Kandydat Trzeciej Drogi na prezydenta Szymon Hołownia powiedział we wtorek w Suwałkach (Podlaskie), że tzw. przesmyk suwalski musi być, albo jest najbezpieczniejszym miejsce w Europie. Dodał, że należy pokazywać piękną stronę tego turystycznego miejsca naszego kraju.


Szymon Hołownia spotkał się we wtorek wieczorem z mieszkańcami Suwałk z Parku Naukowo-Technologicznym. Wcześniej był w Wysokiem Mazowieckim. W Suwałkach mówił m.in. o "przesmyku suwalskim" i o zagrożeniach w tym miejscu.
"Przesmyk suwalski nie jest terminem geograficznym, jest terminem strategicznym NATO. On ma się kojarzyć z bezpieczeństwem, a nie z niebezpieczeństwem" - zauważył Hołownia. W godzinnym spotkaniu dużo czasu poświęcił bezpieczeństwu i obronności.
"Tutaj musi być najbezpieczniejsze miejsce w Europie i najprawdopodobniej jest albo za chwilę będzie najbezpieczniejsze. Nie zmienimy geografii. Nie zmienimy naszych sąsiadów i ich podejścia do pewnych spraw" - mówił kandydat na prezydenta.
Skrytykował polityków, którzy przyjeżdżają do tego regionu Polski, by zrobić sobie zdjęcie pod zaporą na granicy czy zdjęcie z czołgiem, a później takie zdjęcia idą w świat. „Jaki turysta tu przyjedzie, na pole bitwy? No chyba taki, który szuka surviwalu. Z tym trzeba też skończyć w polskiej polityce" - zaznaczył Hołownia.
Podkreślił, że to piękny i turystycznie ważny region Polski. "Tutaj jest pięknie i dzisiaj trzeba robić wszystko żeby pokazywać piękną stronę tego regionu, bezpieczną stronę tego regionu" - mówił obecny marszałek Sejmu.

Przyznał, że w tej części kraju będzie coraz więcej inwestycji wojskowych. "Tu będzie oczywiście bardzo dużo instalacji wojskowych, ale tu będzie też dużo biznesu, który będzie w związku z tym przychodził. Ten region ma szansę się rozwinąć, a nie zwinąć. Tu nie będą tylko zasieki" - podkreślił Hołownia.
Jego zdaniem wszyscy w Europie to zrozumieli i "teraz wezmą się do roboty wokół tego miejsca". "Powinniśmy wszystkim mówić, że jak budujemy zaporę, jak budujemy wszystkie rzeczy, które mają nas ochronić przed złem, to budujemy je po to, żeby było bezpiecznie, a nie po to żeby było niebezpiecznie" - przekonywał polityk Polski 2050.
Hołownia jest przekonany, że Polska nie stoi przed ryzykiem konfliktu kinetycznego. "Nie spodziewamy się, że tutaj wjadą nam czołgi, przyjdą i będą strzelać" - zaznaczył. (PAP)
bur/ mhr/


























































