Zgodnie z przewidywaniami, stopa referencyjna Rady Polityki Pieniężnej pozostała w kwietniu bez zmian, ale spokój na rynkach jest tylko pozorny. Przy inflacji przyspieszającej do 3 procent i trwającej od tygodni blokadzie Cieśniny Ormuz, prezes NBP prof. Adam Glapiński staje przed trudnym wyzwaniem utrzymania inflacyjnej wiarygodności banku centralnego. Jako przewodniczący RPP przedstawia uzasadnienie decyzji, odnosi się do coraz większych rezerw złota oraz dokonuje bieżącej oceny sytuacji ekonomicznej w Polsce.


Decyzja o pozostawieniu stóp na niezmienionym poziomie nie zaskoczyła analityków, ale konferencja prof. Adama Glapińskiego zapowiada się przełomowo. Kluczowym tematem będzie ocena kondycji polskiej gospodarki w obliczu kryzysu naftowego oraz strategia banku na powstrzymanie inflacji cenowej. Poznaj szczegóły uzasadnienia Rady i dowiedz się, jak rosnące rezerwy złota wpływają na stabilność naszego systemu finansowego.
Relacja z konferencji prezesa NBP:
Strata NBP za 2025 rok
Jak Państwo wiedzą, wczoraj (8 kwietnia, przyp. red.) Rada Polityki Pieniężnej przyjęła roczne sprawozdanie finansowe NBP za 2025 rok.
Suma bilansowa NBP na dzień 31 grudnia 2025 roku wyniosła 1 079,3 mld zł, co oznacza wzrost o 32,5 mld zł w stosunku do roku 2024.

Jeśli chodzi o wynik finansowy, sytuacja przedstawia się następująco: mimo że NBP wypracował w 2025 roku dodatni wynik z zarządzania rezerwami dewizowymi – czyli w obszarze, który zależy bezpośrednio od nas – w kwocie 24,7 mld zł, to inne czynniki przeważyły na niekorzyść. Umocnienie złotego poskutkowało ujemnym wynikiem z różnic kursowych w łącznej kwocie minus 36,7 mld zł.
Dodatkowo ujemny wynik prowadzenia polityki pieniężnej, czyli koszt walki z inflacją poprzez skup bonów skarbowych od banków, wyniósł 21 mld zł. Te czynniki spowodowały, że ostateczny wynik finansowy NBP za 2025 rok był ujemny i wyniósł 35,7 mld zł.
Mamy 580 ton złota
W naszych rezerwach znajduje się w tej chwili już 580 ton złota. Powtarzam: 580 ton. Wykorzystaliśmy spadek cen kruszcu na rynkach światowych, który nastąpił po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, i dokupiliśmy złoto, zwiększając nasze zasoby właśnie do poziomu 580 ton.
Przystąpiliśmy ponownie do zakupów dużych ilości złota, bo cena jest w tej chwili przejściowo, przejściowo powtarzam, bardzo korzystna. Dążymy do tych 700 ton. Co oczywiście jakoś skonsumuje tę nadwyżkę; ona w sumie się jakoś tam zmniejszy.
Ona się zmniejszyła, zwiększyło, bo cena złota już trochę wzrosła, no ale docelowo złoto na pewno zyska na wartości, a nawet jeszcze więcej (niż poziom sprzed korekty, przyp. red.).
Decyzja o dalszych zakupach wiąże się m.in. z brakiem porozumienia politycznego w kwestii wykorzystania niezrealizowanej nadwyżki wartości złota, wynikającej ze wzrostu jego cen rynkowych. W obliczu braku systemowych rozwiązań w tej sprawie, NBP podtrzymuje dotychczasowy kurs i kontynuuje skup złota na globalnych rynkach.
Francuzi to wykorzystali (zwyżki cen złota), co prawda, nie po to, żeby wesprzeć zakupy zbrojeniowe, bo im są niepotrzebne, albo wesprzeć budżet, bo im to jest niepotrzebne, tylko wymienili stare sztabki na nowe. I zwiększyli kapitał własny banku. My też moglibyśmy dokonać tej operacji i zwiększyć swój własny kapitał - zauważył prezes.
Wpływ wojny na gospodarkę
Podczas ostatniego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o utrzymaniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Według wstępnych danych GUS, inflacja w marcu wyniosła 3%. Choć jest to odczyt nieco wyższy niż w lutym, wskaźnik ten wciąż mieści się w paśmie celu inflacyjnego NBP.
Prezes NBP podkreślił, że za wzrost tempa wzrostu cen odpowiada głównie skok cen paliw na stacjach benzynowych, który przekroczył 15%. Ponieważ jest to czynnik o charakterze podażowym i zewnętrznym, pozostaje on poza bezpośrednim wpływem krajowej polityki pieniężnej.
Obecnie konflikt na Bliskim Wschodzie, poprzez wzrost cen ropy i benzyny, spowodował pewne podwyżki cen paliw w obrocie komercyjnym. Choć sytuacja ta wpłynęła na rynek, to ryzyko tak silnego wzrostu inflacji, jak w trakcie kryzysu energetycznego wywołanego rosyjską agresją, jest obecnie bardzo ograniczone.
Dziś kurs złotego jest stabilny, jest bardzo stabilny, osłabił się w niewielkim stopniu. Oczywiście będziemy monitorowali sytuację w gospodarce i podejmowali adekwatne działania z posiedzenia na posiedzenie. Zrobimy wszystko, żeby zapewnić średniookresową stabilność cen.
Inflacja w kolejnych miesiącach będzie zależała od następujących czynników.
Po pierwsze, od poziomu cen surowców energetycznych, tym zwłaszcza ropy i gazu. To z kolei będzie zależeć od rozwoju sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie, trudnej do przewidzenia. Choć w ostatnich dniach sytuacja w tym regionie się uspokoiła, to ceny ropy i gazu pozostają wyższe niż były na początku roku. Dlatego dla wielu gospodarek podniesione zostały prognozy inflacji na najbliższe miesiące i kwartały. Jednocześnie pogorszyły się perspektywy globalnej koniunktury.
Po drugie, dla inflacji w Polsce ważne będą krajowe decyzje regulacyjne i podatkowe w zakresie cen paliw i ich opodatkowania. Obecne regulacje w zakresie akcyzy, które rząd podjął, obowiązują do połowy kwietnia, a w zakresie VAT do końca kwietnia. Rząd może oczywiście to przedłużyć, te działania. Mamy więc niepewność co do tego, co dalej z podatkami na paliwa.
Po trzecie, istotne będzie, czy wyższe ceny paliw będą przerzucane na ceny innych dóbr i w jakim stopniu. To z kolei będzie zależeć od tego, jak silnie wyższe ceny paliw wpłyną na portfele Polaków i ich wydatki.
Z punktu widzenia polityki pieniężnej bardzo ważny jest fakt, że wyższe ceny surowców oddziaływują z jednej strony w kierunku wyższej inflacji, a z drugiej w kierunku obniżenia wzrostu gospodarczego.
Podsumowując, Rada zdaje sobie sprawę, że źródło obecnego wzrostu cen paliw jest związane z wojną na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie bierze pod uwagę, że obecny szok podwyższy nieco inflację, ale może też ograniczyć wzrost gospodarczy, co presję inflacyjną zmniejszy. (...) W najbliższym okresie nie przewiduję żadnych zmian w zakresie stóp procentowych, skomentował prezes.
Adam Glapiński odpowiada na pytania
Jakie prawdopodobieństwo przypisuje Pan podwyżce stóp procentowych, a jakie obniżce w kolejnych decyzjach o zmianach stóp przez Radę? - zapytała dziennikarka Bloomberga.
„Wszystko zależy od sytuacji na Bliskim Wschodzie, ale w najbliższym okresie nie przewiduję żadnych zmian w zakresie stóp procentowych. Oczywiście będziemy podejmować decyzje, patrząc na fakty i na wydarzenia. Mam nadzieję, że obecne uspokojenie sytuacji to dobry znak, który się utrzyma.
Mimo że Izrael odrzucił zawieszenie broni, przynajmniej w Libanie, co trochę zmniejsza nasz optymizm, mamy nadzieję, że sytuacja jest już w jakimś sensie ustabilizowana. Z tego punktu widzenia o podwyżce nie ma mowy.
Co do obniżki – przed wybuchem tego konfliktu była mowa, a wielu członków Rady wypowiadało się w wywiadach, o jednej lub dwóch obniżkach w tym roku. Teraz nad tym został postawiony znak zapytania. Zobaczymy jednak, co przyniosą wydarzenia; na razie nic nie wskazuje na to, żebyśmy mieli oddalić się od celu inflacyjnego na poziomie 2,5 procent (z dopuszczalnym przedziałem odchyleń)” - odpowiedział prezes NBP.
Pytanie od Reutersa: jak pan ocenia ryzyko wystąpienia efektów inflacji drugiej rundy i czy spodziewa się pan, że inflacja mogłaby wyjść poza zakres tolerancji NBP? Jeżeli tak, to kiedy?
„Oczywiście obawiamy się efektów drugiej rundy. To, czy one wystąpią i jak będą silne, zależy od tego, jak długo utrzyma się podwyższony poziom cen. Poza samym wzrostem cen surowców, takich jak ropa i gaz, nastąpiły trwałe uszkodzenia infrastruktury przesyłu i przetwarzania ropy naftowej w rejonie Zatoki Perskiej.
Uszkodzone są rafinerie oraz rurociągi. Z informacji, które do nas docierają, wynika, że przywrócenie tej infrastruktury do poprzedniego stanu zajmie rok, a w niektórych przypadkach nawet dłużej. To dosyć długi okres. Dodatkowo wzrost cen gazu przekłada się natychmiast na koszty produkcji nawozów sztucznych, co uderza w ceny produktów rolnych.
Wszystko zależy jednak od długości trwania konfliktu. Na razie trwa on stosunkowo krótko, nie jest aż tak głęboki i bolesny. Jeśli sytuacja zatrzyma się na obecnym poziomie, jeśli zawieszenie broni zostanie przedłużone i nastąpi szybka odbudowa infrastruktury, to nie będziemy obawiać się efektu drugiej rundy”- tłumaczył prof. Glapiński.
W jakich warunkach Rada mogłaby się w obecnym szoku zdecydować na podwyżkę stóp procentowych? Jak długo ta inflacja musiała być na podwyższonym poziomie? - zapytał dziennikarz PAP Biznes.
To już zależy od nastawienia poszczególnych członków Rady. Ja należę do optymistów. Mi się wydaje, że to na tym etapie się zatrzymuje. No, z takim zapytania nad działaniami Izraela w Libanie. - odparł prezes. W takim przypadku sytuacja będzie oczywiście zupełnie inna. Reakcja giełdowa na rynkach ropy i benzyny jest natychmiastowa; zmiany następują z minuty na minutę, tuż po komunikatach. My również będziemy reagować bardzo szybko.
Poznali już Państwo tę Radę – wiecie, że potrafi ona działać zdecydowanie i w krótkim czasie. W opisanym scenariuszu musielibyśmy oczywiście podwyższać stopy procentowe. Czy odbywałoby się to gwałtownie, czy stopniowo – to już inna kwestia - dodał.
MKu/KWS































































