REKLAMA
ZAPISY

Potrzebne są kredyty o stałej stopie procentowej

Bogusław Półtorak2006-06-09 15:14
publikacja
2006-06-09 15:14
Polski rynek kredytów mieszkaniowych jest w tej chwili jak rozpędzony pociąg. Trudno go będzie zatrzymać metodami administracyjnymi, bo zainteresowane banki łatwo nie oddadzą pola. Pamiętać należy jednak, że zaostrzenie wymaganej zdolności kredytowej dla kredytów walutowych nie jest ideą samą dla siebie. Przede wszystkim ma ona chronić stabilność systemu bankowego i depozyty w nich ulokowane. W przypadku boomu kredytowego banki koncentrują w sobie zbyt wysokie ryzyko i mogą narazić swoich klientów na utratę ich pieniędzy składanych na kontach i lokatach. Na świecie podobne ograniczenia, np. w Niemczech również istnieją. Tam banki mają sposoby, aby obejść ograniczenia przekształcając kredyty w papiery wartościowe - listy zastawne lub obligacje - i w ten sposób mogą taniej finansować akcję kredytową. W Polsce banki tego jeszcze nie robią, dlatego nie radzą sobie z wymogami kapitałowymi stawianymi przez nadzór bankowy. Z uwagi na dużą konkurencję w dłuższej perspektywie banki na pewno jednak znajdą rozwiązanie, aby kredyty były bardziej dostępne, np. dokonując ich sekurytyzacji, czyli sprzedaży i refinansowania poprzez fundusze inwestycyjne. Wprowadzane i planowane rozwiązania w tym zakresie nadzoru bankowego tylko cywilizują ten proces, zmuszając banki do działania. Taka forma finansowania nie byłaby już objęta ograniczeniami, a kredyty mogłyby być tańsze.

Z punktu widzenia kredytobiorców problemem w chwili obecnej tak naprawdę nie są koszty kredytów - kredyty złotowe są już oprocentowane na poziomie bliskim kredytom w strefie euro, wyjątkiem incydentalnym jest frank szwajcarski. Prawdziwym problemem są szybko rosnące ceny nieruchomości z uwagi na ograniczoną podaż. Rząd proponując tzw. kredyty z dopłatą - vide kuriozalny projekt ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania - tylko przyczyni się do dalszego wzrostu popytu i niestety kolejnych wzrostów cen. Efekt będzie taki, że mieszkanie będzie jeszcze trudniej dostępne, a kredytobiorcy będą musieli bardziej się zadłużać. Prawdziwym rozwiązaniem jest więc uwolnienie gruntów, których brak w tej chwili głównie winduje ceny mieszkań - stanowi on już nawet 30 proc. ceny, a o tym jak na razie jest cicho. Zatrzymanie wzrostu cen pozwoliłoby zatrzymać niekorzystne zjawisko wydłużania się maksymalnego okresu kredytowania i zaciągania kredytów bez udziału własnego. Z punktu widzenia kredytobiorców ostatecznym rozwiązaniem problemu kredytów walutowych jest przyjęcie euro, co pozwoliłoby udzielać tanie 20, 30-letnie kredyty mieszkaniowe o stałych stopach procentowych. Takie rozwiązanie pozwoliłoby nie tylko unikać ryzyka walutowego, ale z góry określałoby naszą zdolność kredytową i zabezpieczałoby przed wahaniami stóp procentowych. Zwolennicy różnych cudownych pomysłów na kredytowanie mieszkań w Polsce zdają się jednak o tym zapominać i fundują kolejne stresy dla nabywców mieszkań.

dr Bogusław Półtorak, Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Grube wypłaty w firmach pożyczkowych. Właściciele wzbogacili się o setki milionów
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~daniel_bolo
Pozdrawiam Pana Doktora. Jak zwykle mądre słowa. Z tym pociągiem do "pociągu na kredyty" także się zgadzam, choć chciałbym aby rynek pokazał jeszcze na co go stać. Zoabczymy także co pokaże NBP :) pozdrawiam

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki