REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Przedszkola i żłobki idą pod nóż. Kryzys w polskich miastach

2026-02-06 07:10
publikacja
2026-02-06 07:10
Dodaj Bankier.pl w Google

Warszawa już ogłosiła, że zamierza zlikwidować niektóre przedszkola, do podobnych decyzji przymierzają się także inne polskie miasta - pisze piątkowa „Rzeczpospolita". Wszystkiemu „winna” jest demograficzna zapaść, w 2025 r. liczba urodzeń spadła o kolejne 14 tys. - informuje gazeta.

Przedszkola i żłobki idą pod nóż. Kryzys w polskich miastach
Przedszkola i żłobki idą pod nóż. Kryzys w polskich miastach
fot. Tomsickova Tatyana / / Shutterstock

Według „Rz”, zapaść demograficzna staje się faktem. W ubiegłym tygodniu Główny Urząd Statystyczny podał, że na koniec 2025 r. liczba Polaków była o 157 tys. mniejsza niż rok wcześniej. W sumie jest nas 37,332 mln. W 2025 r. urodziło się 238 tys. dzieci - o 14 tys. mniej niż w 2024 r.

W połowie stycznia warszawscy radni zdecydowali o zamknięciu czterech przedszkoli, ale, jak powiedziała „Rz" rzeczniczka ratusza Monika Beuth, pierwsze decyzje w sprawie reorganizacji sieci placówek zostały podjęte już jesienią ubiegłego roku. Warszawa dysponuje obecnie 43 tys. miejsc w przedszkolach, z czego 2,5 tys. jest nadal wolne. Prognozy demograficzne pokazują, że w porównaniu z obecnym rokiem, liczba dzieci 3-letnich, które rozpoczynają edukację przedszkolną we wrześniu 2026 r., będzie mniejsza o blisko 2 tys. „W roku szkolnym 2028/2029 w porównaniu do bieżącego roku szkolnego będzie nawet 15 tys. mniej dzieci w wieku przedszkolnym zamieszkałych w Warszawie" – dodała rzeczniczka.

Gazeta sprawdziła, jak sytuacja wygląda w innych dużych miastach. Okazuje się, że jak na razie tylko stolica podejmuje decyzje o wygaszaniu oddziałów, choć gdzie indziej też się z tym liczą. Wolne miejsca w żłobkach są m.in. w Łodzi, Lublinie, Częstochowie i Poznaniu.

Zmiany sieci przedszkoli i szkół to wyzwanie, które stoi przed wszystkimi samorządami w Polsce. Dziś apele o poprawę demografii na niewiele się zdadzą, bo nie mamy aż tylu kobiet w wieku rozrodczym, by szybko sytuację kryzysową zażegnać – powiedział „Rzeczpospolitej” Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich. Według niego, sposobem na radzenie sobie z kryzysem demograficznym jest tworzenie zespołów szkolno-przedszkolnych, w których równocześnie uczyłyby się zarówno maluchy, jak i uczniowie młodszych klas szkół podstawowych.

Zdaniem gazety, Ministerstwo Edukacji Narodowej myśli w podobny sposób. Przygotowało właśnie projekt zakładający możliwość utworzenia w działających małych szkołach miejsc służących lokalnej społeczności, np. żłobków czy środowiskowych domów pomocy. Projekt przeszedł już przez Radę Ministrów i trafił do Sejmu. (PAP)

Wakacje na giełdzie

lm/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (15)

dodaj komentarz
sterl
Żłobki całkowicie się nie sprawdzają, bo dzieci chorują w żłobkach, Czesi dają trzy lata płatnego urlopu matką i to jest najtańsze i genialne rozwiązanie do tego liczba urodzeń jest najwyższa w Europie..
po_co
Psiecko co najwyżej narobi na dywan i można je przywiązać do drzewa jak ktoś jedzie na wakacje.
Dziecko to już inna para kaloszy, trzeba coś zrobić, a i mogą człowieka zamknąć jak przywiąże do kaloryfera więc po co ściągać sobie na głowę kłopoty.
samsza
A eksperci mówili, że to małe miasteczka i wsie pustoszeją, a miasta, i większe tym szybciej, miały nabierać demograficznego wigoru.
A tu w samym centrum gwiazdy śmierci taki flop.
tomkooo
dramat jest na wsi i mniejszych miastach,a w wiekszych mniejszy dramat...
przeciez przy dzietnosci bliskiej 1 ciesko wymagac w miastach boomu demograficznego
po_co odpowiada tomkooo
Po kilku dekadach mieszkania w mieście przeniosłem się na wieś.

Mieszkam tutaj rok i mogę z całą stanowczością stwierdzić, że po pierwsze ludzie są tutaj lepiej wykształceni bo dla wielu z nich ukończenie studiów było w przeszłości jedyną drogą do wyrwania się z miejsca zamieszkania, a dziś wrócili tutaj jako inżynierowie,
Po kilku dekadach mieszkania w mieście przeniosłem się na wieś.

Mieszkam tutaj rok i mogę z całą stanowczością stwierdzić, że po pierwsze ludzie są tutaj lepiej wykształceni bo dla wielu z nich ukończenie studiów było w przeszłości jedyną drogą do wyrwania się z miejsca zamieszkania, a dziś wrócili tutaj jako inżynierowie, nauczyciele akademiccy, właściciele firm lub rolnicy z nowoczesną wizją gospodarstw.
W dużych miastach postępuje analfabetyzm oraz regres w każdym możliwym aspekcie życia, szczególnie widać to w przypadku traktowania zwierząt, gdzie egzotyczne gatunki lub duże rasy psów trzymane są w coraz mniejszych metrażach, a populacja zaskoczona jest, że dziś pies w mieście musi równać się wizytom u behawiorysty ale żaden "wykształcony" nie wpadnie na to, że zwierzęta w mieście są przebodźcowane natłokiem hałasów i zmieniających się warunków, żyją w klatkach pozbawione oddechu - natomiast to wieś i "łańcuchy" są problemem - dobre sobie.

Co więcej ludzie na wsi patrzą również dużo rozsądniej na zmiany zachodzące w świecie. Nieprzyjmują bezkrytycznie ideologii i zaburzeń umysłowych polegających na nieumiejętności określenia swojej płci czy pokusie spółkowania z ludźmi tej samej płci. Dawniej trafnie określano to jako zaburzenia intelektualne, dziś nie wolno - efekty widać.

Na wsi utrzymują się również zdrowe społecznie praktyki. Mniejsza liczebność i wzajemne "patrzenie sobie na ręce" sprawia, że jak komuś coś "odpier...li" to społeczność go wyprostuje, wiec i z dzietnością jest mniejszy problem - chociaż również zauważalny.

Generalnie to co działo się z Polską przez ostatnie lata trudno nazwać podążaniem ścieżką liberalną, a raczej wciskaniem na siłę lewackich ideologii bo ktokolwiek bywa na świecie (a ja właśnie wczoraj wróciłem z UK) widzi, że w krajach gdzie od lat panuje różnorodność ludziom nie odbija tak jak odbija polakom z wielkich miast.

Stanowczo wolę wieś, mam tu z kim porozmawiać i mam pewność, że prowadzę dyskusję z kobietą lub mężczyzną, a nie człowiekiem głęboko zaburzonym, któremu chwilowo wydaje się, że jest grzybem - w każdym razie dopasowuje swój poziom intelektualny do tego królestwa.
matheous
"Dziś apele o poprawę demografii na niewiele się zdadzą"

ale jakie apele? gdzie niby te apele?
jest wręcz przeciwnie. podprogowy lewicowy przekaz do kobiet w wieku rozrodczym jest bardzo jasny - dbajcie o zwierzątka, pieski, kotki, niech wam na sercu leży dobro schronisk dla zwierząt, poza tym realizujcie się
"Dziś apele o poprawę demografii na niewiele się zdadzą"

ale jakie apele? gdzie niby te apele?
jest wręcz przeciwnie. podprogowy lewicowy przekaz do kobiet w wieku rozrodczym jest bardzo jasny - dbajcie o zwierzątka, pieski, kotki, niech wam na sercu leży dobro schronisk dla zwierząt, poza tym realizujcie się zawodowo, kariera przede wszystkim, żeby być silną i niezależną kobietą, żadne tam obowiązki domowe czy wiązanie się z przeciętnym Polakiem, dużo podróży po świecie, zwiedzania, poznawania obcych kultur i obowiązkowo zagraniczne miłostki, romanse i przygody.
Oczywiście nie należy zapominać o wszelkiego rodzaju wyzwalających marszach z błyskawicą, hasłach "moje ciało, moja sprawa", obscenicznych i wulgarnych transparentach zajadłych lewicowych i wyemancypowanych kobiet.

To wszystko składa się dziś na obraz młodej kobiety, która zwyczajnie nie chce dzieci ani zobowiązań. Dodatkowo polskie prawo zupełnie nie potrafi sobie z tym poradzić. Przyzwyczailiśmy się, że od mężczyzny należy wszystko wymagać a od kobiet praktycznie nic i nagradzamy je niższym wiekiem emerytalnym, lżejszą pracą jak również większą tolerancją i niższymi wyrokami (w porównaniu do mężczyzn) w przypadku łamania prawa.

Innymi słowy dzisiejsze czasy przyniosły wszelki dobrobyt dla kobiet i one straciły zainteresowanie do swojej nadrzędnej funkcji - rodzenia dzieci.
meridol
Akurat demograficzna degradacja rozpoczęła się od rządów prawicy, a nie lewicy, jakbym był kobietą to też bym nie chciał mieć dzieci, średnio to kobieta po rozstaniu związku zostaje z dzieckiem i musi go wychowywać bez partnera, a jeżeli chodzi o alimenty to dostaniesz takie żeby utrzymać dziecko, co z tego że musisz całodobowo się Akurat demograficzna degradacja rozpoczęła się od rządów prawicy, a nie lewicy, jakbym był kobietą to też bym nie chciał mieć dzieci, średnio to kobieta po rozstaniu związku zostaje z dzieckiem i musi go wychowywać bez partnera, a jeżeli chodzi o alimenty to dostaniesz takie żeby utrzymać dziecko, co z tego że musisz całodobowo się nim zajmować bo jeszcze jest za wcześnie na wysłanie go do żłobka albo nie jesteś wstanie znaleźć pracę w godzinach gdzie może ktoś się nim zająć i jeszcze żeby ojciec płacił te alimenty, popatrz na statystyki alimenciaży, a zobaczysz obraz tego co wpływa na to że kobiety nie chcą mieć dzieci. Czy zwierzęta przeszkadzają w posiadniu dzieci? oczywiście że nie, sam wychowywałem się w wielodzietnej rodzinie i mieliśmy wiele zwierząt w tym psy i jakoś nie blokowały moją mame do urodzenia dzieci. Wykształcenie i praca? moze kobiety zauważyły że życie na garnku męża jest udręką a utrata paru lat z CV, to blokada na reszte życia, skoro kobiety nie chcą to może niech mężczyźni przechodzą na pełną opieke nad dziećmi i poświęcają swoje kariery zawodowe? od lat był problem z tym że mniej chętnie pracodawcy zatrudniali kobiety bo mogą mieć dzieci i te macierzyńskie... przecież to dla nich koszt! no to teraz masz efekty wielu zmiennych no i tak przy takiej dzietności prędzej czy później będzie potrzebne wyrównanie wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet bo to się nie będzie opłacać, ale problem nie tkwi w ideologi. Jest to wielowarstwy i sięgający wielu aspektów problem i spłycanie go przez Ciebie i wielu innych powoduje, że ciągle on istnieje, albo ktoś przyjdzie i ogarnie to w sposób holistyczny albo skończy się tylko na gadaniu i płaczu prawicowców że najlepiej to odebrać prawa kobietom
matheous odpowiada meridol
"średnio to kobieta po rozstaniu związku zostaje z dzieckiem i musi go wychowywać bez partnera"

w zasadzie po tym przestałem czytać, bo nie wiesz co piszesz.
Polskie prawo skrajnie faworyzuje kobiety jeśli chodzi o opiekę nad dziecmi do tego stopnia, że coraz więcej środowisk zaczyna podnosić, że męzczyzni są
"średnio to kobieta po rozstaniu związku zostaje z dzieckiem i musi go wychowywać bez partnera"

w zasadzie po tym przestałem czytać, bo nie wiesz co piszesz.
Polskie prawo skrajnie faworyzuje kobiety jeśli chodzi o opiekę nad dziecmi do tego stopnia, że coraz więcej środowisk zaczyna podnosić, że męzczyzni są w sądach wręcz dyskryminowani i odbiera im się możliwość widywania i wychowywania własnych dzieci.
Kobiety bez trudu mogłby się godzić na opiekę naprzemienną ale tego nie robią, bo to je pozbawia alimentów więc każdorazowo walczą o wyłączną opiekę kosztem partnera, żeby otrzymywac za to pieniądze.
pozhoga odpowiada meridol
Na tym dziecko polega wasz problem: dla was to ,,partnerzy”, a nie ,,mężowie”.
tomkooo odpowiada pozhoga
problem to polega na modelu zycia zachodniego. kazano kobietom pracowac i robic kariery to pracuja i robia kariery. przywileje emerytalne kobiet zostaly, sady faworyzuja kobiety w sprawach o opieke nad dzieckiem/alimenty - czemu pis przywrocil nierowne traktowanie mezczyzn w kwestiach emerytalnych? zrobmy jak w niektorych stanach problem to polega na modelu zycia zachodniego. kazano kobietom pracowac i robic kariery to pracuja i robia kariery. przywileje emerytalne kobiet zostaly, sady faworyzuja kobiety w sprawach o opieke nad dzieckiem/alimenty - czemu pis przywrocil nierowne traktowanie mezczyzn w kwestiach emerytalnych? zrobmy jak w niektorych stanach usa - opieka nad dzieckiem/alimenty po rowno dla kobiet/mezczyzn = zmniejszyla sie liczba rozwodow.
zrobmy jak w izraelu - pobor kobiet do wojska (no chyba ze wychowujesz dzieci) = dzietnosc tam jest 3.

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki