REKLAMA

Reforma PUP-ów, czyli premie urzędników ze składek pracowników

Łukasz Piechowiak2013-07-12 06:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2013-07-12 06:00

Długo zapowiadana reforma urzędów pracy powoli nabiera rozpędu. Resort pracy szykuje zmiany, które zrewolucjonizują podejście administracji do bezrobotnych. Mają być doradcy zawodowi i więcej pieniędzy na prace interwencyjne, a sami urzędnicy będą wynagradzani za efekty. Ale czy brak pracy wynika z złego funkcjonowania PUP-ów, czy może zupełnie z czegoś innego?

Rada Ministrów przyjęła projekt założeń do nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, która ma zwiększyć efektywność urzędów pracy. Głównym elementem reformy jest stworzenie nowego podejścia do bezrobotnych. Ma być ono profilowane i uzależnione od indywidualnych potrzeb petenta. Każda osoba bez pracy będzie mogła korzystać z opieki specjalnego doradcy.

Reforma ma dać większe pole manewru urzędom w kwestii finansowania prac interwencyjnych, staży i szkoleń ze środków pochodzących z Funduszu Pracy. Pojawią się także nowe narzędzia ułatwiające powrót do pracy osobom po przerwie związanej z wychowaniem dziecka, a także bezrobotnym w wieku powyżej 50 lat. Będą to m.in. granty na telepracę, pożyczki z Funduszu Pracy na utworzenie stanowiska pracy czy dodatkowe środki na otwarcie działalności gospodarczej. Innymi słowy, resort pracy dozbraja PUP-y tak, by skuteczniej walczyły z bezrobociem.


Bezrobocie w Polsce rok do roku

Powinien się zmienić sposób funkcjonowania urzędów pracy, aby rzeczywiście zaczęły one bardziej pełnić rolę pośrednika – instytucji wspomagającej pracowników i pracodawców. Na razie PUP-y bardziej pełnią funkcję rejestratora, do którego ustawia się kolejka chętnych po zasiłek i ubezpieczenie zdrowotne.

PUP-y nie tworzą miejsc pracy

Jednak uzdrowienie samych PUP-ów nie jest lekiem na problemy rynku pracy, których resort na razie nie zamierza dotykać. Dopłaty do umów o pracę mają pochodzić ze środków Funduszu Pracy, a ten jest zasilany ze składki mającej bezpośredni wpływ na wysokość kosztów pracy. Nagrody za efektywność dla pracowników urzędów pracy również mają być finansowane z tej składki. Słowem: pracujący będą się składać na premie dla urzędników szukających pracy innym bezrobotnym, którzy nie mogą jej znaleźć, bo pracodawcy nie chcą zatrudniać z uwagi na zbyt wysokie koszty umów o pracę. Jesteśmy bardzo blisko absurdu.

Obecna stopa bezrobocia wynosi 13,2%. Trend spadkowy w dużej mierze wywołany jest wahaniami sezonowymi, ale i tak co miesiąc mamy większą liczbę bezrobotnych niż przed rokiem, dwoma czy trzema laty. Najprawdopodobniej w najbliższych miesiącach koniunktura w gospodarce się poprawi, co przełoży się na zmniejszenie poziomu bezrobocia. Nie będzie to zasługa PUP-ów i resortu pracy, ale przede wszystkim rynku. Od lat stosuje się w Polsce aktywne instrumenty przeciwdziałania bezrobociu, ale ich rola to raczej statystyczne obniżanie liczby osób bez zatrudnienia, niż tworzenie klimatu do tworzenia nowych miejsc pracy. W tym roku wydamy na to ponad 3 mld zł i chociaż nie da się powiedzieć, że efektów nie ma, to mimo wszystko nie są one zadowalające.

Reformy nie w tym miejscu, co trzeba

Najpilniejsze reformy rynku pracy powinny dotyczyć uelastycznienia Kodeksu pracy, uregulowania kwestii „umów śmieciowych”, a także obniżenia kosztów umów o pracę. Praca w Polsce jest opodatkowana jak wódka i należy to szybko zmienić, bo po prostu wielu ludziom nie opłaca się wchodzić do systemu, który ich za dużo kosztuje. Ponadto należy uprościć prawo, które bezpośrednio dotyczy małych i średnich przedsiębiorców, było nie było odpowiedzialnych za 75% miejsc pracy.

– W Polsce dużych firm zatrudniających powyżej 150 pracowników jest 4,8 tys. Komisja Trójstronna robi ustalenia, a 75 procent polskiej gospodarki, która nijak nie przystaje do tych dużych firm (bo różnica między firmą dużą a dwu- lub trzyosobową jest kolosalna), musi się do nich stosować. Rząd tworzy prawo dla 0,2 procenta polskich firm, a 99,8 procent też jest nim objętych. I to jest dramat – przekonuje Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Reforma PUP-ów brzmi dobrze i bardzo możliwe, że przyczyni się do poprawienia sytuacji na rynku pracy. Mimo wszystko ma ona jednak charakter kosmetyczny i nie likwiduje podstawowych problemów. Prawdę mówiąc, są to raczej zmiany dla urzędników niż dla osób, które nie mogą znaleźć zatrudnienia.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (18)

dodaj komentarz
~maks
przepraszam a za co do tej pory urzędnicy PUP brali wypłaty i nagrody??? Za wycieranie tykiem krzeseł i foteli ????Według mnie nie zasłużyli na dotychczasowe wynagrodzenia.W każdym zakładzie pracy pracownik musi coś " z siebie dać" i za to dostaje wynagrodzenie ,Ciekawa opcja za dotychczasowe nic nierobienie przepraszam a za co do tej pory urzędnicy PUP brali wypłaty i nagrody??? Za wycieranie tykiem krzeseł i foteli ????Według mnie nie zasłużyli na dotychczasowe wynagrodzenia.W każdym zakładzie pracy pracownik musi coś " z siebie dać" i za to dostaje wynagrodzenie ,Ciekawa opcja za dotychczasowe nic nierobienie jeszcze podwyższać premie i wynagrodzenia darmozjadom,Ale cóż to Polska właśnie.W cywilizowanych krajach po to bezrobotny przy rejestracji podaje swoje wykształcenie , co umie itd aby pracownik "pośredniaka" wiedział jakiej pracy dla niego szukać.U nas podaje się takie same dane tylko nie wiadomo po co
~MS
wszyscy urzędnicy dają coś z siebie


Dają POpalić petentom , za to że im w "pracy" przeszkadzają?
Najlepiej jakby za niekompetencję urzędasa płacił srogo obywatel. Im bardziej niekompetentny urzędas tym więcej. Ostatnio miałem właśnie taki przypadek ,że za ich błędy to ja POwinienem wnieść
wszyscy urzędnicy dają coś z siebie


Dają POpalić petentom , za to że im w "pracy" przeszkadzają?
Najlepiej jakby za niekompetencję urzędasa płacił srogo obywatel. Im bardziej niekompetentny urzędas tym więcej. Ostatnio miałem właśnie taki przypadek ,że za ich błędy to ja POwinienem wnieść opłatę skarbową , odczekać swoje na ich decyzję (nie wiadomo jaka będzie). A wcześniej jeszcze Powinienem POjechać 150 km w jedną stronę i 150 km w drugą. Oczywiście z mojej strony nie może być POmyłki bo znów dołożę kolejne 300 km.
~wwff
Trzeba podać młodym ludziom pomocną dłoń. Ktoś powinien pomóc magistrom napisać własne CV.
~analityk
Porównaj Pan koszty pracy w Niemczech i w Polsce i przestań wypisywać farmazony.
~tomieczysław
Kiedy tam poszedłem to kazali mi szukać pracy przez internet. Większy pożytek jak te budynki przerobią na mieszkania z tanim wynajem.
~bezrobotny
DLA CIEKAWSKICH MIN WYNAGRODZENIE W NIEMCZECH 1.500 EURO MINIMALNE WYNAGRODZENIE W POLSCE 375,09 EURO W POLSCE . BEZ KOMENTARZA . GDZIE KOSZTY ZATRUDNIENIA SĄ NAJWIĘKSZE
~kartoflana polska
"Słowem: pracujący będą się składać na premie dla urzędników szukających pracy innym bezrobotnym, którzy nie mogą jej znaleźć, bo pracodawcy nie chcą zatrudniać z uwagi na zbyt wysokie koszty umów o pracę. Jesteśmy bardzo blisko absurdu."
------
należy podkreślić wężykiem !!
~ART
Moim zadaniem powinno się to w ogóle zlikwidować bądź zawęzić do jednego okienka w gminie. Opłacamy z naszych podatków tysiące nierobów, którzy kompletnie nic nie robią, nie wnoszą niczego realnego do gospodarki. Pochodzę z małej miejscowości 11 tys. mieszkańców. W PUP-ie pracuje około 30 osób. Paranoja totalna...
~ad
Nie wiedziałem że doradca zawodowy to nowość w PUPie. Rozmawialem jakies 4 lata temu z Pania z PUPu (doradca zawodowy) i wtedy to była norma dla absolwentow ktorzy wchodzili na rynek pracy (przynajmniej wg ich pojecia, bo sam na tym rynku bylem juz w czasie studiow) Pani ktora mi "doradzała" nie interesowała się Nie wiedziałem że doradca zawodowy to nowość w PUPie. Rozmawialem jakies 4 lata temu z Pania z PUPu (doradca zawodowy) i wtedy to była norma dla absolwentow ktorzy wchodzili na rynek pracy (przynajmniej wg ich pojecia, bo sam na tym rynku bylem juz w czasie studiow) Pani ktora mi "doradzała" nie interesowała się jakie konkretnie umiejetnosci nabyłem, nic z tych rzeczy... rozmawialismy np. o mojej ostatniej przeczytanej ksiazce (chociaz moj kierunek studiow nie mial nic wspolnego z literaturoznawstwem czy naukami spolecznymi).

Tak jak napisal Pan powyzej, pośrednictwo pracy powinno byc w ten sam sposob regulowane co pozostala część rynku, bo tylko wtedy bedzie jasne czy na te uslugi w czasach slabej koniunktury jest zapotrzebowanie. W innym wypadku ktos musi dokladac do tego "biznesu" jesli jest on publiczny, i wiadomo ze ten ciezar spoczywa na tych pracodawcach, ktorzy akurat w niestabilnym czasie nie chcą zatrudniać. Urzędnik z PUPu moze sobie stanąć na rzęsach, a i tak nic nie zdziala bo decyduje sytuacja w gospodarce i na rynku pracy, a nie samo pośrednictwo.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki