W trakcie poniedziałkowej sesji po raz pierwszy w tym roku baryłka ropy brent notowana była powyżej 40 dolarów. Od styczniowego dna "czarne złoto" podrożało już o 48%.


Popołudniowe wejście do gry Amerykanów zaowocowało wzrostami na rynku ropy naftowej. Około godziny 17 cena baryłki ropy brent rosła o 3% i przekroczyła jednocześnie 40 dolarów. Po raz ostatni tak wysoko "czarne złoto" notowane było w grudniu. Drożała także baryłka WTI (+2,2%).
Rajd na ropie trwa od połowy stycznia. Wówczas zarówno brent, jak i WTI wyceniane były poniżej 30 dolarów za baryłkę. Od tamtego czasu wartość tej pierwszej wzrosła w oczach inwestorów o blisko 50%.
Dane ICE wskazują, że inwestorzy wierzą w ropę. Liczba pozycji otwartych przez menadżerów i fundusze hedgingowe, obstawiających wzrosty cen ropy wzrosła do najwyższych poziomów w historii (czyli od 2011 roku, bo wtedy ICE zaczęła publikować dane).
- Inwestorzy i nafciarze wyraźnie mają chęć, by być częścią rajdu na rynku ropy naftowej. Zapowiedzi kolejnego roku ogromnych cięć w wydatkach inwestycyjnych oraz rozmowy dotyczące zamrożenia produkcji wydają się wspierać te nastroje - skomentował w raporcie analityk Barclays, Miswin Mahesh.

Dobre wieści dla byków płyną także ze Stanów. Wprawdzie w Ameryce produkcja ropy wciąż jest bliska historycznym maksimom, jej obecny poziom jest jednak najniższy od listopada 2014 roku. Liczba działających wierni jest z kolei najniższa od sześciu lat.




























































