Premier Donald Tusk stwierdził, że wybrani sędziowie Trybunału Konstytucyjnego „tak czy inaczej” złożą ślubowanie i będą sędziami. Jeśli prezydent nie będzie chciał być przy tym obecny, nic na to nie poradzę - podkreślił szef rządu.


Sejm dokonał wyboru sześciorga sędziów TK, których kandydatury zostały zaproponowane przez Prezydium Sejmu, 13 marca. Kancelaria prezydenta zwróciła się do marszałka Sejmu o przedstawienie wyjaśnień dotyczących procedowania wyboru sędziów TK. W środę Włodzimierz Czarzasty oświadczył, że nie będzie wchodzić w polemikę z KPRP, a korespondencję w tej sprawie uważa za zamkniętą. Zaapelował też do prezydenta Karola Nawrockiego o przyjęcie ślubowania od sędziów. Natomiast wybrani sędziowie skierowali list do prezydenta z apelem o powiadomienie o możliwym terminie złożenia przez nich ślubowania w jego obecności.
Premier Tusk powiedział podczas czwartkowej konferencji prasowej, że rząd stoi na stanowisku, iż „prezydent nie ma możliwości wyboru”. - To nie jest kwestia kaprysu prezydenta. Zostali wybrani i są sędziami. Tak czy inaczej przysięgę złożą - stwierdził szef rządu.
Wyraził też przekonanie, że „prędzej czy później dotrze do prezydenta, że współodpowiedzialność za państwo to nie jest partyjna gra ani jakieś kaprysy”.
- Sędziowie złożą ślubowanie. Jeśli prezydent nie będzie chciał być przy tym obecny, to ja na to nic nie poradzę. Będą sędziami, tak czy inaczej - powiedział Tusk.
W dniu wybrania sędziów TK minister sprawiedliwości Waldemar Żurek apelował do prezydenta, by „nie próbował łamać konstytucji” i odebrał ślubowanie od wybranych sędziów. Zapowiedział jednocześnie, że resort ma „plan B” gdyby prezydent ślubowań nie odebrał.(PAP)

kmz/ sza/ par/



























































