

Trwa ostry spadek cen ropy naftowej. W czwartek notowania surowca marki Brent spadły poniżej 92 dolarów za baryłkę, czyli najniżej od czerwca 2012 roku. Nie oznacza to jednak automatycznej obniżki cen paliw na polskich stacjach.
Tuż po południu za baryłkę ropy Brent płacono 91,95 USD, czyli o 3% mniej niż dzień wcześniej. Rano „czarnym złotem” handlowano nawet po 91,55 USD. Amerykańska ropa typu Crude kosztowała 88,67 USD za baryłkę, czyli o 2,2% mniej niż w środę.
Wydarzenia z ostatnich trzech miesięcy można nazwać załamaniem cen. Jeszcze pod koniec czerwca za baryłkę ropy Brent płacono ponad 115 dolarów. Od tego czasu ten strategiczny surowiec potaniał o 23 dolary na baryłce, czyli o 20%. To najsilniejsza przecena od wiosny 2012 roku, gdy kurs ropy także w trzy miesiące spadł z 127 USD do 88,5 USD.
Cena baryłki ropy Brent wyrażona w polskich złotych


Wraz ze spadkiem cen ropy umacniał się dolar, co zresztą było jednym z czynników prowadzących do przeceny czarnego surowca. W ciągu ostatnich trzech miesięcy dolar podrożał o blisko 10%, czyli o 30 groszy. W rezultacie cena ropy wyrażona w polskich złotych obniżyła się o niespełna 10%, do najniższego poziomu od trzech lat.
Średnia cena litra benzyny Pb95
Zpowodu siły dolara, słabości złotego oraz wysokiego udziału podatków ceny na stacjach nie spadają w takim tempie, w jakim tanieje ropa. Od czerwcowego szczytu średnia cena litra benzyny bezołowiowej obniżyła się o 20 groszy, czyli zaledwie o 3,6%. Jeśli ceny ropy nie zaczną rosnąć, istnieje szansa na dalsze obniżki stawek przy dystrybutorach. Jednakże nagłe zejście poniżej 5 złotych za litr byłoby możliwe chyba tylko dzięki obniżce podatków, które stanowią blisko połowę ceny detalicznej benzyny i oleju napędowego.
Krzysztof Kolany





























































