Na przeciętny etat składa się z ok. 168 godzin pracy. Gdyby PO wprowadziło minimalną stawkę godzinową wynoszącą 12 zł brutto, to miesięczna płaca minimalna wyniosłaby 2016 zł brutto, czyli 1471 zł netto. We wrześniu rząd ogłosił, że płaca minimalna w 2016 roku wyniesie 1850 zł brutto (1355 zł netto), co daje 11 zł na godzinę. Innymi słowy, propozycja premier Kopacz to podniesienie płacy minimalnej o 1 zł na godzinę.


Minimalne miesięczne wynagrodzenie obowiązuje tylko osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę. W Polsce nie ma minimalnej stawki godzinowej na umowie o pracę tak jak jest np. w Niemczech. Głównym problemem z "umowami śmieciowymi" jest brak minimalnych stawek wynagrodzenia ustanowionych przez państwo. Dzięki temu, praktycznie bez żadnych trudności administracyjnych i kontrolnych można omijać przepisy o płacy minimalnej.
Jednak nawet jeżeli pojawią się takie regulacje to wciąż, bez możliwości skutecznego kontrolowania ewidencji czasu wykonywania zlecenia i możliwości "stwierdzenia stosunku zlecenia na wzór stosunku pracy" stosowanie przepisów o minimalnych stawkach na umowach cywilnych będzie bardzo trudne. Dlatego tego typu zmiany muszą iść w parze ze zwiększeniem m.in. uprawnień PIP-u.
Zobacz także
W 2015 roku płaca minimalna wynosi 1750 zł brutto, czyli 1286 zł netto. To niska kwota, tylko o 150 zł wyższa od minimum socjalnego. Takie pieniądze zarabia ok. 800 tysięcy Polaków. Trudno stwierdzić, jaki odsetek z nich ma też nieudokumentowane dochody "pod stołem".
Płace w Polsce są niskie i państwo powinno dołożyć wszelkich starań do ich zwiększenia, ale podniesienie w ciągu roku pensji minimalnej z 1750 zł do 2016 zł może wyjść nam bokiem. Wielu przedsiębiorców nie jest gotowa na to, by zwiększyć koszt jednostkowy na pracownika o prawie 4 tys. zł w ciągu roku. Z tego najmniej zarabiający miałby nieco 2,2 tys. zł netto rocznie do ręki więcej. Reszta to podatki i składki. Wzrosłyby też niektóre składki płacone przez przedsiębiorców.
Przeczytaj także
Terapia szokowa to polska specjalność. Jest ona wskazana, ale tylko wtedy, gdy organizm jest na to gotowy. W polskim prawie pracy jest zbyt wiele patologii, które taka terapia może tylko pogłębić. Zacznijmy od tego, że żeby wprowadzić minimalną stawkę godzinową, to najpierw trzeba zmienić przepisy o okresach rozliczeniowych.

Wciąż mamy nierozwiązany problem z umowami cywilno-prawnymi, nagminnie zatrudniamy ludzi na podstawie umów o dzieło. W poważnych gazetach w działach "dam pracę" są oferty zatrudnienia za 5 zł brutto na godzinę, czyli nieco ponad 600 zł na rękę! I to wszystko w świetle prawa. Naprawdę nie trzeba być agentem ABW, aby wiedzieć, kto, gdzie i dlaczego płaci tak mało. Kto kiedykolwiek pracował na produkcji lub w usługach, doskonale wie, jak się manipuluje czasem pracy, dopisuje lub odpisuje godziny tak, by wyszło "zgodnie z prawem" - w Polsce nie ma czegoś takiego jak nadgodziny.
Najpierw trzeba uporządkować i ucywilizować zasady zawierania kontraktów z pracowników i zwiększyć uprawnienia kontrolne PIP-u. Bo co z tego, że rząd podniesie płacę minimalną o 15%, skoro nie obejmie ona tych, którzy tego potrzebują? Z drugiej strony mamy pracodawców, którzy są uczciwi i chcą płacić więcej swoim pracownikom na rękę, ale nie mogą tego robić legalnie, bo na każde 100 zł podwyżki netto ich koszty rosną o 169 zł.
Przeczytaj także
Naprawdę, nie ma potrzeby tak silnie opodatkowywać i obciążać składkami płacy najmniej zarabiających, bo raz, że nie są oni wstanie odłożyć i budować "kapitału o wielkiej wartości", a dwa, że i tak trzeba będzie dokładać do ich emerytur. Inne pochodne to duże niezadowolenie społeczne, wzrost zadłużenia najbiedniejszych gospodarstw domowych, ograniczenie możliwości rozwoju zawodowego, pogorszenie zdrowia, itp.


























































