Spółka International Personal Finance, do której należy marka Provident, podsumowała wyniki za 2012 rok. Już ponad 820 tysięcy Polaków korzysta z usług pożyczkodawcy, a nasz kraj pozostaje najważniejszym rynkiem dla brytyjskiej firmy. Z 95 mln funtów zysku wypracowanych w zeszłym roku aż 62 mln przypadają na Polskę.
![]() | » Pokazujemy prawdę o „parabankach” |
W ostatnim tygodniu Provident ogłosił, że zamierza poszerzyć zakres prowadzonej działalności o pożyczki dla osób samozatrudnionych. Pożyczkodawca wkracza w nowy segment rynku, starając się pozyskać mikroprzedsiębiorstwa. Podobną strategię obrali inni pozabankowi gracze. Przykładowo Profi Credit już od roku oferuje pożyczki dla firm, a jesienią wystartował z produktem przygotowanym z myślą o rolnikach indywidualnych.
Wkrótce na GPW
Właściciel Providenta planuje wprowadzenie swoich papierów na polski rynek. Walory IPF byłyby notowane jednocześnie na londyńskim i warszawskim parkiecie. Równoległe notowanie na GPW miałoby ułatwić lokalnym inwestorom, a w szczególności funduszom emerytalnym, inwestowanie w akcje International Personal Finance. Spółka informuje, że emisja będzie miała charakter techniczny, nie obliczony na pozyskanie dodatkowego kapitału.

Obecnie rynkowa wartość firmy notowanej na LSE wynosi nieco powyżej 1 mld funtów. To mniej więcej tyle, ile wynosi kapitalizacja średniej wielkości polskiego banku (np. Alior Banku).
W 2013 r. Provident pojawi się na dwóch nowych rynkach – bułgarskim i litewskim. Dziś firma udziela pożyczek w Czechach, Meksyku, Rumunii, na Słowacji oraz na Węgrzech. Wszędzie wypracowała zysk, chociaż okresowo działalność IPF na Węgrzech i w Rumunii przynosiła straty.
Michał Kisiel, analityk Bankier.pl
































































