Rosja i Cypr podpisały w środę porozumienie o współpracy wojskowej, które pozwoli okrętom rosyjskim na regularne zawijanie do portów cypryjskich - podała agencja AP.



Porozumienie z Cyprem, krajem członkowskim Unii Europejskiej, w którym znajdują się także brytyjskie bazy wojskowe, następuje w chwili, gdy w stosunkach między Rosją a Zachodem panuje największe napięcie od czasów zimnej wojny.
Flota na Cyprze przeciw... piratom
Prezydent Władimir Putin zapewnił po zakończeniu rozmów z prezydentem Cypru, Nikosem Anastasiadisem, że zawarte porozumienie dotyczy przede wszystkim okrętów marynarki rosyjskiej uczestniczących w międzynarodowych operacjach antyterrorystycznych i wymierzonych przeciwko piratom. Putin dodał, że współpraca wojskowa Rosja-Cypr nie jest skierowana przeciwko żadnej - trzeciej stronie.
Rosja stara się o uzyskanie pozwoleń na korzystanie z portów w różnych częściach świata, aby jej okręty mogły tam uzupełniać zaopatrzenie i korzystać z obsługi technicznej, co ma pomóc Moskwie w rozszerzaniu jej globalnej obecności wojskowej.
Rosyjski wiceminister obrony narodowej Anatolij Antonow, mówiąc o planach dotyczących Ameryki Łacińskiej zapewnił na początku lutego, że Rosja nie zamierza zakładać tam baz morskich, ale rozważa możliwość tworzenia "punktów zaopatrzenia i obsługi technicznej" w niektórych krajach regionu. Kwestie te omawiał niedawno podczas swych wizyt w Wenezueli, Nikaragui i na Kubie szef rosyjskiego resortu obrony, Siergiej Szojgu.

Antonow zastrzegał się w cytowanej wypowiedzi, że "wizyty ministra Szojgu nie stanowiły reakcji na sankcje wobec Rosji ze strony Europy i Stanów Zjednoczonych".
Ćwiczenia w pobliżu unijnej granicy
Z udziałem ok. 2 tys. żołnierzy i 500 jednostek sprzętu bojowego w graniczącym z Estonią i Łotwą obwodzie pskowskim w środę rozpoczęły się ćwiczenia wojsk powietrzno-desantowych Rosji.
Cytowana przez agencję Interfax rzeczniczka tych wojsk major Irina Krugłowa przekazała, że ćwiczenia potrwają do piątku; przewidziano jednoczesne desantowanie dwóch batalionowych grup taktycznych - łącznie ponad 1,5 tys. żołnierzy - z 12 jednostkami sprzętu bojowego.
Scenariusz manewrów zakłada przejęcie kontroli nad lotniskiem umownego przeciwnika i stoczenie boju w celu osłony granicy.
W ubiegłym tygodniu nad jeziorem Ładoga, na północny wschód od Petersburga, odbyła się aktywna faza ćwiczeń lotnictwa myśliwskiego "Ładoga-2015". Wzięło w nich udział około 30 samolotów Su-34, Su-27, MiG-29, MiG-29SMT i MiG-31BM. Ćwiczenia objęły strzelanie z rakiet do celów powietrznych. Samoloty atakowały cele pojedynczo i w parach, w porze dziennej i nocnej. Loty odbywały się na wysokości od 8 tys. do 11 tys. metrów.
W zeszły poniedziałek zakończyły się ćwiczenia Strategicznych Wojsk Rakietowych. Objęły one 20 regionów Rosji, m.in. obwody twerski, iwanowski i kirowski, a także Kraj Ałtajski i Republikę Mari Eł. Wzięły w nich udział tak zgrupowania mobilne, jak i stacjonarne, łącznie ponad 30 pułków rakietowych.
Media podały, że uczestniczyło w nich 7 tys. żołnierzy i około 700 jednostek sprzętu, w tym samobieżne wyrzutnie rakiet Topol, Topol-M i Jars. Do manewrów włączono też związki taktyczne z rakietami odpalanymi z silosów lądowych RS-20W Wojewoda (w kodzie NATO - SS-18 Satan) i RS-18 Stilet (SS-19).
Separatyści przegrupowują się
Separatyści na wschodniej Ukrainie przegrupowują swoje wojska - poinformował o tym sztab operacji antyterrorystycznej. Sytuacja na wschodzie w ostatnich dniach uspokoiła się. W ciągu ostatniej doby jeden wojskowy został ranny, nikt nie zginął.
Rzecznik sztabu Andrij Łysenko powiedział, że separatyści remontują swój sprzęt i uzupełniają braki amunicji i paliwa. Bojówkarze gromadzą siły koło Mariupola. Zanotowano przemieszczenie do Nowoazowska dużej liczby czołgów i wyrzutni Grad. Oprócz tego bojówkarze wywożą uszkodzony sprzęt do Rosji, gdzie jest on remontowany.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała o zatrzymaniu kilku separatystów: pięciu w Mariupolu i dwóch w obwodzie charkowskim. Wszystkim skonfiskowano broń i amunicję. Zatrzymano także 10 bojówkarzy Donieckiej Republiki Ludowej, którzy jakoby brali udział w walkach o okolice Debalcewe.
Z kolei przywódca Prawego Sektora Dmytro Jarosz twierdzi, że wczoraj wieczorem grupa proukraińskich donieckich partyzantów, oddział Cienie, przeprowadziła zamach na siedzibę bojówkarzy z ugrupowania Kalmius.
Czytaj na następnej stronie: szach, Ukraino
Prezydent Rosji Władimir Putin wyraził w środę nadzieję, że ws. dostaw gazu na Ukrainę nie trzeba będzie sięgać po ostateczne środki. Zastrzegł jednak, że Rosja może przerwać dostawy, jeśli Kijów przestanie płacić, co może "stworzyć problem" z tranzytem do UE.

Putin, który wypowiadał się przy okazji spotkania z prezydentem Cypru Nikosem Anastasiadisem, oświadczył, że wiele zależy od dyscypliny finansowej strony ukraińskiej.
Zdaniem prezydenta Rosji odmowa władz ukraińskich w sprawie dostarczania gazu do regionów separatystycznych na wschodzie kraju "pachnie ludobójstwem".
"Wydaje się, że niektórzy przywódcy obecnej Ukrainy nie rozumieją, co to są kwestie humanitarne, co to humanizm... Samo to pojęcie według mnie zostało nieco zapomniane" - oświadczył Putin. Przypomniał, że w separatystycznych regionach Ukrainy mieszka około 4 milionów ludzi.
Napięcie między Rosją a Ukrainą wzrosło, gdy w ubiegłym tygodniu koncern Gazprom rozpoczął dostawy gazu bezpośrednio do regionów na wschodniej Ukrainie kontrolowanych przez separatystów. Powodem było przerwanie (jak twierdzi strona ukraińska - chwilowe) dostaw spowodowane "krytycznym uszkodzeniem infrastruktury przesyłowej gazu, powstałym podczas działań wojennych".
Moskwa uważa, że to Kijów powinien płacić za dostawy gazu na wschód Ukrainy. Ukraiński koncern odmawia, gdyż nie jest w stanie weryfikować podawanych przez rosyjski koncern danych o wielkości dostaw na tereny kontrolowane przez separatystów.
We wtorek prezes rosyjskiego Gazpromu Aleksiej Miller oświadczył, że Ukraina nie dokonała przedpłaty za gaz za marzec i przyspieszyła odbiór surowca objętego zaliczką za luty. Miller ostrzegł, że może to doprowadzić do wstrzymania dostaw w ciągu dwóch dni.
Przedstawiciele Komisji Europejskiej, Rosji i Ukrainy podpisali w październiku 2014 roku porozumienie w sprawie warunków dostaw rosyjskiego gazu na Ukrainę przez okres zimowy do końca marca 2015 roku. Ustalono cenę i warunek, że Kijów będzie musiał dokonywać przedpłat, aby móc odbierać gaz.
Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Marosz Szefczovicz poinformował w środę, że zaproponował władzom Rosji i Ukrainy pilne zwołanie trójstronnego spotkania, aby zapobiec możliwym problemom z dostawami gazu.
PAP/IAR






























































