W tym roku zabronimy osobom kierującym spółkami Skarbu Państwa brania premii - zapowiedział we wtorek w Pruszkowie prezes PiS Jarosław Kaczyński. Zaznaczył, że będą też "inne zabiegi", ale stosowne decyzje ogłosi w najbliższych dniach premier Mateusz Morawiecki.


Kaczyński zabrał głos podczas spotkania z mieszkańcami Pruszkowa. "Zabronimy w tym roku ludziom, którzy kierują spółkami Skarbu Państwa brania premii" - ogłosił w wystąpieniu.
Jak dodał, "będą też inne zabiegi", ale zastrzegł, że "tutaj nie chce wyręczać premiera Mateusza Morawieckiego". Kaczyński zaznaczył, że stosowne decyzje szef rządu ogłosi w najbliższych dniach.
"Zaczekajmy do jutra, najdalej może to trwać dwa dni, bo jutro jest pierwszy dzień Sejmu, będą ważne uchwały podejmowane, w związku z tym musimy być może odłożyć tę jutrzejszą konferencję prasową, ale to będzie już decyzja premiera" - powiedział prezes PiS.
"Prąd dla rodzin przy zużyciu do 2000 KWh - ze stałą ceną"
Kaczyński mówił o rosnącej inflacji: "Czy wobec tego zastosować tu metodę najprostszą i najskuteczniejszą - trzeba to jasno powiedzieć - walki z inflacją? To znaczy schłodzić gospodarkę, gwałtownie bezrobocie i zmniejszyć dochody społeczeństwa, wtedy inflacja szybko się cofa". "Myśmy tę metodę całkowicie świadomie - co chcę podkreślić - odrzucili. Uznaliśmy, że trzeba działać innymi metodami, nieporównanie bardziej delikatnymi, które zachowają jednak dorobek, które uzyskaliśmy od 1989 roku, a szczególnie wciągu ostatnich 7 lat" - podkreślił. Wskazał tu na programy takie jak dopłaty do surowców opałowych.

"Jest tutaj działanie, i to działanie będzie trwało się rozwijało. Jutro bodajże będzie o tym mówił premier Mateusz Morawiecki - ale ja mogę powiedzieć już o jednej ważnej sprawie" - powiedział prezes PiS. Jak podkreślił, kwestia ta ma bardzo duże znaczenie ekonomiczne.
"Podjęliśmy działania zmierzające do tego, żeby prąd do każdej rodziny, gospodarstwa domowego, do 2000 KWh był po cenie stałej, w gruncie rzeczy dotychczasowej. Krótko mówiąc - mimo ogromnego wzrostu kosztów paliw, tego wszystkiego co tworzy energię, to jeśli chodzi o tą dość znaczną ilość zużywanego przez rodziny prądu, cena nie będzie zwiększana" - oświadczył.
Jak dodał, "to jest mniej więcej dla dwóch trzecich gospodarstw domowych, tych uboższych, w gruncie rzeczy brak zmian". Prezes PiS zapowiedział również, że "jeżeli ktoś zmniejszy zużycie w stosunku do poprzedniego roku co najmniej o 10 proc. to będzie miał jeszcze dalsze ulgi".
Podczas spotkania w Pruszkowie Kaczyński mówił o kryzysach, które w ostatnich latach dotknęły Polskę. "Trzy razy mieliśmy do czynienia z mocnym załamaniem, potężnym załamaniem gospodarczym" - stwierdził.
"Za pierwszym razem, to znaczy po wprowadzeniu reformy (ówczesnego wicepremiera i ministra finansów Leszka) Balcerowicza - z tym, że oczywiście kryzys trwał już wcześniej, zaczął się jeszcze w okresie komunizmu - ale to było potężne uderzenie w stopę życiową, potężne uderzenie w oszczędności Polaków, ich sytuację mieszkaniową - książeczki mieszkaniowe straciły wartość, cały ten mechanizm, marny, ale jakoś zapewniający perspektywę mieszkania, choć bardzo odległą, został w istocie zlikwidowany. Krótko mówiąc, społeczeństwo otrzymało potężny cios" - mówił.
Jako drugi kryzys wskazał ten z końca lat 90. "Tu mamy to samo nazwisko, Balcerowicza, który ogłosił schładzanie gospodarki, i znów mieliśmy gwałtowny wzrost bezrobocia i zatrzymanie przez rok rozwoju gospodarczego". "W końcu mieliśmy, z pewnym opóźnieniem w stosunku do Europy Zachodniej i USA, ten kryzys związany z wydarzeniami w Stanach Zjednoczonych w 2008 roku, który też zwiększył bezrobocie, też rozwój gospodarczy mocno spowolnił, jeżeli się zatrzymał. Była teoria zielonej wyspy, ale zielona wyspa nie wyszła" - dodał.
"Doprowadzimy do tego, by banki państwowe oprocentowały wkłady na poziomie 7-8 proc."
Prezes PiS poinformował, że toczone są rozmowy z bankami państwowymi. "Rozmowy ciągle - nie ukrywam - mało udane, ale my to przeprowadzimy (...), żeby one oprocentowały wszystkie wkłady, nowe i te stare, przynajmniej na poziomie jakiś 7-8 proc." - powiedział we wtorek prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkanie z mieszkańcami w podwarszawskim Pruszkowie.
Według Kaczyńskiego wyższe oprocentowanie wkładów będzie "zachętą do tego, aby wkładać pieniądze do banków, a nie wyprowadzać pieniądze z banków". W konsekwencji ma to oddziaływać na obniżenie inflacji - dodał.
Rzecznik PiS: zakaz brania premii przez kierownictwo spółek Skarbu Państwa - decyzją kierownictwa PiS
Zakaz brania premii przez kierownictwo spółek Skarbu Państwa jest decyzją kierownictwa PiS. Zostanie to wprowadzone za pomocą odpowiednich przepisów i procedur - powiedział we wtorek rzecznik PiS Radosław Fogiel.
Deklaracje ws. spółek prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział we wtorek podczas spotkania z mieszkańcami Pruszkowa. "Zabronimy w tym roku ludziom, którzy kierują spółkami Skarbu Państwa brania premii" - ogłosił.
Fogiel został zapytany o deklarację prezesa PiS po spotkaniu. "To decyzja kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości" - powiedział dziennikarzom.
"Ona zostanie oczywiście za pomocą odpowiednich przepisów i procedur wprowadzona w życie" - dodał rzecznik PiS. (PAP)
autor: Grzegorz Bruszewski
gb/ mrr/
"Trzeba zrobić metropolię warszawską"
Do prezesa PiS skierowano pytanie, co sądzi o utworzeniu w przyszłości metropolii warszawskiej. Na wstępie odpowiedzi Kaczyński zastrzegł, że przedstawia "swój czysto indywidualny pogląd, bo nie ma poglądu partii".
"Mój pogląd jest taki, że to (metropolię warszawską) trzeba zrobić (...), po prostu dlatego, że my coraz bardziej jesteśmy jednością" - powiedział Kaczyński wskazując na związek Warszawy i okalających ją miejscowości.
Prezes PiS wskazywał, że Warszawa ma blisko 2 mln mieszkańców, a podwarszawskie miejscowości w sumie 1,3 mln mieszkańców. Jak mówił Kaczyński, niektóre miejscowości w ogóle stykają się ze stolicą np. Ząbki albo jest "pewna, minimalna przerwa" jak w przypadku Pruszkowa, Marek czy Legionowa.
Kaczyński mówił, że Warszawa i te sąsiadujące z nią miejscowości to jest całość. "Sądzę, że przy zachowaniu oczywiście dzielnic, przy zachowaniu samorządu - tego do czego jesteście przyzwyczajeni i to ja zupełnie rozumiem - z tego jakąś całość trzeba zrobić. Stąd nie jest to pomysł na pożarcie przez Warszawę tych innych miejscowości, tylko właśnie na metropolię. To jest inna konstrukcja do tej pory stosowana tylko na Śląsku" - zaznaczył prezes PiS.
"Próbuje nam się narzucać nowy typ kultury bez normalnej rodziny"
Kaczyński wskazywał m.in., że "suwerenność ma wymiar nie tylko czysto polityczny, ona ma także wymiar kulturowy". "Nam próbuje się, obok różnego rodzaju rozwiązań prawnych, które w oczywisty sposób mają prowadzić do anarchizacji Polski, bo właśnie na tym niektórym zależy, nam narzuca się też nowy typ kultury, właściwie antykultury" - powiedział prezes PiS.
Jego zdaniem chodzi o "odrzucenie wszystkiego, co było fundamentem rozwoju naszej cywilizacji, z normalną rodziną, taką konstytucyjną rodziną, czyli jedna kobieta, jeden mężczyzna i dzieci, ze wszystkim, co z tego wynika". "Z prawem rodziców do wychowania dzieci, ochroną dzieci przed demoralizacją, ochroną dzieci przed szaleństwem i ochroną zdrowego rozsądku" - wyliczał Kaczyński.
"Ja tu stoję przed państwem, patrzę na salę i kogo widzę? No oczywiście widzę obywateli, ludzi, ale widzę też, że jest pewna różnica, bo część jest kobietami, część mężczyznami" - stwierdził. "Ale jak państwo wiecie, są tacy, którzy mówią, że każdy z państwa, oczywiście ja także, może powiedzieć: nie, ja od dzisiaj..." - dodał prezes PiS, ale nie dokończył zdania.
"My, proszę państwa, będziemy bronić tego zdrowego rozsądku" - kontynuował, dodając, że "to już w chromosomach jest". "My po prostu chcemy tego bronić, chcemy bronić, by społeczeństwo było normalne, mogło się rozwijać, by jedno pokolenie zastępowało kolejne, i tak dalej, by nasz naród, Europa, ludzkość trwała. A żeby trwała, to ten model musi być utrzymany, bo inaczej to po prostu to wszystko się zawali" - oświadczył.
"Nasi przeciwnicy, jak wiecie państwo, mają w tej sprawie i w wielu innych (...) inne zdanie. Mają także inne zdanie, jeśli chodzi o coś takiego, jak kultura w ogóle" - powiedział. Wyjaśnił, że ma na myśli "kulturalny sposób zachowania", ale także kulturę polityczną.
"My uważamy, że, oczywiście, władza jest atakowana przez opozycję, ma prawo odpowiadać, opozycja ma prawo mówić swoje, ma prawo być złośliwa, ma może nawet czasem prawo być niegrzeczna, ale w pewnych granicach. Oni żadnych granic nie uznają" - ocenił prezes PiS.
"I my chcemy te granice też, oczywiście tak, jak to jest możliwe w demokracji i państwie praworządnym, jednak jakoś przywracać i to jest też część naszego programu" - oświadczył Kaczyński.
Prezes PiS podkreślił też, że - jeśli jego formacja wygra najbliższe wybory - to będzie kontynuowana linia wspierania zrównoważonego rozwoju oraz taka polityka, która "ma prowadzić do tego, by w Polsce wszyscy ludzie mieli tak naprawdę równe szanse, a nie tylko (by) było to zapisane w konstytucji". "Tak jak i polityka swego rodzaju pościgu za Zachodem. Ci starsi spośród nas to pamiętają, że także za czasów socjalizmu ścigaliśmy Zachód, jeśli chodzi o poziom życia, tylko że wtedy żeśmy biegli w drugą stronę akurat" - powiedział. "A teraz, proszę państwa, rzeczywiście się zbliżamy" - ocenił.
"Zamiast UE w dotychczasowym kształcie mamy propozycję państwa europejskiego pod przywództwem niemieckim"
"Oczywiście, że Polska musi się rozwijać, że musi mieć piękną przyszłość, ale w historii jest zawsze niestety - trzeba użyć tego słowa, że obok czasów spokojnych są niespokojne, obok czasów takiego rozwoju, który postępuje z roku na rok, są też lata trudne, kryzysu" - mówił Kaczyński w swym wystąpieniu.
Jak podkreślił, "my dziś jesteśmy w takim kryzysie i, można powiedzieć, wielorakim kryzysie". Wymienił w tym kontekście wojnę na Ukrainie, ogólnoświatowy i związany z tą wojną kryzys oraz kryzys wynikający z pandemii koronawirusa. "Można postawić pytanie i to jest pytanie z punktu widzenia obywatela demokratycznego państwa, całkowicie uzasadnione - jak sobie z tym wszystkim rząd daje radę i jakie ma wobec tego dylematy?" - kontynuował prezes PiS.
Jak zauważył, jeśli chodzi o kryzys, jest to w zasadzie jeden dylemat, "czy przyjąć walkę z kryzysem, a dokładnie walkę z inflacją jako (...) wyzwanie absolutnie pierwszorzędne i w związku z tym odrzucić inne względy, czy też postępować inaczej".
Kolejny dylemat - wskazywał - jest "związany z naszą relacją z Ukrainą, ale to jest relacja, która dziś ma charakter nieporównanie szerszy, bo to jest relacja przecież także z NATO, bo w ramach NATO pomagamy Ukrainie, z UE".
"To nas prowadzi do dylematu trzeciego, przed którym także dziś stoimy - otóż UE przechodzi też pewną ewolucję, tak ewolucja była przed kryzysem i wcale nie zwolniła w trakcie kryzysu" - mówił Kaczyński. Jak dodał, tę ewolucję niektórzy określają tak: zamiast dotychczasowej Unii, czyli związku państw - "mamy już propozycję bardzo dookreśloną - państwo europejskie i to państwo pod bardzo też jasno wskazanym przywództwem niemieckim". "Kanclerz (Niemiec Olaf) Scholz to powiedział bardzo wyraźnie" - dodał Kaczyński.
"Co to oznacza dla Polski? To oznacza oczywiście, że w istocie, gdyby to było zrealizowane przestajemy być państwem suwerennym, czyli też nasz, trzeba by to nazwać - incydentem suwerenności - znów trwałby krótko" - stwierdził prezes PiS.
"Te trzy sprawy są dziś podstawowe dla nas wszystkich i to nie tylko dla rządu, dla partii rządzącej, to są sprawy najbardziej podstawowe dla Polaków" - oświadczył.
"Musimy stworzyć Korpus Ochrony Wyborów; potrzebne są też nowe zasady liczenia głosów"
W czasie wtorkowego spotkania z sympatykami PiS w Pruszkowie (woj. mazowieckie) podkreślił, że "zwycięstwo nie przychodzi samo".
"Musimy stworzyć Korpus Ochrony Wyborów, bo druga strona już właściwie zapowiada, że będzie chciała przy okazji wyborów zrobić wielką awanturę, że jak będą niekorzystne wyniki, to ich nie uzna. Potrzebny jest Korpus Ochrony Wyborów" - wskazał prezes Kaczyński.
Zaznaczył też, że "potrzebne są nowe zasady liczenia głosów". "I to wprowadzimy w ustawie, tak żeby bardzo trudno było coś zmienić, żeby to było w zasadzanie niemożliwe" - zapowiedział.
"Potrzeba, aby w każdej komisji obwodowej byli nasi przedstawiciele i to tacy, którzy będą od jednego wczesnego ranka do drugiego wczesnego ranka, do wywieszenia (wyników), (którzy) przez cały czas patrzą i mają tą determinację, aby się przeciwstawić" - powiedział Kaczyński.
"To musi być machina z biurami w poszczególnych okręgach wyborczych, a może nawet w poszczególnych okręgach senackich z Centralnym Biurem Kontroli Wyborów. Musimy mieć taką armię i bardzo państwa proszę o angażowanie się" - zaapelował Kaczyński.
(PAP)
autorzy: Karol Kostrzewa, Grzegorz Bruszewski, Sylwia Dąbkowska-Pożyczka, Mikołaj Małecki
kos/ gb/ mrr/






























































