Komisja Europejska pracuje nad przepisami dającymi pracownikom prawo do bycia offline poza godzinami pracy, tzw. „prawo do rozłączenia się”. O podobną nowelizację Kodeksu pracy apeluje Związkowa Alternatywa: „koniec pracy to wyłączona komórka służbowa”.


Trwają prace w KE nad zapewnieniem pracownikom prawa do nieodbierania telefonów i nieodpisywania na e-maile od pracodawcy po godzinach pracy – informuje portal Interia.pl. Na zmianę przepisów w tym zakresie szczególny wpływ ma ciągła popularyzacja pracy zdalnej. „Prawo do rozłączenia się” miałoby unormować kwestie prawne zakazujące pracodawcom nadużywania faktu, że pracownik ma całodobowy dostęp do narzędzi, takich jak laptop i telefon służbowy, i wykorzystywania tego przy kontaktowaniu się z nim w celach służbowych po zakończeniu dnia pracy.
Domagają się prawa do bycia offline
Związek Zawodowy Związkowa Alternatywa w mediach społecznościowych wyraził swoje poparcie wobec konieczności zmian w Kodeksie pracy pod względem zapewnienia pracownikom „prawa do odłączenia się”. W opublikowanym komunikacie związkowcy wskazują, że jest to szczególnie ważne, ponieważ „w czasie epidemii coraz więcej pracowników wykonuje swoje obowiązki zdalnie”.
– Naszym zdaniem pracownicy muszą mieć możliwość odłączenia się od kontaktu z firmą, by zostały zachowane granice między życiem zawodowym a osobistym. Z międzynarodowych badań wynika, że osoby, które regularnie pracują w domu, są ponad dwukrotnie bardziej narażone na przekroczenie maksymalnej liczby 48 godzin pracy tygodniowo w porównaniu z osobami pracującymi w siedzibie pracodawcy – można przeczytać w komunikacie ZZZA.
Jednocześnie ZZZA podkreśla, że dyspozycyjność pracownika w przypadku komunikacji zarówno mailowej jak i telefonicznej powinna być traktowana jako czas pracy i przekładać się na ewentualne dochodzenie praw do wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych.

– Odbieranie telefonów od pracodawcy lub odpisywanie na korespondencję służbową to praca, która powinna być wynagradzana. Gdy takie regulacje znajdą się w Kodeksie Pracy, pracownicy będą mogli w sądach pracy domagać się wynagrodzeń za cały czas dyspozycyjności dla pracodawcy. W ten sposób rozszerzone zostałoby pojęcie nadgodzin. Byłby to nie tylko czas spędzony w zakładzie pracy czy na zoomie z pracodawcą, ale też czas, gdy pracodawca oczekuje od pracownika, by ten odbierał telefony czy odpisywał na korespondencję służbową – wskazuje Związkowa Alternatywa.
AB
































































