Rezygnacja z wysłania oficjalnych delegacji państwowych na mecze mistrzostw Europy rozgrywane na Ukrainie to odpowiedź na uwięzienie i skazanie byłej premier Ukrainy, Julii Tymoszenko. Na meczach Francja - Anglia oraz Ukraina - Szwecja pojawią się tylko ambasadorowie wyżej wymienionych państw.
Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju rzecznik rządu Jej Królewskiej Mości poinformował, że Londyn nie zamierza delegować żadnego specjalnego przedstawiciela na mecze do Doniecka i Kijowa.
Rzecznik szwedzkiego rządu w oświadczeniu potwierdził, że premier Fredrik Reinfeldt nie pojawi się na Ukrainie, ale oficjalnie rezygnacja z wyjazdu do Kijowa podyktowana jest napiętym terminarzem premiera. Na Ukrainę nie wybierają się też szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt oraz kierująca szwedzkim sportem minister Lena Adelsohn Liljeroth.
Nikt w Wlk. Brytanii i Szwecji nie ma wątpliwości, że takie decyzje mają związek z wydaniem przez ukraiński sąd wyroku skazującego Julię Tymoszenko na siedem lat więzienia, wyroku postrzeganego jednoznacznie jako łamanie praw człowieka i zasad demokracji. Komentatorzy zachodnioeuropejscy podkreślają, że dla Ukrainy, starającej się o akces do Unii Europejskiej, nieoficjalny, acz stanowczy dyplomatyczny bojkot, jest poważnym ciosem, dyskwalifikującym wspólnotową kandydaturę.
Inną metodę zwrócenia Ukrainie uwagi na łamanie w tym kraju praw człowieka zastosowały rządy Danii i Holandii. Oba te państwa wysłały swoich oficjalnych przedstawicieli, ale w obu przypadkach delegaci mają w planie wizyt spotkania z byłymi więźniami politycznymi i ofiarami więziennych tortur.
Bardziej jednoznacznie wypowiedziała się francuska minister sportu, Valerie Fourneyron - tydzień przed rozpoczęciem turnieju Euro 2012 wydała oświadczenie, w którym jasno dała do zrozumienia, że francuskie władze nie zamierzają wysyłać na Ukrainę swoich delegatów, a ma to związek z sytuacją, w jakiej znalazła się pani Julia Tymoszenko.
Naczelna Redakcja Sportowa PR / mw
Źródło:IAR




























































