REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 26.04.2022 r.

    2022-04-27 07:59
    publikacja
    2022-04-27 07:59

    Wtorek był sześćdziesiątym drugim dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Miasto Zaporoże na południowym wschodzie Ukrainy zostało we wtorek rano ostrzelane przez siły rosyjskie – poinformowały władze obwodu zaporoskiego na Telegramie. 

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 26.04.2022 r.
    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 26.04.2022 r.
    fot. Michele Ursi / / Shutterstock

    » Relację z poniedziałku zapisaliśmy tutaj.

    Do władz napłynęły prośby o poszukiwanie ponad 16 tys. osób zaginionych podczas wojny

    Ukraińskie Biuro Rzecznika Praw Człowieka otrzymało dotychczas prośby o poszukiwanie 16 tys. osób zaginionych podczas wojny, w tym 2 tys. żołnierzy; wiele próśb dotyczy cywilów z obleganego przez Rosjan Mariupola - poinformowała we wtorek rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa.

    "Szukamy już ponad 16 tys. osób, w tym dwóch tysięcy żołnierzy, pozostali to cywile; jedna czwarta spośród tej ludności cywilnej to osoby z Mariupola" - powiedziała Denisowa, cytowana przez agencję Ukrinform.

    Rzeczniczka przyznała, że jej biuro nie ma własnych danych o Ukraińcach wywiezionych do Rosji. Dane, które podaje Moskwa pochodzą od rosyjskich dowódców wojskowych, a tamtejsza rzeczniczka praw człowieka Tatiana Moskalkowa je potwierdza.

    Denisowa wyjaśniła, że Rosjanie wywożą obywateli Ukrainy przez te odcinki granicy, gdzie Ukraina nie ma swoich przejść granicznych. Chodzi przede wszystkim o granicę między rosyjskim obwodem rostowskim i - po stronie ukraińskiej - terenami kontrolowanymi przez prorosyjskich separatystów. "Tylko w tym miejscu, według ich danych, granicę przekroczyło ponad 700 tys. ludzi" - powiedziała rzeczniczka. Poza obwodem rostowskim, Ukraińcy są wywożeni do obwodu biełgorodzkiego i na anektowany przez Rosję Krym.

    Zdaniem Denisowej są osoby, które wyjechały dobrowolnie; to głównie ci, którzy opuścili Ukrainę własnymi samochodami. Wyraziła przypuszczenie, że pojechali oni do Rosji, bo granica zachodnia Ukrainy była zatłoczona i że z Rosji mogli potem pojechać dalej, do któregoś z państw UE, zwłaszcza Estonii.

    Denisowa powołała się na fakt, iż rzecznicy praw człowieka z innych krajów informowali ją, że zgłaszali się do nich Ukraińcy z Mariupola czy Charkowa.

    Według rzeczniczki Ukraińcy przekraczają granicę rosyjsko-estońską, jednak nie ma danych, ilu ludzi wyjechało w taki sposób. "Oni nie liczą tam Ukraińców. Policzenie byłoby możliwe, gdyby (Ukraińcy) zwracali się do urzędów konsularnych, ambasad Ukrainy w innych państwach, ale większość naszych obywateli się nie zwraca. (...) Nie wszyscy nasi obywatele zwracają się potem o schronienie w tych państwach, oni po prostu tam są" - powiedziała Denisowa.

    Władze Ukrainy niejednokrotnie informowały o wywożonych do Rosji obywatelach. Według władz Mariupola 308 mieszkańców zostało wywiezionych do Władywostoku. Denisowa informowała, że 27 sierot ukraińskich zostało przywiezionych do obwodu moskiewskiego, gdzie Rosjanie przysposabiają je do swoich rodzin. Przytaczała też doniesienia o trzech obozach w obwodzie penzeńskim dla deportowanych z Ukrainy i o Ukraińcach wywożonych do Czuwaszji.

    Ukraińska rzeczniczka podawała też dane ogłaszane przez rosyjskich urzędników wysokiej rangi, którzy twierdzą, że do Rosji przemieszczono już 808 tys. mieszkańców Ukrainy.

    Sztab Generalny: wojska rosyjskie w Naddniestrzu postawiono w stan gotowości bojowej

    Wojska rosyjskie rozlokowane w separatystycznym Naddniestrzu w Mołdawii zostały postawione w stan pełnej gotowości bojowej - poinformował Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w komunikacie, opisującym sytuację na froncie we wtorek na godz. 18 (godz. 17 w Polsce).

    "Na terytorium regionu naddniestrzańskiego Republiki Mołdawii oddziały grupy operacyjnej wojsk rosyjskich zostały postawione w stan pełnej gotowości bojowej; struktury siłowe przestawiono na wzmocniony reżim pełnienia służby" - głosi komunikat.

    Wcześniej w czwartek władze Ukrainy oświadczyły, że incydenty w Naddniestrzu są prowokacjami rosyjskimi, których celem jest otwarcie dodatkowego frontu w obwodzie odeskim na południu Ukrainy. Rosja od lat 90. XX wieku utrzymuje w Naddniestrzu siły liczące około 1500 żołnierzy.

    Sztab Generalny dodał w wieczornym komunikacie, że w graniczącym z Ukrainą rosyjskim obwodzie biełgorodzkim wciąż działają obozy polowe, gdzie Rosja stara się odbudować zdolności bojowe swych oddziałów. "Bezpośrednio w pobliżu granicy ukraińskiej w tym obwodzie przebywa do pięciu batalionowych grup taktycznych przeciwnika" - ocenia sztab. 

    MSZ: potępiamy rosyjskie próby wciągnięcia do wojny mołdawskiego Naddniestrza

    Ukraina zdecydowanie popiera integralność terytorialną Mołdawii w jej międzynarodowo uznanych granicach i potępia próby wciągnięcia mołdawskiego Naddniestrza w pełnowymiarową wojnę Rosji przeciwko Ukrainie – oświadczył na Twitterze rzecznik MSZ w Kijowie Ołeh Nikołenko. 

    Agencja Interfax-Ukraina cytuje z kolei oświadczenie MSZ, że szereg doniesień z nieuznanego separatystycznego Naddniestrza w dniach 21-26 kwietnia o mających tam miejsce incydentach, w tym ataku na tamtejsze „ministerstwo bezpieczeństwa państwowego”, zniszczeniu wież radiowych i wybuchach na lotnisku w Tyraspolu, zbiegł się w czasie z oświadczeniem rosyjskiego dowództwa o planach zajęcia całego południa Ukrainy i ustalenia korytarza lądowego do Naddniestrza.

    „MSZ Ukrainy uważnie obserwuje dalszy rozwój wydarzeń. Siły zbrojne Ukrainy pewnie bronią naszego państwa i gotowe są przekreślić wszelkie podstępne plany agresora” – podało MSZ.

    Z kolei ukraiński wywiad wojskowy ostrzegł, że „Rosja przygotowuje ataki rakietowe w Naddniestrzu z ofiarami wśród cywilów”. W komunikacie w Telegramie wskazano m.in., że mieszkańcy tego separatystycznego regionu otrzymują fałszywe smsy, podpisane przez „Ukraińskie Siły Zbrojne” i służby specjalne, zapowiadające „atak rakietowy i artyleryjski”.

    Smsy wzywają do ewakuacji, a także uprzedzają, że atak nastąpi o godz. 19. (18 czasu polskiego).

    „Ukraina nie ma nic wspólnego z tą, ani z innymi podobnymi prowokacjami. Takie fake newsy i incydenty, które prawdopodobnie będą mieć miejsce na terytorium +Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej+ to nic innego jak kolejna prowokacja rosyjskich służb przeciwko Ukrainie i Mołdawii” – napisano w oświadczeniu.

    Zełenski w rocznicę Czarnobyla: teraz zagrożeniem są działania Rosji w naszych elektrowniach

    Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przypomniał na Twitterze o przypadającej we wtorek 36. rocznicy katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej oceniając, że dziś działania Rosji w ukraińskich elektrowniach jądrowych "grożą ludzkości nową katastrofą".

    "Mija 36 lat od tragedii w Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej. (...) Zmusiła ona świat, by uświadomił sobie groźbę, jaką jest niedbałe obchodzenie się z pokojowym wykorzystaniem energii jądrowej" - napisał Zełenski.

    Dodał następnie, że jednak "nie wszyscy to sobie uświadomili". "Dzisiaj działania Rosji w elektrowniach ukraińskich grożą ludzkości nową katastrofą" - oświadczył.

    We wtorek, gdy przypada 36. rocznica katastrofy w elektrowni czarnobylskiej, rozpoczął w tym miejscu wizytę dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Rafael Grossi. Zapowiadano, że towarzyszyć mu będzie zespół ekspertów, który ma przeprowadzić kontrole radiologiczne. Według AFP podczas wizyty eksperci mają "naprawiać systemy zdalnego monitoringu, które niedługo po wybuchu wojny na Ukrainie przestały przesyłać dane do siedziby" MAEA w Wiedniu.

    Wojska rosyjskie zajęły nieczynną już czarnobylską elektrownię jądrową 24 lutego i utrzymywały nad nią kontrolę przez pięć tygodni; wycofały się 31 marca. 

    Generał Milley (USA): musimy poważnie traktować wymachiwanie nuklearną szabelką przez Rosję

    Każde wymachiwanie nuklearną szabelką musi być brane na poważnie - powiedział we wtorek w telewizji CNN generał Mark Milley, najwyższy rangą amerykański dowódca wojskowy, komentując rosyjskie groźby. Jak dodał, USA monitorują rosyjskie działania w tej sprawie.

    "Za każdym razem, kiedy wysoki rangą przedstawiciel państwa zaczyna wymachiwać nuklearną szabelką, wszyscy muszą to brać na poważnie. Jest to kompletnie nieodpowiedzialne, by przywódca mówił w ten sposób w dzisiejszym świecie" - powiedział Milley, pytany o wcześniejszą wypowiedź szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa. Ławrow stwierdził, że ryzyko wojny jądrowej jest "poważne i realne" oraz ocenił, że NATO w praktyce prowadzi wojnę z Rosją.

    Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów zaznaczył, że USA uważnie monitorują ruchy rosyjskich wojsk.

    Odnosząc się do wojny na Ukrainie, Milley stwierdził, że po porażce pod Kijowem, celem Rosji jest okrążenie i "zmiażdżenie około połowy ukraińskiej armii" znajdującej się wzdłuż linii frontu w Donbasie. Dodał jednak, że Ukraińcy są okopani i gotowi do walki. Zaznaczył, że Rosjanie mieli dotąd "potężne problemy" z dowodzeniem walką, szczególnie w nocy, ustanawianiem dominacji w powietrzu i z logistyką. Ocenił przy tym, że to w dużej mierze zasługa dzielnej postawy Ukraińców, którzy walczą zgodnie z tym, jak zostali wyszkoleni przez lata przez państwa NATO.

    "Naszym zadaniem w NATO i na Zachodzie jest kontynuowanie wsparcia Ukrainy w jej walce o wolność" - zaznaczył generał Milley. Amerykański wojskowy ocenił też, że stawka obecnej wojny wykracza daleko poza samą Ukrainę i jest nią przetrwanie systemu międzynarodowego ustanowionego po II wojnie światowej. 

    Denisowa: nasi żołnierze trafiają do więzień w Rosji, grożą im tortury

    Ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa powiadomiła we wtorek, że żołnierze ukraińscy, którzy trafili do niewoli są przewożeni do zakładów karnych w Rosji; według niej jeden z aresztów jest wyposażany do torturowania i wydobywania zeznań od jeńców.

    W oświadczeniu opublikowanym na komunikatorze Telegram Denisowa napisała, że otrzymała te dane od "partnerskich organizacji obrony praw człowieka": https://t.me/denisovaombudsman/5472.

    W kolonii karnej w osiedlu Komsomolski, w obwodzie tulskim, zwolniono pomieszczenia do przetrzymywania tam około 100 jeńców ukraińskich - powiadomiła Denisowa. "Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) przeprowadziła z administracją dogłębny instruktaż, oprócz tego funkcjonariusze służb ulokowali się w tej placówce w celu +pracy+ z jeńcami" - napisała rzeczniczka.

    Według Denisowej jeńcy przetrzymywani są też w dwóch zakładach karnych w obwodzie rostowskim, na południu Rosji. "Są to faktycznie obozy koncentracyjne dla jeńców wojennych" - oceniła rzeczniczka. "Kontrolą nad jeńcami wojennymi zajmują się funkcjonariusze służby więziennej, FSB, gwardii narodowej (Rosgwardii) i tajni agenci z szeregów skazanych aktywistów, z których wielu przeniesiono z katowni innych zakładów karnych" - oświadczyła rzeczniczka.

    Dodała, że jeńcy mają być przetrzymywani także w areszcie śledczym w Wiaźmie, w obwodzie smoleńskim, który "jest wyposażany do torturowania i wydobywania zeznań od jeńców wojennych". Ukraińcy "będą przetrzymywani w małym szpitalu psychiatrycznym przy tym areszcie śledczym, znanej poza granicami Rosji katowni dla +niepokornych+" - oświadczyła. Obrońcy praw człowieka, na których powołuje się rzeczniczka, "informują o umieszczaniu Ukraińców w areszcie śledczym nr 2 w obwodzie briańskim (Nowozybkow), w areszcie śledczym nr 2 w Taganrogu i w areszcie w Moskwie".

    Denisowa podkreśliła, że zakłady karne w Rosji nie zostały przeprofilowane w obozy jenieckie, co stanowi naruszenie konwencji genewskiej z 1949 roku o traktowaniu jeńców wojennych.

    W połowie kwietnia władze ukraińskie informowały o około 700 ukraińskich żołnierzach i ponad tysiącu cywilów w niewoli rosyjskiej.

    W kijowskim metrze mieszkają ludzie, którzy stracili domy w rosyjskich bombardowaniach

    W podziemnych stacjach metra w stolicy Ukrainy nadal mieszkają ludzie. To przede wszystkim kijowianie, którzy stracili mieszkania wskutek ostrzałów rosyjskich. Za dnia, gdy kursują pociągi, przebywają w wydzielonych częściach stacji. Nocą mogą korzystać z całej ich powierzchni.

    Kijowianie, którzy mieszkają na stacjach metra nie mają statusu wewnętrznych uchodźców, dlatego nie przysługują im związane z tym świadczenia finansowe, a nie wypracowano jeszcze innych form wsparcia. Miasto natomiast nie dysponuje wystarczającą liczbą mieszkań komunalnych, by udostępnić każdej pozbawionej dachu nad głową osobie osobny lokal.

    W Kijowie od początku wojny zostało zniszczonych bądź uszkodzonych 208 budynków mieszkalnych.

    Za dnia, gdy metro pełni swoją podstawową funkcję transportową, mieszkające na stacjach osoby mają obowiązek przebywać w wyznaczonej przez pracowników strefie, by nie zakłócać ruchu pasażerów. W godz. 22-6.30, gdy pociągi nie kursują, ludzie mogą zajmować każde miejsce na peronie.

    Kijowskie metro przewozi pasażerów bezpłatnie, a wejście na stacje jest możliwe po okazaniu dowodu tożsamości.

    Ukraińska stolica przyjmuje uchodźców z całego kraju. Obecnie ich liczba sięga ok. 27 tys. To głównie mieszkańcy pobliskich miejscowości, którzy czekają na zakończenie rozminowywania swoich wsi bądź miasteczek.

    Doradca prezydenta: jeśli Ukraina nie wytrzyma, jutro wróg stanie u bram Kiszyniowa

    Jeśli Ukraina nie wytrzyma i ulegnie Rosji, to jutro wróg stanie u bram Kiszyniowa - ocenił we wtorek na Twitterze doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak. Moskwa chce zdestabilizować sytuację w separatystycznym Naddniestrzu i wysłać Mołdawii sygnał, że powinna oczekiwać "gości" - dodał.

    "Są też jednak dobre wieści - Ukraina definitywnie zagwarantuje strategiczne bezpieczeństwo całego regionu. W tym celu musimy jednak zgodnie współpracować jako zespół" - napisał Podolak. 

    W poniedziałek i wtorek odnotowano szereg incydentów w separatystycznej republice Naddniestrza na terytorium Mołdawii. Doszło tam do serii eksplozji nieopodal ministerstwa bezpieczeństwa w Tyraspolu, zniszczenia dwóch przekaźników radiowych i "ataku" na jednostkę wojskową. W ocenie ukraińskiego wywiadu wojskowego są to rosyjskie prowokacje, które mają na celu wciągnięcie Naddniestrza w trwającą wojnę.

    Kontrolowana oraz wspierana politycznie i gospodarczo przez Rosję "republika" na wschodzie Mołdawii jest miejscem stacjonowania około 1,5 tys. rosyjskich żołnierzy.

    W miejscowości Cobasna w Naddniestrzu, przy granicy z Ukrainą, mieści się posowiecki arsenał z około 20-21 tys. ton amunicji, która w ponad połowie jest przeterminowana. 

    W Kijowie rozpoczęto demontaż pomnika Przyjaźni Narodów - ukraińskiego i rosyjskiego 

    W Kijowie rozpoczęto we wtorek demontaż pomnika Przyjaźni Narodów, usytuowanego pod łukiem o tej samej nazwie. Monument składa się z rzeźb dwóch robotników: Ukraińca i Rosjanina trzymających sowiecki Order Przyjaźni Narodów.

    Sam rozpościerający się nad usuwanym pomnikiem łuk otrzyma nową nazwę.

    W trakcie demontażu 8-metrowego monumentu, z rzeźby przedstawiającej rosyjskiego robotnika odpadła głowa.

    Na liście kijowskich pomników, rzeźb i płaskorzeźb, które mają zostać zdemontowane znajduje się około 60 obiektów - powiedział mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko, przypatrujący się demontażowi pomnika Przyjaźni Narodów.

    W Kijowie do 1 mają będą przyjmowane propozycje zmian nazw ponad 460 ulic, których obecne imiona są w pośredni lub bezpośredni sposób związane z Rosją.

    W poniedziałek sekretarz stołecznej rady miejskiej Wołodymyr Bondarenko zapowiedział, że zmiany nazw ulic i usuwanie pomników będzie dotyczyć nazw i obiektów związanych ze Związkiem Sowieckim, Rosją i Białorusią.

    "Mamy teraz wyjątkową możliwość, żeby raz na zawsze rozwiązać sprawę tych ulic i obiektów. Nikt nie będzie zabierał książek rosyjskich klasyków z bibliotek ani nie zabraniał słuchania koncertów Rachmaninowa. Kwestię ulic i pomników trzeba jednak doprowadzić do końca" - zadeklarował Bondarenko.

    Strategicznie ważny most przez Liman Dniestru zniszczony w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego

    W wyniku rosyjskiego ataku rakietowego zniszczona została ważna drogowa i kolejowa przeprawa przez Liman Dniestru w obwodzie odeskim na południu Ukrainy; jedyna trasa łącząca historyczną krainę Budziak na Ukrainie z resztą kraju wiedzie obecnie przez Mołdawię - przekazała we wtorek gazeta internetowa Ukrainska Prawda.

    Wstrzymano ruch na moście w okolicy miejscowości Zatoka, dlatego kierowcy samochodów powinni wybrać alternatywne połączenie przez Palankę w Mołdawii. Na razie brak informacji o osobach poszkodowanych - podała Ukrainska Prawda za lokalnymi mediami odeskimi, a także władzami obwodu odeskiego i Kolejami Ukraińskimi (Ukrzaliznycią).

    Most przez Liman Dniestru - zatokę rzeczną, głęboko wcinającą się w ląd, był jedyną przeprawą łączącą historyczny Budziak (m.in. miasta Białogród nad Dniestrem, Izmaił i Kilia) z Odessą i pozostałą częścią Ukrainy.

    Przerwanie możliwości swobodnej komunikacji w tym regionie nastąpiło równolegle z szeregiem incydentów w sąsiedniej separatystycznej republice Naddniestrza na terytorium Mołdawii. W poniedziałek i wtorek doszło tam do serii eksplozji nieopodal ministerstwa bezpieczeństwa w Tyraspolu, zniszczenia dwóch przekaźników radiowych i "ataku" na jednostkę wojskową. W ocenie ukraińskiego wywiadu wojskowego są to rosyjskie prowokacje, które mają na celu wciągnięcie Naddniestrza w trwającą wojnę.

    Prezydent Mołdawii Sandu: za ostatnie ataki w Naddniestrzu odpowiadają siły dążące do wojny

    Za ostatnie ataki w Naddniestrzu, separatystycznym i wspieranym przez Rosję regionie Mołdawii, odpowiedzialna jest "prowojenna frakcja" wewnątrz tamtejszych władz - oświadczyła we wtorek prezydent Mołdawii Maia Sandu. Dodała, że celem incydentów jest wzrost napięcia w regionie.

    Mołdawia potępia próby destabilizacji regionu i podejmie wszelki środki, by zapobiec dalszej eskalacji - zaznaczyła Sandu na konferencji prasowej po zakończeniu nadzwyczajnego posiedzenia mołdawskiej Rady Bezpieczeństwa. Dodała, że sytuacja wokół Naddniestrza już teraz jest skomplikowana i napięta.

    Prezydent Mołdawii zapowiedziała, że nie zamierza rozmawiać z władzami Rosji na temat incydentów.

    We wtorek rano władze Naddniestrza poinformowały o zniszczeniu w wybuchu dwóch anten radiowych. Z opublikowanych później informacji wynika, że pochodzące z czasów radzieckich przekaźniki służyły do transmitowania sygnału rosyjskich stacji radiowych.

    Później we wtorek to samo źródło podało, że na terenie jednostki wojskowej w pobliżu stolicy Naddniestrza - Tyraspola, doszło do "ataku terrorystycznego".

    Władze Mołdawii informowały w poniedziałek o ostrzelaniu z granatników "sztabu struktury zajmującej się kwestiami bezpieczeństwa" w separatystycznym regionie.

    Po tym incydencie ukraiński wywiad wojskowy oświadczył, że jest to prowokacja rosyjskich służb specjalnych, mająca na celu wciągnięcie regionu w trwającą wojnę.

    Naddniestrze - zdominowana przez ludność rosyjskojęzyczną separatystyczna republika na terytorium Mołdawii - na początku lat 90. wypowiedziało posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie i po krótkiej wojnie, której towarzyszyła rosyjska interwencja, wywalczyło niemal pełną niezależność. Ma własnego prezydenta, armię, siły bezpieczeństwa, urzędy podatkowe i walutę.

    Niepodległości Naddniestrza nie uznało żadne państwo, w tym Rosja, choć ta ostatnia wspiera je gospodarczo i politycznie. W Naddniestrzu stacjonuje też około 1,5 tys. rosyjskich żołnierzy.

    W miejscowości Cobasna w Naddniestrzu, przy granicy z Ukrainą, mieści się posowiecki arsenał z około 20-21 tys. ton amunicji, która w ponad połowie jest przeterminowana. W ocenie ekspertów warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich potencjalna eksplozja na terenie kontrolowanego przez rosyjską armię składu mogłaby osiągnąć siłę wybuchu 10 kiloton trotylu.

    Policja: ponad 1200 obywateli zatrzymanych za szabrownictwo

    Policja ukraińska zatrzymała dotąd ponad 1200 obywateli podejrzanych o szabrownictwo, są to w większości ludzie z przeszłością kryminalną - poinformował we wtorek komendant główny policji Ihor Kłymenko. Zapewnił, że winni będą pociągnięci do odpowiedzialności.

    W komentarzu, opublikowanym na Facebooku, Kłymenko oskarżył o grabieże wojska rosyjskie, dodając, że są też jednak i obywatele ukraińscy, którzy wykorzystują tę sytuację.

    "Są to przeważnie ludzie z przeszłością kryminalną. (...) Domy ludzi, którzy w pośpiechu uciekali przed okupantami, stały się złotą żyłą dla cynicznych szabrowników. Wielu złodziei zatrzymują policjanci, jak i sami miejscowi mieszkańcy" - napisał szef policji,

    Ostrzegł, że winni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności i zapewnił: "żyjemy w państwie prawa": 

    O wojskowych rosyjskich Kłymenko napisał, że "zaprezentowali się jak zwyczajni bandyci". Opisał m.in. przypadek, gdy w obwodzie sumskim na północy Ukrainy pod koniec marca czterech wojskowych wtargnęło do domu, związało gospodarzy i grożąc, zażądało pieniędzy. Według jego słów Rosjanie masowo przywłaszczali sobie samochody, paliwo i inne mienie. 

    Wywiad wojskowy: więźniowie z Czeczenii, w tym bliscy opozycjonistów, są przymusowo wysyłani na wojnę

    Departament Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Rosji w Czeczenii zbiera informacje na temat osób skazanych i osadzonych w tamtejszych zakładach karnych, w tym rodzin opozycjonistów; następnie więźniowie są przymusowo wysyłani na wojnę z Ukrainą - przekazał we wtorek na Facebooku ukraiński wywiad wojskowy HUR.

    Funkcjonariusze FSB mają sporządzać bazy danych o takich osobach, zawierające m.in. dane personalne, adresy zamieszkania, numery telefonu, adresy e-mail oraz numery IP urządzeń wykorzystywanych do komunikacji internetowej. Według ukraińskiej służby przymusowa mobilizacja obejmuje nie tylko osoby odsiadujące wyroki za przestępstwa, ale też skazanych na kary w zawieszeniu.

    "W ocenie czeczeńskich działaczy opozycyjnych ten proceder służy dwóm celom. Chodzi o uzupełnienie strat bojowych formacji, które zostały zdziesiątkowane na Ukrainie, ale także o ukaranie rodzin opozycjonistów i wysłanie ich na najtrudniejsze odcinki frontu" - poinformowano w komunikacie wywiadu.Ukraińska służba przekazała doniesienia o przymusowej mobilizacji brata opozycjonisty Chasana Chalitowa. "Jego pozostałych krewnych uprowadzono i wywieziono w nieznanym kierunku" - dodano.

    Wcześniej we wtorek Radio Swoboda przekazało, że deputowany do rosyjskiej Dumy Państwowej i dowódca czeczeńskich oddziałów Gwardii Narodowej (tzw. kadyrowców) Adam Delimchanow został nagrodzony przez prezydenta Władimira Putina tytułem Bohatera Rosji.

    Delimchanow dowodzi obecnie formacjami kadyrowców w obleganym przez rosyjskie wojska Mariupolu na południowym wschodzie Ukrainy. 21 kwietnia oświadczył, że jego oddziały jakoby "wypełniły rozkaz Putina i przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa i zdobyły miasto". 

    Pułk Azow: 35 nocnych ataków rosyjskich wojsk na Azowstal, ucierpieli cywile

    W nocy z poniedziałku na wtorek siły rosyjskie przeprowadziły 35 nalotów bombowych na zakłady Azowstal w oblężonym Mariupolu; ucierpieli cywile - przekazał we wtorek na Telegramie broniący miasta ukraiński pułk Azow. Udzielamy pierwszej pomocy i wydostajemy ludzi spod gruzów - poinformowali wojskowi.

    "Zakłady Azowstal, w których ukrywają się cywile, są bez przerwy ostrzeliwane. (...) W rezultacie nocnych ataków wybuchł pożar w jednym z warsztatów. Najgorsze jednak, że poszkodowani zostali cywile, którzy obecnie znajdują się pod gruzami" - relacjonowali żołnierze Azowa.

    Prawdopodobnie około 1000 cywilów wciąż ukrywa się w rozległych podziemnych korytarzach i schronach na terenie zakładów metalurgicznych Azowstal - ostatniego punktu ukraińskiej obrony w Mariupolu, gdzie walczą pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielna Brygada Piechoty Morskiej.

    19 kwietnia zastępca dowódcy Azowa Swiatosław Pałamar poinformował, że rosyjskie wojska zrzuciły na fabrykę ciężkie bomby lotnicze i "niemal całkowicie ją zniszczyły". Podejmowane w ciągu ostatnich dni przez stronę ukraińską próby ewakuacji cywilów z Azowstalu nie przyniosły jak dotąd rezultatu.

    Mariupol znajduje się w oblężeniu rosyjskich wojsk od początku marca. W mieście trwają ciągłe ostrzały i bombardowania. Sytuacja mieszkańców jest katastrofalna; według ostrożnych szacunków mogło tam już zginąć ponad 20 tys. osób.

    Władze lokalne: Rosjanie zburzyli 70 proc. Rubiżnego, ale wciąż się bronimy

    Szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj poinformował we wtorek, że rosyjskie lotnictwo i artyleria zburzyły niemal 70 proc. miasta Rubiżne, ale obrońcy ukraińscy trzymają obronę, niszcząc rosyjskie oddziały lądowe i sprzęt.

    "Wojskowi rosyjscy zrujnowali bombardowaniami lotniczymi i ostrzałami wielkiego kalibru prawie 70 proc. miasta. Żołnierze ukraińscy utrzymują obronę i aktywnie niszczą sprzęt ofensywny i piechotę wroga" - napisał Hajdaj na komunikatorze Telegram,(https://t.me/tvoy_region13/6084).

    Hajdaj podkreślił, że walki w Rubiżnem toczą się od 18 marca br. i kilka razy strona rosyjska zapewniała, że zajęła miasto.

    Wcześniej we wtorek Hajdaj ostrzegł, że wojskowi rosyjscy grożą kobietom w Rubiżnem zastrzeleniem ich dzieci, jeśli nie przekażą informacji o pozycjach amii ukraińskiej. 

    Ukrainska Prawda: mieszkańcy Naddniestrza uciekają na tereny kontrolowane przez władze Mołdawii

    Mieszkańcy separatystycznej, prorosyjskiej republiki Naddniestrza masowo wyjeżdżają na tereny Mołdawii, kontrolowane przez rząd w Kiszyniowie; na linii rozgraniczenia utworzyły się kolejki samochodów - poinformowała we wtorek gazeta internetowa Ukrainska Prawda.

    Na zdjęciach opublikowanych przez Ukrainską Prawdę widać dziesiątki aut oczekujących na wyjazd z samozwańczej republiki.

    "Naddniestrzańska propaganda utrzymuje, że przyczyną tej sytuacji są powroty mieszkańców do domów po świętach wielkanocnych. Takie wyjaśnienia przekazał kontrolowany przez władze w Tyraspolu kanał telewizjny +Pierwyj Pridniestrowskij+ (Pierwszy Naddniestrzański - PAP). Kolejki miałyby też być rzekomo spowodowane dokładniejszym sprawdzaniem samochodów" - przekazała Ukrainska Prawda.

    We wtorek rano dwie anteny radiowe w Naddniestrzu zostały zniszczone przez eksplozje – poinformowały miejscowe władze.

    Do ataków na terenie separatystycznego regionu dochodzi drugi dzień z rzędu. W poniedziałek odnotowano serię wybuchów nieopodal ministerstwa bezpieczeństwa w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza. Po tym incydencie ukraiński wywiad wojskowy oświadczył, że jest to prowokacja rosyjskich służb specjalnych, mająca na celu wciągnięcie regionu w trwającą wojnę.

    Naddniestrze - zdominowana przez ludność rosyjskojęzyczną separatystyczna republika na terytorium Mołdawii - na początku lat 90. wypowiedziało posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie i po krótkiej wojnie, której towarzyszyła rosyjska interwencja, wywalczyło niemal pełną niezależność. Ma własnego prezydenta, armię, siły bezpieczeństwa, urzędy podatkowe i walutę.

    Niepodległości Naddniestrza nie uznało żadne państwo, w tym Rosja, choć ta ostatnia wspiera je gospodarczo i politycznie. W Naddniestrzu stacjonuje też około 1,5 tys. rosyjskich żołnierzy.

    Prokuratura w Charkowie: Rosjanie torturują ludzi w obozie koncentracyjnym w Wołczańsku

    Prokuratura obwodowa w Charkowie na wschodzie Ukrainy ogłosiła, że rosyjscy najeźdźcy stworzyli w okupowanym Wołczańsku obóz koncentracyjny, w którym torturują mieszkańców – przekazała we wtorek stacja Sky News.

    Prokuratura wszczęła dochodzenie, twierdząc, że „pokojowi mieszkańcy” są poddawani „fizycznej i psychicznej przemocy” w obozie stworzonym na terenie jednej z fabryk w Wołczańsku.

    Leżące około 70 kilometrów na północny wschód od Charkowa miasto Wołczańsk zostało zajęte przez siły rosyjskie w początkowej fazie inwazji. Wojska rosyjskie utrzymują również częściową blokadę i prowadzą ostrzał Charkowa.

    Szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow informował, że Rosjanie splądrowali fabrykę w Wołczańsku i przekształcili ją w więzienie. Według niego najeźdźcy urządzili tam „prawdziwy obóz koncentracyjny, gdzie ludzie poddawani są torturom, zmuszani do kolaboracji i wstępowania do sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej” – przekazał Sky News. 

    Mer Mikołajowa: Szykujemy się do ataku albo oblężenia

    Mikołajów na południu Ukrainy szykuje się do ataku sił rosyjskich albo oblężenia – powiedział we wtorek mer miasta Ołeksandr Sienkewycz w wywiadzie portalu Ukrainska Prawda.

    „Widzimy, że Rosja przerzuca przez Krym broń i żołnierzy. Zauważyliśmy też, że (Rosjanie) gromadzą siły w obwodzie chersońskim. W związku z tym oczekujemy ataku albo oblężenia Mikołajowa” – powiedział.

    Podkreślił, że władze i żołnierze ukraińscy budują umocnienia obronne zarówno wokół miasta, jak i w jego granicach. „Powiem krótko: szykujemy się do wtargnięcia na pełną skalę” – oznajmił.

    Mer zaznaczył, że od samego początku rosyjskiej inwazji Mikołajów jest ostrzeliwany prawie codziennie i w sumie zginęło już w mieście ponad 80 osób, a 400 zostało rannych.

    Jak podkreślił, Mikołajów, podobnie jak Odessa i Cherson, ma znaczenie z punktu widzenia dostępu do Morza Czarnego, a także ze względów ekonomicznych, gdyż Ukraina jest krajem eksportowym, a swe produkty żywnościowe eksportuje przede wszystkim droga morską. 

    Sytuacja w regionach: obwód chersoński na granicy katastrofy humanitarnej

    Obwód chersoński jest na granicy katastrofy humanitarnej, trwają walki na wschodzie kraju, atakowano także Mikołajów – poinformowały we wtorek media ukraińskie, powołując się na informacje z obwodów Ukrainy.

    Napięta sytuacja panuje w obwodzie chersońskim na południu, który zdaniem miejscowych władz jest na granicy katastrofy humanitarnej. Niemal na całym terytorium obwodu słychać były w nocy wybuchy.

    Niespokojna była także noc z poniedziałku na wtorek na wschodzie kraju. W obwodzie donieckim rannych zostało trzech cywilów: dwóch w Marjince, a jeden w Wełykiej Nowosiłce. Trwają walki w pobliżu Łymanu. W Mariupolu odpierają ataki obrońcy Azowstalu.

    W obwodzie ługańskim w ciągu doby było 17 ostrzałów, trwają walki w Popasnej i Rubiżnem. Na to pierwsze miasto przypuszczono cztery potężne ataki artyleryjskie, a na to drugie – dwa. Najbardziej ucierpiały Popasna i Lisiczańsk.

    W obwodzie mikołajowskim na południu kraju były nocne ostrzały. W Mikołajowie jedna osoba zginęła we własnym mieszkaniu w wyniku obrażeń spowodowanych przez odłamki pocisków.

    W obwodzie zaporoskim noc minęła spokojnie, ale rano Zaporoże zostało ostrzelane. Trwa ustalanie liczby osób poszkodowanych.

    W obwodzie charkowskim na północnym wschodzie spadła intensywność ostrzałów. W ciągu ostatniej doby ostrzeliwano m.in. Charków i Dergacze. Trwają walki na kierunku iziumskim.

    W innych obwodach noc minęła dość spokojnie.

    Dwa pociski manewrujące przeleciały nad Zaporoską Elektrownią Atomową

    Dwa pociski manewrujące przeleciały we wtorek rano na niskiej wysokości nad Zaporoską Elektrownia Atomową na południu Ukrainy – poinformowała ukraińska spółka Enerhoatom na Telegramie. Rakiety kierowały się w stronę Zaporoża. https://t.me/energoatom_ua/5396

    Wcześniej władze obwodu zaporoskiego informowały o ostrzale miasta. Według stanu na godz. 9.10 (8.10 czasu polskiego) ostrzał ustał.

    W poniedziałek Enerhoatom poinformował o dwóch rakietach manewrujących nad Chmielnicką Elektrownią Atomową, lecących prawdopodobnie w kierunku Równego albo Zdołubnowa w obwodzie rówieńskim.

    „Rosyjskie siły zbrojne znów bezmyślnie ostrzeliwują terytorium Ukrainy, odpalając pociski manewrujące i inne rakiety strategiczno-taktyczne w maksymalnie krytycznej bliskości od obiektów nuklearnych. To kolejny akt terroryzmu jądrowego, jakich od początku wojskowej agresji Rosji przeciw Ukrainie jest coraz więcej” – skomentował Enerhoatom. 

    Brytyjski wiceminister obrony: ukraińskie ataki na cele wojskowe w Rosji uzasadnione

    Brytyjski rząd uważa za uzasadnione, by broń przekazywana Ukrainie przez kraje zachodnie była używana do legalnych ataków na cele wojskowe na terytorium Rosji - oświadczył we wtorek wiceminister obrony James Heappey.

    "Pytanie brzmi: czy dopuszczalne jest, aby nasze systemy uzbrojenia były używane przez Ukraińców przeciwko legalnym rosyjskim celom wojskowym? Po pierwsze, to Ukraińcy podejmują decyzje dotyczące celów, a nie ludzie, którzy produkują lub eksportują dany zestaw. Po drugie, całkowicie uzasadnione jest atakowanie celów wojskowych znajdujących się w głębi terytorium przeciwnika, aby zakłócić jego linie logistyczne i zaopatrzeniowe" - powiedział Heappey w rozmowie z radiem BBC4.

    "Szczerze mówiąc, o ile Rosjanie nie biorą na cel cywilów - na co niestety jak dotąd nie zwracali zbytniej uwagi - całkowicie uprawnione jest atakowanie przez nich celów w zachodniej Ukrainie w celu przerwania ukraińskich linii zaopatrzenia. To w dużej mierze część wojny" - dodał.

    Rosja oskarżyła Ukrainę o atakowanie celów na swoim terytorium, w tym magazynu ropy naftowej w Biełgorodzie, ale siły ukraińskie nie potwierdziły żadnych takich ataków. W poniedziałek rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział, że Zachód, przekazując uzbrojenie Ukrainie dolewa oliwy do ognia, a broń dostarczana Ukrainie jest uzasadnionym celem ataków.

    Dziennikarz agencji UNIAN: większość rannych rosyjskich żołnierzy umiera na froncie

    Rosyjscy żołnierze na Ukrainie są zdania, że jeśli któryś z nich zostanie ranny, to najprawdopodobniej umrze na froncie - przekazał w nocy z poniedziałku na wtorek na Facebooku dziennikarz ukraińskiej agencji UNIAN Roman Cymbaliuk. Najeźdźcy mają duży problem z jakością opieki medycznej - dodał.

    "Wojskowi z Rosji nie uczestniczyli w kursach pierwszej pomocy, dlatego nie potrafią uratować ani siebie, ani swoich kolegów. Ich osobiste apteczki medyczne są wyposażone zgodnie z sowieckimi normami, zazwyczaj zawierają przeterminowane lekarstwa. Z tych powodów większość rannych żołnierzy szybko umiera, nie mogąc wydostać się z pola walki" - wyjaśnił Cymbaliuk (https://tinyurl.com/3ycv32bb).

    W jego ocenie rosyjska armia cierpi też na deficyt wykwalifikowanego personelu medycznego. "Większość doświadczonych lekarzy przebywa w szpitalach polowych, do których żołnierze najczęściej nie są nawet dowożeni. W jednostkach bojowych brakuje pełnoetatowych medyków, a jeśli już tacy są, to nie wszyscy z nich posiadają niezbędne umiejętności. W celu rozwiązania tych problemów Rosjanie pilnie posyłają na Ukrainę przyszłych lekarzy, czyli studentów kończących naukę na kierunkach medycznych. Nie wpływa to jednak na poprawę sytuacji" - relacjonował ukraiński dziennikarz.

    Od początku inwazji (24 lutego) wojsko rosyjskie straciło już około 21,9 tys. żołnierzy - poinformował w poniedziałek Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. 

    Rosyjscy żołnierze weszli do budynku rady miejskiej okupowanego Chersonia

    Uzbrojeni rosyjscy żołnierze przejęli kontrolę nad siedzibą rady miejskiej okupowanego od kilku tygodni Chersonia na południu Ukrainy – poinformowała we wtorek stacja CNN, cytując dwóch przedstawicieli władz lokalnych.

    W nocy z poniedziałku na wtorek „uzbrojeni ludzie weszli do budynku rady miejskiej Chersonia, zabrali klucze i zastąpili naszych strażników swoimi” – przekazał na Facebooku mer miasta Ihor Kołychajew.

    Odnosząc się do pogłosek, że ukraińska flaga zawieszona dotąd na ratuszu została zdjęta, mer wyjaśnił, że kiedy opuszczał budynek, flaga wciąż tam była – zaznacza CNN.

    Wiceprzewodniczący rady obwodu chersońskiego Jurij Sobolewski określił zajęcie ratusza przez Rosjan jako „niestety, dość spodziewane” działanie. „Ratuszowi +pozwalano+ przez pewien czas funkcjonować w ograniczonym zakresie, ale wydaje się, że i ten czas dobiegł końca” – ocenił. 

    Rada bezpieczeństwa: rosyjskie wojska mogą zniszczyć tamę w obwodzie donieckim i oskarżyć o to Ukrainę

    Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy ostrzegło w nocy z poniedziałku na wtorek, że rosyjskie wojska mogą wysadzić w powietrzę tamę na zbiorniku wodnym w Karliwce w obwodzie donieckim i oskarżyć o to Ukrainę. Sześciu miejscowościom zamieszkanym przez ponad 10 tys. osób grozi zatopienie - przekazano.

    "Na kilku prorosyjskich kanałach na Telegramie ukazała się informacja, jakoby w Karliwce +nacjonalistyczne bataliony (propagandowe określenie ukraińskich formacji zbrojnych - PAP) zaminowały tamę karliwskiego zbiornika wodnego+" - zaalarmowało Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (https://tinyurl.com/5n6p5ryt).

    Rządowa ukraińska instytucja dodała, że doniesienia o możliwym zatopieniu "sześciu miejscowości zamieszkanych przez ponad 10 tys. osób" pojawiły się w kremlowskim przekazie "za ministerstwem obrony Federacji Rosyjskiej". W ocenie RBNiO "może to być operacja informacyjno-psychologiczna, lecz biorąc pod uwagę sposób prowadzenia przez Rosję wojny przeciwko Ukrainie, nie da się w pełni wykluczyć realizacji takiego planu (zniszczenia tamy - PAP)".

    Licząca kilkaset mieszkańców Karliwka jest położona kilkanaście kilometrów na północny zachód od Doniecka, w pobliżu linii rozgraniczenia z samozwańczą, kontrolowaną przez Moskwę Doniecką Republiką Ludową. 

    Władze: Zaporoże pod ostrzałem

    Miasto Zaporoże na południowym wschodzie Ukrainy zostało we wtorek rano ostrzelane przez siły rosyjskie – poinformowały władze obwodu zaporoskiego na Telegramie.

    Doradca ministra spraw wewnętrznych Anton Heraszczenko, cytowany przez BBC, powiedział, że „wiadomo o trzech wybuchach”.

    Sekretarz rady miejskiej Anatolij Kurtiew zaapelował do mieszkańców o niezwłoczne udanie się do kryjówek i schronów oraz o niepublikowanie w internecie zdjęć i nagrań.

    Agencja Ukrinform podała, że wojska rosyjskie zgromadziły dużą ilość sprzętu i żołnierzy na linii frontu i usiłują przesuwać się w kierunku Zaporoża.

    Nocna godzina policyjna w Kijowie, by chronić ludność przed prowokacjami Rosji

    Władze Kijowa ogłosiły nocną godzinę policyjną od poniedziałku do piątku w tym tygodniu, by chronić ludność przed „prowokacyjnymi działaniami” Rosji – podała we wtorek stacja CNN, cytując szefa władz obwodu kijowskiej Ołeksandra Pawluka.

    Zakaz wychodzenia na ulice i przebywania w miejscach publicznych bez specjalnego zezwolenia obowiązuje w godzinach 22-5 – poinformował Pawluk na Telegramie.

    Rosyjskie wojska w początkowym okresie inwazji podeszły pod Kijów, ale na przełomie marca i kwietnia wycofały się z okolic ukraińskiej stolicy. Pawluk przestrzegał jednak, że wojna wciąż trwa, a wróg kontynuuje ostrzał rakietowy i akcje dywersyjne na terytorium Ukrainy. 

    Sztab generalny: Rosjanie próbują ustanowić pełną kontrolę nad wschodnimi obwodami

    Rosjanie posuwają się we wschodniej strefie operacyjnej, aby pokonać ukraińskie siły, ustanowić pełną kontrolę nad obwodami donieckim i ługańskim oraz zabezpieczyć korytarz lądowy między tymi terytoriami a okupowanym Krymem - podaje we wtorek ukraiński sztab generalny w podsumowaniu sytuacji operacyjnej.

    "Na kierunku wołyńskim i poleskim stan, położenie i charakter działań wroga nie uległy istotnym zmianom" - czytamy w komunikacie sztabu (https://tinyurl.com/4e93e7md).

    "Na kierunku północnym nie zauważono śladów formowania przez wroga grupy uderzeniowej w celu wznowienia działań ofensywnych. W sąsiadujących z Ukrainą (rosyjskich) obwodach briańskim, kurskim i biełgorodzkim nieprzyjaciel wzmocnił ochronę granicy i punktów kontrolnych" - poinformowało ukraińskie dowództwo.

    Sztab generalny przekazuje także, że rosyjskie wojska kontynuują częściową blokadę Charkowa we wschodniej Ukrainie, ostrzeliwuje jednostki ukraińskie oraz infrastrukturę krytyczną. Walki trwają m.in. w Siewierodoniecku, Popasnej, Zaporożu. Jak informuje ukraińskie dowództwo, "wróg prowadzi zmasowany ostrzał i blokuje jednostki na terenie zakładu Azowstal w Mariupolu", a "rosyjscy okupanci nadal plądrują miejscową ludność na czasowo okupowanych terenach Ukrainy".

    Na terenie miejscowości Wełyka Ołeksandriwka w obwodzie chersońsim ukraińskie wojska zniszczyły skład amunicji. Zginęło ponad 70 Rosjan, jednak nie została jeszcze określona dokładna liczba poległych.

    W ciągu ostatnich 24 godzin Ukraińcy odparli sześć ataków wroga w obwodach donieckim i ługańskim. Jednostki rosyjskich sił zbrojnych próbują przeprowadzić rozpoznanie lotnicze nad terytorium obwodu odeskiego. Ponoszą straty - przekazał sztab. 

    Armia: Rosjanie próbowali atakować na południu, ale musieli się wycofać

    Minionej doby Rosjanie wzmogli ostrzał na południu Ukrainy i przeprowadzili tam dwa ataki, ale zostały one odparte i wróg musiał wycofać się do zajmowanych wcześniej pozycji – podała we wtorek agencja Ukrinform, cytując ukraińskie dowództwo operacyjne Południe.

    „Poprzedniego dnia w obwodach chersońskim i mikołajowskim wróg, któremu nie udało się wprowadzić w życie planów podejścia w stronę Mikołajowa, nasilił ostrzał miejscowości i naszych pozycji z artylerii i moździerzy” - przekazało dowództwo Południe.

    „Nasze jednostki odparły dwa wrogie ataki w obwodzie chersońskim, niszcząc czołg i wóz bojowy piechoty. Pozostałe siły wycofały się pod naszym ogniem na wcześniejsze pozycje” – podkreślono.

    Według komunikatu na południu Ukrainy zniszczono tego dnia łącznie dwa rosyjskie czołgi, trzy pojazdy opancerzone, sześć sztuk sprzętu inżynieryjnego i dwa samochody, a także zestrzelono dwa drony, jakich wróg używa do prowadzenia rekonesansu.

    Władze: siły rosyjskie blokują wyjazd z Melitopola, przeprowadzając przymusową mobilizację

    Wojska rosyjskie całkowicie blokują wyjazd z Melitopola poprzez przymusową mobilizację – poinformowały w poniedziałek wieczorem władze obwodu zaporoskiego na Telegramie.

    "Jeden ze sposobów uzupełniania stanu osobowego okupanci widzą w przymusowej mobilizacji mężczyzn na terytoriach okupowanych regionów. Na przykład Rosjanie całkowicie blokują wyjazd z Melitopola, aby przeprowadzić tak zwaną kampanię rekrutacyjną” – napisano na Telegramie. 

    Władze poinformowały też, że okupanci rozwieszają swoje flagi na budynkach administracji zajętych terenów. W poniedziałek uczynili tak np. w Wasylówce, gdzie według lokalnych mieszkańców Rosjanie mianowali swojego mera.

    Żołnierze rosyjscy chodzą też od domu do domu, szukają broni oraz bojowników obrony terytorialnej i żołnierzy ukraińskich. Według mieszkańców zabierają cenne rzeczy i materiały budowlane, a także samochody.

    „Ludzie są zastraszeni, bo ci, którzy przejawiają ukraińską postawę, są uprowadzani i wywożeni w nieznanym kierunku. Przy tym wśród ludności cywilnej są zdrajcy, którzy usiłują wysiedzieć na swoich stanowiskach” – piszą władze.

    Obrona przeciwlotnicza zestrzeliła kolejne trzy rosyjskie samoloty

    Minionej doby Rosja nasiliła ostrzał rakietowy, a ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła kolejne trzy wrogie samoloty, trzy rakiety manewrujące i cztery drony – poinformowała we wtorek agencja Ukrinform, cytując ukraińskie siły powietrzne.

    „25 kwietnia rosyjscy okupanci nasilili swoje agresywne działania, wystrzeliwując wiele pocisków manewrujących w różnych częściach Ukrainy, szczególnie w stronę infrastruktury i węzłowych dworców kolejowych. Na wschodnim i południowym kierunku Ruscy przeprowadzili kilka nalotów i jak zwykle stracili trzy samoloty” – napisano w komunikacie.

    Ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła tego dnia łącznie 10 wrogich celów, w tym samoloty Su-34, Su-35 i Su-30 oraz trzy rakiety manewrujące i cztery drony poziomu operacyjnego lub taktycznego, najprawdopodobniej Orlan-10.

    Dowództwo Sił Powietrznych opublikowało również nagranie z wnętrza systemu wyrzutni rakiet kierowanych ziemia-powietrze typu Buk-M1, pokazujące zestrzelenie rosyjskiego myśliwca bombardującego Su-34 przez żołnierzy obrony przeciwlotniczej – przekazał Ukrinform.

    Władze lokalne: Rosjanie kontynuują niszczenie infrastruktury cywilnej Doniecka

    Za pomocą masowych ostrzałów i nalotów armia rosyjska kontynuuje niszczenie infrastruktury cywilnej Doniecka - poinformował w nocy z poniedziałku na wtorek na Telegramie szef władz regionu donieckiego Pawło Kyryłenko.

    "Poprzez masowe ostrzały i naloty armia rosyjska nadal niszczy infrastrukturę cywilną regionu Doniecka. Obecnie nie można dokładnie obliczyć, co dokładnie uległo uszkodzeniu i zniszczeniu, ale na dzień 25 kwietnia wstępne dane są następujące - w regionie uszkodzonych zostało 65 185 domów prywatnych i 2936 budynków mieszkalnych (w tym odpowiednio 61 200 i 2340 w Mariupolu)" - napisał Kyryłenko.

    Zaznaczył, że do tej pory uszkodzonych zostało 28 obiektów wodociągowych, 30 obiektów energetycznych, 73 obiekty zaopatrzenia w gaz, 87 obiektów kultury, 122 placówki edukacyjne, 48 zakładów opieki zdrowotnej, 8 kotłowni, 332 obiekty kolejowe i 22 mosty.

    Na tej liście nie ma infrastruktury Mariupola i Wołnowachy, które Rosjanie całkowicie zniszczyli.

    "Wróg stara się wyrządzić jak największe szkody naszej infrastrukturze, celując w krytyczne cele. Ale bez względu na to, co robią Rosjanie, wytrwamy i wszystko odbudujemy! I dokładnie dokumentujemy wszystkie ich zbrodnie" – podkreślił Kyryłenko.

    Zełenski: wyzwolenie naszej ziemi jest tylko kwestią czasu

    Nie ma wątpliwości, że wyzwolenie naszej ziemi jest tylko kwestią czasu - powiedział w poniedziałek wieczorem w wideo na Facebooku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

    Zełenski stwierdził, że do tej pory spod rosyjskiej okupacji wyzwolonych zostało już 931 miejscowości, i choć wiele miast i mniejszych miejscowości znajduje się pod czasową kontrolą armii rosyjskiej, to "wyzwolenie naszej ziemi jest tylko kwestią czasu".

    "Dzięki odwadze i mądrości naszych obrońców, dzięki odwadze wszystkich ukraińskich mężczyzn i kobiet, nasze państwo jest prawdziwym symbolem walki o wolność" - mówił Zełenski.

    "Ukraińscy mężczyźni i kobiety wykazali się prawdziwą masową gotowością do obrony Ukrainy. W każdym wieku, w każdym stanie majątkowym, z każdym wykształceniem – wszyscy w równym stopniu walczyli o państwo" - podkreślał ukraiński prezydent.

    "Nawet teraz, gdy Rosja wciąż próbuje przejąć nasze terytorium, pokazujemy, że damy wolnej Ukrainie więcej możliwości rozwoju niż Rosja może dać nie tylko okupowanej części naszego kraju, ale także własnemu terytorium, własnemu państwu" - mówił Zełenski.

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane: Wojna w Ukrainie

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki