REKLAMA

Rekordowy przyrost gotówki w obiegu

2020-05-26 08:19
publikacja
2020-05-26 08:19

W czasie pandemii Polacy rzucili się na gotówkę. W marcu i kwietniu w obiegu przybyło ponad 46 mld złotych.

/ fot. Oleksiy Mark / Shutterstock

Publikowane przez Narodowy Bank Polski dane o podaży pieniądza zazwyczaj interesowały głównie makroekonomistów. Od dwóch miesięcy jest inaczej. Powód? W czasie pandemii gwałtownie wzrósł popyt na gotówkę, co widać w statystykach banku centralnego.

Z najnowszych dostępnych danych wynika, że w kwietniu wartość pieniądza gotówkowego w obiegu (poza kasami banków) wyniosła 272,8 mld zł. To o 20,2 mld zł więcej niż miesiąc wcześniej. Z kolei w samym marcu wzrost wynosił 26,3 mld zł i był nominalnie największy w historii.

Trend wzrostu podaży pieniądza od lat jest jasny (w górę), jednak w naznaczonych pandemią miesiącach dynamika zdecydowanie przyspieszyła. W marcu 2020 r. gotówki w obiegu było o 21,3 proc. więcej niż rok wcześniej. W kwietniu roczna dynamika wyniosła już 29,4 proc. To najwyższy wynik w historii danych sięgającej 1998 r.

/ Bankier.pl

NBP przedstawił także dane o szerszym ujęciu podaży pieniądza. Agregat M3, obejmujący poza gotówką również m.in. depozyty terminowe do 2 lat i wybrane dłużne papiery wartościowe, wzrósł o 14 proc. wobec 11,8 proc. w marcu. Analitycy oczekiwali wzrostu, ale nie aż takiego – ich konsensus zatrzymał się na 11,9 proc. Łączna wartość podaży pieniądza M3 w kwietniu wyniosła 1673 mld zł, co oznacza, że gotówka w obiegu odpowiada za ok. 16 proc. podaży pieniądza w Polsce.

Szturm na bankomaty

Ekonomiści prezentują różne czynniki wpływające w ostatnich miesiącach na wzrost podaży pieniądza, a w szczególności gotówki w obiegu. Na pierwszy plan wybija się zwykła obawa Polaków o dostęp do oszczędności – już w połowie marca informowaliśmy o wzmożonych wypłatach gotówki. Taką argumentacje prezentują ekonomiści Pekao.

„Widocznie Polacy masowo wypłacali gotówkę w obawie o zaburzenia płatności elektronicznych" – ocenili z kolei ekonomiści Santander Bank Polska.

Można również dodać, że w kwietniu Polacy mieli po prostu mniej okazji do wydawania gotówki (która zamieniłaby się w depozyty przedsiębiorstw), a poza tym funkcjonująca szara strefa w objętych zamrożeniem sektorach (np. usług fryzjerskich) wymagała posługiwania się fizycznie istniejącym pieniądzem.

Z danych NBP wynika równocześnie, że w kwietniu gospodarstwa domowe wycofywały pieniądze z lokat (-12,4 mld zł, -11,3 proc. r./r.). Ma to zapewne związek z coraz gorszą ofertą oprocentowania, wynikająca z cięcia stóp przez Radę Polityki Pieniężną. Część środków wycofanych z lokat mogła zostać wykorzystana na zakup obligacji skarbu państwa, które w kwietniu sprzedawały się rekordowo dobrze.

Bank centralny podał także, że na koniec kwietnia wartość depozytów gospodarstw domowych wyniosła łącznie 659,8 mld zł. To o 22,3 mld zł więcej niż w marcu oraz 115,7 mld zł więcej niż rok wcześniej.

Michał Żuławiński

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (29)

dodaj komentarz
open_mind
USA: Nasz dodruk jest większy jak wasz Unio Europejska !

Giełdomania i drukomania dopiero się rozkręca i nie pomogą maseczki dla drukarzy. Dopiero szczepionka w postaci ostrego resetu może zatrzymać to szaleństwo. Ps. Jak zaufanie do walut upadnie to co będzie ? Banksterzy będą musieli wprowadzić nową walutę
USA: Nasz dodruk jest większy jak wasz Unio Europejska !

Giełdomania i drukomania dopiero się rozkręca i nie pomogą maseczki dla drukarzy. Dopiero szczepionka w postaci ostrego resetu może zatrzymać to szaleństwo. Ps. Jak zaufanie do walut upadnie to co będzie ? Banksterzy będą musieli wprowadzić nową walutę opartą na czymś rzeczywistym – prawdziwym aby odbudować zaufanie. Macie jakieś przemyślenia w tym względzie?
1a2b
oszczędnością i pracą ludzie się bogacą :)
denim292
Dlaczego będzie hiperinlacja i komu jest to na rękę?

Będzie jak po II wojnie. Góra długów, inflacja i reforma systemu


Podstawową zaletą inflacji jest to, że działa jak bomba atomowa: natychmiast i bardzo szeroko. Po wojnie Francja zlikwidowała cały swój wojenny dług publiczny w przeciągu czterech
Dlaczego będzie hiperinlacja i komu jest to na rękę?

Będzie jak po II wojnie. Góra długów, inflacja i reforma systemu


Podstawową zaletą inflacji jest to, że działa jak bomba atomowa: natychmiast i bardzo szeroko. Po wojnie Francja zlikwidowała cały swój wojenny dług publiczny w przeciągu czterech lat, wiązało się to z tym, że inflacja oscylowała wtedy wokół 50 procent - z dr. Pawłem Bukowskim z London School of Economics rozmawia Grzegorz Sroczyński.


Jesteśmy obecnie świadkami bezprecedensowej interwencji państw w gospodarkę nie widzianej od czasów II wojny światowej. Słusznej interwencji, nie mam wątpliwości. Ale zadłużenie budżetów po tym wszystkim może być wyższe niż w 1945 roku po wielkiej wojnie. I to właśnie ta góra długów wymusi zmiany...


I co się stanie z tą górą długów?
Są dwie drogi spłacania długów budżetowych: albo poprzez zwiększanie podatków, albo poprzez inflację.


Inflację?
Ona już się czai. To zjawisko ma podstawową zaletę, na przykład - jak mówiłem - pozwala spłacić państwom długi.


W jaki sposób?
Państwa sprzedają obligacje skarbowe, czyli pożyczają od kogoś określoną kwotę i zobowiązują się, że będą ją spłacać przez 10 czy 20 lat. Sęk w tym, że to zobowiązanie jest wyrażone w kwotach nominalnych: ktoś kupuje obligacje za 1000 zł, tyle pożycza państwu, więc będzie dostawał od państwa po sto złotych przez najbliższe 10 lat. I jednym ze sposobów, żeby zlikwidować to obciążenie, jest zwiększyć inflację. Co powoduje inflacja z punktu widzeniu budżetu państwa? Rosną ceny, za nimi rosną też płace, a więc rosną dochody rządu, bo podatki - np. VAT - są liczone od tych coraz wyższych cen. Tymczasem do zwrotu budżet ma nadal sto złotych co roku. To tak, jakbym pożyczył od pana tysiąc złotych, szybko coś za te pieniądze kupił, a potem mógł nacisnąć magiczny guzik do wywołania solidnej inflacji - na przykład 80-procentowej - przed zwrotem długu. Wtedy ja zyskam, a pan na tym straci.


Przecież obligacje państw są jakoś oprocentowane?
Tak. Ale to oprocentowanie jest z reguły niższe niż inflacja, obecnie - bliskie zeru


https://next.gazeta.pl/next/7,151003,25916371,bukowski-bedzie-jak-po-ii-wojnie-gora-dlugow-inflacja-i-reforma.html
denim292
Wszędzie programy pomocowe, czyli usług i produktów nie wytwarzają, ale pusta kasa w postaci programów pomocowych płynie do ludzi i obajwi się to w gospodarkach kiedy one ruszą.
Obecnie stopy procentowe są na minimach, prawie na zerach i co gorsza relana inflacja na poziomie rzeczywistym to coś bliżej 10%-12% niż oficjalne
Wszędzie programy pomocowe, czyli usług i produktów nie wytwarzają, ale pusta kasa w postaci programów pomocowych płynie do ludzi i obajwi się to w gospodarkach kiedy one ruszą.
Obecnie stopy procentowe są na minimach, prawie na zerach i co gorsza relana inflacja na poziomie rzeczywistym to coś bliżej 10%-12% niż oficjalne statystyki na ok. 5%. W 2008r.-2012r. w cenach mieszkań była duża deflacja, a w realnej gospodarce w 2012r.-2016r.  była też ogromna deflacja i stopy w tamtych okresach na poziomie 6% potem przez lata zaczęły dopiero spadać coraz niżej więc było oczywiste że w czasie kryzysu nikt nie chciał wydawać kasy tylko bezpiecznie trzymać na lokatach dających realnie 7-8%. Zauważcie że spadek stóp procentowych spowodował run na mieszkania i teraz będzie to trwało dalej (po chwilowych zastojach), gdyż realnie na stracie będzie coraz większa część oszczędności zalegających w bankach na nieoprocentowanych kontach - tego jest setki miliardów złotych (w samej tylko Polsce a przecież jesteśmy biednym krajem) - zwykłe oszczędności ludności a do tego jeszcze kasa zwykłych firm handlowych itp., firm inwestycyjnych, czy ogromnych konglomeratów finansowych itp. itd. Już to widzę jak cała ta kasa grzecznie będzie sobie leżała w bankach na 1% przy rzeczywistej inflacji 10% a to jeszcze nie jest ostatnie słowo inflacji i możliwe że będzie więcej.
A co do kasy trafiającej bezpośrednio do ludzi to właśnie to teraz mamy, bo w 2008 roku nic w tym względzie nie zrobiono Tusk tylko wyszedł i gadał że jesteśmy zieloną wyspą a Rostowski dodawał swoje "piniędzy ni ma i nie będzie" i tyle.
Teraz rządy będą tworzyć pieniądz w sposób wykraczający poza wszelkie ograniczenia bilansowe czy pozabilansowe. Warto zwrócić uwagę, że Niemcy wykorzystały do tego celu agencję rządową, nie zaś swój budżet. W Polsce tym zajmuje się PFR - jak pisze Bloomberg PFR zajmuje się dystrybucją części związanej z kryzysem pomocy państwowej skierowanej do firm. W jej ramach w mniej niż dwa tygodnie przekazał 11,5 mld złotych dla ponad 56 tys. przedsiębiorstw, a niebawem oczekuje, że ta liczba niedługo osiągnie 100 tys. Prezes PFR podkreśla, że część z tej pomocy to pożyczki, które zostaną umorzone w przyszłym roku.
Czy system jest aż tak zniszczony, czy wytrącony z równowagi, że sytuacja musi się pogorszyć, zanim będzie mogła nastąpić poprawa? Odpowiedzi na to pytanie niech szukają inni. Jesteśmy jednak przekonani, że po zakończeniu 2020 r. podjęte działania polityczne uruchomią zdecydowane siły inflacyjne, które mogą nawet wskazywać na ryzyko stagflacji.
Cały świat drukuje pusty pieniądz, USA, UE, Japonia, Australia, Chiny itp. nawet
Narodowy Bank Polski (a także m.in. banki centralne w Europie środkowej jak Rumunii i Chorwacji i za chwilę więcej innych) już zaczęły skupować obligacje państwowe (czyli luzowanie ilościowe), a kolejne kraje pójdą w ich ślady. Stwarza to ryzyko negatywnych efektów drugiej rundy - gwałtowny wzrost inflacji w 2021 i wycofanie się banków centralnych z poluzowania polityki pieniężnej lub jeżeli tego nie dokonają - do wzrostu inflacji w dalszej przyszlści do monstrualnych rozmiarów zwanych hiperinflacją.

zygi44
Eh... Jak w marcu widziałem te kolejki do bankomatów to mnie aż się ciśnienie podnosiło. Zostawiając gotówkę na koncie ma się wiele więcej możliwości dokonania jakiś awaryjnych zakupów (przelew internetowy) celem pozbycia się pieniędzy z konta lub "schowania" ich w jakieś aktywa, aniżeli wtedy gdy masz Eh... Jak w marcu widziałem te kolejki do bankomatów to mnie aż się ciśnienie podnosiło. Zostawiając gotówkę na koncie ma się wiele więcej możliwości dokonania jakiś awaryjnych zakupów (przelew internetowy) celem pozbycia się pieniędzy z konta lub "schowania" ich w jakieś aktywa, aniżeli wtedy gdy masz żywą gotówkę w szufladzie. Takie czasy. I nie było żadnej groźby tzw. "wyłączenia systemu" (jak to niektórzy prorokowali), bo jest zbyt ważny również dla władzy.
pimpek01
jasne;-) jak rząd by ci położył łapę na blokadę kont tak jak to robiła Administracja Celno-Skarbowa na dostawach środków higienicznych w postaci żeli antybakteryjnych coś wiem o tym ...
zygi44 odpowiada pimpek01
Czyli, że jak będzie trzeba to zablokują konta 20 milionom dorosłych Polaków? Czyli, że wyłączą system? Ok.

Wiesz, ja to widziałem w sklepie w marcu, ludzie podzielili się na dwie grupy tych co wykupywali papier toaletowy i makaron, i tych co kupowali wekle. Ci pierwsi działali jak zaprogramowani "bo papieru
Czyli, że jak będzie trzeba to zablokują konta 20 milionom dorosłych Polaków? Czyli, że wyłączą system? Ok.

Wiesz, ja to widziałem w sklepie w marcu, ludzie podzielili się na dwie grupy tych co wykupywali papier toaletowy i makaron, i tych co kupowali wekle. Ci pierwsi działali jak zaprogramowani "bo papieru zabraknie jako pierwszego", drudzy kupowali jakby bardziej świadomie, bo zakładali, że w pierwszej kolejność zagrożona jest świeża żywność, ze względu na możliwość skażenia zakładów przetwórstwa, mięsnych, importem itd. Jedni kierowali się starymi, utartymi szlakami, drudzy myśleniem.
zygi44
Ja mam takie trochę przemyślenia, że ci co tu tak chętnie wypowiadają tezy, że na kryzys trzeba wypłacić z banku pieniądze, to chyba nie rozumieją jak ten system działa. Przecież to jest nawet wręcz dobra sprawa dla naczelnego bankiera kraju. Gotówka została wyjęta z systemu i de facto zamrożona w szufladach bo waluty Ja mam takie trochę przemyślenia, że ci co tu tak chętnie wypowiadają tezy, że na kryzys trzeba wypłacić z banku pieniądze, to chyba nie rozumieją jak ten system działa. Przecież to jest nawet wręcz dobra sprawa dla naczelnego bankiera kraju. Gotówka została wyjęta z systemu i de facto zamrożona w szufladach bo waluty za nią nie kupisz (przynajmniej wtedy było o to dość trudno, bo kantory stacjonarne pozamykane, a teraz jak już spokój to nikt nie chce). On za to może sobie nadrukować ile chce i to z ograniczonym ryzykiem, że nagle ci od tej "najpłynniejszej" gotówki rzucą się na walutę, bo niby gdzie? A wiadomo, że jednym z zagrożeń dla lokalnej waluty jest wartość jaką ona przyjmuje w tej obcej.

I dlatego uważam, że mimo wszystko większą swobodę działania w sytuacji kryzysowej mam wtedy gdy są te cyferki na koncie aniżeli papierki w kieszeni.

A poza tym to nie kryzys 2000 czy 2008, system nie upadnie w ten sposób. Jak będzie trzeba to NBP nawet zapłaci bankom by te uzupełniły swoje zapasy gotówki i wyłączy całkowicie rezerwe cząstkową. Będzie można sobie wypłacić wszystko a zatorów i tak nie będzie, a i odwrót od pieniądza elektronicznego niemożliwy, bo ratę kredytu i podatki to jednak trzeba będzie wciąż płacić, bynajmniej nie kartoflami, więc i gotówka będzie powracać do banku.
znawca_wszystkiego odpowiada zygi44
W banku tylko na bieżące wydatki. Pozostałe pieniądze w szufladzie. Bo po co w banku? Jak lubisz trzymać pieniądze u kogoś to daj je mnie na przechowanie :]
zygi44 odpowiada znawca_wszystkiego
Sąsiad wypłacił kase z bankomatów, trochę musiał postać w kolejkach, ale dał rade. Przyszedł później do mnie i się pyta gdzie teraz najlepiej kupić walutę i może jakąś sztabke złota. To mu powiedziałem co wiedziałem. Później był lockdown i za parę dni znowu do mnie przyszedł i mówi, że te miejsca co podałem Sąsiad wypłacił kase z bankomatów, trochę musiał postać w kolejkach, ale dał rade. Przyszedł później do mnie i się pyta gdzie teraz najlepiej kupić walutę i może jakąś sztabke złota. To mu powiedziałem co wiedziałem. Później był lockdown i za parę dni znowu do mnie przyszedł i mówi, że te miejsca co podałem są zamknięte lub sprzedaż tylko internetowa (i to nawet bez opcji "za pobraniem"), bo lockdown. No to ja mu na to, że chyba będzie musiał z tym pójść do wpłatomatu...

Tak wygląda posiadanie papieru w kieszeni w czasie kryzysowym w praktyce. Wiadomo, że to był tylko strach i że teraz to już sobie może kupić co chce.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki