Zamiast cyfrowej gotówki będzie specyficzny rodzaj „cyfrowego depozytu”. Środki przechowywane w postaci e-juana od stycznia 2026 r. mogą przynosić odsetki. To efekt zmiany wizji chińskiego banku centralnego i potwierdzenie, że CBDC potrzebuje niekonwencjonalnego wsparcia, jeśli ma osiągnąć powszechną akceptację.


Idea cyfrowego pieniądza banku centralnego ma już za sobą ponad 10-letnią historię i coraz wyraźniej widać, że wizje poszczególnych banków podążają w zupełnie innych kierunkach. Przykładem skrajnie niechętnej CBDC postawy mogą być Stany Zjednoczone, gdzie ideę cyfrowego dolara zarzucono, zdając się na sektor prywatny i digitalizację pieniądza poprzez regulacyjne wsparcie dla stablecoinów.
W strefie euro z kolei pomysł ma nadal mocne instytucjonalne poparcie, ale ograniczony zakres. E-euro ma trafić, już w 2029 r., przede wszystkim do gospodarstw domowych, w limitowanej ilości i pełnić rolę rozwiązania płatniczego konkurującego na rynku detalicznym z uzależnionymi od zagranicznych graczy systemami opartymi na pieniądzu bezgotówkowym.
Najbardziej zaawansowany cyfrowy pieniądz na świecie
Na tym tle wydawało się, że Chiny mogą stanowić przykład gospodarki, w której CBDC będzie najbliższe pierwotnej i szerokiej wizji cyfrowego pieniądza będącego bezpośrednim zobowiązaniem banku centralnego, podobnie jak gotówka. Cyfrowy juan już pojawił się na rynku i był wykorzystywany w wielu scenariuszach – od płatności online do offline, rozliczeniach detalicznych i hurtowych, a także w eksperymentach z płatnościami transgranicznymi. Jednocześnie nie miał bezpośredniej konkurencji w postaci prywatnych cyfrowych aktywów pełniących rolę quasi-pieniądza, co jest efektem rygorystycznych regulacji prawnych.
Ludowy Bank Chin podzielił się niedawno statystykami dotyczącymi wykorzystania cyfrowego juana. System do końca listopada 2025 r. przetworzył 3,48 mld transakcji o łącznej wartości 16,7 bln RMB. Aktywowano 230 mln portfeli dla osób fizycznych i blisko 19 mln dla podmiotów gospodarczych. Poprzez eksperymentalny „łącznik” CBDC mBridge rozliczono ponad 4 tys. transgranicznych transakcji o wartości 387 mld RMB.

Wyniki jednak nie zadowalają banku centralnego. Jak wskazano w artykule Lu Lei, zastępcy prezesa Ludowego Banku Chin, „w odpowiedzi na rzeczywiste wyzwania i trzymając się podejścia zorientowanego na problemy, (…) cyfrowy juan przejdzie z ery cyfrowej gotówki do ery cyfrowych pieniędzy depozytowych”.
CBDC 2.0 w chińskiej wersji
"Przyszły cyfrowy juan będzie nowoczesnym cyfrowym środkiem płatności i cyrkulacji w ramach systemu finansowego, ze wsparciem technicznym i nadzorem zapewnianym przez bank centralny, posiadającym cechy zobowiązań banków komercyjnych, opartych na rachunkach, kompatybilny z technologią rozproszonego rejestru. Będzie posiadał funkcje miary wartości, przechowywania wartości oraz środka płatności transgranicznych” – tak brzmi kluczowy fragment wypowiedzi zarysowującej założenia „CBDC 2.0”.
Z praktycznego punktu widzenia oznacza to, że od 1 stycznia 2026 r. salda cyfrowego juana przechowywane w instytucjach bankowych mogą przynosić odsetki, podobnie jak depozyty. Są one również objęte systemem gwarantowania na zasadach analogicznych do rachunków bankowych. Salda cyfrowego juana zostają uznane za część bazy depozytowej i objęte rezerwą obowiązkową. W przypadku instytucji niebankowych (np. płatniczych) saldo e-juana będzie uznane za zobowiązanie takiego podmiotu wobec użytkownika-płatnika.
Tę fundamentalną zmianę prezentuje się jako efekt wcześniejszych doświadczeń i dalsze rozwinięcie dwuszczeblowej architektury CBDC, w której emitentem był bank centralny, ale instytucje komercyjne wydawały portfele i obsługiwały m.in. ich zasilanie. Argumentem ma być także połączenie w jednym instrumencie zalet gotówki i przewag pieniądza bezgotówkowego. W praktyce to jednak rewolucja, sprawiająca, że cyfrowy pieniądz banku centralnego przestaje być pieniądzem banku centralnego i staje się nieznaną wcześniej hybrydą.
Rzeczywiste przyczyny zwrotu w kierunku rozwoju chińskiego CBDC trudno jest uchwycić, bazując wyłącznie na oficjalnej komunikacji. W komentarzach przewijających się w zachodnich mediach biznesowych widać oznaki dezorientacji. Chociaż wspomina się o „konkurencji” z amerykańskim modelem cyfryzacji pieniądza, to nie jest jasne, na czym miałaby ona polegać i jak zmiana modelu przełożyć ma się np. na wzrost popularności juana w rozliczeniach międzynarodowych. Bardziej prawdopodobna wydaje się hipoteza o wewnętrznych czynnikach ewolucji wizji banku centralnego. Zrównanie statusu e-juana z konkurencyjnymi formami pieniądza może przyspieszyć rozwój schematu, ale zapewne to tylko jedna z części planu, który będzie stopniowo wychodził na światło dzienne.


























































