Wybory parlamentarne w Polsce wygrali przyjaciele premiera Węgier Viktora Orbana, który może teraz liczyć na sojuszników w Unii Europejskiej - ocenia węgierska prasa sondażowe wyniki niedzielnego głosowania.
Przyjaciele Orbana wygrali polskie wybory - pisze tygodnik Vilaggazdasag. W Europie będzie dwoje Węgier - ocenia lewicowy dziennik Nepszabadsag. Orban może się cieszyć - pisze portal Index, dodając, że wynik wyborów to polityczne trzęsienie ziemi.
Na podstawie sondaży exit poll nie jest przesadą mówienie o trzęsieniu ziemi. PiS może samodzielnie utworzyć rząd, a historycznym zwrotem jest to, że z parlamentu wypada lewica, a weszły do niego dwie utworzone w tym roku nowe partie - pisze komentator Szabolcs Dull na portalu Index.

Dull przypomina, że w 2001 r. lewica o długość ulicy wyprzedziła rywali w polskich wyborach. Teraz jednak najwyraźniej dużo głosów odebrał jej ruch Pawła Kukiza, który jest populistyczny i skłania się raczej ku lewicy. O tym ostatnim tygodnik HVG pisze, że ani wówczas (tj. przed wyborami prezydenckimi), ani teraz nie ogłosił programu w klasycznym sensie tego słowa, a jego najważniejszym postulatem jest wprowadzenie okręgów jednomandatowych, ale nawet to może wystarczyć, by stał się trzecią siłą w Sejmie.
Za ciekawe uważa Dull, że do Sejmu trafiła utworzona w maju partia Nowoczesna, którą analitycy uważają za neoliberalną i nieco feministyczną. Przypomina przy tym, że Ryszard Petru jest jednym z najbardziej znanych polskich ekonomistów i w Banku Światowym zajmował się polsko-węgierskimi kontaktami gospodarczymi. Także ta partia przyciągnęła wielu niezdecydowanych lub lewicowych wyborców - ocenia.
Według Dulla Orban może się cieszyć, bo pod przewodnictwem Beaty Szydło w Polsce może teraz powstać rząd bardzo podobny do gabinetu rządzącej obecnie na Węgrzech koalicji Fidesz-KDNP.
Można oczekiwać dość nacjonalistycznej, konfrontacyjnej wobec Brukseli, lekko eurosceptycznej polityki. Poza tym Szydło szykuje się do różnych posunięć, jakie widzieliśmy wcześniej u Orbana - na przykład opodatkowania sektora handlowego czy mniejszej współpracy z UE w zakresie polityki wobec uchodźców - czytamy.
Dla Orbana wynik polskich wyborów jest więc radosną wiadomością, bo węgierski rząd może teraz uzyskać silnego sojusznika w swej obecnej polityce unijnej - konkluduje Dull.
Publicysta tygodnika HVG Gabor Nagy w tekście opublikowanym w dniu wyborów, ale jeszcze przed podaniem wyników sondaży exit poll pisze, że do Polski może dotrzeć węgierski ekspres, a Prawo i Sprawiedliwość to prawicowa i konserwatywna, zachwycająca się polityką gospodarczą Viktora Orbana partia.
Nagy przypomina, że Szydło wspominała podczas kampanii o ulgach podatkowych dla drobnych przedsiębiorców, czy darmowych lekach dla osób powyżej 75. roku życia. Prawie nie było mowy o polityce zagranicznej - zauważa.
PiS dał jednak jasno do zrozumienia, że chciałby zrobić to, co Viktor Orban na Węgrzech. Jeśli uda się zdobyć większość konstytucyjną - nadać konstytucji bardziej konserwatywne brzmienie. W polityce gospodarczej także w Polsce może powstać system podatków sektorowych, a odgrywający ważną rolę jako prezydent Andrzej Duda już przebąkiwał, że dobrze byłoby mieć krajową większość w polskim sektorze bankowym, a w polityce gospodarczej - większą rolę banku emisyjnego. Ale PiS również w kwestii uchodźców i stosunków z Brukselą jest dużo bliższy Budapesztu niż obecny rząd w Warszawie - ocenia komentator.
Lewicowy Nepszabadsag podkreśla zaś, że zdaniem ekspertów można się obawiać, iż wraz ze zwycięstwem PiS Polska stanie się +drugimi Węgrami+.
Zastanawiając się nad przyczynami niepowodzenia PO, Nepszabadsag pisze, że wyborcy chcieli zmiany, a wiatry sprzyjają nacjonalistycznej prawicy. Władza nie posłużyła partii Donalda Tuska: afery korupcyjne, skandale obyczajowe i wreszcie afera podsłuchowa zniszczyły autorytet partii. A Tusk powędrował robić karierę w Brukseli - czytamy. (PAP)
mw/ az/ ro/





























































