Gdy ropa tanieje, rubel słabnie. Ta niezbyt odkrywcza korelacja chyba najlepiej wyjaśnia spadek wartości rosyjskiej waluty.


W czwartek o 12:50 za dolara trzeba było zapłacić 64,30 rubli, czyli o ponad 2% więcej niż dzień wcześniej i najwięcej od lutego. Do rekordu z grudnia jeszcze sporo brakuje: w szczycie paniki rynek wyceniał amerykańską walutę na blisko 80 rubli.
Euro na rosyjskim rynku kosztowało 70,12 rubli, a więc o 2,6% więcej niż w środę. To także najwyższy kurs od niemal pół roku. Pułap stu rubli przekroczył za to funt brytyjski, który w grudniu 2014 kosztował prawie 125 rubli.
Rosyjska waluta po wyraźnym umocnieniu obserwowanym w pierwszym kwartale od maja znów traci na wartości. Analitycy nie mają wątpliwości, że słabość rubla to efekt spadających notowań ropy naftowej – obok gazu ziemnego głównego towaru eksportowego Rosji i podstawy rosyjskiej gospodarki. Baryłka ropy Brent znów kosztuje mniej niż 50 USD.
Rublowi nie służy też pogłębiająca się recesja wymuszająca na Banku Rosji głębokie obniżki stóp procentowych. Od początku roku Rosjanie obniżyli stopy pięciokrotnie, łącznie o sześć punktów procentowych, do 11%.
K.K.































































