REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

WPProkuratura zarzuca "oszustwo i fałszowanie dokumentów" asystentom posła Mejzy

2025-01-16 08:34
publikacja
2025-01-16 08:34
Dodaj Bankier.pl w Google

Asystentom posła Łukasza Mejzy postawiono zarzuty oszustwa i fałszowania dokumentów - wynika z informacji Wirtualnej Polski. Jeden ze współpracowników powiedział WP, że wyszedłby lepiej, pracując w kebabie, niż u Mejzy. Sprawa dot. działalności firmy polityka i fikcyjnych szkoleń za kilkaset tys. zł.

Prokuratura zarzuca "oszustwo i fałszowanie dokumentów" asystentom posła Mejzy
Prokuratura zarzuca "oszustwo i fałszowanie dokumentów" asystentom posła Mejzy
fot. Marcin Banaszkiewicz / / FOTONEWS

Portal przypomina w czwartek, że sprawa prowadzona przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu, a wcześniej przez Prokuraturę Okręgową w Zielonej Górze, zaczęła się od tekstów Wirtualnej Polski. "Jesienią 2021 r. opisaliśmy działalność firmy Łukasza Mejzy - +Future Wolves+. Ta jednoosobowa działalność gospodarcza została zarejestrowana w 2019 r. w domu rodziców polityka" - czytamy.

Jak pisze WP, "Future Wolves" została partnerem programów "Lubuskie Bony Rozwojowe" oraz "Lubuskie Bony Szkoleniowe". "Pieniądze na bony pochodziły ze środków unijnych, z programu przyjętego przez samorząd województwa lubuskiego. Łukasz Mejza był wówczas radnym sejmiku województwa lubuskiego" - czytamy.

WP dodaje, że w ramach programu mali i średni przedsiębiorcy mogli zgłosić się po bony, które potem realizowali w firmach oferujących m.in. szkolenia. "Po zrealizowaniu ćwiczeń firma, która je prowadziła, rozliczała bony u operatora programu. Tak wyglądał proces płatności. Szkolenia w firmie Łukasza Mejzy wybrało w sumie 52 przedsiębiorców. Na liście były np. salon fryzjerski, studio fotograficzne i firmy handlowe. Według oświadczenia majątkowego złożonego w Sejmie Łukasz Mejza zarobił na działalności "Future Wolves" 961 tysięcy złotych" - pisze portal.

"Ale jak wykazała kontrola z lubuskiego Urzędu Marszałkowskiego, szkolenia w firmie Mejzy były w znacznej mierze fikcją" - czytamy. Urzędnicy wskazali szereg nieprawidłowości - zaznacza.

Przypomina, że za rządów PiS sprawą zajmowała się Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze. "Na jej zlecenie agenci CBA przeszukali m.in. dom rodziców posła. Gdy śledczy chcieli stawiać zarzuty, sprawa została przeniesiona do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Tam czynności straciły na intensywności. Dopiero po zmianie rządu prokuratura potwierdziła nieprawidłowości stwierdzone wcześniej przez urzędników. 31 października 2024 r. zarzuty usłyszało trzech współpracowników Łukasza Mejzy: jego obecny asystent Franciszek P., były asystent oraz były współpracownik firmy Future Wolves" - pisze Wirtualna Polska.

Wakacje na giełdzie

Dodaje, że dwóch kolejnych współpracowników Mejzy (w tym jeden były asystent poselski) usłyszało w sumie pięć podobnych zarzutów. "Żaden z podejrzanych nie przyznał się do popełnienia zarzucanych im czynów. Wszyscy odmówili też złożenia wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania" - pisze WP.

Wirtualnej Polsce udało się porozmawiać z byłym asystentem Łukasza Mejzy; poprosił o anonimowość. "Nie chciałbym być kojarzony z jego osobą, bo to w oczywisty sposób negatywnie oddziałuje na każdą sferę mojego życia. Wystarczy mi wstydu, gdy ktoś mnie kojarzy z Łukaszem" - mówi WP mężczyzna.

"Przez bardzo długi czas za ułamek minimalnej krajowej, a przez pierwsze kilkanaście miesięcy za równe zero i benefity pracownicze typu kebab na mieście, sprzątałem mu mieszkanie, woziłem z imprezy na imprezę i znosiłem autorytarny styl zarządzania oraz wiele mało śmiesznych, ćwierćinteligenckich żartów, bo jak wielu innych uwierzyłem mu w to, że przy nim odniosę sukces" - wspomina były asystent posła.

Na pytanie WP, jak skomentuje zarzuty dotyczące oszustwa i fałszowania dokumentów w ramach szkoleń prowadzonych przez firmę posła wybranego z listy PiS, odpowiedział: "Nie wchodząc w szczegóły, moje zarzuty dotyczą korzyści odniesionych przez pana Mejzę, nie przeze mnie samego. Wyszedłbym lepiej, pracując w kebabie. Przynajmniej nie miałbym zarzutów. A jego to nie interesuje. Uważam się za uczciwą osobę i jeśli będzie taka potrzeba, to będę próbował to udowodnić".

Dodaje, że wszyscy jego koledzy odeszli od Mejzy, a jeden z nich musi na drodze cywilnej dochodzić swoich roszczeń.

Łukasz Mejza i Franciszek P. nie odpowiedzieli na prośbę WP o skomentowanie sprawy. (PAP)

bpk/ amac/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
dudek11
Jaki pryncypał tacy podwładni .

Powiązane: Afera posła Łukasza Mejzy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki