W ubiegłym roku wartość importu dóbr luksusowych do Korei Północnej wzrosła do 645,8 mln dolarów. To efekt walki Kim Dzong Una o względy północnokoreańskich elit partyjnych i wojskowych.
Dane dotyczące północnokoreańskiego importu przytacza dziennik „Korea Times” powołujący się na oficjalny raport południowokoreańskiego polityka Yoon Sang Hyuna. Jak wynika z zaprezentowanych wyliczeń, w ubiegłym roku wartość importu dóbr luksusowych do jednego z najbardziej zamkniętych państw świata wyniosła 645,8 mln dolarów wobec 584,8 mln w 2011 r. i 446,1 mln w 2010 r.
Zdaniem ekspertów raptowny wzrost wartości importu – w 2008 r. i 2008 r. jego wartość nie przekraczała 300 mln dolarów – to efekt starań Kim Dzong Una o umocnienie swojej władzy. Tajemnicą poliszynela jest, że dobra luksusowe trafiają przede wszystkim do prominentnych działaczy partyjnych czy generalicji. Część dostępna jest też w północnokoreańskich "peweksach".
Jak wynika z południowokoreańskiego raportu, w ubiegłym roku na Północ trafiły m.in. drogie alkohole (30,1 mln dolarów), elektronika (371 mln), futra (7,8 mln), perfumy i torebki (6,75 mln) czy drogie zegarki (8,1 mln). W zestawieniu znalazły się także antybiotyki, produkty dla dzieci, instrumenty muzyczne, a nawet żywe psy.

/mz



























































