REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rośnie rentowność obligacji, słabnie złoty

Jacek Maliszewski2002-02-10 20:53
publikacja
2002-02-10 20:53
Dodaj Bankier.pl w Google

Rośnie rentowność obligacji, słabnie złoty


Coraz trudniej Ministerstwu Finansów uzyskać dobrą cenę (wysoką) za sprzedawane w ramach przetargu obligacje skarbowe. Na nic zdadzą się kolejne obniżki krótkoterminowych stóp procentowych, jeśli rentowność obligacji skarbowych będzie utrzymywać się na obecnym poziomie. Co prawda popyt na papiery utrzymuje się na wysokim poziomie, jednak inwestorzy zaczynają powoli dyktować warunki. Tak więc na środowej aukcji wzrosła rentowność (spadła cena sprzedaży) zarówno papierów 2-letnich zero kuponowych, jak też pięcioletnich. Wzrost rentowności o około 30 punktów bazowych należy zaliczyć do dość znacznych.

Dwa dni wcześniej podobny scenariusz miał miejsce w przypadku przetargu na bony skarbowe 26-tygodniowe oraz 52-tygodniowe.Na wykresie drugim widać, iż od początku roku rentowność papierów 52-tygodniowych utrzymuje się na zbliżonym poziomie już piąty kolejny tydzień. To chyba jest ta bariera spadku rentowności, o której wspominałem kilka tygodni temu. Po prostu rentowność obligacji amerykańskich jest zbyt wysoka, by inwestorom opłacało się kupować nasze obligacje po wyższych cenach. A na rynku amerykańskim póki co nie widać objawów, które miałyby spowodować spadek rentowności.

Tak więc wysokość długoterminowych stóp procentowych na pewien czas powinna się ustabilizować w okolicach 9%. Inwestorzy widząc taką możliwość rozwoju sytuacji przestali tak ochoczo kupować złotówki i przeznaczać je na kupno obligacji i bonów. Dlaczego? Z prostych przyczyn. Przy stabilizacji rentowność papierów o stałej stopie procentowej nie ma co liczyć na skokowy duży wzrost ich ceny na rynku wtórnym, a to oznacza brak możliwości spekulacyjnego zarobku na wahaniach cen. Teraz aby zarobić trzeba poczekać do wykupu papierów, a do tego trzeba dużej cierpliwości, którą nie wszyscy mają.

Tym razem teoria finansów okazała się zgodna z oczekiwaniami. W ślad za wzrostem rentowności papierów o stałej stopie procentowej (spadek cen) osłabiła się nasza waluta. Osoby grające na rynku NDF-ów mogą coraz energiczniej zacierać ręce. Zarobek jest spory, a może być jeszcze większy. Obecnie linia obrony (zamknięcie wszystkich otwartych długich pozycji) znajduje się na wysokości (na rynku kasowym) 3,88 złotego za koszyk. Jeśli zostanie pokonany poziom 4,11 złotego, to linia ta powędruje na 3,94 (dla długoterminowców) lub na 4,04 dla krótkoterminowych graczy. Na wysokości 4,11 złotego przebiega obecnie linia opadającego trendu. Przełamanie tego poziomu może być sygnałem zakończenia dwuletniego okresu umacniania się naszej złotówki.

Wakacje na giełdzie

O tym, która z dwóch głównych walut (dolar czy euro) będzie lepsza dla grających na osłabienie złotego, zadecyduje jak zwykle wzajemna relacja tych walut na rynku międzynarodowym. A tam właśnie dotarliśmy do linii oporu umieszczonej na wysokości 0,875 dolara za euro. W chwili obecnej zgodnie z AT bardziej prawdopodobne wydaje się powrót kursu euro w dół. Jednak w przypadku przełamania poziomu 0,875 może dojść do gwałtownego wzrostu nawet do 0,90. Taki wzrost byłby skutkiem zamykania spekulacyjnych stratnych pozycji (pękanie linii obrony).

Dziś krócej niż zwykle. To wina oczywiście Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City. Zresztą o czy tu pisać? Rynek wydaje się być stabilny. Złotówka zgodnie z moimi założeniami pomalutku słabnie. Stopy procentowe przez najbliższych kilka miesięcy powinny utrzymać się na obecnym poziomie. Z zaciekawieniem będę obserwować kolejne dane z GUS na temat stopy bezrobocia, dynamiki PKB oraz poziomu inflacji. Szczególnie interesujące jest to pierwsze. Zaczynam coraz bardziej być pewien, iż przyczyną tak szybkiego wzrostu stopy bezrobocia jest spadek miejsc pracy z sektorze budowlanym. Czy próbowaliście znaleźć na rynku pracy dobrych informatyków, programistów, czy też dobrych handlowców? W tych branżach bezrobocie chyba nie istnieje, o czym sam niedawno się przekonałem. Tak więc głowa do góry. Jak tylko ruszy w górę branża budowlana, skończą się nasze problemy i wróci optymizm.

To oczywiście moje marzenia, a marzenia raz się sprawdzają a raz nie. Szkoda, że kolejne rzesze urzędników próbują leczyć skutki, a nie przyczyny. Mam jednak nadzieję, iż liczba etatów w funduszach, agencjach oraz innych tego typu tworach przestanie wzrastać, a wolny rynek już dalej poradzi sobie sam. Tego życzę wszystkim - no z wyjątkiem kandydatów na te urzędnicze stanowiska ;-)

Jacek Maliszewski

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki