Przeciążeni pracą, słabo wynagradzani i nieuczciwie traktowani przy ustalaniu grafików oraz udzielaniu urlopów – pracownicy sieci handlowych mają wiele do zarzucenia swoim pracodawcom. W największych sieciach narastają spory zbiorowe. Sprawdziliśmy, gdzie robi się naprawdę gorąco i czy już wkrótce może się to odbić na kupujących.


Od początku stycznia 2025 roku do 9 kwietnia 2026 roku Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła 1364 kontrole w placówkach handlowych. Nieprawidłowości stwierdzono podczas 1189 kontroli. Dotyczyły one przede wszystkim nieprzestrzegania przepisów bhp. Jednak w trakcie kontroli inspektorzy ujawnili 182 wykroczenia przeciwko prawom pracownika. Na swoich pracodawców narzekają zwłaszcza przedstawiciele dużych sieci handlowych.
Potrzebne podwyżki, świadczenia socjalne i większe zespoły
Jedną z sieci, o których jest w ostatnim czasie szczególnie głośno, jeśli chodzi o nieodpowiednie traktowanie pracowników, jest Dino Polska. Od grudnia trwa tam spór zbiorowy dotyczący podwyżek w wysokości 900 zł, wprowadzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz uzupełnienia braków kadrowych. Pracownicy skarżą się tam również na zbyt niskie temperatury w sklepach, monitoring bezprawnie wykorzystywany do kontrolowania pracowników oraz odbieranie prawa do urlopu w wakacje.
– Obecnie jesteśmy na etapie mediacji. Pierwsza tura odbyła się 7 kwietnia br, a kolejne spotkanie zaplanowano na 27 kwietnia 2026 r. – mówi Bankier.pl Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy. – Wierzymy, że tym razem, zamiast prawników, przy stole pojawią się osoby decyzyjne reprezentujące władze spółki.
W Dino nie obędzie się bez strajku
Jednak ze względu na brak realnego postępu w mediacjach - w szczególności brak odniesienia się do postulatów związkowców przez pracodawcę - podjęto decyzję o przeprowadzeniu strajku ostrzegawczego w marketach Dino, który odbędzie się 25 kwietnia. – Prawo do udziału w nim przysługuje każdemu pracownikowi spółki. Niestety, dochodzi do kolejnych naruszeń ze strony zarządu Dino Polska. Pracownicy są zastraszani przez kierowników regionalnych, którzy sugerują, że udział w strajku może skutkować utratą premii, a nawet pracy. W sklepach wymusza się na pracownikach deklaracje dotyczące udziału w strajku, tworząc listy uczestników. Takie działania, szczególnie w połączeniu z groźbami, mają na celu wywołanie presji i zastraszenie – twierdzi związkowiec.

W Kauflandzie i Biedronce walczą o wyższe pensje
Międzyzakładowa Organizacja OPZZ Konfederacja Pracy prowadzi też spór zbiorowy w Kauflandzie. Domaga się podwyższenia płac zasadniczych o 1200 zł brutto dla każdego pracownika. Związkowcy podkreślają, że obecne stawki są skandalicznie niskie, zbliżone do płacy minimalnej i nie odzwierciedlają rosnącego obciążenia pracą oraz multiplikowanego zakresu obowiązków w sklepach i centrach dystrybucyjnych. Ich zdaniem, rosnące koszty życia powodują, że wielu pracowników pomimo długiego stażu y podejmuje trudną decyzję o odejściu z firmy, co skutkuje większym obciążeniem współpracowników.
– Obecnie w Kauflandzie przygotowujemy referendum strajkowe, które odbędzie się po 20 maja 2026 roku. Aktualnie trwają prace organizacyjne – informuje Wojciech Jendrusiak.
Również pracownicy Biedronki mają sporo do zarzucenia swojemu pracodawcy. Podwyżki płac o 1000 zł i poprawa warunków pracy to główne postulaty związkowców działających w tej sieci. Zależy im również na zwiększeniu liczby pracowników w sklepach, zmianach w systemie premiowym oraz kończeniu pracy maksymalnie o godz. 22.
Przeciążenie pracą i jednodniowe urlopy
Z kolei kłopoty pracowników Stokrotki dotyczą nadmiernego przeciążenia pracą.
– Optymalizacja kosztów polega na redukcji zatrudnienia, co przekłada się na zwiększenie obciążenia pozostałej załogi. Ilość zadań wymusza tempo pracy przekraczające ludzkie możliwości – mówi Bankier.pl Alicja Symbor, Przewodnicząca NSZZ "Solidarność" w Stokrotce. – Pracownicy muszą m.in. przemieszczać wysokie palety, których nie ma możliwości rozłożyć zgodnie z wymogami BHP. To wszystko sprawia, że zamiast rozwijać się zawodowo, często chorują i przechodzą na garnuszek ZUS-u.
Zdaniem przedstawicielki związków zawodowych działających w Stokrotce, urlopy wypoczynkowe są tam udzielane po jednym dniu w narzuconym terminie, a elektroniczny system wniosków urlopowych służy jedynie do maskowania naruszeń praw pracowniczych.
Manipulują grafikiem, aby nie wykazywać nadgodzin?
Według reprezentantki „Solidarności” problemem są też wielokrotne zmiany w grafiku w trakcie miesiąca, co jest wbrew przepisom prawa pracy.
– Manipulacja grafikiem służy m.in. niewykazywaniu nadgodzin. Do tego dochodzi też niejasny system wynagradzania, wysokość zarobków nieadekwatna do ciężkiej pracy, a także pozorny dialog z pracodawcą, który nie uznaje problemów zatrudnionych osób i świadomie prowadzi politykę oszczędności kosztem zdrowia pracowników. Również odpowiedzialność za BHP przerzuca się na pracownika. Natomiast zalecenia wydawane przez PIP nie są realizowane, co świadczy o stosunku naszego pracodawcy do przepisów prawa. Wprowadzane rozwiązania jak np. elektroniczny system wniosków urlopowych, służą do maskowania naruszeń praw pracowniczych. – twierdzi Alicja Symbor. – Dlatego przeprowadziliśmy procedurę sporu zbiorowego. Obecnie trwa referendum strajkowe. Pracownicy głosują zdalnie.
„Nie tak prowadzi się biznes”
Skala nieprawidłowości i narastające spory pokazują, że problemy pracowników handlu mają charakter systemowy. Najbliższe tygodnie - wraz ze strajkami i dalszymi negocjacjami - mogą okazać się kluczowe dla poprawy warunków zatrudnienia w branży.
– Nasze żądania nie są wygórowane. To są podstawowe warunki godnej pracy. Nie tak prowadzi się biznes. Ludzie to nie koszt, ale fundament każdej firmy. Pracownikom należy się szacunek, godne warunki i uczciwe wynagrodzenie – podsumowuje Wojciech Jendrusiak.




























































