REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Praca w Hongkongu - kto ma szansę? [Tam mieszkam]

2015-09-05 21:00
publikacja
2015-09-05 21:00

Wyjechała do Azji dokończyć studia, a po nich została i zaczęła pracę w międzynarodowej firmie konsultingowej w Hongkongu. Jak mówi, znajomość języka chińskiego nie jest w takim miejscu najważniejsza. Ze względu na ogromną konkurencję, o wiele bardziej liczą się potwierdzone kompetencje. Niestety takie, które trudno zdobyć w Polsce.

Najwięcej ofert pracy w Hongkongu dotyczy finansów i branży IT. Najłatwiej zatem znaleźć tam pracę finansiście z kilku- albo kilkunastoletnim doświadczeniem, najlepiej w bankowości inwestycyjnej. Problem w tym, że w Polsce takich specjalistów nie ma albo jest bardzo niewielu, wychodząc więc z tego rynku, znaleźć etat wcale nie jest łatwo. O warunkach do zawodowego rozwoju dla obcokrajowców w Hongkongu w cyklu #TamMieszkam rozmawiam z mieszkającą tam Katarzyną Urbaniak*.

Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl: Chociaż jesteś pracownikiem międzynarodowej firmy konsultingowej w Hongkongu, zarzekasz się, że nie jesteś ekspatem. Do Azji nie wyjechałaś bowiem za pracą, a na studia.

Katarzyna Urbaniak: Ekspata to osoba, która pracuje na tak zwanym międzynarodowym kontrakcie i zmieniła miejsce zamieszkania na inny kraj z inicjatywy i za namową pracodawcy. Ja znalazłam swoją pracę na wewnętrznym rynku pracy w Hongkongu i posiadam lokalną umowę o pracę.

fot. Katarzyna Urbaniak /

Zaczęłam w Polsce uczyć się chińskiego na ostatnim roku studiów i chciałam jakoś ten fakt wykorzystać. Pomyślałam o studiach za granicą, znalazłam odpowiedni program studiów, zaaplikowałam, dostałam się i ostatecznie zdecydowałam się na wyjazd. A teraz już od kilku lat pracuję.

Wakacje na giełdzie

Postawiłaś na naukę chińskiego z rozmysłem, czując, że na rynku pracy jego znajomość będzie za kilka lat cenna?

Nie. Ja po prostu chciałam postawić przed sobą jakieś nowe wyzwanie. Wcześniej uczyłam się hiszpańskiego i pomyślałam o jakimś nowym języku – może arabskim, może chińskim – takim, którego będzie mi się nauczyć trudniej niż hiszpańskiego. Wybrałam chiński, bo wydawał się bardziej praktyczny, a kultura bardziej otwarta na Europę. Można więc powiedzieć, że zamiast chłodnej kalkulacji była to raczej osobista potrzeba szukania nowych wyzwań.

Roczny pobyt na studiach w Hongkongu dał ci tytuł magistra.

Tak - to były studia magisterskie. Analogiczne jak w systemie anglosaskim, gdzie najpierw realizujesz trzyletni program studiów licencjackich, a później rok magisterskich. Ja najpierw zrobiłam studia na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie dodatkowe studia już w Azji.

Od początku planowałaś, że zostaniesz w Hongkongu na dłużej?

To zdecydowanie nie był element planu. Myślałam, że po roku studiów wrócę do Polski. Kiedy kończyłam studia zdecydowałam jednak, że warto spróbować poświęcić kilka lat na inwestycję w doświadczenie zawodowe w Hongkongu.

Jesteś więc ty i tysiące tobie podobnych, polujących na te same etaty. Po pierwsze – gdzie w Hongkongu szukać ofert, żeby znaleźć te potencjalnie interesujące?

Najlepiej jest, jeśli wiemy doskonale w jakich firmach i na jakich stanowiskach chcemy pracować i szukać odpowiednio informacji na stronach tych konkretnych firm. Jeśli natomiast jeszcze nie mamy takiej pewności, pierwszym podstawowym krokiem będzie przeszukanie ofert na portalach z ofertami pracy. W Hongkongu takimi najpopularniejszymi są hk.jobsdb.com oraz recruit.com.hk.

fot. / / EastNews

Równolegle warto chodzić na eventy networkingowe związane z branżą, w której szukamy pracy. W Hongkongu takich spotkań organizowanych jest sporo, zwłaszcza przez izby handlowe bądź organizacje działające przy konsulatach. Są również społeczności internetowe dla profesjonalistów, takie jak np. Meet Up, gdzie można się zapisać i dołączyć do spotkań na żywo. To pozwala poznać więcej ludzi i bliżej ten sektor czy branżę, która nas interesuje.

Oferty pracy, jak rozumiem, w języku angielskim?

Tak! Za to w ich treści pojawiały się wymagania dotyczące również znajomości języka mandaryńskiego i kantońskiego. Posługiwanie się tymi trzema językami można dziś uznać za standard w ofertach na tym rynku. Ze względu na coraz silniejsze stosunki i związek Hongkongu z Chinami, coraz częściej pojawia się wymóg posługiwania się językiem mandaryńskim - oficjalnym językiem Chińskiej Republiki Ludowej. Wielu pracodawców wymaga również znajomości chińskich realiów i organizacji pracy, które różnią się zarówno od hongkońskich, jak i zachodnich.

fot. / / YAY Foto

Ja mówię po mandaryńsku i uważam, że to w dużej mierze przyczyniło się do znalezienia przeze mnie pracy. 

Wiemy, że Hongkong to światowa stolica finansów i handlu międzynarodowego. Widywałaś w ogóle oferty inne niż spoza sektora finansowego?

Faktycznie, 75% ogłoszeń dotyczy tego sektora, bo rynek tak wygląda.

Mimo to, nie pracujesz w bankowości. Skąd ten inny kierunek poszukiwań?

Ja skupiłam się bardziej na branży prowadzącej badania (tzw. Research), dlatego że miałam z nimi do czynienia już wcześniej, sporo podobnych projektów robiłam jeszcze na studiach. Niestety takich ofert nie jest tam dużo, bo nie jest to w Hongkongu popularna branża. Później pomyślałam, że względnie blisko tej dziedziny leży konsulting i skierowałam swoje poszukiwania już w tę stronę. Tym bardziej, że jest to branża, która chętniej przyjmuje ludzi o różnych profilach.

Pamiętasz wymagania jakie, oprócz języków obcych, stawiano kandydatom do pracy w tej branży?

Przede wszystkim weryfikowane są umiejętności analityczne – umiejętność rozumienia danych, pracy z danymi, metodologie podchodzenia do rozwiązywania problemów, myślenie w ustrukturyzowany sposób. Warto również posiadać doświadczenie w pracy nad projektami. Konsulting to również dziedzina, która stawia na absolwentów najlepszych uczelni, rzadziej trafiają tam osoby z przypadku. Jeśli chodzi o wstępne stanowiska w firmie, idealnym kandydatem jest osoba po bardzo prestiżowej uczelni (w Hongkongu dominują absolwenci takich uczelni, jak London School of Economics, Uniwersytet Oksfordzki, Wharton Business School etc.), najlepiej po kierunkach biznesowych bądź inżynierskich. Idealny kandydat powinien się również wykazać doświadczeniem zdobytym na letnich praktykach w bankach lub innych firmach doradztwa biznesowego bądź mieć już pierwsze zawodowe doświadczenia za sobą.

Jaki był odzew na te składane aplikacje?

Wydaje mi się, że porównując rynek pracy w Hongkongu i w Polsce, widać ogromną różnicę pod względem kontaktu z kandydatami do pracy. Tam dostałam mnóstwo zaproszeń na rozmowę. Nie żeby był od razu jakiś tego rezultat, ale przynajmniej czuję, że faktycznie trwa rekrutacja na te stanowiska, o których pisze się w ogłoszeniach.

Same rozmowy rekrutacyjne były podobne jak w Polsce?

Przede wszystkim to wspominam je bardzo dobrze, jako że były mocno interaktywne. Miałam wrażenie, że ludzie którzy mnie rekrutują rzeczywiście chcą mnie bliżej poznać i jak najwięcej się o mnie dowiedzieć. W korporacjach międzynarodowych procesy rekrutacji są jednak mocno zestandaryzowane i warto też przed pójściem na rozmowę dobrze poznać format. Możesz więc bardzo dużo poczytać na ich temat jeszcze przed spotkaniem, przygotować się do pewnych typów pytań. Ja podeszłam do tego przedsięwzięcia na poważnie i przygotowanie zajęło mi dużo czasu. Obejrzałam mnóstwo wykładów na YouTube dotyczących rozmów o pracę w konsultingu (polecam wszystkim zainteresowanym kanał Case Interview Victora Chenga - swoją drogą niesamowita postać)  i rozwiązałam mnóstwo case’ów.

Miałaś choć przez chwilę na etapie poszukiwań pracy w Hongkongu poczucie, że to, że jesteś z Polski daje ci jakąś przewagę? Może trafiłaś na jakieś oferty, gdzie poszukiwano by Polaków do projektów transgranicznych?

Nie, nie ma to tutaj żadnego znaczenia. Wynika to z faktu, że tutejsze relacje gospodarcze z Polską są znikome. Więcej wspólnego mamy jednak z Chinami kontynentalnymi. Na pewno kilka polskich firm współpracuje z firmami w Szanghaju.

Opowiadałaś mi wcześniej, że ostatecznie praca wcale nie przyszła szybko.

Pomimo dynamicznej gospodarki Hongkongu, kiedy jesteś absolwentem ze skromniejszym doświadczeniem czy praktykami realizowanymi jeszcze w Polsce, nie jest łatwo. Jednak dałam sobie trochę więcej czasu udało mi się znaleźć wymarzoną pracę, z której jestem bardzo zadowolona.

Komu najłatwiej będzie znaleźć pracę w Hongkongu? »

Dla ludzi o jakim profilu zawodowym warunki będą tu sprzyjające?

Najłatwiej znaleźć tam pracę finansiście z kilku- albo kilkunastoletnim doświadczeniem w bankowości inwestycyjnej. Pożądani są też pracownicy sektora IT. Choćby ze względu na to, że banki, ale i inne firmy intensywnie rozwijają coraz nowocześniejsze usługi. W temacie języka mandaryńskiego - myślę, że nadal jest to drugorzędna kwestia, ale z roku na rok, ze względu na sytuację polityczną Hongkongu, nabierająca coraz większego znaczenia. Oczywiście zawsze się przydaje, ale uważam, że żeby posługiwać się chińskim w biznesie, trzeba przeznaczyć na naukę naprawdę dużo czasu. Bycie absolwentem sinologii, ale bez innych kierunkowych kompetencji też nie zapewni początkowo świetnej pracy. Jeśli natomiast masz potwierdzone osiągnięcia w finansach w globalnym środowisku biznesowym, to nawet nie mówiąc po chińsku, powinieneś znaleźć tam swoje miejsce. Problem w tym, że w Polsce takich specjalistów jest wciąż mniej niż na Zachodzie. Wychodząc więc z tego rynku trzeba się przygotować na to, że znalezienie pracy w Hongkongu może być wyzwaniem.

fot. / / EastNews

Problemem może być też wiza. Żeby ubiegać się o tę pracowniczą, trzeba spełnić zapis mówiący o konieczności wniesienia wartości dodanej do tamtejszej gospodarki oraz posiadaniu umiejętności, których nie ma na rynku wewnętrznym.

Ty znalazłaś się w Hongkongu na wizie studenckiej?

Tak, swój pobyt rozpoczynałam na wizie studenckiej. Jeśli ukończysz studia wyższe i jesteś absolwentem tamtejszej uczelni, przysługuje ci prawo do szukania pracy na rynku w Hongkongu do roku po ukończeniu studiów i ułatwia ewentualnie potencjalnemu pracodawcy aplikowanie o wizę pracowniczą dla takiej osoby. To ułatwienie wizowe z pewnością przyczyniło się do mojego obecnego sukcesu zawodowego.

Jak dużo czasu upłynęło do podpisania umowy o pracę, jakiej szukałaś?

Cała rekrutacja trwała około trzy miesiące. Zresztą to, że te procesy trwają długo, jest typowe dla wielu korporacji.

Dostałaś więc pracę i… zaczęłaś celebrować z Chińczykami lunche.

Nie wiem, czy użyłabym słowa celebrować. Faktycznie lunch to jeden z elementów biurowej kultury w Hongkongu. To on dzieli dzień na część przedpołudniową i popołudniową.

To we wszystkich firmach ta sama pora?

Tak – lunch trwa od 12:00 do 14:00, możesz więc mieć przerwę od 12:00 do 13:00 lub od 13:00 do 14:00 lub pomiędzy. O tych porach wszyscy naraz wychodzą z biura, a we wszystkich restauracjach w dzielnicy biznesowej pojawiają się prawdziwe tłumy. To powoduje, że czasami cała twoja przerwa upływa na czekaniu na złożenie zamówienia.

fot. / / YAY Foto

Pracujesz w miejscu, gdzie te tłumy są faktycznie najgorszych rozmiarów?

Ze względu na projektową naturę mojej pracy, pracowałam już w różnych dzielnicach Hongkongu. Z wyjątkowych tłumów znany są zwłaszcza Wan Chai i Causeway Bay. Praktyka nauczyła mnie jednak, że aby uniknąć tłumów, trzeba się po prostu nauczyć odpowiednio nawigować pomiędzy godzinami szczytu - przyjeżdżać do pracy sporo wcześniej (czyli na przykład iść na siłownię w biurowcu rano przed pracą), wyjść na lunch trzy minuty przed 12:00. Drobne triki pozwalają żyć w Hongkongu niezwykle wygodnie i unikać potencjalnych miejskich przeszkód.

Godziny pracy w Hongkongu są  rozciągnięte. Czy mieścisz się w tym stereotypie pracującego bez końca Hongkongu?

Rzeczywiście kultura pracy w Hongkongu wspiera „siedzenie po godzinach”. Ma to swoje uwarunkowania w lokalnej chińskiej kulturze, gdzie etyka ciężkiej pracy jest bardzo silna. Ludzie traktują długie godziny pracy jako coś zupełnie normalnego. Mimo że umowy o pracę zazwyczaj posiadają zapisek o godzinach pracy pomiędzy 9:00 a 18:00, mało kto wychodzi z biura o tej porze. W moim sektorze tym bardziej jest to powszechne zjawisko, ponieważ pracuję zawsze dla klienta i blisko klienta, więc muszę być gotowa na to, by odpowiadać jego biznesowym potrzebom nawet późno w nocy. Jest to również specyfika tej branży.

fot. / / YAY Foto

Hongkong przyciąga ludzi wykształconych i bardzo często młodych. Po tym, jak już opuszczą swoje biura kilkanaście godzin później, idą przede wszystkim się wyspać czy istnieje tu wśród obcokrajowców silna kultura spędzania wolnego czasu razem?

To ciekawe pytanie. Na pewno trzeba zaznaczyć, że część ludzi w korporacjach pracuje tu w weekendy.

Przychodzą do biura?

Wydaje mi się, że raczej pracują z domu. Natomiast wolny czas ci pracownicy korporacji, których znam, chętnie spędzają ze współpracownikami. Popularną formą spędzania czasu w weekend jest dla nas sport. Przedsiębiorstwa często organizują różne drużyny sportowe, turnieje. Wiele firm wystawia tutaj swoje zespoły w zawodach Dragon Boats (Smocze Łodzie). Jest to nie tylko głęboko zakorzeniona w Hongkongu tradycja chińska, ale również dyscyplina wioślarska oparta na pracy zespołowej. Dragon Boat to łódka, na której płynie od 10 do 50 osób, z których każda połowa wiosłuje po innej stronie. Tak więc by łódź płynęła szybko i w odpowiednim kierunku, trzeba się dobrze zsynchronizować. Te treningi odbywają się zwykle w sobotę i wraz z dojazdem na plażę w Stanley zajmują praktycznie cały dzień. Ma to fajny wymiar integracyjny i sporo obcokrajowców czy ekspatów, jak również lokalnych Chińczyków pojawia się tam, traktując ten czas nie tylko jako trening czy zabawę, ale również jako dobrą okazję do networkingu.

Zdobyte kontakty przydadzą się przy zmianie pracy. Hongkong to środowisko często i chętnie migrujących pracowników?

Moim zdaniem Hongkong słynie z rotacji pracowników. Ludzie zmieniają pracę non-stop. Tak jak u nas mówi się, że optymalny czas do spędzenia w jednej firmie to dwa lata, to w Hongkongu raczej będzie to rok. Hongkong jest też geograficznie niewielkim terenem, więc z logistycznego punktu widzenia nie ma większego znaczenia, czy pracujesz tu, czy kilka wieżowców dalej.

Jak się walczy o pracownika w takich warunkach?

Główny bodziec to nadal zarobki.

Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę kosmiczne ceny mieszkań.

Faktycznie, rynek nieruchomości to tutaj palący problem. Powierzchnia Hongkongu jest ograniczona, a jeśli spojrzysz na krzywą populacyjną, ludności cały czas przybywa (głównie za sprawą migracji, gdyż przyrost naturalny w Hongkongu jest, podobnie jak w innych krajach rozwiniętych, bardzo niski bądź ujemny). Trend na rynku nieruchomości jest zatem - z krótkimi przerwami, jak na przykład podczas epidemii SARS w 2003 roku - rosnący. Rząd walczy z cenami, ale w obliczu obecnej sytuacji politycznej i związku z Chinami, nie jest to łatwe. Wynajem mieszkania zatem to przeważnie duże obciążenie dla domowego budżetu mieszkańców Hongkongu. Doradcy na rynku mieszkań mówią, że fajnie, jeśli nie wydajesz tu na mieszkanie więcej niż 50% pensji.

Skoro mowa o nieruchomościach. Mieszkasz w regionie, który często nawiedzają tajfuny. Podobno nie są zbyt dotkliwe dla Hongkongu, który jest do nich dobrze przygotowany. Ale mimo to, co roku w sezonie zdarza się, że biura są zamykane. Jak wtedy funkcjonuje to tętniące na co dzień pracą miasto?

Tak, w Hongkongu jest sporo szczególnych procedur, tzw. special weather arrangements, które normują zachowanie w czasie tych nadzwyczajnych zdarzeń. W sezonie tajfunowym może wystąpić od trzech do czterech tajfunów. Najczęściej przechodzą w nocy, ale jeżeli tajfun zdarzy się w dzień albo potrwa pół dnia, to zdarza się, że nie musisz przychodzić do pracy.

Specjalny system alarmowy określa stopień zagrożenia w skali od 1 do 8. Jeśli obowiązuje „jedynka”, to idziesz do pracy. Jeśli „trójka”, jest to poziom alarmowy, ale idziesz do pracy. Jeśli „ósemka” - zostajesz w domu. Przeważnie tajfun nabiera na sile i w końcu dochodzi do ósmego stopnia, więc przy trzecim stopniu ostrzeżenia ludzie właściwie zaczynają się już powoli pakować. Tylko że jeśli ostrzeżenie zostanie z powrotem obniżone do „trójki”, w ciągu dwóch godzin musisz wrócić do biura. Chyba że jest już po 14:00, wtedy nie wracasz.

Informacje o obowiązującym stopniu ostrzeżenia firmy wystawiają w lobby. Na bieżąco o stanie pogodowym informują również środki masowego przekazu, media społecznościowe oraz transport publiczny. Trudno zatem informacje o tajfunie przegapić. Również ze względu na to, że w chwilę na przystankach pojawiają się tłumy ludzi. W sklepach podczas T1 albo T3 formują się spore kolejki, gdyż ludzie przygotowują się na czas, gdy wszystko będzie pozamykane. Zazwyczaj jednak tajfun trwa do 24 godzin. Przy 8. stopniu ostrzeżenia miasto rzeczywiście zamiera.

Musimy kończyć, a ja myślę sobie, że te tajfuny to dla miejscowych nic przy ostatnich gwałtownych wydarzeniach na giełdzie. Widzisz na ulicach poruszenie? Niezadowolenie tych, którzy inwestowali, mimo że się na tym nie znali?

W Hongkongu bardzo dużo ludzi inwestuje na giełdzie. Wszyscy rano i późnym popołudniem śledzą indeksy giełdowe na specjalnych aplikacjach. Giełda w Hongkongu powiązana jednak jest w bardzo dużej mierze z tym, co dzieje się na rynkach finansowych w Stanach Zjednoczonych i to giełda w Stanach ma największy wpływ na kierunek indeksów. Oczywiście niedawne wydarzenia na giełdzie w Chinach, powiązane jeszcze z załamaniem się rynku w Grecji, wpłynęły niezwykle mocno na rynki globalne. Podobny spadkowy trend zatem zanotowała giełda w Hongkongu. Nastroje są więc dość nerwowe, choć rząd uspokaja inwestorów i w tej chwili nie zamierza ingerować.

Rozmawiała Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl

*Katarzyna Urbaniak opisuje życie w Azji na blogu hongkongdreaming.pl

Materiał jest częścią projektu „Tam mieszkam”

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Women on Boards na ostatniej prostej. Firmy czekają na decyzję prezydenta
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (34)

dodaj komentarz
~mozenkar
Realfinance? Kilka pozytywów jakie przychodzą mi do głowy – możliwość dużych zarobków, atmosfera i czas pracy, pomoc ze strony kierowników czy też pakiet szkoleń. Ogólnie fajnie mi się tam pracowało, miło wspominam spędzony tam czas.
~TANDEM
Czytając nieprzytomne gadanie Pani redaktor i tej śmiesznej kobiety z Hongkongu nasunęło mi się jedno pytanie: Czym różni się FASZYZM od KORPORACJONIZMU? Dalibóg nie wiem. Ale jedna myśli mi się nasuwa: CHYBA TYLKO MUNDURKAMI. Nie ma co; wierne córy Janusza Korwin-Mikkego albo Balcerowicza. Moje dzieci na szczęście nie są tak porąbane. HEJ !!!!
~Wyrozumiały
Iba, piszesz, że nie jestes Polka. To po co wypisujesz te rzeczy na polskim portalu. 99% Polaków nue jest w stanie zrealizować tego , co polecasz. Urodzili sie w innym miejscu, maja innych rodziców i inne możliwości i umiejetności. Tak więc nie obrzydzaj Polakom ich ojczyzny, bo innej mieć nie będą.
~Grzechu_comeback
Tak jak i Ojca i Matkę ma się jedną, tak i Ojczyzna jest jedna i żadną inną się jej nie zastąpi ani na inną się jej nie wymienia. No, chyba że temat dotyczy lewaka. To wtedy i ojców może być kilku i matki ze dwie możliwe... a Ojczyzna? Kraj Rad to jego Ojczyzna.
~E1508179900000112011
Oferta aktualna ....!
~Trav
Komentarze jak zwykle na wysokim poziomie. Wszyscy pisza co to za zycie, ze nie ma czasu na rodzine. Niestety tak to wyglada, najpierw przez kilka lat trzeba popracowac czesto zostajac do w pracy do 20 -22, mi sie zdarzalo zostawac do 3 - 4 nad ranem. Za to pozniej zdobyte doswiadczenie szybko procentuje, a prestizowe firmy konsultingowe Komentarze jak zwykle na wysokim poziomie. Wszyscy pisza co to za zycie, ze nie ma czasu na rodzine. Niestety tak to wyglada, najpierw przez kilka lat trzeba popracowac czesto zostajac do w pracy do 20 -22, mi sie zdarzalo zostawac do 3 - 4 nad ranem. Za to pozniej zdobyte doswiadczenie szybko procentuje, a prestizowe firmy konsultingowe otwieraja wiele nowych drzwi. Sam pracowalem w Chinach i uwazam to za bardzo ciekawe doswiadczenie, otworzylo mi to drzwi do pracy w Luksemburgu, a wy dalej pracujcie sobie do 16 i narzekajcie, ze na nic was nie stac. pozdrawiam
~Grzechu_comeback
Trzeba było tak od razu: dolary,marki, szylingi, ja wszystkie całoooować chcę!
Zanim będziesz wyjeżdżał z takimi szczeniackimi tekścikami to popróbuj jednego i drugiego, będziesz miał wiedzę w temacie. Co warto a co nie.
Po co ci kasa, skoro kierat ściągasz po 22? W takiej Norwegii ludzie też wybierają rodzinę zamiast pracy
Trzeba było tak od razu: dolary,marki, szylingi, ja wszystkie całoooować chcę!
Zanim będziesz wyjeżdżał z takimi szczeniackimi tekścikami to popróbuj jednego i drugiego, będziesz miał wiedzę w temacie. Co warto a co nie.
Po co ci kasa, skoro kierat ściągasz po 22? W takiej Norwegii ludzie też wybierają rodzinę zamiast pracy do 22, bo co? "nieudacznicy"? Widocznie Luksemburg to nie cały świat.
To najczęściej syndrom słomy w butach pcha ludzi na salony by udowadniali sobie i sąsiadom jacy to oni bogaci i obrotni ;)
Sztuką jest zostać TUTAJ i sobie radzić tak by mieć "stołek", kasę i rodzinę i pracować do.... 15:45! Tylko 5 dni w tygodniu. Można? Można! Bez wojny szczurów. Wystarczy trochę talentu i urok osobisty :)
A słomy w butach nie ma się co wstydzić i od niej uciekać. Ma dobre własności izolacyjne, więc w butach się nada.
~cykor21
Pracować tak długo to można, ale jak się prowadzi swój biznes, a praca w 'prestiżowych' firmach konsultingowych to dobre dla ludzi z niską smooceną, którzy się cieszą tym, że pracują po 80h w tygodniu, a w przeliczeniu na godzinę to zarabiają koło średniej krajowej.
~Trav odpowiada ~Grzechu_comeback
Talent i urok osobisty to chyba jak chcesz byc sekretarka, ja pracuje w Bankowosci Inwestycyjnej i tutaj bardziej liczy sie ciezka praca + efekty. Sloma w butach, bo ktos jest ambitny i ma cele w zyciu do ktorych dazy? ciekawe podejscie i chyba nie warte mojego czasu by to komentowac :)
~Grzechu_comeback odpowiada ~Trav
jednak skomentowałeś.... ambicja (i cele) to jedno a słoma to inna sprawa, klarownie wyżej przedstawiona. Czas jest również potrzebny na czytanie książek, to naprawdę wiele daje! Talent sprawia, że ciężka praca może być lżejsza. Urok osobisty sprawić może, że skuteczność może również się zwiększyć.Trzeba szukać w sobie "wartości jednak skomentowałeś.... ambicja (i cele) to jedno a słoma to inna sprawa, klarownie wyżej przedstawiona. Czas jest również potrzebny na czytanie książek, to naprawdę wiele daje! Talent sprawia, że ciężka praca może być lżejsza. Urok osobisty sprawić może, że skuteczność może również się zwiększyć.Trzeba szukać w sobie "wartości uniwersalnych", lub inaczej, bo będzie jak wcześniej.... trzeba starać się wykorzystywać swój potencjał w wielu sytuacjach/zawodach zamiast alokować je wyłącznie do "niższych" (w domyśle) stanowisk. "Bankowość Inwestycyjna" (och och, duża litera) to też nie cały świat :) Miej dalej sobie te cele. Nikt ci nie chce odebrać. Tylko nie zapomnij się kiedyś przespać (i coś zjeść). Sen pomaga w pracy (również w Bankowości Inwestycyjnej), procesy myślowe, w tym czytanie ze zrozumieniem, lepiej działają.

Powiązane: Hongkong

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki