REKLAMA

Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 25.05.2022 r. Rosja chce zająć Odessę

2022-05-26 07:15
publikacja
2022-05-26 07:15
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 25.05.2022 r. Rosja chce zająć Odessę
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 25.05.2022 r. Rosja chce zająć Odessę
fot. Fabian Berg / / ddp images

Środa, 25 maja, była dziewięćdziesiątym pierwszym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. W środę rano ukraiński sztab generalny podał, że wojska rosyjskie prowadzą ofensywę w kierunku Siewierodoniecka, 100-tysięcznego miasta w obwodzie ługańskim. "Rosjanie będą musieli opuścić Krym" - powiedział we wtorek w przemówieniu wideo prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "Podobnie jak wszystkie inne okupowane tereny" - dodał.

» Relację z wtorku, 24 maja, zapisaliśmy tutaj.

Dowództwo Południe: Rosja chce zająć Odessę

Zajęcie i okupacja Odessy nad Morzem Czarnym pozostaje jednym z priorytetów sił rosyjskich – poinformowała w środę rzeczniczka dowództwa operacyjnego Południe Natalia Humeniuk na briefingu.

„Okręty wroga przegrupowują się, wzmacniają, przewożą ładunki, usiłują zająć niektóre pozycje, w tym na Wyspie Węży. Na Krymie są rozmieszczane dodatkowe dywizjony obrony przeciwlotniczej, bo wróg już zdaje sobie sprawę, że ataki na jego okręty to nie mrzonka, tylko realna możliwość” – oznajmiła.

Jak powiedziała, rosyjskie okręty wyposażone w rakiety nadal przebywają w północno-zachodniej części akwenu Morza Czarnego i stanowią zagrożenie nie tylko dla południa Ukrainy, ale i całego kraju. Dodała, że stwierdzono wystrzelenie z morza kilku rakiet w różne regiony Ukrainy.

Siły rosyjskie nacierają na Bachmut i Łyman

Siły rosyjskie nacierają na miasta Bachmut i Łyman w obwodzie donieckim i szykują się do ataku na Zaporoże – poinformował w środę wieczorem na Facebooku Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Wróg ostrzeliwuje obiekty cywilnej i wojskowej infrastruktury w przygranicznych rejonach Ukrainy przylegających do obwodów briańskiego i kurskiego w Rosji, aby nie dopuścić do przerzucenia sił ukraińskich w inne miejsca. (www.facebook.com/GeneralStaff.ua)

Na kierunku słobodzkim Rosjanie systematycznie ostrzeliwują pozycje wojsk ukraińskich. Atakowali cywilną infrastrukturę m.in. w okolicach miejscowości Krasnopole w obwodzie sumskim, a także Ternowej, Czerskaskich Tyszek czy Nowej Dmytriwki w obwodzie charkowskim.

Siły rosyjskie usiłują też poprawić swoją sytuację w okolicach miast Izium w obwodzie charkowskim i Słowiańsk w obwodzie donieckim.

Rosyjskie lotnictwo i artyleria atakują Siewierodonieck i Nowozwaniwkę w obwodzie ługańskim oraz m.in. Marjinkę w obwodzie donieckim.

Ukraiński sztab podkreśla, że siły rosyjskie stale ponoszą straty w ludziach i sprzęcie. Regularnie docierają też informacje o dużej liczbie rannych żołnierzy rosyjskich w szpitalach w miejscowościach graniczących z Ukrainą. 

W Mariupolu okupanci zaczęli wydawać rosyjskie paszporty

Rosyjscy okupanci zaczęli w środę wydawać w Mariupolu nad Morzem Azowskim rosyjskie paszporty – poinformował doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko na Telegramie.

Andriuszczenko oznajmił, że władze samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej rozpoczęły na okupowanym terytorium obwodu donieckiego, w tym w Mariupolu, procedurę wydawania rosyjskich paszportów bez konieczności wyrobienia paszportu tzw. Donieckiej Republiki Ludowej.

„Rozpoczęła się faktyczna aneksja między innymi Mariupola” – skomentował doradca mera.

Wywiad wojskowy: Rosjanie wyczerpali już 60 proc. zasobów broni precyzyjnego rażenia

Wojska rosyjskie wykorzystały w czasie inwazji na Ukrainę już 60 proc. posiadanej broni precyzyjnego rażenia, a z powodu niedostatecznych mocy produkcyjnych w Rosji nie mogą szybko uzupełnić zapasów – oznajmił w środę przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Wadym Skibicki.

„Według naszych danych w przypadku broni precyzyjnego rażenia wykorzystano już około 60 proc. zasobów, a w niektórych rodzajach nawet 70 proc. Są normy dotyczące poziomu (zapasów), jakie należy utrzymywać w wojsku i dla Iskanderów też progowy poziom został już prawie osiągnięty” – oznajmił Skibicki, cytowany na stronie internetowej HUR.

Zaznaczył, że w sytuacji obniżonego potencjału szybkiej produkcji broni, za sprawą zachodnich sankcji nałożonych na Rosję, Moskwa nie może stosować na szeroką skalę zagranicznych części składowych.

Według Skibickiego widać, że już się to odbiło na taktyce stosowania broni: o ile wcześniej jeden obiekt był ostrzeliwany dwoma-czterema precyzyjnymi rakietami, to teraz jest to 8-12 pocisków różnego typu.

OSW: siły rosyjskie kontynuują działania na rzecz odcięcia wojsk ukraińskich w rejonie Siewierodoniecka

Siły rosyjskie kontynuują działania na rzecz odcięcia wojsk ukraińskich w rejonie Siewierodoniecka oraz ich wyparcia z pogranicza obwodów charkowskiego i donieckiego - oceniają eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich po 90 pełnych dniach inwazji Rosji na Ukrainę. Analitycy wskazują także, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie dążenie Rosji do aneksji obwodu chersońskiego i części zaporoskiego.

Jak wskazują autorzy raportu Andrzej Wilk, Piotr Żochowski i Sławomir Matuszak walki na drodze Lisiczańsk–Bachmut na wschodzie Ukrainy uniemożliwiają dostarczenie wsparcia i zaopatrzenia (w tym pomocy humanitarnej) oraz ewakuację, które już w poprzednich tygodniach miały znacząco ograniczony charakter ze względu na prowadzony przez Rosjan ostrzał artyleryjski.

Ich zdaniem "odzyskanie obecnymi siłami obrońców kontroli nad drogą Lisiczańsk–Bachmut należy uznać za mało prawdopodobne (nie dysponują dostateczną ilością ciężkiego uzbrojenia do przeprowadzania skutecznych kontrataków)". "Nie oznacza to jeszcze otoczenia i kapitulacji zgrupowania" - dodano.

W obwodzie ługańskim trwają walki o Siewierodonieck i okoliczne – pozostające pod kontrolą ukraińską – miejscowości, a także położony w obwodzie donieckim Łyman. "Nieprzyjaciel stara się również przeciąć drogę Lisiczańsk–Bachmut (szturmując Jakowliwkę i Biłohoriwkę w obwodzie donieckim) i przejąć pełną kontrolę nad drogą Gorłówka–Popasna (walki toczą się o leżące przy granicy obwodów Trojićke i Łuhanśke, pod kontrolą ukraińską pozostaje 10 km drogi pomiędzy tymi miejscowościami). Na pozostałych kierunkach Rosjanie kontynuowali ostrzał i bombardowania pozycji ukraińskich i ich zaplecze, sporadycznie podejmowali także akcje zaczepne. Celami ataków rakietowych były Krzywy Róg i Zaporoże" - zaznaczono w analizie warszawskiego ośrodka.

W raporcie przywołano słowa rzecznika ministerstwa obrony Ukrainy, który stwierdził, że "Rosja przygotowuje się do długoterminowej operacji wojskowej, zaś na obecnym etapie konfliktu dąży do przejęcia kontroli nad granicami administracyjnymi obwodów donieckiego, ługańskiego i chersońskiego, aby zapewnić stabilny korytarz lądowy z Krymu". Dodał on, że "Rosjanie zaangażowali dotąd blisko 170 tys. żołnierzy, a w działaniach bojowych wykorzystano ponad 90 batalionowych grup taktycznych (BGT), do maja włącznie obrońcy mieli zniszczyć 17 wrogich BGT. W ciągu półtora do dwóch miesięcy Rosjanie mogą jeszcze wprowadzić do działań blisko 30 BGT".

Eksperci OSW przypomnieli, że rosyjski resort obrony ogłosił zakończenie rozminowania portu w Mariupolu i utworzenie korytarza "humanitarnego" dla obcych statków przebywających w tym porcie, co ich zdaniem "świadczy o zamiarze transportu drogą morską zagrabionych towarów, w tym zapasów skonfiskowanego zboża i zagrabionych w Mariupolu 200 tys. ton wyrobów metalurgicznych o wartości 170 mln dolarów".

Komentując sytuację okupowanych przez Rosję obszarów Ukrainy eksperci wskazali, że "rozwój sytuacji wskazuje, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie dążenie Rosji do aneksji obwodu chersońskiego i części zaporoskiego, co pozwoliłoby Kremlowi utrzymać propagandowy mit o skutecznym scalaniu »ziem rosyjskich«".

Władze: rosyjskie wojska chcą opanować obwód ługański. "Wychodzą dosłownie z każdej szczeliny, niczym karaluchy"

Prezydent Rosji Władimir Putin podjął decyzję, że trzeba opanować Ługańszczyznę za wszelką cenę, dlatego na ten kierunek przerzucane są siły wroga spod Mariupola, Charkowa i z regionu donieckiego - poinformował w środę szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj, cytowany przez agencję UNIAN.

"Najeźdźcy nie są odporni na kule ani nieśmiertelni, podobnie jak wszyscy inni ludzie. Niemniej, jest ich naprawdę bardzo dużo. Naszych żołnierzy wręcz szokuje to, że Rosjanie wychodzą dosłownie z każdej szczeliny, niczym karaluchy. Sądzę, że wszystko rozstrzygnie się w przyszłym tygodniu. Będzie to czas, który zdecyduje o losie obwodu ługańskiego" - ocenił Hajdaj.

Gubernator przekazał doniesienia o ciężkich walkach w pobliżu Siewierodoniecka, ostrzeliwanego przez rosyjskie wojska z samolotów, stanowisk artyleryjskich i wyrzutni rakietowych.

"Wróg znalazł się tak blisko miasta, że może atakować nawet z moździerzy. Rosjanie niszczą Siewierodonieck konsekwentnie i przez okrągłą dobę. Sytuacja jest bardzo trudna, we wtorek trwały już walki na przedmieściach" - dodał Hajdaj.

W poniedziałek szef regionalnych władz informował, że na kierunku ługańskim działa 25 rosyjskich grup batalionowych, czyli około 12,5 tys. żołnierzy. Zdobycie Siewierodoniecka - nieformalnej stolicy części obwodu ługańskiego kontrolowanej przez rząd w Kijowie - jest obecnie najważniejszym celem inwazji wroga na wschodzie Ukrainy. Przed rosyjską agresją miasto liczyło ponad 100 tys. mieszkańców. Według ocen administracji regionu ługańskiego z początku maja, w Siewierodoniecku pozostało obecnie około 15 tys. cywilów.

Doradca mera Mariupola: Rosyjskie wojska zabiły w mieście co najmniej 22 tys. osób

W wyniku rosyjskich ostrzałów Mariupola na południowym wschodzie Ukrainy zginęło co najmniej 22 tys. osób; najeźdźcy cofnęli to miejsce do czasów średniowiecza - poinformował w nocy z wtorku na środę doradca mera miasta Petro Andriuszczenko w rozmowie ze stacją CNN.

"Mariupol jest obecnie miastem duchów. (...) Nasze szacunki dotyczące 22 tys. zamordowanych mieszkańców opierają się na kontaktach, które wciąż utrzymujemy z cywilami przebywającymi na miejscu. Rzeczywista liczba zabitych może być jednak znacznie wyższa" - ocenił Andriuszczenko.

Doradca mera poinformował, że proces pochówku zmarłych komplikują naciski rosyjskich urzędników, wymagających, by ciała trafiały do kostnicy. Następnie każda osoba zgłaszająca się po ciało musi zgodzić się na nagranie materiału wideo, w którym potwierdzi, że zmarły został zabity przez ukraińskie wojsko.

"W Mariupolu panują całkowite ciemności. Jedyne źródła światła pochodzą z rosyjskich patroli i od żołnierzy wroga. Wszędzie czuć zapach śmierci i ognia" - dodał Andriuszczenko. Potwierdził również wcześniejsze doniesienia, że mieszkańcy miasta nie mogą się swobodnie przemieszczać. Do poruszania się po Mariupolu wymagane są specjalne przepustki, a rosyjski system "filtracji" (szczegółowych przeszukiwań i przesłuchań, służących wykryciu powiązań z ukraińską armią i strukturami siłowymi - PAP) uniemożliwia cywilom ucieczkę z miasta.

Ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu pozostawał w minionych tygodniach kombinat metalurgiczny Azowstal, broniony przez pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielną Brygadę Piechoty Morskiej. 20 maja dowódca Azowa Denys Prokopenko poinformował, że jego oddział "otrzymał od kierownictwa wojskowego Ukrainy rozkaz o zaprzestaniu walk w celu uratowania życia i zdrowia żołnierzy". Wcześniej władze w Kijowie potwierdziły ewakuację ponad 260 obrońców Azowstalu, w tym 53 ciężko rannych. Wojskowych przewieziono na terytorium samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej. Jak zapowiedziała wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar, wszyscy mają zostać wymienieni na rosyjskich jeńców wojennych.

Pod koniec kwietnia i na początku maja udało się uratować kilkuset cywilów, którzy przez około dwa miesiące ukrywali się w rozległych podziemnych korytarzach i schronach na terenie zakładów Azowstal. Zorganizowanie konwojów humanitarnych było możliwe dzięki współpracy strony ukraińskiej z ONZ.

Rosyjski żołnierz: Chcieliśmy opuścić jednostkę. Dowództwo zagroziło zaminowaniem dróg i rozstrzelaniem

Chcieliśmy opuścić jednostkę; dowództwo zagroziło nam zaminowaniem dróg i strzelaniem do tych, którzy próbują uciec - powiedział Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) pojmany żołnierz armii rosyjskiej.

Jedynym sposobem na uniknięcie przez rosyjskich żołnierzy wojny jest oddanie się do niewoli - podkreśla SBU w opublikowanym w środę na Telegramie komunikacie. Dodano, że wraz z biegiem czasu coraz więcej Rosjan decyduje się na podjęcie tej decyzji.

Cytowany przez SBU żołnierz został schwytany przez Ukraińców w obwodzie charkowskim.

SBU przypomniała także, że dla tych z rosyjskich żołnierzy, którzy "chcą żyć", utworzony został specjalny numer kontaktowy. 

Rosyjscy żołnierze okupujący Czernihów zdewastowali cmentarz w pobliżu miasta

Podczas okupacji Czernihowa na północy Ukrainy rosyjskie wojska zdewastowały cmentarz Jacewo nieopodal miasta; zniszczono nie tylko mogiły ukraińskich żołnierzy poległych w Donbasie, ale też nagrobki weteranów wojny w Afganistanie - poinformowała w środę agencja UNIAN, powołując się na reportaż azerbejdżańskiego portalu Report.

"Na cmentarzu Jacewo można przekonać się, jak wielu okrucieństw i zbrodni dopuściło się rosyjskie wojsko. Znajdują się tam groby poległych uczestników operacji w Donbasie, naszych żołnierzy, którzy walczyli od 2014 roku i zginęli. Rosjanie strzelali do ukraińskich flag z karabinów maszynowych. Zburzyli też cerkiew, zbudowaną przez rodziców (zmarłych wojskowych - PAP) za ich własne pieniądze" - relacjonował Ołeh Seminski, deputowany do parlamentu Ukrainy z partii Sługa Narodu.

Polityk podkreślił, że świątynia podlegała strukturom Patriarchatu Moskiewskiego. Jak przyznał, "nie może zrozumieć" przyczyn i celów inwazji Kremla na Ukrainę, a także postępowania rosyjskich żołnierzy, którzy dopuszczają się niszczenia grobów weteranów wojny w Afganistanie.

"Przecież ci ludzie (pochowani na cmentarzu Jacewo - PAP) bili się ramię w ramię z Rosjanami w sowieckiej armii. Zdewastowali ich groby z taką samą brutalnością i okrucieństwem. W Afganistanie walczyliśmy wszyscy razem - Rosjanie, Azerbejdżanie, Ukraińcy, Białorusini. A teraz zobaczcie, co tutaj zrobili" - powiedział Seminski.

W ocenie deputowanego żołnierze agresora oczekiwali, że ludność obwodu czernihowskiego powita ich jak wyzwolicieli. Odmienna postawa Ukraińców wywołała agresję najeźdźców, którzy zaczęli atakować cele cywilne. "Podczas bombardowań zginęło ponad 300 cywilnych mieszkańców Czernihowa. Pochowano ich w rowie przed cmentarzem i dopiero w ostatnim czasie przeniesiono ciała na teren nekropolii" - dodał polityk.

Siły najeźdźcy zostały wyparte z obwodów czernihowskiego, kijowskiego, sumskiego i żytomierskiego na początku kwietnia. Wciąż utrzymuje się jednak zagrożenie wrogimi atakami, zwłaszcza na terenach położonych blisko rosyjskiej granicy.

5 kwietnia pojawiły się doniesienia o zdewastowaniu przez rosyjskie wojska cmentarza w miejscowości Stary Krym pod Mariupolem na południowym wschodzie Ukrainy. Żołnierze agresora połamali krzyże i wielokrotnie przejechali czołgami po grobach, doszczętnie je niszcząc. Działania Rosjan określono wówczas w lokalnych mediach jako "świętokradztwo".

Doradca prezydenta: Dziś przyszłość Europy nie kształtuje się w Brukseli czy w Davos, ale w okopach Ukrainy

Przyszłość Europy nie jest określana w Brukseli i w Davos, tylko w okopach pod Siewierodonieckiem - ocenił w środę na Twitterze doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Mychajło Podolak.

"Dziś przyszłość Europy nie kształtuje się w Brukseli ani Davos. Kształtuje się w okopach w pobliżu Siewierodoniecka i Bachmutu. To ile ta wojna będzie trwać zależy od tempa nakładania sankcji energetycznych i dostaw broni. Chcecie zakończyć wojnę? Klucz do pokoju jest w waszych stolicach" - napisał Podolak.

Tego samego dnia prezydent Zełenski podczas konferencji online powiedział zebranym przywódcom państw i światowego biznesu w Davos, że wycofanie rosyjskich wojsk do linii sprzed 24 lutego może być pierwszym krokiem do rozmów. Zastrzegł jednak, że zgodziłby się jedynie na bezpośrednie rozmowy z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

Sztab generalny: oszuści wyłudzają pieniądze od krewnych zaginionych lub wziętych do niewoli żołnierzy

W środę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy ostrzegł przed nowym rodzajem oszustwa, którego ofiarą padają krewni ukraińskich żołnierzy, którzy dostali się do rosyjskiej niewoli lub zostali uznani za zaginionych. Komunikat został opublikowany w serwisie Facebook.

"Uwaga! Oszuści! Wykorzystując stan emocjonalny krewnych i przyjaciół, oszuści dzwonią z zastrzeżonych numerów i za pieniądze proponują przekazanie informacji o żołnierzach oraz oferują pomoc w ich uwolnieniu" - ostrzega ukraińskie dowództwo.

Sztab Generalny podkreślił, że przedstawiciele Sił Zbrojnych Ukrainy lub innych władz wojskowych lub instytucji państwowych nie zbierają funduszy i nie płacą okupów za uwolnienie jeńców.

Sztab generalny: straty Rosjan wynoszą już około 29,4 tys. żołnierzy

Od początku inwazji na Ukrainę wojska rosyjskie straciły blisko 29,4 tys. żołnierzy - poinformował w środę w serwisie Facebook Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Całkowite straty bojowe Rosjan na dzień 25 maja to według ukraińskich danych: około 29,4 tys. ludzi (zabitych, rannych, wziętych do niewoli), a także: 1305 czołgów, 3213 bojowych pojazdów opancerzonych, 606 systemów artyleryjskich, 201 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, 93 systemy obrony przeciwlotniczej, 206 samolotów, 170 śmigłowców, 2217 pojazdów kołowych i cystern, 13 jednostek pływających, 491 bezzałogowców i 112 pocisków manewrujących.

Największe straty Rosjanie ponieśli na kierunku Łyman - ważny węzeł kolejowy w obwodzie donieckim - przekazano w komunikacie.

Zełenski: Wycofanie rosyjskich wojsk do linii sprzed 24 lutego może być pierwszym krokiem do rozmów

Wycofanie rosyjskich wojsk do linii sprzed 24 lutego może być pierwszym krokiem do rozmów - powiedział w środę podczas konferencji w Davos prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Ukraiński prezydent dodał, że w rozmowach tych nie mogliby uczestniczyć pośrednicy i zgodziłby się jedynie na format bezpośrednich negocjacji pomiędzy nim i rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. Polityk podkreślił, że Ukraina zamierza walczyć dopóki nie odzyska całego swojego terytorium.

Zełenski zaznaczył, że jeśli Putin "rozumie rzeczywistość" możliwym jest znalezienie dyplomatycznego wyjścia z konfliktu, chociaż - jak ocenił - "nie widzi obecnie w Rosji zainteresowania zakończeniem wojny".

Ukraiński przywódca przypomniał, że jego kraj nie zapomniał o wielokrotnie podnoszonej kwestii zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Ukrainą.

Wołodymyr Zełenski wygłosił w środę przemówienie online do publiczności zgromadzonej w szwajcarskim Davos z okazji Światowego Forum Ekonomicznego.

Atak rakietowy na centrum handlowe i domy w Zaporożu. Jedna osoba nie żyje

W wyniku środowego ataku rakietowego na centrum handlowe i osiedle mieszkaniowe w Zaporożu co najmniej jedna osoba zginęła, a trzy zostały ranne - poinformowała wojskowa administracja obwodu zaporoskiego.

"O 5.13 nad ranem wojska rosyjskie wystrzeliły cztery pociski manewrujące na Zaporoże; jeden został zestrzelony przez naszą obronę przeciwlotniczą, trzy kolejne spadły na miasto" - napisano w komunikacie.

Podano, że w mieście zniszczono dotychczas 62 domy.

Sztab generalny: trwają walki o Siewierodonieck

Wojska rosyjskie prowadzą ofensywę w kierunku Siewierodoniecka, 100-tysięcznego miasta w obwodzie ługańskim - podał w środę rano ukraiński sztab generalny w podsumowaniu sytuacji operacyjnej na Facebooku.

"(...) przy wsparciu ognia artyleryjskiego, rosyjscy okupanci prowadzą ofensywę w kierunku miejscowości Siewierodonieck, walki trwają" - czytamy w komunikacie.

Oprócz tego wojska rosyjskie kontynuowały ostrzał artyleryjski i moździerzowy pozycji ukraińskich w obwodzie sumskim, a także miejscowości Rubiżne w obwodzie charkowskim. Rosjanie zaktywizowali też działania bojowe w okolicach węzła kolejowego Łyman w obwodzie donieckim - poinformowało ukraińskie dowództwo.

W okupowanym obwodzie chersońskim Rosjanie chcą wcielić Ukraińców do wojska

Rosjanie planują wcielenie do wojska mężczyzn z okupowanego przez siebie obwodu chersońskiego na południu Ukrainy; chcą zmusić Ukraińców do walki przeciwko Ukrainie - podała w środę agencja Ukrinform, cytując ukraińskie dowództwo operacyjne Południe.

"Władze okupacyjne i armia raszystów (Rosjan) chcą zmusić miejscowych do współpracy i zaakceptowania okupacji. Według dostępnych danych zamierzają zmobilizować Ukraińców z okupowanych terytoriów obwodu chersońskiego na wojnę przeciwko Ukrainie" - napisano w komunikacie.

Dowództwo operacyjne Południe zaznaczyło, że takie działanie jest sprzeczne z prawem humanitarnym i stanowi zbrodnię wojenną. Rosja postępuje tak również na okupowanych terenach w Donbasie na wschodzie Ukrainy - podkreślono.

Wywiad wojskowy: Rosjanie zabrali z wraku okrętu Moskwa ciała poległych, sprzęt i dokumenty

Rosyjskie wojska przeprowadziły na zatopionym krążowniku Moskwa operację, która trwała co najmniej dwa tygodnie; z wraku zabrano ciała poległych, sprzęt i niejawne dokumenty - poinformował we wtorek przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Wadym Skibicki.

"W przedsięwzięciu wzięło udział od pięciu do siedmiu statków. Były to jednostki ratownicze, łodzie i holowniki, które wywoziły ciała oraz usuwały znajdujący się tam sprzęt wojskowy. Zabrano wszystko to, co tam zostało i nie powinno znaleźć się w posiadaniu innego państwa" - dodał Skibicki, cytowany przez portal Krym.Realii, czyli krymski projekt Radia Swoboda.

Przedstawiciel ukraińskiej służby potwierdził wcześniejsze doniesienia Kremla, że krążownik zatonął podczas holowania uszkodzonego okrętu do Sewastopola na okupowanym Krymie.

Moskwa była flagową jednostką Floty Czarnomorskiej i jednym z najważniejszych okrętów wojennych Rosji. Jak poinformowało 14 kwietnia wieczorem ministerstwo obrony Rosji, jednostka zatonęła podczas holowania w warunkach sztormu. Wcześniej armia ukraińska podała, że okręt został trafiony dwiema rakietami manewrującymi Neptun. Wersję tę potwierdziły Stany Zjednoczone.

Według Kremla na krążowniku zginął zaledwie jeden żołnierz, a 27 innych uznano za zaginionych. Faktyczna liczba poległych była prawdopodobnie znacznie wyższa. W ocenie rosyjskiego opozycjonisty Ilji Ponomariowa potwierdzono informacje o uratowaniu tylko 58 osób spośród 510-osobowego personelu okrętu.

W ciągu minionej doby w Donbasie Ukraińcy odparli dziewięć ataków nieprzyjaciela

W ciągu minionej doby Ukraińcy odparli dziewięć ataków wojsk rosyjskich w obwodach donieckim i ługańskim - podał w środę rano sztab generalny ukraińskiej armii w komunikacie opublikowanym na Facebooku.

W trakcie walk na tych terenach wojska ukraińskie miały zniszczyć należące do Rosjan trzy czołgi, osiem systemów artyleryjskich i osiemnaście bojowych wozów opancerzonych.

"Jednostki obrony przeciwlotniczej zniszczyły na tym kierunku sześć bezzałogowców Orłan-10 i jeden ZALA" - dodał sztab.

Prezydent Zełenski: Rosjanie będą musieli opuścić Krym

Rosjanie będą musieli opuścić Krym - powiedział we wtorek w przemówieniu wideo prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "Podobnie jak wszystkie inne okupowane tereny" - dodał.

"Oczywiście okupanci będą musieli opuścić Krym. Podobnie jak Chersoń, Melitopol, Energodar, Mariupol i wszystkie inne miasta i gminy, które uważają za swoje. Na pewno nie będą tam gospodarzami" - powiedział Zełenski.

Ukraiński prezydent podkreślił, że przełamanie przewagi Rosji w wojnie pod względem ilości sprzętu i uzbrojenia wymaga czasu i wysiłku ze strony Ukrainy.

"Teraz sytuacja w Donbasie jest niezwykle trudna. W rzeczywistości cała armia rosyjska jest tam rzucona do ataku. Popasna, Siewierodonieck, Słowiańsk – okupanci chcą wszystko tam zniszczyć" - mówił.

Zaznaczył jednak, że podsłuchane rozmowy Rosjan świadczą o tym, że rosyjscy żołnierze doskonale zdają sobie sprawę, iż ta wojna nie ma sensu dla Rosji i że strategicznie ich armia nie ma szans.

"Potrzeba jednak czasu i wielu niezwykłych wysiłków naszych ludzi, aby przełamać ich przewagę w ilości sprzętu i broni. Dlatego dostawy ciężkiej broni na Ukrainę – wyrzutni rakietowych, czołgów, broni przeciwokrętowej – są najlepszą inwestycją w utrzymanie stabilności na świecie i zapobieganie wielu poważnym kryzysom, które Rosja wciąż planuje wywołać lub już sprowokowała" - powiedział Zełenski.

Prezydent Ukrainy zwrócił także uwagę, że Rosja we wtorek wydała zupełnie nieoczekiwane oświadczenie, że rzekomo "spowalnia" ofensywę. "No cóż, po trzech miesiącach szukania wyjaśnienia, dlaczego nie udało im się rozbić Ukrainy w ciągu trzech dni, nie potrafili wymyślić nic lepszego" - ocenił.

"Zginęło prawie 30 000 rosyjskich żołnierzy. Ponad 200 rosyjskich samolotów zostało zestrzelonych. Tysiące zniszczonych rosyjskich czołgów, pojazdów opancerzonych i innego sprzętu. Rosyjska amunicja rakietowa jest prawie całkowicie zużyta. I chcą zatuszować to kłamstwami, że nie walczą na pełnych obrotach? Marnie. Ale nadejdzie czas, kiedy sami to przyznają" - mówił Zełenski.

Ukraiński prezydent przyznał, że rozmawiał we wtorek z przewodniczącym Rady Europejskiej Charlesem Michelem, który zapewnił go o zwołaniu posiedzenia RE w sprawie pomocy dla Ukrainy. Zełenski rozmawiał także z premierem Kanady Justinem Trudeau, przede wszystkim o wsparciu obronnym Ukrainy.

Władze: 12 mieszkańców obwodu donieckiego zginęło w ostrzałach

12 mieszkańców obwodu donieckiego zginęło w ciągu minionej doby w wyniku ostrzałów rosyjskich, a 10 osób zostało rannych - poinformował we wtorek Pawło Kyryłenko, szef władz obwodu donieckiego, leżącego na wschodzie Ukrainy.

"24 maja Rosjanie zabili 12 cywilnych mieszkańców obwodu donieckiego: trzy osoby w Bachmucie, dwie w Torecku, dwie w Awdijiwce, dwie w Rajhorodku" - przekazał Kyryłenko. Jak dodał, po jednej osobie zginęło w miejscowościach: Łyman, Mykołajiwka i Kałynowe.

W komunikacie opublikowanym na serwisie Telegram Kyryłenko poinformował o 10 rannych. Podobnie jak we wcześniejszych komunikatach zastrzegł, że władze nie mają możliwości ustalenia strat wśród ludności Mariupola i Wołnowachy. Oba te miasta w obwodzie donieckim są okupowane przez wojska rosyjskie.

Władze obwodu ługańskiego: Rosjanie zabijają nasze miasta, Siewierodonieck ledwie żyje

Dla obwodu ługańskiego nastał najtrudniejszy czas w ciągu ośmiu lat wojny z Rosją; wrogowie atakują na wszystkich kierunkach równocześnie i zabijają nasze miasta, Siewierodonieck jest ledwie żywy - zaalarmował we wtorek na Telegramie szef regionalnych władz Serhij Hajdaj.

"Jest coraz gorzej. Trudno opisać słowami to, co robią najeźdźcy. (...) Wszystko dookoła aż trzeszczy, zrzucono bomby lotnicze na Siewierodonieck. (...) Rosjanie nacierają również od strony Zołotego i Kateryniwki, pod Komyszuwachą i Biłohoriwką. Trasa z Lisiczańska do Bachmutu jest ciągle ostrzeliwana. Tam »pracują« już grupy dywersyjno-rozpoznawcze przeciwnika, sytuacja niemal krytyczna" - napisał Hajdaj.

W ocenie gubernatora agresorzy "sprowadzili do obwodu ługańskiego szaloną liczbę żołnierzy i sprzętu wojskowego". W poniedziałek Hajdaj informował, że na kierunku ługańskim działa 25 rosyjskich grup batalionowych, czyli ok. 12,5 tys. żołnierzy. "Wolna Ługańszczyzna jest teraz jak Mariupol. Pozostajemy przyczółkiem, który powstrzymuje inwazję i z pewnością ją powstrzyma. Mimo przewagi liczebnej wroga, to my zwyciężymy, bo walczymy o naszą ziemię" - zadeklarował szef regionalnych władz.

Wcześniej we wtorek Hajdaj przekazał doniesienia, że rosyjskie wojska ostrzelały zakłady Azot w Siewierodoniecku, gdzie mieszczą się schrony. Zginęły cztery osoby, a jeszcze jeden mieszkaniec poniósł śmierć w centrum miasta.

Zdobycie Siewierodoniecka - nieformalnej stolicy części obwodu ługańskiego kontrolowanej przez rząd w Kijowie - jest obecnie najważniejszym celem inwazji wroga na wschodzie Ukrainy. Przed rosyjską agresją miasto liczyło ponad 100 tys. mieszkańców. Według ocen administracji obwodu ługańskiego z początku maja, w Siewierodoniecku pozostało obecnie około 15 tys. cywilów. 

Armia: w Donbasie odparto dziewięć ataków rosyjskich

Armia ukraińska odparła w Donbasie dziewięć ataków rosyjskich w ciągu ostatniej doby; w sześciu innych miejscach nadal trwają walki - poinformował we wtorek sztab Operacji Sił Połączonych, czyli ukraińskich oddziałów działających na wschodzie kraju.

W komunikacie opublikowanym na Facebooku sztab podał, że w ciągu doby zniszczono łącznie 31 jednostek sprzętu rosyjskiego. To m.in. trzy czołgi, 8 systemów artyleryjskich, 18 pojazdów opancerzonych. Ponadto ukraińska obrona przeciwlotnicza strąciła siedem rosyjskich dronów.

W ciągu doby "okupanci ostrzelali 39 miejscowości w obwodach donieckim i ługańskim, zniszczyli i uszkodzili ponad 60 obiektów cywilnych" - podał sztab. Wśród tych obiektów było 50 domów mieszkalnych, szpital, centrum handlowe, podstacja elektryczna, budynek prokuratury. "W wyniku tych ostrzałów zginęło co najmniej 14 osób cywilnych, a dalszych 15 zostało rannych" - głosi komunikat.

Powstanie międzynarodowa grupa robocza na rzecz gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy

Szef kancelarii prezydenta Ukrainy Andrij Jermak zapowiedział we wtorek powstanie międzynarodowej grupy roboczej, która wypracuje rekomendacje dotyczące gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Nową strukturą pokierują Jermak i były sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen - poinformowała ukraińska telewizja Kanał 24.

"Naszym celem jest uniknięcie powtarzania dawnych błędów i przygotowanie przyszłości dla suwerennej, wolnej Ukrainy" - oświadczył Jermak w wystąpieniu podczas Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos.

Jak podkreślił polityk, międzynarodowe porozumienie w sprawie gwarancji bezpieczeństwa powinno uwzględniać szereg warunków: umowa pomiędzy Ukrainą a państwami-gwarantami musi być prawnie wiążąca i ratyfikowana zgodnie z prawem krajów-gwarantów; Ukraina powinna zwiększyć swój potencjał militarny, aby móc skutecznie przeciwstawić się agresji; państwa-gwaranci zapewnią siłom zbrojnym Ukrainy nowoczesną broń konwencjonalną i sprzęt wojskowy bez żadnych ograniczeń i przeszkód motywowanych politycznie, a także mogą zobowiązać się do wymiany informacji wywiadowczych z Kijowem; Ukraina będzie potrzebować pomocy finansowej na odbudowę kraju i rozwój sektora obronnego; sankcje wobec Rosji muszą obowiązywać przynajmniej do czasu wycofania wojsk najeźdźcy z Ukrainy; porozumienie powinno przewidywać wprowadzenie sankcji prewencyjnych w przypadku realnego zagrożenia agresją; Ukrainę należy włączyć do formatów wielostronnych, które poprawią jej integrację ze społecznością międzynarodową - w pierwszej kolejności do Unii Europejskiej.

"Mam nadzieję, że przyjaciele Ukrainy wezmą udział w pracach grupy roboczej i zaoferują na tym forum swoją wiedzę i doświadczenie" - powiedział Jermak.

Wcześniej, 21 maja, prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że Ukraina wraz z zagranicznymi partnerami opracowała już projekt umowy o gwarancjach bezpieczeństwa. Wstępna wersja dokumentu nie przewiduje udziału Rosji wśród państw-gwarantów.

Resort obrony: Rosja szykuje się do długotrwałej wojny

Rzecznik ministerstwa obrony Ukrainy Ołeksandr Motuzjanyk ocenił we wtorek, że Rosja przygotowuje się do długotrwałej wojny na Ukrainie. Sytuacja na froncie na wschodzie jest teraz "nadzwyczaj trudna", może ona określić wynik wojny - dodał rzecznik.

"Ogółem działania armii rosyjskiej świadczą, że Rosja prowadzi przygotowania do długotrwałej operacji wojskowej" - powiedział Motuzianyk w telewizji państwowej. Obecną sytuację określił jako "najaktywniejszy etap rozpętanej przez Rosję agresji na pełną skalę przeciwko Ukrainie".

"Najgoręcej jest teraz w donieckim rejonie operacyjnym i na kierunku Słowiańska. Okupanci faktycznie przez całą dobę prowadzą ostrzały artyleryjskie i lotnicze, ostrzeliwują dzielnice mieszkalne" - powiedział rzecznik. Jednocześnie - dodał - Rosja "poszukuje nowych linii" prowadzenia ostrzałów, w tym z terytorium Białorusi i z anektowanego Krymu.

Celem Rosjan, jak mówił rzecznik, jest otoczenie wojsk ukraińskich w rejonie Siewierodoniecka i Lisiczańska i zablokowanie trasy między nimi. Może to pozwolić Rosjanom na zajęcie w całości obwodu ługańskiego. Motuzianyk zaznaczył, że ukraiński Sztab Generalny bierze pod uwagę wszelkie możliwe zagrożenia, by nie dopuścić do takich działań.

Rzecznik ocenił, że "ciężkie walki, jakie teraz trwają na wschodzie" Ukrainy mogą określić rezultat wojny.

Siewierodonieck leży na wschodnim brzegu rzeki Doniec, Lisiczańsk - na zachodnim. Wojska rosyjskie próbują otoczyć ten rejon z trzech kierunków.

Źródło:Bankier24
Tematy
Otwórz konto, które samo oszczędza na 2,2% i zgarnij nawet 300 zł

Otwórz konto, które samo oszczędza na 2,2% i zgarnij nawet 300 zł

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Inwazja Rosji na Ukrainę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki