Niedziela, 12 czerwca, była sto dziewiątym dniem inwazji Rosji na Ukrainę.


» Relację z soboty, 11 czerwca, zapisaliśmy tutaj.
Od 24 lutego Rosjanie stracili na Ukrainie ok. 32150 żołnierzy, 1430 czołgów, w tym 11 w ciągu ostatniej doby i blisko 3,5 tys. pojazdów opancerzonych - 18 z nich w ciągu ostatnich 24 godzin – podał w niedzielę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
Zeszłej doby Rosja straciła też trzy zestawy artyleryjskie i cztery wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe – powiadomił sztab w zestawieniu opublikowanym na Facebooku (https://tinyurl.com/3kxwtdef).
W sumie rosyjskie straty sztab w Kijowie ocenia na 1430 czołgów, 3484 wozy opancerzone, 715 systemów artyleryjskich, 226 wyrzutni rakietowych, 97 systemów przeciwlotniczych, 212 samolotów, 178 śmigłowców, 582 drony, 13 jednostek pływających oraz 2455 samochodów i cystern.
Największe straty w ciągu ostatniej doby wróg poniósł w rejonie Siewierodoniecka (obwód Ługański) i Bachmutu (obwód doniecki) - dodano.
Sztab Generalny: trwają zacięte walki o Siewierodonieck
Trwają zacięte walki o Siewierodonieck w obwodzie ługańskim, który siły rosyjskie próbują w całości zająć – poinformował w niedzielę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy na Facebooku.
Na kierunku siewierodonieckim siły rosyjskie kontynuują atak artyleryjski, próbują przełamać opór wojsk ukraińskich i uzyskać pełną kontrolę nad Siewierodonieckiem.
Na kierunku donieckim siły rosyjskie koncentrują się na Siewierodoniecku i Bachmucie, ostrzeliwują pozycje ukraińskie wzdłuż linii frontu. Na kierunku łymańskim wojska rosyjskie kontynuowały ostrzał pododdziałów ukraińskich i szykowały się do natarcia.
Na kierunku bachmuckim siły rosyjskie prowadziły działania bojowe z zamiarem zajęcia Wrubiwki, ale bez powodzenia. Przy próbie wznowienia ofensywy w kierunku miejscowości Orichowe i Zołote siły rosyjskie zostały zdecydowanie odparte przez obrońców i wycofały się.
Na kierunku słowiańskim wojska ukraińskie skutecznie odparły próbę ataku wroga; siły rosyjskie szykują natarcie w kierunku Łymanu.
Na kierunku siewierskim rosyjscy okupanci kontynuują ostrzeliwanie pozycji wojsk ukraińskich oraz infrastruktury cywilnej w obwodzie czernihowskim i sumskim.
Na kierunku słobożańskim siły rosyjskie prowadzą działania bojowe, próbując poprawić swe położenie taktyczne, a także umacniają swe pozycje obronne w okolicach miejscowości Nowy Burłuk. Siły rosyjskie ostrzelały ogniem moździerzowym, artyleryjskim i z wyrzutni rakietowych kilka miejscowości i bezskutecznie szturmowały w kierunku miejscowości Staryca i Rubiżne.
Wojska rosyjskie systematycznie ostrzeliwują pozycje sił ukraińskich na kierunku awdijiwskim, nowopawliwskim i zaporoskim.
Prokuratura: 18-latka zdradzała Rosjanom miejsca dyslokacji sił ukraińskich
Osiemnastoletnia obywatelka Ukrainy przekazywała siłom rosyjskim informacje o miejscach dyslokacji wojsk ukraińskich; grozi jej nawet dożywocie – poinformowała w niedzielę Prokuratura Generalna Ukrainy w sieciach społecznościowych.
Kobieta, która mieszkała w Bachmucie w obwodzie donieckim, w maju i czerwcu co najmniej 14 razy przekazywała Rosjanom z własnej woli informacje o miejscu stacjonowania ukraińskich obrońców tego miasta.
Kobietę zatrzymano. Jest podejrzewana o zdradę stanu w warunkach wojny, za co grozi 15 lat pozbawienia wolności lub dożywocie z konfiskatą mienia.
Do Kijowa dostarczono ciała 220 obrońców Mariupola
Ciała 220 obrońców Mariupola na południu Ukrainy dostarczono do Kijowa w wyniku dwóch wymian – poinformował w niedzielę były dowódca pułku Azow Maksym Żorin na Facebooku.
„Mogę potwierdzić dwie wymiany – ciała 220 poległych już znajdują się w Kijowie. Niemal jedna trzecia z nich to żołnierze pułku Azow. Trwa identyfikacja” – oznajmił Żorin.
Podkreślił, że identyfikacja ofiar będzie bardzo trudna, gdyż większość z nich jest w strasznym stanie i „wizualnie nie sposób ich zidentyfikować”.
Dodał, że w Mariupolu znajduje się jeszcze prawie drugie tyle ciał, które powinny zostać zwrócone.
Mariupol nad Morzem Azowskim został zablokowany przez siły rosyjskie 1 marca. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy przekazał 16 maja, że obrońcy ostatniego punktu ukraińskiego oporu w mieście, kombinatu Azowstal, którzy przez ponad 80 dni powstrzymywali rosyjskie wojska, "wypełnili swoje zadanie" i "naczelne dowództwo poleciło dowódcom oddziałów w Azowstalu ratować życie personelu".
Później informowano o stopniowej ewakuacji ukraińskich żołnierzy. Już wcześniej w zorganizowanych konwojach humanitarnych zakład opuścili chroniący się tam cywile. Strona rosyjska poinformowała 20 kwietnia o poddaniu się ostatnich ukraińskich obrońców i przejęciu kontroli nad całym kombinatem.
Władze Ukrainy wielokrotnie zapowiadały, że wszyscy przebywający w rosyjskiej niewoli żołnierze Azowstalu zostaną zwolnieni w drodze wymiany jeńców.
Władze: ostrzelano obwód dniepropietrowski
Jedna osoba zginęła w wyniku ostrzelania w niedzielę przez wojsko rosyjskie dwóch rejonów obwodu dniepropietrowskiego we wschodniej części Ukrainy – poinformował szefa władz obwodowych Wałentyn Rezniczenko na Facebooku.
„Krótko dzień był spokojny. Wróg ostrzelał od razu dwa rejony – synelnykowski i krzyworoski. W hromadzie pokrowskiej zginęła kobieta. Zniszczono budynek” – napisał Rezniczenko.
Dodał, że w hromadzie zełenodolskiej wskutek ostrzału z wyrzutni Uragan wybuchł pożar w parku miejskim, który udało się opanować.
Strona ukraińska informuje o trzech wybuchach w okupowanym Berdiańsku
W okupowanym przez Rosjan Berdiańsku w obwodzie zaporoskim Ukrainy słychać było w niedzielę rano trzy wybuchy – informuje agencja Interfax-Ukraina, powołując się na informacje ukraińskich władz miasta.
Wybuchy miały miejsce wcześnie rano, a jeden z nich uszkodził stację elektroenergetyczną, w wyniku czego część miasta została pozbawiona prądu – powiadomił w Telegramie kanał Berdiańsk Sejczas, stworzony przez lokalne władze w warunkach stanu wojennego.
Bardziej szczegółowymi informacjami na temat wybuchów autorzy informacji nie dysponują.
W internecie opublikowano nagranie pożaru, który miał być spowodowany przez wybuchy.
Władze: Rosjanie zniszczyli dwa z trzech mostów do Siewierodoniecka, chcą odciąć miasto
Wojska rosyjskie zniszczyły w nocy z soboty na niedzielę drugi most do Siewierodoniecka i ostrzeliwują trzeci, ostatni – powiadomił szef administracji obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj. Dodał, że przeciwnik rzucił wszystkie siły, by „odciąć miasto”.
„Sytuacja w Siewierodoniecku jest skrajnie trudna. W nocy okupanci zniszczyli drugi most do miasta (na rzece Doniec – PAP). Ostrzeliwują z artylerii trzeci, ostatnią trasę do miasta” – powiadomił Hajdaj w Telegramie (https://t.me/serhiy_hayday/7043).
Urzędnik nie wykluczył również, że przeciwnik może zaatakować na innych kierunkach, m.in. na trasie Lisiczańsk-Bachmut.
„Rosjanie w najbliższych dniach rzucą wszystkie siły, żeby odciąć Siewierodonieck (od terytoriów kontrolowanych przez Ukrainę)” – dodał.
W niedzielę rano siły ukraińskie wciąż kontrolowały strefę przemysłową miasta, w tym tereny zakładów chemicznych Azot, które znajdowały się jednak pod stałym ostrzałem Rosjan - informował wcześniej Hajdaj.
Szef władz obwodowych zdementował jednocześnie doniesienia strony rosyjskiej o blokadzie sił ukraińskich na terenie Azotu, nazywając je "kłamstwami".
Rosjanie atakują pod Iziumem, by wzmocnić ofensywę na Słowiańsk
W Siewierodoniecku trwają walki, a siły ukraińskie w dalszym ciągu kontrolują przemysłową część miasta; Rosjanie chcą wznowić ofensywę na Słowiańsk – podaje w niedzielnym raporcie amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW). Zaznacza, że Rosjanie planują „długą wojnę”, a Ukraińcy apelują o dostawy broni.
Podsumowując działania na froncie, ISW akcentuje, że Rosjanie wciąż próbują zdobyć kontrolę nad Siewierodonieckiem, ale siły ukraińskie utrzymują obronę strefy przemysłowej miasta.
Według analityków wojska rosyjskie próbują odciąć trasę Lisiczańsk-Hirske i nieskutecznie usiłowali zdobywać miejscowości wzdłuż trasy Bachmut-Lisiczańsk.
Na południowy zachód od Iziumu agresor kontynuował ataki, dążąc do wznowienia ofensywy na Słowiańsk (obwód doniecki).
Z kolei Ukraińcy znowu kontratakowali na północny zachód od Chersonia. Rosyjskie siły okupacyjne rozpoczęły tymczasem wydawanie paszportów (dowodów) rosyjskich w Chersoniu oraz Melitopolu w obwodzie zaporoskim.
W oparciu o informacje ukraińskiego wywiadu ISW ocenia, że Rosjanie przygotowują się do długotrwałych działań na froncie, przy czym ich potencjał generowania siły i rezerw jest słaby.
Amerykański ośrodek przytacza wypowiedź jednego z szefów ukraińskiego wywiadu wojskowego Wadyma Skibickiego, który oświadczył, że Rosjanie przedłużyli swój plan wojenny do 120 dni, do października br. Według ISW świadczy to co najmniej o tym, że władze rosyjskiej przyznały, iż szybkie osiągnięcie zakładanych celów na Ukrainie nie jest możliwe i dotychczasowe cele wojskowe oraz metody działania są korygowane.
Według Skibickiego Rosjanie posiadają dodatkowych 40 batalionowych grup taktycznych (BGT), które mogą wysłać na front, gdzie obecnie zaangażowane są 103 takie grupy.
ISW, podobnie jak inni analitycy, ocenia, że jest bardzo mało prawdopodobne, by były to pełnowartościowe BGT. „Co najwyżej, są to niewielkie grupy personelu, sklecone z innych jednostek. Jest mało prawdopodobne, by Rosja trzymała w rezerwie tak znaczne siły w związku z istniejącymi niedoborami w jednostkach frontowych” – czytamy w raporcie.
Po raz kolejny ISW zaznacza, że kluczowe są dostawy uzbrojenia dla Ukrainy z Zachodu, a Kijów nasilił prośby o zachodnią broń ofensywną i defensywną, zwłaszcza tę niezbędną do przezwyciężenia przewagi rosyjskiej artylerii.
„Siły ukraińskie będą potrzebowały spójnego wsparcia zachodniego, zwłaszcza w zakresie systemów artyleryjskich” – napisano podkreślając, że rosyjska przewaga w liczbie żołnierzy i sprzętu mocno osłabia stronę ukraińską.
Ukraińskie władze apelują m.in. o pilne dostawy artylerii dużego zasięgu, w której Rosjanie bezwzględnie dominują i dzięki temu uzyskują przewagę na froncie.
W rosyjskim ostrzale pod Tarnopolem ranne zostały dzieci
W wyniku rosyjskiego ostrzału rakietowego w Czortkowie w obwodzie tarnopolskim, na zachodzie Ukrainy, zniszczona została część obiektu wojskowego; 22 osoby są ranne - poinformował w niedzielę szef władz obwodu tarnopolskiego Wołodymyr Trusz.
"Zrujnowano część obiektu wojskowego. Uszkodzone zostały cztery cywilne budynki pięciokondygnacyjne" - powiedział Trusz. Jak relacjonuje agencja Ukrinform, szef regionu poinformował, że na Czortków spadły cztery pociski rakietowe odpalone z akwenu Morza Czarnego.
W rosyjskim ostrzale rakietowym w rejonie Czortkowa w obwodzie tarnopolskim, na zachodzie Ukrainy, ranne zostały dzieci - poinformował w niedzielę szef obwodu tarnopolskiego Wołodymyr Trusz. Do ostrzału doszło w sobotę wieczorem.
Szef obwodu poinformował, że wszyscy poszkodowani otrzymali pomoc. "Na szczęście nie ma zabitych" - przekazał Trusz na Telegramie.
Wiadomość o alarmie przeciwlotniczym i wybuchach w Czortkowie pojawiła się w sobotę późnym wieczorem. Władze Tarnopola powiadomiły, że mają informację o pociskach wystrzelonych przez wojska rosyjskie z akwenu Morza Czarnego. Czortków, około 30-tysięczne miasto na Podolu, leży niecałe 160 km na południowy wschód od Lwowa.
Po wybuchu wojny z Rosji wyemigrowało od 150 do 300 tys. osób
Chociaż uwaga mediów skupia się na milionach uchodźców, którzy uciekli z Ukrainy po rosyjskim ataku 24 lutego, również Rosja przeżywa falę emigracji, odczuwalną zwłaszcza w sektorze IT. Według różnych szacunków po wybuchu wojny Rosję opuściło od 150 do 300 tys. osób. Większość z nich udała się do państw byłego ZSRR.
Wymierzone w Rosję sankcje nie przeszkadzają mieszkańcom tego kraju w podróżowaniu na zasadach takich jak te, które obowiązywały przed wojną, o ile dana osoba nie jest objęta restrykcjami, więc w wielu krajach Unii Europejskiej Rosjanie nadal mogą aplikować o wizy. Odwołane są bezpośrednie loty z Rosji do UE czy Stanów Zjednoczonych, ale nie znaczy to, że Rosjanie nie mogą lecieć z przesiadką np. w Turcji.
Jednak w rzeczywistości to nie Europa Zachodnia ani USA stały się jak na razie głównym celem wyjazdów z Rosji.
Według danych rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) w pierwszym kwartale br. odnotowano wielokrotny wzrost wyjazdów Rosjan do krajów b. ZSRR, przy wjeździe do których Rosjanie nie potrzebują wizy, np. pięciokrotny wzrost wyjazdów do Gruzji i Tadżykistanu, trzykrotny do Armenii, Azerbejdżanu i Uzbekistanu, dwukrotny do Kazachstanu. Wśród krajów UE najwięcej Rosjan wyjechało do Estonii i na Łotwę.
W pierwszym kwartale br. z Rosji wyjechało - w celach turystycznych, zawodowych, edukacyjnych itd. - 3,9 mln osób, czyli ponad 1,2 mln więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Nie wiadomo, ilu z nich w tym czasie wróciło, a według FSB żadna z osób nie zadeklarowała, że wyjeżdża, by wyprowadzić się na stałe z Rosji.
Według organizacji pomagającej rosyjskim emigrantom, OK Russians, ponad 300 tys. osób opuściło Rosję tylko w ciągu pierwszego miesiąca inwazji.
Jednak wypowiadająca się na początku maja dla rosyjskiego niezależnego portalu Meduza, badaczka Julia Florinskaja z Rosyjskiej Akademii Gospodarki Narodowej i Administracji Publicznej uważa, że szacunki OK Russians są zawyżone i że wyjechać mogło ok. 150 tys. osób. Podkreśla ona, że również dane FSB nie pokazują rzeczywistego obrazu migracji, ponieważ są i tak znacząco niższe niż w latach przed pandemią koronawirusa.
Portal Moscow Times szacuje, że tysiące Rosjan, którzy początkowo wyjechali, obawiając się, że Putin zamknie granice, wróciło już do kraju. Ale przynajmniej niektórzy mogą wyjechać ponownie, jako że przewidywana jest nowa fala emigracji w nadchodzących tygodniach i miesiącach. Eksperci, na których powołuje się "Washington Post" nazywają obecną emigrację najszybszą lub największą od czasu rewolucji październikowej w 1917 r., kiedy miliony uciekły przed powstaniem Związku Radzieckiego.
Według badania przeprowadzonego przez OK Russians na próbce 2 tys. osób najpopularniejszymi kierunkami wyjazdów były Gruzja, Turcja i Armenia - dotarła do nich jedna trzecia emigrantów. Dwie trzecie z tych, którzy wyjechali to informatycy i kadra menedżerska.
Rosyjskie Stowarzyszenie Komunikacji Elektronicznej poinformowało Dumę Państwową, że od 50 tys. do 70 tys. informatyków wyjechało z kraju do końca kwietnia, przewidując, że w maju liczba ta wzrośnie do 100 tys., co stanowi łącznie około 10 proc. siły roboczej w tym sektorze. Odejście tak wielu profesjonalistów grozi osłabieniem wielu sektorów rosyjskiej gospodarki, od mediów państwowych po przemysł lotniczy i kosmiczny, który już odczuwa skutki zachodnich sankcji - podkreśla "WP".
Aby powstrzymać tę falę wyjazdów, rosyjski rząd uchwalił bezprecedensowy pakiet zachęt oferujący firmom IT ulgi podatkowe i łagodzący regulacje. Informatykom obiecuje się dotowane mieszkania, podwyżki płac i brak podatku dochodowego przez najbliższe trzy lata oraz zwolnienie z poboru do służby wojskowej.
"Myślałem, że wyślą mnie na wojnę na Ukrainę" – powiedział amerykańskiemu dziennikowi Maksim Nemkewicz, product manager w dużej rosyjskiej firmie informatycznej, który w marcu uciekł do Turcji po tym, jak został poproszony przez uniwersytet, gdzie był konsultantem, o wypełnienie formularza z "umiejętnościami", które może zaoferować wojsku.
"Pomyślałem, że Putin zacznie blokować wyjazdy z Rosji informatykom, bo tak wielu z nas wyjeżdża, a nas potrzebują" - wyjaśnia Nemkewicz.
Jego zdaniem rosyjscy pracownicy IT są teraz "wszędzie" w Stambule, a tymczasowe biura, restauracje i chodniki są "wypełnione ludźmi mówiącymi po rosyjsku".
W badaniu OK Russians średnia wieku wyjeżdzających to 32 lata, 80 proc. z nich ma wyższe wykształcenie, a 63 proc. wyjechało z partnerem lub partnerką. Zdecydowana większość określa swoją sytuacje finansową przed wyjazdem jako dobrą lub bardzo dobrą, jednak również większość jest zależna od źródła dochodu w Rosji i ma niewielkie oszczędności, które wystarczą na kilka miesięcy życia za granicą, w przypadku utraty pracy.
Część emigrantów boryka się z problemami finansowymi, m.in. dostępem do oszczędności i pensji na kontach w Rosji, niedziałającymi kartami płatniczymi, znalezieniem nowej pracy, wysokimi kosztami życia w nowym miejscu w związku z niskim kursem rubla.
Pomimo ograniczeń wynikających z sankcji UE nałożonych 9 marca obywatele Rosji i Białorusi mogą otwierać konta w krajach UE, chociaż czekać ich może dodatkowa weryfikacji (m.in. sprawdzająca, czy znajdują się na liście restrykcyjnej) i ograniczenia w sumie depozytów.
Około 60 proc. osób uważa, że opuściła Rosję na długi czas lub na zawsze. W ciągu najbliższych trzech miesięcy 43 proc. respondentów zamierza zostać w obecnym kraju, 18 proc. planuje przenieść się do innego państwa (przeważnie zachodniego), 35 proc. nie wie, a 3 proc. chce wrócić do Rosji - wynika z badania OK Russians.
Po inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainę 24 lutego 2022 r. nastąpił również wzrost liczby Rosjan ubiegających się o azyl w Unii Europejskiej - poinformowała Agencja Unii Europejskiej ds. Azylu (AUEA). Już w marcu Rosjanie złożyli prawie 1400 wniosków o azyl, ponad dwa razy więcej niż w lutym i najwięcej od sierpnia 2018 r. W marcu wskaźnik uznawania wniosków rosyjskich wyniósł 27 proc. i był najwyższy od kilku lat.
Według badań zleconych przez niezależny portal Takije Dieła, w ciągu ostatnich dwudziestu lat Rosję opuściło od czterech do pięciu milionów ludzi, w tym około dwóch milionów w latach 2018-2019.
Władze: trwają walki w Siewierodoniecku, trudna sytuacja w Toszkiwce
Trwają walki o Siewierodonieck w obwodzie ługańskim Ukrainy - powiadomił w niedzielę rano szef władz obwodowych Serhij Hajdaj. Dodał, że bardzo trudna jest sytuacja w Toszkiwce, gdzie Rosjanie próbują przełamać ukraińską linię obrony.
Według Hajdaja w obwodzie ługańskim jest najtrudniejsza sytuacja w całym kraju, a ostrzałów w regionie jest tak dużo, że nie można ich policzyć.
Najcięższe starcia toczą się w Siewierodoniecku, który od wielu dni jest polem walki pomiędzy atakującymi Rosjanami i broniącymi się Ukraińcami, a także w położonej ok. 15 km na południe od tego miasta Toszkiwce.
Hajdaj powiadomił również o skutecznym odparciu ataków wroga w kilku miejscach regionu.
Miejscowości obwodu są nieustannie ostrzeliwane z artylerii. W sobotę znowu zniszczona była infrastruktura – po dziesięć budynków w Zołotym i Wrubiwce, dwa w Mikołajiwce, cztery – w Lisiczańsku. Zburzono centrum handlowe i sklep.
Wiadomo o jednej zabitej kobiecie w Lisiczasńsku i jeszcze dwóch osobach rannych.
„Nikt nie może jednak powiedzieć, ile ofiar było w ciągu ostatniej doby w Siewierodoniecku, gdzie toczą się intensywne walki” – przekazał Hajdaj.
Rosjanie „godzinami ostrzeliwują” dzielnice mieszkalne przy użyciu artylerii dużego kalibru. Nie ma obecnie możliwości ewakuacji z miasta.
Siewierodonieck pozostaje ostatnim dużym bastionem Ukraińców w obwodzie ługańskim i nieformalną stolicą części obwodu, która po 2014 r. pozostała pod kontrolą rządu w Kijowie. Przed wojną miasto liczyło ponad 100 tys. mieszkańców. Obecnie przebywa tam wciąż około 10-11 tys. osób.
Władze: 30 osób, w tym dzieci, ewakuowano z Lisiczańska
Z Lisiczańska w obwodzie ługańskim Ukrainy ewakuowano 30 osób, w tym troje dzieci - poinformował w niedzielę szef obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj. Podkreślił, że w sąsiednim Siewierodoniecku, gdzie trwają walki, nie ma już możliwości ewakuacji.
"Uratowano jeszcze około 30 osób, w tym troje dzieci. Doświadczenie Siewierodoniecka przeraża ludzi i mieszkańcy zgadzają się na opuszczenie domów" - napisał Hajdaj na komunikatorze Telegram.
Jak poinformował, Lisiczańsk jest "mocno ostrzeliwany, ale do miasta zawieziono pomoc humanitarną".
"W Siewierodoniecku nie ma ewakuacji, nie ma też możliwości dowiezienia jedzenia i lekarstw" - dodał szef obwodu.
Ukraina utrzymuje kontrolę nad kombinatem chemicznym Azot w Siewierodoniecku
Wojska ukraińskie utrzymują kontrolę nad kombinatem chemicznym Azot w Siewierodoniecku, w którym schroniły się setki cywilów. Trwają tam zacięte walki - poinformował w nocy z soboty na niedzielę szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.
Wcześniej Hajdaj oświadczył, że rosyjski ostrzał tej fabryki spowodował olbrzymi pożar, bowiem pociski uszkodziły zbiornik z łatwopalnymi materiałami.
"Informacje, jakoby zakłady Azot zostały zablokowane (przez wojska rosyjskie), są kłamstwem" - napisał Hajdaj na Telegramie. "Nasze siły utrzymują pozycje w dzielnicy przemysłowej Siewierodoniecka i niszczą armię rosyjską w mieście" - dodał. Przyznał jednak, że Rosjanie kontrolują obecnie większość Siewierodoniecka.
Według władz ukraińskich w kilku schronach pod fabryką Azot znajduje się ok. 800 osób, w tym 200 pracowników fabryki i 600 mieszkańców miasta
Trwające już od tygodni walki o Siewierodonieck, niewielkie miasto w obwodzie ługańskim, zrównały z ziemią znaczną jego część. Walki o Siewierodonieck są oceniane jako jedne z najbardziej zaciętych od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę 24 lutego.

































































