacja-w-Polsce-uslugi-drozeja-znacznie-mocniej-niz-towary-7884594.html#dod_komentarz


budowa domu coraz droższa (wzrost cen aktywów trwałych w ucieccze przed tracącą wartością pieniądza?)
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ile-kosztuje-budowa-domu-7884243.html
tomako_lunatic
To jak poradzi sobie Polska w czasie kryzysu tego nie wiadomo. No chyba, że masz szklaną kulę…

W pierwszej fazie czeka nas to, co w USA – „nadchodzi deflacyjna fala”.
https://twitter.com/Pekao_Analizy/status/1260194034808770560

Nieruchomości mogą być dobrą inwestycją, ale za kilka lat (jak obecne
To jak poradzi sobie Polska w czasie kryzysu tego nie wiadomo. No chyba, że masz szklaną kulę…

W pierwszej fazie czeka nas to, co w USA – „nadchodzi deflacyjna fala”.
https://twitter.com/Pekao_Analizy/status/1260194034808770560

Nieruchomości mogą być dobrą inwestycją, ale za kilka lat (jak obecne ceny spadną), co miało miejsce w czasie poprzedniego kryzysu : https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_15861684145INk2qCy0O42omXuLeycZ2.jpg

Ponieważ obecnie - „nieruchomościowe prosperity dobiegło końca”, o czym możesz poczytać na przywoływanym przez ciebie bankier.pl : https://www.bankier.pl/wiadomosc/Nieruchomosciowe-prosperity-dobieglo-konca-Winny-koronawirus-7879071.html

Miłej soboty :-)
magic_zone odpowiada tomako_lunatic
już ci lunatyku pisałe że to będzie taka sama deflacyjna fala co to niby nadchodzi jak i w Polsce co to nadejść nie może i tak naprawdę mamy ogromną inflację przykrywaną przez chwilę tanią
ropę, benzynę czy LPG które spadły jednorazowo minus 30%, ale cała reszta z żarciem na czele, z prądem, ze wszelkimi
już ci lunatyku pisałe że to będzie taka sama deflacyjna fala co to niby nadchodzi jak i w Polsce co to nadejść nie może i tak naprawdę mamy ogromną inflację przykrywaną przez chwilę tanią
ropę, benzynę czy LPG które spadły jednorazowo minus 30%, ale cała reszta z żarciem na czele, z prądem, ze wszelkimi podstawowymi kosztami życia do góry co najmniej o 15%-20%, tylko że benzynę tankujesz może raz lub dwa w miesiącu a jak siedzisz w domu to i wcale, a żarcie, prąd, utrzymanie domu itp. płacisz na co dzień 24h/7 dni w tygodniu lub 360 dni na rok - owoce wzrost o 22%, same jabłka 70%-80%, wieprzowina 17%, wędliny 13%, prąd co najmniej 12%, pieczywo, warzywa ponad 8% (średnio i tylko statystycznie)
no i właśnie taką jakość mają te twoje zmanipulowane przekazy lunatyku
ale też miłej soboty :-)
tomako_lunatic odpowiada magic_zone
Nie wiem, o jakiej fali, „która nadejść nie może” mówisz. Z tego, co kojarzę temat deflacji jest przywoływany dopiero od momentu wybuchu epidemii, więc znów się zagalopowałeś. No ale taka jest twoja rola „naganiacza”. „Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów”…

„Według danych
Nie wiem, o jakiej fali, „która nadejść nie może” mówisz. Z tego, co kojarzę temat deflacji jest przywoływany dopiero od momentu wybuchu epidemii, więc znów się zagalopowałeś. No ale taka jest twoja rola „naganiacza”. „Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów”…

„Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) inflacja w kwietniu 2020 roku wyniosła 3,4% rdr. Jeszcze na koniec I kwartału inflacja w Polsce znajdowała się na poziomie 4,6%. Pomimo skokowego wzrostu wskaźnika cen towarów i usług, w najbliższym czasie możemy się już spodziewać spadku inflacji, który będzie wywołany m.in. zniżką cen ropy oraz innych surowców. Ponadto, analitycy Goldman Sachs wielokrotnie powtarzali, że wysoki poziom cen jest jedynie przejściowy.”
Źródło: https://strefainwestorow.pl/artykuly/gospodarka/20200515/inflacja-w-polsce-kwiecien

PS. A co do samego paliwa - ja może tankuję „raz lub dwa razy w miesiącu”, ale ile jest branż, które tankują znacznie częściej by dowieźć towar lub zrealizować usługę? Nie można tego pominąć.

PS.2. Widzę, że odpowiedzi bardziej stonowane, niż zwykle, czyli zgodnie z moimi sugestiami, melisa jednak była po obiadku?

Głowa do góry, za ileś lat wyjdziecie z flipami na zero. Miłego popołudnia :-)
magic_zone odpowiada tomako_lunatic
śmieszne że naganiający fliper na spadki tomako_lunatic wielki przyjaciel i obrońca innych nicków - (pewnie na tym samym IP piszecie nie?) taki fliper któremu zależy tylko na spadkach na każdym forum o nieruchomościach, o domach, czy działkach , teraz innych od fliperów wyzywa , niezłych metod na tych szkoleniach flpierskich śmieszne że naganiający fliper na spadki tomako_lunatic wielki przyjaciel i obrońca innych nicków - (pewnie na tym samym IP piszecie nie?) taki fliper któremu zależy tylko na spadkach na każdym forum o nieruchomościach, o domach, czy działkach , teraz innych od fliperów wyzywa , niezłych metod na tych szkoleniach flpierskich was tam uczą
tomako_lunatic odpowiada magic_zone
Ja nie naganiam na spadki, nie twierdzę, że inwestycje w nieruchomości są złe. Tylko, jak w przypadku każdej inwestycji, trzeba wiedzieć kiedy w nią wejść i kiedy z niej wyjść. Istnieją fazy wzrostów i spadków. Generalna zasada – kupuj tanio, sprzedaj drogo. Proste.

Są natomiast za to ludzie („naganiacze”),
Ja nie naganiam na spadki, nie twierdzę, że inwestycje w nieruchomości są złe. Tylko, jak w przypadku każdej inwestycji, trzeba wiedzieć kiedy w nią wejść i kiedy z niej wyjść. Istnieją fazy wzrostów i spadków. Generalna zasada – kupuj tanio, sprzedaj drogo. Proste.

Są natomiast za to ludzie („naganiacze”), którzy twierdzą, że rynek nieruchomości będzie tylko rósł, czemu przeczą fakty. Twierdzą tak dlatego, że mają w tym żywotny interes, bo z tego żyją – flipy (i „szkolenia” z nich), prowizje, czynsze. Tutaj widzę właśnie ciebie.

Ja mogę śmiało przyznać, że przez kilka następnych lat ceny będą niższe, niż te jak z początku 2020 roku, by osiągnąć dołek i zacząć znów rosnąć (jak w normalnym cyklu).

I teraz mówię sprawdzam - magic_zone, czy wierzysz tylko we wzrosty? Czy dopuszczasz w swojej świadomości spadek cen nieruchomości, względem początku 2020 roku w kolejnych okresach?

PS. Nie jestem „przyjacielem i obrońcą innych nicków”, zależy mi na kulturalnej dyskusji, czego widać tobie często brakuje.

Mimo wszystko miłego popołudnia :-)

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki