O tym, czy kryptowaluty to bańka, jakie powinny być regulacje na tym rynku, czy bitcoin to waluta oraz ograniczaniu swobody kryptowalutowej rozmawiamy z Rafałem Zaorskim, prezesem Fundacji Trading Jam, która pomaga traderom i jest ich głosem w ważnych dla nich sprawach.
Marcin Dziadkowiak, Bankier.pl: Fundacja Trading Jam, której jesteś prezesem, wystosowała list w sprawie kryptowalut, skierowany do Komisji Nadzoru Finansowego. Niektórzy inwestorzy zinterpretowali naszą wiadomość o tym, jako wystąpienie fundacji przeciwko kryptowalutom.
Rafał Zaorski, prezes Fundacji Trading Jam: Fundacja Trading Jam zdecydowanie nie jest przeciwko kryptowalutom. Popieramy wolny rynek i wszystko co z nim związane. Kryptowaluty są relatywnie nowym zjawiskiem, zupełnie nieopisanym w polskim prawie. Co nie jest do końca złe, bo widzimy piękno wolnego rynku na własne oczy, ale sprawia to też pewne trudności, na przykład jeśli chodzi o opodatkowanie zysków z kryptowalut.
Boimy się tego, że do regulacji cyfrowych walut zabiorą się ludzie, którzy nie mają o tej technologii bladego pojęcia. Sprawi to, że Polska, zamiast wykorzystać szansę na stanie się liderem w cyfrowym świecie, spadnie na sam ogon innowacji. Obecnie mamy pierwszych "kryptomiliarderów" i stworzenie im jasnych i prostych zasad do działania w Polsce nie tylko stworzyłoby nowe miejsca pracy, ale dało solidny zastrzyk z podatków.

Padają opinie (w tym także Twoja), że na rynku kryptowalut mamy najprawdopodobniej do czynienia z typową bańką. Temat wychodzi poza media branżowe, a bitcoin pojawia się już w rozmowach zwykłych Polaków. To przyciąga także ludzi, którzy nie mają uczciwych zamiarów?
Jak każda rewolucyjna technologia, również i kryptowaluty zaliczą fazę "manii". Takie sytuacje powtarzają się na rynkach od zawsze: począwszy od "kompanii mórz południowych", gdzie masy ludzi odkryły ekonomiczny potencjał żeglugi, później mieliśmy rewolucję przemysłową, następnie kolej żelazną, telegrafy, internet itp.
Każda z tych technologii zmieniła świat, każda zaliczyła fazę bańki i każda po unormowaniu się została z nami na zawsze. To samo stanie się z kryptowalutami.
Oczywiście, że wielu ludzi straci na pęknięciu także tej bańki. Co do oszustów to nie mieliby racji bytu, gdyby edukacja ekonomiczna w Polsce była na przyzwoitym poziomie. Jeśli ktoś wierzy w zapewnienia oszustów, że zarobi 1 proc. dziennie na jakiejś inwestycji, to sam jest sobie winny.
Przeczytaj także
Narodowy Bank Polski twierdzi, że bitcoin nie jest walutą, jak sugerowałoby określenie „kryptowaluta”. Jeśli faktycznie tak jest, to może rzeczywiście kryptowaluty to nie jest temat dla KNF czy NBP?
Obecnie faktycznie nie jest uznawany za pieniądz czy walutę, dlatego NBP i KNF nie mają jak do tego podejść. Bliżej mu obecnie do papierów wartościowych niż do waluty. To, czy zostanie uznany za środek płatniczy, zależy wyłącznie od przepisów prawa.
Czy kryptowaluty powinny zostać uregulowane od strony prawnej? Czy nie przyniesie to negatywnych efektów dla posiadaczy kryptowalut?
Tak jak wspomniałem wcześniej, regulacje mogą być zarówno pozytywne, jak i negatywne. Jeśli Polska wykorzysta olbrzymią szansę, jaka przed nią stoi, może stać się światowym liderem w tej dziedzinie. Jasne i proste przepisy będą bardzo pozytywne. Jeśli przepisy będą skomplikowane i restrykcyjne, to Polska przegra po raz kolejny globalny wyścig i zaprzepaści szansę jaka zdarza się niezwykle rzadko.
Przeczytaj także
Niektórzy z inwestorów twierdzą, że jeśli kryptowalutami zajmą się instytucje publiczne, to takie działania poskutkują zniszczeniem swobody kryptowalutowej, a zajmowanie się kryptowalutami przestanie być opłacalne. Czy podzielasz te opinie?
Wszystko zależy od tego, jakie to będą regulacje. Jeśli zostaną spisane tylko kwestie dotyczące AML (ang. anti-money laundering przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy – przyp. red.), KYC (ang. know your customer, poznaj swojego klienta – przyp. red.) i opodatkowania, to możemy być globalnym liderem i sporo na tym zarobić jako kraj.
Wyraziłeś
opinię, że bitcoin to bańka. To zwykle powoduje polaryzację stanowisk, ludzie dzielą
się na dwa obozy, popierających taką opinię i nie zgadzających się z nią. Czy
możesz szerzej uzasadnić, co masz na myśli, tak mówiąc?
Tak jak wspomniałem wcześniej, każda
rewolucyjna technologia, która zmienia świat, jest wprost skazana na przeżycie
fazy "szału" i "manii", bo ciężko ocenić, jaka będzie jej
prawdziwa ostateczna wycena. Że będzie to bańka, jest niemal pewne. To, co
ciężko ocenić, to miejsce, w którym się znajdujemy. Czy to początek bańki, czy
jej końcówka? Czy BTC urośnie do 100 tys. zł czy do 1 mln zł? Czy
stabilizacja po pęknięciu bańki nastąpi na poziomie 1000 zł czy 500 tys. zł też
jest wielką niewiadomą. Wiadomo natomiast, że kryptowaluty zrewolucjonizują
finanse i zostaną z nami na zawsze.
Rozmawiał Marcin Dziadkowiak




















