REKLAMA

Popyt na kredyty hipoteczne mocno w górę

2020-02-07 10:05
publikacja
2020-02-07 10:05
fot. Grand Warszawski / Shutterstock

W styczniu 2020 r. klienci banków złożyli wnioski o kredyty mieszkaniowe na kwotę o 24,5 proc. wyższą niż rok wcześniej. Z danych zebranych przez BIK wynika, że wyższa była także liczba wnioskodawców.

Biuro Informacji Kredytowej opublikowało najnowszy odczyt BIK Indeksu – Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. W styczniu 2020 r. w przeliczeniu na dzień roboczy kredytodawcy przesłali do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą aż o 24,5 proc. w porównaniu ze styczniem poprzedniego roku.

/ BIK

Z danych biura wynika, że w dalszym ciągu wzrost zainteresowania finansowaniem hipotecznym napędzany jest przed dwa silniki. Po pierwsze, rośnie średnia kwota kredytu, o który wnioskują klienci. W styczniu wyniosła ona 287 tys. zł i była o 8,6 proc. wyższa niż w styczniu 2019 r.

Po drugie, rośnie także liczba osób wnioskujących o kredyty mieszkaniowe. W styczniu 2020 r. o finansowanie starało się 37,3 tys. klientów, wobec 34 tys. rok wcześniej. Oznacza to wzrost o 9,7 proc. rok do roku.

Styczniowy odczyt jest piątym z rzędu o wyższej wartości niż miesiąc wcześniej. Można zatem powiedzieć, że popyt jest nie tylko wyższy niż przed dwunastoma miesiącami, ale obserwujemy także rosnący dystans pomiędzy zapotrzebowaniem na kredyty zgłaszanym obecnie a popytem odnotowanym na 12 miesięcy przed poszczególnymi obserwacjami.

Biuro Informacji Kredytowej monitoruje dane o zapytaniach spływających z banków i na tej podstawie przygotowuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Klienci wnioskujący o finansowanie hipoteczne sprawdzani są przez banki w BIK-u, a biuro otrzymuje m.in. dane dotyczące wysokości potencjalnego zobowiązania. Do obliczenia indeksu brane są kredyty o kwotach poniżej 1 mln zł i z wyłączeniem wielu zapytań o tego samego klienta w ciągu kolejnych 90 dni (co pozwala wykluczyć efekt wynikający z częstej praktyki starania się o finansowanie w kilku bankach jednocześnie).

MK

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (53)

dodaj komentarz
ominbus
Szkoda młodych ludzi ale ceny nie spadną. W dużych miastach gdzie jest największy popyt na nieruchomości jest mnóstwo ludzi 40-60 letnich, którzy dysponują gotówką lub mają zdolność kredytową. Generują popyt, bo w długim okresie nie można stracić na nieruchomości w dużych miastach (może jedyny wyjątek to frankowicze Szkoda młodych ludzi ale ceny nie spadną. W dużych miastach gdzie jest największy popyt na nieruchomości jest mnóstwo ludzi 40-60 letnich, którzy dysponują gotówką lub mają zdolność kredytową. Generują popyt, bo w długim okresie nie można stracić na nieruchomości w dużych miastach (może jedyny wyjątek to frankowicze z 2007 i 2008 roku)
silvio_gesell
Każdy musi sobie dać rady sam, nie ma zmiłuj, instytucje nie działają gdy populacja spada.
szeregowy_forumowicz
Zapytaj Moskwę o inny przekaz.
szeregowy_forumowicz
I zbieraj pieniądze na pozew, nawet weekend jest dobry na obmyślanie strategii, to wszystko dla twojego dobra.
szeregowy_forumowicz
A na koniec uzasadnij dlaczego miałaby być korba przy spadającej populacji, czekam :D
art00r1
jsunday, ja tu rzadko piszę komentarze, ale to co wypisujesz skłoniło mnie do napisania tego komentarza.
Nie jestem rentierem, nie zajmuję się nieruchomościami. Pracuję sobie na etacie w branży, która z nieruchomościami ma wspólnego nic. No może poza tym, że pracuję w budynku :)
Teorie, o których piszesz,są
jsunday, ja tu rzadko piszę komentarze, ale to co wypisujesz skłoniło mnie do napisania tego komentarza.
Nie jestem rentierem, nie zajmuję się nieruchomościami. Pracuję sobie na etacie w branży, która z nieruchomościami ma wspólnego nic. No może poza tym, że pracuję w budynku :)
Teorie, o których piszesz,są kompletnym zaprzeczeniem tego, co dzieje sie w moim przypadku. Mieszkam na warszawskiej Pradze - 5 km do centrum-centrum, b. dobrze rozwinięta komunikacja, stary blok (choć wyremontowany) stoi w dość cichej i zielonej okolicy. Mieszkanie 65 m2, wykończenie to powiedzmy średni-wyższy standard. Zacząłem się zastanawiać nad budową domu i pomyślałem, że może sprzedam mieszkanie i przemęcze się z 1.5 roku u rodziców, budując w tym czasie dom. Wystawiłem swój "kwadrat" za 10 tys/m2. W ciągu 2 dni miałem chyba z 50 telefonów w tej sprawie i 3 oferty kupna "o ile nie ma wielkiej ściemy w ogłoszeniu, a zdjęcia prezentują rzeczywistość". Pomijając już to, że myślałem, że taka sprzedaż będzie raczej trwać z pół roku i mam mnóstwo czasu, nie spodziewałem się takiego odzewu. Prawdopodbnie dałem zbyt niską cenę.
To o czym mówisz - bańka, niemożność sprzedania mieszkania, biedni ludzi, śmieciowe stawki etc. zupełnie się nie potwierdza w moim przypadku. Sądzę, że może to ma jakieś podstawy, ale jeśli wyłączysz z tych teorii Warszawę, która jest trochę jak zagranica, dla reszty kraju, jeśli chodzi zarówno o zarobki, jak i o ceny. Poza tym, pisanie w przypadku Warszawy, że popyt
angol
24,5 % rok do roku to dużo. Bańka. To tylko potwierdza hipotezę, iż nadal utrzymywany jest brak polityki makroostrożnościowej ograniczającej ryzyko na ryku nieruchomości.
anna_domagalczyk
Bo to w obecnej sytuacji ekonomicznej jedyny motor potencjalnego wzrostu PKB (inwestycje leżą, konsumpcja wewnętrzna spada mimo stymulacji 500+). Po wyborach dołoży się nowe podatki i może zacznie politykę, zauważ, że artykuły podające ilość wniosków do BIK (a nie pozytywnych decyzji kredytowych) jest jednym z elementów Bo to w obecnej sytuacji ekonomicznej jedyny motor potencjalnego wzrostu PKB (inwestycje leżą, konsumpcja wewnętrzna spada mimo stymulacji 500+). Po wyborach dołoży się nowe podatki i może zacznie politykę, zauważ, że artykuły podające ilość wniosków do BIK (a nie pozytywnych decyzji kredytowych) jest jednym z elementów kreowania popytu wśród jedynej grupy, którą rząd chciałby skłonić do zakupów u szczytu bańki - gotówkowiczów. Taka sugestia "popatrzcie ilu ludzi chce mieszkanie, a wy macie kasę, która traci. Nie traćcie, kupujcie mieszkania, na tym tylko zyskacie". To załatwia od razu kilka rzeczy - poprawia budżet, nie wpływa negatywnie na sytuację banków i nie powoduje odpływu gotówki z PLN do walut.
xxpp
Jak to? Przecież miało już wszystko walnąć na ryj? Wiem, bo czytam komentarze. Przede wszystkim pewnej Ani.
jsunday
W Warszawie już walnęło w grudniu 2019. Teraz czas na kolejne miasta i bardziej szczegółowe dane. By the way - w grudniu, listopadzie BIK też podawał, że tłumy chętnych tysiące składały wnioski o kredyt.
Jakoś na ceny to nie wpłynęło. A teraz w styczniu 2020 prawie 30% prognozuje pogorszenie się sytuacji w
W Warszawie już walnęło w grudniu 2019. Teraz czas na kolejne miasta i bardziej szczegółowe dane. By the way - w grudniu, listopadzie BIK też podawał, że tłumy chętnych tysiące składały wnioski o kredyt.
Jakoś na ceny to nie wpłynęło. A teraz w styczniu 2020 prawie 30% prognozuje pogorszenie się sytuacji w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Sytuacja jest dynamiczna.

"W Warszawie końcówka roku przyniosła korektę indeksu urban.one, który osiągnął poziom 103,87 pkt. i był o 0,38 pkt. niższy niż w listopadzie. To także największa korekta od ponad 2,5 roku, gdy w sierpniu 2017 r. indeks spadł o 0,99 pkt. Od tego czasu odczyt zdążył jednak wzrosnąć o blisko 10 pkt. Wśród ankietowanych ekspertów wyraźnie narasta obawa przed pogarszającą się sytuacją na stołecznym rynku mieszkaniowym. Choć 47 proc. z nich stwierdziło, że warunki pozostaną stabilne, to już co trzeci prognozuje pogorszenie się sytuacji w ciągu najbliższych sześciu miesięcy."

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Mieszkania-drozsze-niz-w-2008-roku-a-ceny-wciaz-rosna-7815123.html

Powiązane: Mieszkanie na kredyt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki