Niewiele jest sprawozdań finansowych, do których inwestorzy podchodzą z przyjemnością. Nawet jeśli wyniki są dobre, to lektura ciężka. Wyjątkiem od tej reguły są roczne raporty Wirtualnej Polski, warte przejrzenia choćby ze względu na kwiecisty styl listu od prezesa.
Zwykle list prezesa zarządu do akcjonariuszy jest nudny i nie wzbogaca wiedzy inwestora o spółce. Menedżerowie traktują go jako kolejny przykry obowiązek. To wielka szkoda. Tracą bowiem niepowtarzalną szansę zrobienia dobrego wrażenia na inwestorach – czyli na ludziach, którzy przecież dają im pracę i płacę.
Już zeszłoroczny list prezesa Wirtualnej Polski był wart lektury. Ale ten z rocznika 2018 jest stylistycznie jeszcze lepszy. „Za nami piąty rok nieprzerwanego wzrostu mediowo-handlowego amalgamatu Wirtualna Polska Holding SA. Najtrudniejszy z dotychczasowych, bo pozostając w giełdowym przedszkolu, musieliśmy zdać egzamin dojrzałości” – a jednak można w dwóch zdaniach opisać cały rok osiągnięć spółki i pracy zarządu.
„Problemy na rynku reklamowym były dla nas okazją do częstszego przypominania strategii e-commerce Wirtualnej Polski w komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej; migracji talentów z mediów do handlu; wykorzystywania wolnego potencjału reklamowego i wspólnego adresowania potrzeb klientów dla wzmacniania rozwoju e-commerce w holdingu” – a tak niepowodzenia i trudności można przedstawić jako wielki sukces prowadzonego przez siebie przedsięwzięcia.
„Będzie to pierwszy rok, w którym EBITDA, bazująca na rynku e-commerce, przekroczy 50 proc. Symboliczny moment w historii polskiego internetu, wymagający co najmniej gruntownej aktualizacji opisu Wirtualnej Polski w Wikipedii” – dobra zapowiedź kolejnych sukcesów to przecież elementarna umiejętność prezesa giełdowej spółki, którego zadaniem jest przekonanie inwestorów do kupienia i trzymania akcji. Stąd prezes Świderski płynnie przechodzi do zareklamowania rosnącego EBITDA. Widać tu dobrą szkołę relacji inwestorskich: spółka chwali się EBITDA lub zyskiem operacyjnym z reguły wtedy, gdy wolałaby, aby inwestorzy nie patrzyli na wynik netto.

Prezes WP potrafi też przekonać inwestorów do sensowności łożenia pieniędzy na nierentowne biznesy. Na segment TV spółka przeznaczyła więcej kasy, niż planowała. „Przygoda z telewizją i chłodne przyjęcie przez największych konkurentów z rynku, zbliżone do tego, jak Henryk VIII traktował swoje żony, zachęciło nas do podbicia stawki w rozgrywce i inwestycji w usługę WP Pilot. Z tej legalnej dystrybucji sygnału telewizyjnego w internecie każdego miesiąca korzysta już ponad milion Polaków. Kto dziś przewidzi, ilu ich będzie na koniec 2018?” – kusi inwestorów Jacek Świderski. Przypomnijmy, że w 2017 roku WP stracił na segmencie telewizyjnym 12,6 mln zł, a więc przeszło trzykrotnie więcej niż rok wcześniej. Przecież to inwestycja, która nie może skończyć się rozwodem i ścięciem.
Rok 2017 nie był zbyt łaskawy dla akcjonariuszy Wirtualnej Polski. Po świetnym 2016 ostatnie 12 miesięcy przyniosło dotkliwą korektę. Kurs akcji WP spadł z ponad 60 zł w styczniu ’17 do 41,20 zł w listopadzie, by do połowy marca wzrosnąć do 53,80 zł. Prezes Świderski i te problemy potrafi pokazać jako wielkie zwycięstwo spółki.
„W mijającym roku wielu wpadało w pułapkę zbyt silnych, negatywnych przekonań co do rynkowych zdolności bojowych mediowo-handlowego amalgamatu Wirtualnej Polski versus globalni gracze. Odeszli od nas zapewne tacy, którym wydawało się, że widzą już googlowe i facebookowe torpedy pędzące w nasze śródokręcie... Dzięki największemu na rynku zagęszczeniu mediowo-ecommercowych przedsiębiorców na metr kwadratowy oraz zaangażowaniu wszystkich obywateli Wirtualnej Polski, wyszliśmy z odmętu nieprzyjaznego losu silniejsi” – czyż prezes opisujący w ten sposób kierowaną przez siebie spółkę nie jest wart pobieranego wynagrodzenia?
Po przeczytaniu takiego wstępu wielu inwestorów zapewne lepszym okiem spojrzy na wyniki zaprezentowane przez spółkę. A te nie są powalające. Przychody w 2017 roku wzrosły tylko o 12%, a zysk netto zmalał o jedną czwartą. No ale przecież „silne pragnienie odnowy przychodów w mediach, podobne do tego, jakie odczuwa przyroda w okresie wiosennej płodności, sprawi, że przyrosty ebitdowego pnia WPL w 2018 roku będą budowały się łatwiej, niż miało to miejsce w nieprzyjaznym klimacie wcześniejszych dwunastu miesięcy” – zapewnia prezes Jacek Świderski. Jak można w to nie uwierzyć?
Krzysztof Kolany




























































