

Ponad połowa polskich internautów ma profile w mediach społecznościowych. Nie wszyscy pamiętają, że przy korzystaniu z nich potrzebna jest rozwaga. Nie umieszczajmy zdjęć dokumentów z danymi osobowymi. Uważajmy na fałszywych znajomych czy nieuczciwych organizatorów zbiórek charytatywnych. Nieroztropne zachowanie może ułatwić złodziejom dostęp do naszych pieniędzy.
Jeśli chcemy zminimalizować ryzyko związane z korzystaniem z portali społecznościowych, to przede wszystkim musimy sobie zdać sprawę z tego, że zagrożenia istnieją. Gdy już o tym wiemy, zastanówmy się, jakie jest prawdopodobieństwo, że mogą nas dotyczyć i jakie stosujemy metody ostrożności, by im zapobiegać.
Do najczęściej występujących zagrożeń zalicza się kradzież danych. Złodzieje czyhają na okazje. Niekiedy użytkownicy portali społecznościowych są zbyt ufni i za mało przewidujący. Z licznych eksperymentów i doniesień medialnych wynika, że wystarczy zaledwie kilka minut, by zniknęły pieniądze z karty płatniczej, której zdjęcie ktoś umieścił na swoim profilu. Niekiedy kradzież się nie udaje - szybko zareaguje administrator portalu i zlikwiduje post albo bank zauważy dziwne transakcje i zablokuje kartę. Niekiedy jednak złodziejowi udaje się dostać do pieniędzy na koncie innej osoby.
Co prawda rzadko się zdarza, by na portalach społecznościowych umieszczano zdjęcie karty kredytowej z dwóch stron (czyli z nazwiskiem i imieniem, numerem karty i numerem CVC), ale w niektórych krajach przy transakcjach internetowych nie jest potrzebne podanie numeru CVC. Jeśli więc komuś się wydaje, że postępuje bezpiecznie, bo pokazuje tylko jedną stronę karty – to tak nie jest. Podobnie nie powinno się zamieszczać zdjęć dowodów osobistych, prawa jazdy, świadectw czy innych dokumentów z danymi osobowymi właściciela. Właściciele dzielą się radością np. z osiągniętego sukcesu, a nie pomyślą, że udostępniają dane: imię i nazwisko, datę urodzenia, imiona rodziców, numer i serię dowodu osobistego, numer PESEL. Ich umieszczenie świadczy o braku ostrożności i braku wyobraźni. Pomagamy potencjalnym cyberzłodziejom w kradzieży naszej tożsamości. Przestępcy mogą się pod nas podszyć i na przykład zaciągnąć pożyczkę w parabanku lub zamówić drogie usługi abonamentowe telefonii komórkowej. Z ostatniego Raportu o dokumentach InfoDOK przygotowanego przez Związek Banków Polskich wynika, że w trzecim kwartale zeszłego roku próbowano 1,7 tys. razy wyłudzić kredyt (na kwotę ponad 130,5 mln zł) w bankach, korzystając z cudzych dokumentów.
Warto pamiętać, że nigdy nie mamy pewności, kto czyta nasze posty i jaki użytek zamierza z tego zrobić. Przestępcy zakładają fikcyjne konta, podają nieprawdziwe dane i cudze zdjęcia. Pamiętajmy, że to od nas zależy, jakie informacje uzyskają inni. Korzystajmy z opcji „ustawienia prywatności” – sprawdźmy, które informacje o nas mają być dostępne dla wszystkich, a które dla znajomych. Eksperci Fundacji Wiedza to Bezpieczeństwo polecają, by przed publikacją osobistych informacji albo zdjęć zadać sobie pytania, czy chcę, żeby grono osób to zobaczyło oraz czy może to mieć dla mnie jakieś negatywne skutki.
Kolejnymi zagrożeniami jest phishing (dokładniej ten problem omówiliśmy w tekście – tu link) lub możliwość zainfekowania urządzenia, z którego korzystamy z portalu społecznościowego, złośliwym oprogramowaniem (te kwestie zostały zrelacjonowane w tekście – tu link). Niekiedy programy cyberprzestępców schowane są w zdjęciach, a niekiedy w wiadomościach.
Złodzieje wykorzystują także portale społecznościowe do przeprowadzenia fałszywych akcji charytatywnych. Podszywają się pod osoby potrzebujące i nakłaniają innych do wpłat. Jeśli zamierzamy wesprzeć akcję, to zanim przekażemy pieniądze na wskazane konto bankowe, sprawdźmy, czy rzeczywiście istnieje organizacja, która zbiera pieniądze, czy jest zarejestrowana. Ostrożnie traktujmy prośby wysłane od prywatnych osób.
Niestety, równie ostrożnie należy traktować prośby o „polubienie” zdjęcia. Być może rzeczywiście dziecko znajdujące się na zdjęciu prosi o to, by uzbierać określoną liczbę polubień, ale już mniej prawdopodobne, że za określoną liczbę polubień jakaś firma czy administrator portalu zobowiązał się wesprzeć finansowo potrzebującego. Zazwyczaj polubienia potrzebne są do wyceny strony czy portalu i służą celom handlowym, a nie charytatywnym.
Projekt realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.































































