W trakcie weekendu Gustav nieco osłabł i otrzymał trzecią kategorię w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona. Jak na razie pogoda zmusiła koncerny naftowe do ewakuacji pracowników platform wiertniczych, które normalnie wydobywają 1,3 mln baryłek ropy dziennie. O prawie 10% (czyli o 1,56 mln baryłek na dobę) zmniejszyła się też produkcja paliw w rafineriach.
Równo trzy lata temu huragan Katrina (piąta kategoria) uderzył w Nowy Orlean i amerykańskie rafinerie zlokalizowane na wybrzeżach Zatoki Meksykańskiej. Wstrzymanie produkcji w tych zakładach doprowadziło do nowego rekordu na rynku ropy.
„Musimy po prostu poczekać i zobaczyć, jakie będą skutki tych obecnych przerw w produkcji” – powiedział agencji Reuters Gerard Gurg, ekonomista w National Australia Bank.
„Masowe przerwy w dostawach prądu są bardzo prawdopodobne. Poza tym ciężko jest przygotować rafinerię na powódź. Jeżeli przerwy w produkcji będą się przedłużać, to spora zwyżka cen ropy jest możliwa” – dodaje Anthony Nunan, zarządzający ryzykiem w Mitsubishi Corp.
Tymczasem o godzinie 9:30 rynek wyceniał baryłkę amerykańskiej ropy Light Crude na 116,66 dolarów, a więc o 1,2$ wyżej niż w piątek. Za baryłkę ropy Brent płacono 115,42$, czyli o 1,36$ więcej niż przed weekendem.
Dzisiaj na rynku ropy zabraknie graczy z USA, którzy dzisiaj obchodzą Święto Pracy. W związku z tym handel może wyglądać inaczej niż zazwyczaj. Mimo tego nowojorska giełda NYMEX uruchomi swoją platformę elektroniczną.
K.K.






























































